Dodaj do ulubionych

Reanimacja dziecka

27.09.05, 11:03
Poszlam sladem zamieszczonych w czole forum linku o pierwszej pomocy. W tym
miejscu uklony i podziekowania za podanie tego tematu, jakos nigdy wczesniej
nie przyszlo mi do glowy by sie wglebic w to zagadnienie. Oczywiscie wiem co
nalezy robic w razie np. poparzenia czy zadlawienia, ale powiem szczerze, ze
reanimacja to dla mnie jedna wielka niewiadoma. Czytam sobie i czytam, jakie
kolejne kroko nalezy podjac, teoretyczie wszystko jasne, ale nie wiem, czy,
nie daj Boze, w razie potrzeby, umialabym logicznie odtworzyc w pamieci, co i
jak. I meczy mnie to, bo w przypadku, gdy trzeba reanimowac, licza sie
sekundy, i nie ma czasu na otwieranie ksiazki czy komputera, by sie
posilkowac pamiecia zewnetrzna.
Czy Wy, drogie mamy, potrafilybyscie poprawnie przeprowadzic reanimacje
swojego dziecka? A moze jest tu ktos zawodowo zwiazany ze sluzba zdrowia? Bo
ja chcialabym zapytac, jakie bledy popelnia sie najczesciej, jak ich uniknac?
Czy w ogole da sie reanimowac skutecznie, gdy sie nigdy wczesniej tego nie
robilo, nawet "na sucho"?
Temat moze nieprzyjemny, ale tak sobie mysle, ze gdyby sie mojemu dziecku cos
przytrafilo, a ja nie umialabym mu pomoc...brrr,
podzielcie sie swoim doswiadczeniem.


pozdr
Obserwuj wątek
    • mmala6 masz na mysli sztuczne oddychanie? 27.09.05, 11:16
      ostatnio robilam w LO na PO....niby wiem jak sie robi ale nigdy nie pamietam ile
      razy uciska klatke i ile razy dmucha w usta (pamietam,ze nosek ma byc zatkany i
      glowa lekko do tylu odchylona....).Wiec moze rzeczywiscie ktos podpowie??

      A teraz z doswiadczenia: pisalam juz o tym jak Matus zadlawil sie syropkiem i mi
      sie dusil...I powiem tak: w trakcie calej "akcji" bylam przytomna,
      skoncentrowana na maksa, niepanikujaca, wiedzaca co robic (jedyne co, to
      widzialam zdjecia jak trzymac dziecko i jak uderzac w plecki gdy sie
      dlawi).Natychmiast stanely mi przed oczami te zdjecia i robilam jak tam kazano...
      Jak juz Matusiowi wrocil oddech, to wtedy dopiero kolana mi sie ugiely, zaczelam
      sie trzasc i sie rozplakalam...
      To a propos tego ze ja wierze w to, ze jakby co, to bedziesz umiala logicznie
      wszystko odtworzyc.Po prostu bedziesz MUSIALA, ryzyko jest zbyt wielkie, zeby
      sobie pozwolic na zastanawianie sie i panikowanie.
      • vibe-b Re: masz na mysli sztuczne oddychanie? 27.09.05, 11:34
        mmala6 napisała:


        masz na mysli sztuczne oddychanie?

