Synek ma 19 m-cy i praktycznie od samego początku nie lubi byc niczym
przykrywany. Śpi z nami a ja budzę sie w nocy aby go przykryc (pomijam upalne
noce oczywiscie) bo gdy i mi jest chłodno to wydaje mi sie ze jemu tez
powinno być. Ja spie w pizamie z dlugim rekawem i dlugimi nogawkami,
przykryta po sam nos kołdrą a synek ma krótkie spodenki i jak tylko go
przykryję (leciutka kołderka dziecieca) to kołderka jest na nim dosłownie
kilka sekund - przez sen zaraz nózki idą w ruch i kołdra jest po chwili pod
nim. Od zawsze lubi byc leciutko ubrany, nie lubi jak jest mu za gorąco. Dla
mnie to dziwne bo ja zmarźluch jestem okrutny.
Az sie zastanawiam co będzie zimą... Zeszłą zimę spał w pajacykach ale teraz
jest juz za duzy na nie a w skarpetkach raczej nie chce go kłasc spac. Hmmm...
Śpiworek do spania odpada - mamy go ale jest ryk niemilosierny jak synka w
nim chce umieścić
Czy Wasze dzieci tez tak mają? Czy tylko ja mam taki model dziecia