karina1974
21.09.05, 20:01
Dziś (jak cały ten tydzień, bo mąż na 12:30 pracę) była po nią moja siostra,
a że sie niezbyt dobrze czuje pojechała dość późno i była po małą po 15:00.
Nie było już żadnych dzici prócz Pauli (pani właśnie ja prowadziła
do "przechowalini") a ona nie chciała iść do domu!
Zaczeła ryczeć, ze ona sie chce jeszcze pobawić!
toż to szok!
myślice, ze długo to jescze potrwa, bo jak na razie chodzi do przedszkola z
entuzjazmem a wraca z oporami!