        Tak i jeszcze masaz serca. Inaczej (nieco) sie postepuje w razie gdy akcja
        serca jest, a brak oddychania, a inaczej gdy nie ma ani tego ani tego. Miesza
        mi sie to. No i te szczegoliki, np, ze niemowleciu nie wolno za mocno
        wdmuchiwac powietrza. Ale skad ja mam wiedziec, JAK jest za mocno? I jeszcze
        pare innych. Przerasta mnie to!
    • kangur4 Re: Reanimacja dziecka 27.09.05, 11:21
      Ten temat prześladował mnie jeszcze kiedy byłam w ciąży, a to pod wpływem mojej
      koleżanki, która ukończyła wydział paramedyczny (rechabilitację konkretnie) i
      dzięki temu, wedle słów lekarzy pogotowia, uratowała życie swojemu dziecku,
      które bardzo poważnie sie zadławiło, do tego stopnia, że musiało miec robione
      sztuczne oddychanie. Ona to umiała zrobić.
      Ostatnio rozmawiałam na ten temat z moim przyjacielem, lekarzem. Stwierdził, że
      owszem, wiedza teoretyczna o reanimacji jest przydatna, ale nic nie zastąpi
      ćwiczeń na fantomie, dlatego naprawdę warto wybrać się na kurs pierwszej
      pomocy. Z tego co wiem, takie kursy organizowane są między innymi przez PCK.
      Wybieram się na taki kurs. Niestety jak sójka za morze. Ale może się zepnę. A
      na pewno opłacę go przyszłej niani. Przynajmniej to.
      • kangur4 Re: Reanimacja dziecka 27.09.05, 11:23
        Koleżanka ukończyła oczywiście reHabilitację.
        Dżizas, ale obciach!
      • kangur4 Opowieść z harcerstwa 27.09.05, 11:34
        Przypomniało mi sie jeszcze coś. Kiedyś, kiedy byłam w harcerstwie (tak, tak,
        byłam i przemiło to wspominam), uczono nas pierwszej pomocy. Niestety była to
        wiedza mocno nieaktualna. Na przykład nie znano jeszcze tak zwanej "pozycji
        bezpiecznej" (pacjent na boku, głowa odchylona do tyłu), tylko czarno na białym
        pisano, ze należy pacjentowi... przypiąć język do wargi agrafką.
        Aż się boję co mi się jeszcze z tego kursu w głowie kołacze i jakich głupot
        mogłabym narobić.
      • vibe-b Re: Reanimacja dziecka 27.09.05, 11:38
        kangur4 napisała:

        > Ten temat prześladował mnie jeszcze kiedy byłam w ciąży, a to pod wpływem
        mojej
        >
        > koleżanki, która ukończyła wydział paramedyczny (rechabilitację konkretnie) i
        > dzięki temu, wedle słów lekarzy pogotowia, uratowała życie swojemu dziecku,
        > które bardzo poważnie sie zadławiło, do tego stopnia, że musiało miec robione
        > sztuczne oddychanie. Ona to umiała zrobić.
        > Ostatnio rozmawiałam na ten temat z moim przyjacielem, lekarzem. Stwierdził,
        że
        >
        > owszem, wiedza teoretyczna o reanimacji jest przydatna, ale nic nie zastąpi
        > ćwiczeń na fantomie, dlatego naprawdę warto wybrać się na kurs pierwszej
        > pomocy. Z tego co wiem, takie kursy organizowane są między innymi przez PCK.
        > Wybieram się na taki kurs. Niestety jak sójka za morze. Ale może się zepnę. A
        > na pewno opłacę go przyszłej niani. Przynajmniej to.


        Kurcze, wlasnie, dobra mysl. Warto taki kurs zaliczyc. Ja wprawdzie nie
        mieszkam w Polsce, i nie wiem, gdzie szukac takich kursow, ale musze ruszyc
        tylek i sie zorientowac, i sie nauczyc. Uff, bo chyba bym sobie nie wybaczyla,
        gdybym zawiodla, w razie potrzeby.
        • vibe-b Fantom.. 27.09.05, 11:40
          Czy na fantomie (nawet nie wiedzialam ze tak sie to nazywa) naprawde mozna
          nabyc umiejetnosci reanimacji? Chodzi mi o to, ze manekin jednak
          nie "zachowuje" sie jak zywy czlowiek podczas cwiczen? To moze jednak to nie to
          samo?
          • kangur4 Re: Fantom.. 27.09.05, 11:43
            Nie mam pojęcia, nigdy takiego z bliska nie widziałam, ale chyba tak. Są nawet
            fantomy dziecięce.
            przy okazji spytam sie mojego przyjaciela.
            • mmala6 Re: Fantom.. 27.09.05, 11:53
              zabrzmi okropnie ale wydaje mi sie ze taki fantom jednak bedzie przypominal
              troche czlowieka, bo....tez sie nie bedzie ruszal...O matko!!
              Ja cwiczylam na fantomie w szkole ale to bylo 100lat temucrying(

              Faktycznie taki kurs pierwszej pomocy by sie przydal...
              Jakos mi sie smutno zrobilosad
              • wenus.z.willendorfu Mmala, jeżeli szkołę skończyłaś 100 lat temu 27.09.05, 15:11
                to chyba bardzo podnosisz średnią wieku na tym forum ?wink

                Co do tematu wątku, to niby też teoretycznie wiem, co należy robić w nagłych
                przypadkach, ale boję się, że jak dojdzie do jakiegoś, to coś sknocę sad
                Wątek nieprzyjemnie refleksyjny, ale dobrze, że jest, bo przynajmniej zaczęłam
                się nad tym zastanawiać. Może faktycznie zapiszę się na kurs pierwszej pomocy?
                • vibe-b Re: Mmala, jeżeli szkołę skończyłaś 100 lat temu 27.09.05, 15:42
                  wenus.z.willendorfu napisała:

