kubona
17.10.05, 23:12
trochę Wam opowiedzieć o kubusiu który przeżył chrzciny i nie zwariował?
nie, nie będzie o chrzcinach, które nota bene nie za bardzo wyszły, ale o
osiągnięciach mojego wielkiego syna który całkiem niespodzoewanie dla mnie i
swojego tatusia
siada z każdej pozycji - a co będzie marnował tak wspanialą umiejętnośc -
więc przewinięcie zasranej dupy graniczy z cudem
potrafi juz stanąć sam przy szczycie od naszego łóżka- nie wiem jak on to
robi brzdyl mały
raczkuje - co prawda nieporadnie i powoli, wciąz się lekko chwiejąć ale uż
posuwa się do przodu zwłaszcza rano jak ide do kuchni po mleko to on bardzo
szybko znajduje się na drugim końcu łóżka. chyba musze go juz uczyc
schodzenia z tegoż mebla bo kiepsko to widzę
poza tym co jest dla mnie najważniejsze - udało nam się wytrzymac prawie dwa
miesiące bez chorowania na gardło czy inny katar!!!!! nie licze tej paskudnej
biegunki która ciągnie się do dziś bo ona może mieć podłoże nerwowe - zaczęła
się mniej więcej jak ja pojechalam do szkoły i zostawiłam go samego na cały
dzień tylko z tatusiem
strasznie się ciesze z osiągnięć mojego Kubusia puchatka.....
wybaczcie mi to chwalenie się