                  >
                  > Wątek nieprzyjemnie refleksyjny,


                  Wiem, wiem, mnie tez ciary przechodza...
                  W tym miejscu przepraszam szanowne forumowiczki za napedzenie tych
                  nieprzyjemnych doznan, temat jednak wydal mi sie wazny. Foteliki w samochodzie
                  tez montujemy nie dlatego, izbysmy planowali powazny wypadek, prawda? A jednak
                  wypadki sie zdarzaja. Jak powiada moja psycholog, w zyciu nie mamy zadnych
                  gwarancji na nic.

                  pozdrawiam
    • wiolkak Re: Reanimacja dziecka 27.09.05, 13:42
      ale mi stracha napędziłyście, nie mam pojecia jak sie udziela pierwszej pomocy,
      swoją droga na kursach prawa jazdy zamiast bredzić o budowie silnika powinni
      porządnie przeszkolić w tym temacie!
      Ale generalnie obawiam sie ze bym spanikowała
    • kubona Re: Reanimacja dziecka 27.09.05, 14:08
      prechodziłam takikurs dwa razy, nic nie pamietam ha ha ha
      pocieszam się myślą że książeczka o pierwszej pomocy leży niemal na wierzchu,
      ja jestem najbardziej opanowana własnie w sytuacjach wymagających opanowania
      (potwierdzone!!!)a Mariusz z racji zawodu pierwszą pomoc ma w małym paluszku.

      ale nie chcę myśleć co by było gdyby...........
    • schaapje no to ja sie przyznam 27.09.05, 21:00
      ze skonczylam szkole medyczna. dawno i nieprawda, ale jednak. i mialam
      cwiczenia reanimacji na fantomie (wcale sie nie ruszal) i powiem Wam, ze
      chociaz to nie jest prawdziwy czlowiek, to takie cwiczenie duzo daje (!), bo
      uczysz sie gdzie i jak mocno uciskac. to bardzo wazne, bo ludzie maja opor
      przed zbyt silnym, naciskiem, czasem boja sie, ze zebra polamia, a tym czasem
      dobrze przeprowadzona reanimacja to bardzo czesto sa takze polamane zebra.

      co do tego, jak postepowac - najlatwiej zapamietac to w taki sposob (niestety
      wersja dla tych, co znaja angielski). kolejne kroki postepowania w sytuacjach
      naglych, dy ktos jest nieprzytomny, wygladaja tak:

      A - jak Airways - udroznienie drog oddechowych, czyli odgiecie glowy do tylu
      B - jak Breathing - oddychanie usta-usta w sytuacji, gdy brak oddechu, ale
      tetno jest zachowana
      C - jak Circulation - czyli oddychanie usta-usta polaczone z masazem serca (w
      syt. gdy brak i oddechu i tetna)

      w skrocie wyglada to tak, a w szczegolach? uwazam, ze warto nabywac i poszerzac
      wiedze zwiazana z ratowaniem zycia, ale trzeba tez miec swiadomosc, ze wiedza
      ta nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania. wrecz przeciwnie - w moim
      przypadku bylo tak, ze im wiecej wiedzialam, tym wiecej mialam pytan i
      watpliwosci. i to takich prostych: skad bede wiedziala, ze odginajac do tylu
      glowe nie uszkodze bardziej uszkodzonego juz kregoslupa, skad bede wiedziala,
      ze nie uciskam za mocno/slabo, skad bede wiedziala, ze na pewno nie da sie
      wyczuc tetna (a masaz serca przy bijacym sercu przynosi wiecej szkody niz
      pozytku), skad bede wiedziala, co zrobic, czy nie zapomne nagle wszystkiego,
      czego sie uczylam???

      i tak naprawde wciaz mam te watpliwosci, bo czlowiek to nie maszyna i kazda
      decyzje podejmuje swiadomie. mozecie sie smiac, ale z cala moja wiedza medyczna
      nie raz juz wpatrywalam sie w Glizde i zastanawialam, co ja mam zrobic (podac
      paracetamol, czy nie podawac, wsadzic termometr w tylek, czy nie wsadzac,
      karmic co 1,5 godz, czy moze nie karmic tak czesto, podac infacol, czy moze
      esputicon itp.). bo kazdy czlowiek jest inny i kazda sytuacja jest inna...

      i wiecie co - w takich sytuacjach najlepiej radzi sobie moj maz, bo on sie nie
      zastanawia, czego go uczyli w szkole i szpitalu i co wedlug podrecznika nalezy
      teraz zrobic. on po prostu mysli logicznie (np jak krew leci, to trzeba ja
      zatamowac i podniesc reke/noge do gory, bo wtedy krew tez ma pod gorke).

      Dlatego taka wiedza moim zdaniem jest bardzo przydatna, ale nie trzeba sie na
      niej za bardzo fiksowac, bo czasem wystarczy po prostu pomyslec trzezwo, a
      wbrew naszym obawom, gdy cos sie dzieje z naszymi dziecmi, zazwyczaj myslimy
      trzezwo. i dopiero jak odpuszczaja emocje, czujemy sie zagubieni i zaczynamy
      analizowac.

      ale tak btw to ja tez nie wie, czy umialabym pomoc mojemu dziecku w takiej
      sytuacji. i mam nadzieje nigdy sie tego nie dowiedziec...
      • vibe-b Schaapje... 27.09.05, 22:37
        Schaapje, dzieki za ten post, a zwlaszcza ABC- instrukcje.
        Jestem "kojarzeniowcem" tzn. zapamietuje najlepiej informacje podane na
        zasadzie jakiegos skojarzenia, tak jak Twoje ABC.
        Polamane (potencjalnie) zebra tez mi chodzily po glowie- jako jedna z wielu
        obaw. O cos w tym rodzaju "a co jak polamie zebra?" . Masaz serca przy
        wyczuwalnym pulsie- piszesz, ze w takiej sytuacji mozna raczej zaszkodzic niz
        pomoc. A w instrukcjach z linku napisano "masaz serca wykonujemy rowniez wtedy,
        gdy nie jestesmy pewni czy jest puls". Dlaczego? Czy do niemowlat stosuja sie
        inne zasady? To co bys Ty zrobila? Gdy nie jestes pewna? Robisz masaz czy sie
        wstrzymujesz? Czy u niemowlaka latwo "przeoczyc" tetno?



        • schaapje Vibe-b 28.09.05, 07:47
          wlasnie o to chodzi - im wiecej wiesz, tym wiecej masz watpliwosci. nie wiem,
          czemu tam pisza, ze mimo wszystko sie wykonuje masaz. moze mieli na mysli
          niemiarowa czynnosc serca? wtedy rzeczywiscie trudno ustalic, czy sie czuje
          tetno...
          co ja bym zrobila, to by sie pewnie okazalo, gdybym byla w takiej sytuacji, ale
          tak na sucho moge powiedziec - jesli tetno jest dobrze wyczuwalne, to tylko
          sztuczne oddychanie, a jesli raz je czuje, raz nie - to pewnie i masaz.

          a czy latwiej wyczuc tetno u niemowlaka? nie wiem sad. moja aktualnie za bardzo
          sie rusza, zebym mogla to sprawdzic smile. mysle ze u doroslego latwiej, bo znajac
          swoje 'duze' cialo mamy wieksza praktyke. a tego tez trzeba sie nauczyc.
        • schaapje Vibe-b 28.09.05, 08:22
          jeszcze tak mi sie przypomnialao - co do wdmuchiwania powietrza - nie za mocono
          i nie za duzo, bo dzieci maja duzo mniejsza pojemnosc pluc niz dorosli.

          a w ogole to polecam ksiazke 'postepowanie w stanach zagrozenia zycia' bogdan
          kaminski i artur dziak, wydawnictwo PZWL. ksiazek o udzielaniu pomocy jest
          wiele, ale ja znam te i moge ja z czystym sumieniem polecic, bo rozwiewa wiele
          watpliwosci. jest to podrecznik dla szkol medycznych, dlatego zawiera fachowa
          wiedze podana w sensowny sposob i dotyczaca nie tylko reanimacji i
          resuscytacji, ale tez takich prozaicznych zdarzen jak oparzenia czy ugryzienia
          owadow.
          • vibe-b Re: Vibe-b 28.09.05, 10:03
            Dzieki..
            A ta ksiazke, ktora polecasz, nie wiesz moze czy mozna nabyc jakos przez
            internet? Bo ja rzadko bywam w PL, niestety.

            pozdr
            • schaapje poszukaj informacji na stronie 28.09.05, 22:10
              www.pzwl.pl/ksiegarnia.php
              moze wysylaja tez za granice?
              • vibe-b Dziekuje za info n/t 29.09.05, 09:10

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka