Dodaj do ulubionych

Żywność ekologiczna

23.10.05, 22:31
Dziewczyny, podzielcie się swoim zdaniem na temat żywności ekologicznej. To
znaczy chodzi mi głównie o rzeczy typu marchewka itp. dla dzieci na zupki
tudzież deserki. Kupujecie na zwykłych straganach czy też w warzywniakach,
czy macie jakieś specjalne punkty z warzywami z ekologicznych upraw? I co o
tym myślicie?
Ja mam duuuuuuuuuuże wątpliwości. To znaczy mam wrażenie, że ta nagonka
na "zwykłe" warzywa jest po to, żeby nagonić klientów producentom żywności
dla niemowląt. Bo co może być szkodliwego w tej, dajmy na to, marchewce?
Jeżeli ja ją jeszcze obiorę i ugotuję? Mówi się, że warzywa ekologiczne
uprawiane są bez "chemii". A skąd wiadomo, że ta chemia jest szkodliwa?
Przecież my to jemy cały czas!!!!! Wszystkie stosowane w rolnictwie środki
ochrony roślin sa bezpieczne dla ludzi. Myślę, że niemowlęta mogą być po
prostu nieco bardziej na to wrażliwe, ale przecież jak umyjemy owoce,
obierzemy je ze skóry to co im może jeszcze zaszkodzić???
I jeszcze coś. Sprawdziłam, że zwykły sok jabłkowy z Tymbarku jest bez cukru.
Na mój gust moge tak samo go dawać Jachowi jak soczek Gerbera - czy nie?
Może któraś z was ma jakieś dane (albo wie gdzie taką wiedzę znaleźć) jakież
to wyśrubowane normy musi spełniać żywność dla dzieci.
Może się mylę. Może mnie uświadomicie, że jakiegoś aspektu nie wzięłam pod
uwagę. Ale nie wydaje się wam, że trochę nam robią wodę z mózgu z tą
ekologią?????
Obserwuj wątek
    • wiolkak Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:39
      tak nie do konca niestety, marchewka bardzo łatwo chłonie wszystkie "syfy"
      (ołów, rteć, kadm) i dobrze je kumuluje, a żeby tego uniknąć uprawy ekologiczne
      muszą być oddalone od dróg o minimum 1,5 km, poza tym muszą spełniać szereg
      ostrych wymagań, a certyfikat mają odnawiany bodajże co rok wiec to wszystko
      jest przestrzegane, z drugiej jednak strony prędzej czy później i tak nasze
      dzieci będą musiały sie zderzyć z rzeczywistością w postaci "prawdziwej"
      żywności, tyle że może na początek im tego zaoszczędzić
      • enja11 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:42
        A skąd ten ołów, rtęć i kadm ma się tam wziąć? Przecież jeśli nie będzie tam
        jechała ciężarówka z wyżej wymienionymi to nie ma szans! Bezyna jest
        bezołowiowa już od bardzo dawna, a rtęć i kadm nie mam pojęcia skąd miałyby się
        wziąć na drogach.
        • wiolkak Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:46
          biorą sie właśnie ze spalin, a niestety większość upraw znajduje sie przy
          drogach
          • enja11 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:58
            Skąd rtęć i kadm w spalinach???????????????????????????????
        • mmala6 rtec z termometra 23.10.05, 22:50
          jak ktos rozbije na ten przyklad na marchewkowym poluwink

          A tak powazanie...czy to nie te same spaliny dziecko wdycha chcac niechac na
          spacerze?
    • mmala6 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:47
      Gdzies czytalam,ze wlasnie ponoc "najgorsze" sa marchewki, bo najwiecej w niej
      chemii.Ja kupuje caly czas od jednej pani na straganie (inne warzywa tez)polska
      zwykla karotke (tak mowi ta pani), czasem ma marchewke z dzialki ale rzadko.
      Przyznaje bez bicia, ze z rzeczy ze sklepu ekologicznego Matus jadl tylko
      biszkopty bez cukru i glutenu.Pozarl paczke za 7,5 w dwa tygodnie, po czym
      stwierdzilam, ze czas na gluten.Teraz je zwykle biszkopty tyle, ze bez cukru.
      Widze tu pewnie sprzecznosci, bo z jednej strony dziecko ma jesc to, co my, a z
      drugiej ekologicznie.My nie jemy warzyw z upraw ekologicznych, wiec dziecko tez
      nie je.Pewnie, ze chcialabym miec ogrodek i sobie tam mala role uprawiac ale nie
      mam.
      Na moj gust tez Tymbark mozna podac, zreszta wiele soczkow dla dzieci zawiera
      cukier i wcale tego nie ukrywajawink
      Ja uwazam, ze jak dziecko nie ma wrazliwego brzuszka czy alergii, to moze jesc
      normalnie a nie eko.Ale to jest moje zdanie i tak karmie swoje dziecko (bez
      problemow brzuszkowo-alergicznych).
      W ogole do eko podchodze z duza rezerwa ale byc moze dlatego, ze nalezy do tej
      niewydukowanej pod wzgledem ekologicznym polowy polskiego spoleczenstwasmile
      • barbi1 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 23:02
        Ja też nie kupuję ekologicznych warzyw, bo nawet nie mam takiej możliwości.
        Kupuję przeważnie na ryneczku, ale tam też handlarze mają wszystko z hurtowni, a te z kolei od <zwykłych> hodowców.
        Na szczęście nie mieliśmy żadnych sensacji żołądkowych.
        Też jestem tego zdania, że prędzej czy później dziecko będzie musiało jeść te wszystkie konserwanty i inne emulgatory, których teraz już pełno w podstawowych produktach żywnościowych, więc powoli musi się przyzwyczajać wink
        A co do tych wszystkich certyfikatów jakości to raczej sceptycznie podchodzę- co rusz się słyszy o jakichś aferach z dzieciowym jedzeniem. Wiadomo, jakieś tam normy muszą być zachowane, ale tak na 100 % to też nie ufam słoiczkom.
        Jak może być coś bez konserwantów i dodatku chemii, jeśli zachowuje przydatność do spożycia przez 2 lata?
        Oczywiście podaję dziecku słoiczki, czasem sama gotuję, bo- powtarzam- jestem zdania, że i tak będzie kiedyś musiała to jeść. Staram się przyzwyczajać od początku do <zwykłego> jedzenia, choć np. z kolei wcale nie używam przypraw czy cukru.

        A tak na marginesie, mamy starszych niemowląt, dajecie dzieciom kapustę?
        Jeśli tak to w jakiej postaci?
        • mmala6 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 23:15
          ja nie daje, bo nie bylo okazaji (ostatnio Matek je to co my na obiad)ale chyba
          juz mozna.Gotowana do miekkosci.I czerwona.Ale to niesprawdzone info, tak mi sie
          tylko kojarzy co ostatnio czytalam w dzieciowej gazetce.
          Barbi, nasz maluchy juz niebawem wkracza w zloty wiek 10tego m-ca, kiedy to
          lodowka stanie przed nimi otowrem! sie bedzie dzialo!Matek juz patrzy na nas jak
          wyglodnialy psiak jak cos jemy bez niegowink)
      • enja11 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 23:14
        Jestem biotechnologiem z wykształcenia i wiem, że nie taka chemia straszna, jak
        ją malują. Wszędzie jest chemia. Tylko taka jest jej zasada działania, że nie
        działa na wszystko, a nasz organizm jest przystosowany do radzenia sobie z taką
        jej ilością na jaką jest narażony. Nie mówię tu o przypadkach, kiedy ktoś zeżre
        kilogram woskowanych niemytych jabłek i będzie maiał po tym, za przeproszeniem,
        sraczkę.
        Zakładając ten wątek chciałam sprawdzić, czy któraś z was ma sprawdzoną wiedzę
        na ten temat, bo nie jestem Alfą i Omegą i może nie zwracam uwagi na jakiś
        istotny fakt.
        Rozmawiałam na ten temat z moimi koleżankami mamami i każda z nich wie tylko (i
        upiera się - moim zdaniem - bez sensu) że żywność eko jest bez "chemii", a
        zwykła jest z. Tylko ja pytam co z tego??
        Wiem na pewno, że nawet jak marchewka rośnie przy drodze to nie ma skąd wziąć
        tej rtęci czy już na pewno kadmu. Jedyne co jej może zaszkodzić to pył
        powstający przy scieraniu opon, ale to jest pył - on osiada na naziemnych
        częściach - wystarczy usunąć natkę.
        Kiedyś - to fakt - benzyna zawierała ołów. Teraz NIE! Ten ołów, który przez 50
        lat był w spalinach i osiadł przy drogach cały czas tam jest i będzie jeszcze
        długo. Tylko, że to nic nie znaczy, bo on sobie siedzi w ziemi i będzie tam
        siedział.
        Acha, przemyślałam to sobie dopiero niedawno, bo też się upierałam, że to
        niedobrze gotować Jachowi takie warzywa ze straganu, bo nie wiedomo co
        zawierają. Że może rolnicy chcąc zaoszczędzić używają srodków, które nie są do
        końca sprawdzone, tudzież bezpieczne. Mój mąż - zresztą chemik - śmiał się ze
        mnie, że równie dobrze mogę założyć, że ten rolnik to psychopata i polewa te
        przysłowiowe marchewki rtęcią (pewnie z tego rozbitego termometrawink))) I to
        mnie skłoniło do pomyślenia przez chwilkę na ten temat.
    • wenus.z.willendorfu Moim skromnym zdaniem 24.10.05, 08:58
      żywność ekologiczna jest przereklamowana.
      Frutce kupuję warzywa w normalnym sklepie osiedlowym i nawet nie mam z tego
      powodu żadnych wyrzutów sumienia. Generalnie słoiczków nie jadała w ogóle,
      tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy np. mi się nie chciało jej nic ugotować. Z
      drugiej strony, gdy byłyśmy na wsi i tam wszystko było "ekologiczne", to
      zjadała poziomki i borówki prosto z krzaka. Nie sądzę, żebym tym robiła jej
      jakąś straszliwą krzywdę, co mało subtelnie sugerują producenci jedzenia dla
      dzieci. Zresztą firmy muszą jakoś napędzać sobie zyski, prawda?
      Ale tutaj każdy ma swoje zdanie i postępuje jak uzna za stosowne. Ja nie
      daję "ekologicznego" jedzonka, inna mama będzie karmić tylko takim i chyba
      żaden sposób zły nie jest.
      • enja11 Re: Moim skromnym zdaniem 24.10.05, 09:33
        Żaden sposób nie jest zły. Ja tylko chciałam zwrócić uwagę na coś na co sama
        długo uwagi nie zwracałam. A mianowicie na to, że z tym żywieniem niemowląt
        trochę nam robią wodę z mózgu, a wiele z nas posługuje się argumentami, które
        nijak się mają do rzeczywistości. Sama w pewnym momencie, sugerując się
        informacjami przeczytanymi m.in. na forum, poszukiwałam usilnie marchewki i
        innych produktów eko dla Jacha. Tylko po co? Żeby zapłacić za nią 3-4 razy
        więcej niż za zwykłą?
        Macie może informacje jakie normy muszą spełniać uprawy warzyw i owoców
        przeznaczonych na żywność dla dzieci?
    • izka_74 Re: Żywność ekologiczna 24.10.05, 09:42
      Ostatnio zaczęłam młodemu gotować sama, bo stwierdziłam, że na słoiczki nas nie
      stać. Słoiczki to duża wygoda, teraz muszę wieczorkiem wygospodarować kolejne
      pół godziny na ugotowanie obiadku, żeby babcia mogła go dać na następny dzień,
      ale cenowo to bankructwo dla nas. Ale do tematu – też nie mam gdzie nabyć
      warzywek ekologicznych i początkowo strasznie mnie to dołowało. Potem jednak –
      też po głębokim przemyśleniu sprawy – stwierdziłam że uległam propagandzie
      producentów żywności dla dzieci, i teraz już mi lepiej smile W końcu kiedyś
      rolnictwo było dużo bardziej chemiczne niż dziś, a o ekologicznych uprawach
      nikt nie słyszał, a my jakoś wyrośliśmy na ludzi. Mam jednak nadal problem z
      mięsem, bo tutaj wydaje mi się, że jest większe prawdopodobieństwo, że hodowca
      faszerował ten drób czy świnki jakimiś antybiotykami, albo dawał im jakieś
      świństwa typu mielone kości do żarcia. Na razie kupiłam cielęcinę, która może
      nie zdążyła jeszcze w sobie skumulować szkodliwych składników, ale może to też
      fobia? Chociaż dostępu do owych sławionych kurek ekologicznych w Bydgoszczy też
      nie ma, więc trzeba brać co jest chyba…
      • enja11 Jeżeli chodzi o mięso 24.10.05, 09:50
        to niestety wiedzy nie mam żadnej. Zupełnie nie wiem jak to jest z tymi
        kurkami, tudzież cielaczkami. Teściowa chce mi załatwić kurczaczka wsiowego
        cobym sobie zamroziła, ale też mam wątpliwościuncertain
        A tak poza tematem to wczoraj Jachu dostał pierwszą zupkę - uwaga - ze
        słoiczka! Jak teściowa usłyszała to popatrzyła na mnie z obrzydzeniem - jej się
        wydaje, że słoiczki to sama chemia -hihihih- przegina w drugą stronę. Ale
        Jachowi, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, chyba posmakowało. Zjadł 1/4 słoiczka
        na próbę, dzisiaj jak będzie tylko chciał to dostanie więcej. A potem zaczynam
        gotować! Szczerze mówiąc - szkoda mi kasy na te słoiczki. Chociaż na królika
        polować nie będę i Jachu dostanie go ze słoiczka na pewnowink))))
        • agagaby Re: Jeżeli chodzi o mięso 25.10.05, 20:53

      • wenus.z.willendorfu Jedzenie niesłoiczkowe 24.10.05, 10:23
        Izka, jeżeli będziesz gotować np. raz na tydzień większą ilośc i potem to
        zamrozisz, to już nie musisz poświęcać codziennie tej półgodzinki.
        • mmala6 Re: Jedzenie niesłoiczkowe 24.10.05, 10:45
          Ja tez krolika Matkowi kupujesmile i czasem jakies inne danko jak stwierdze, ze
          przydala by mu sie odmiana, mimo ze staram sie gotowac rozmicie.U nas ogromnym
          postepem jest to juz Matkowi nie miksuje tylko rozdrabniam widelcem!znacznie
          mniej zachodu i mniej brudnych naczynsmile
          Co do czasu poswiecanego gotowaniu-to wlasciwie potrzeba go na obranie warzyw
          (ile czasu potrzeba na marchewke, ziemniaka, pietruszke? bo np kalafiora czy
          brokul to juz obierac nie trzebawink).No i potem troche czsu (1 min??) na
          rodziabanie tego widelcem...Stosuje czasem tez metode rozbienia na tydzien i
          mrozenia, glownie jak rozmrazam porcje mieska.
          A propos tego ostatniego, to ja kupuje u sprawdzonych sprzedawcow a i tak zawsze
          pytam czy swieze bo to dla dzieckasmileKurczaka podaje sporadycznie, ze wzgledu na
          hormony, jemy glownie indyka i cielecine.
          • barbi1 Mmala, w Tobie nadzieja ;-) 24.10.05, 11:01
            Bo wszyscy mnie zignorowali wink
            Podajesz Matkowi kapustę? Jeśli tak to w jakiej postaci?
            A tę cielęcinę to jakoś długo trzeba gotować czy co? Dawałam parę razy Ninie, ale ze słoiczka.
            Mam nadzieję, że mi odpowiesz.
            • wenus.z.willendorfu Barbi, ja Cię nie ignoruję ;-) 24.10.05, 11:14
              tylko nie pamiętam, od kiedy frutka jadła kapustę (najczęściej w zupkach) wink
              • barbi1 Re: Barbi, ja Cię nie ignoruję ;-) 24.10.05, 11:17
                Dzięki, Wenus!
                Tym razem Mmala mnie zignorowała... wink

                Zawsze coś...
            • mmala6 Re: Mmala, w Tobie nadzieja ;-) 24.10.05, 11:28
              Droga Barbi, odpowiedzialam Ci juz wyzejsmile)))wczorajsmile
              Jeszcze mu nie daje ale czytalam ze mozna.Poszukam zaraz tej gazetki i Ci napisze.
              • mmala6 nie zignorowalam:((( 24.10.05, 11:28

                • mmala6 mam! 24.10.05, 11:39
                  "Rodzice" 11.2005, 10m-c zycia, nowe produkty:
                  warzywa:kapusta
                  owoce: banany, pomarancze, cytryny, manadrynki,ananasy, melony
                  miesko:chuda gotowana wedlina
                  prod.zbozowe:zboza glutenowe (pszenica)- chleb pszenny, pytlowy, bulki,
                  sucharki, kasza manna, biszkopty glutenowe

                  smile
                  ale gdzies jeszcze czytalam o tej czerwonej kapuscie ale nie moge namierzyc.
                  A w "Pierszy rok zycia dziecka" jest napisane, ze w 9 tym m-cu mozna podac sok z
                  kapusty kiszonejsmile
                  Nie wiedzialam! podam Matkowi przy najblizszej okazjismile
                  • wenus.z.willendorfu Co to jest chleb pytlowy? 24.10.05, 11:40

                    • barbi1 Re: Co to jest chleb pytlowy? 24.10.05, 11:54
                      Wenus, dalibóg nie mam pojęcia co to jest chleb pytlowy, ale w necie jest mnóstwo przepisów:

                      www.wedlinydomowe.pl/articles.php?id=419
                      www.wedlinydomowe.pl/articles.php?id=409
                      Najlepsze są te garnce... wink

                      -
                      Nina
                      • wenus.z.willendorfu Re: Co to jest chleb pytlowy? 24.10.05, 11:56
                        No dobrze drogie mamy! Proszę się zaopatrzyć w garnce i chmiel i pieczemy chleb
                        dla naszych dzieciątek!
                        chociaż ten chmiel....wink
                  • barbi1 Re: mam! 24.10.05, 11:44
                    Dziękuję!
                    Tzn. ja np. wyczytałam, że kapustę można od 5 miesiąca!!!
                    Ale bardziej chodziło mi o to w jakiej formie tę kapustę, no ale skoro jeszcze Matek nie jadł...
                    Mam wrażenie, że to co gotuję jest strasznie monotonne- zawsze marchewka, kawałek pietruszki, SELER, ziemniak, czasem kasza jaglana...+ mięsiwko. Dziś do warzyw dodałam trochę kapustki. Ciekawe czy Nina zje czy pogardzi?
                    • enja11 Re: mam! 24.10.05, 11:48
                      Może do tego brokuła kawałek wrzuć, albo kalafiorka czy fasolki szparagowej.
                      Wydaje mi się, że w tym wieku już można. A buraczki dajesz?
                      • barbi1 Re: mam! 24.10.05, 11:51
                        Daję!
              • barbi1 Re: Mmala, w Tobie nadzieja ;-) 24.10.05, 11:47
                Oj faktycznie odpowiedziałaś mi już wczoraj, ale jakoś Twój post mi umknął.
                Przepraszam!
        • izka_74 Re: Jedzenie niesłoiczkowe 24.10.05, 12:08
          Myślałam o tym, ale narazie tylko mięsko upiekłam i po zmieleniu poporcjowałam
          i zamroziłam. Jakoś mam wrażenie, że odmrożona zupka nie smakuje już tak
          dobrze.
          • mmala6 Re: Jedzenie niesłoiczkowe 24.10.05, 12:27
            smakuje tak samo dobrzesmileja mroze miesko surowe nie gotowane ale nie wiem czy
            to ma jakies znaczenia.
            Barbi, ja gotuje podobnie z tym ze: daje jeszcze kalafior lub brokule, ryz,
            kasza jaglana, jablko badz gruszke.Generalnie zgapiam ze sloiczkowsmile)czytam co
            tamk z tylu napisane i robie podobnie tzn z podopnych skladnikow.Tylko
            pomidorowki jeszcze Matkowi sama nie robilam ale ze sloja juz jadl.

            A dzis na drugie sniadanie zjadl parowke cieleca i dwa biszkoptywinkPopil
            woda.Baaardzo zdrowowink
            • enja11 Re: Jedzenie niesłoiczkowe 24.10.05, 12:35
              Mmala, ale jak rozmrozisz mięsko to potem nie zamrażasz z powrotem w zupce?
              N.i.e m.o.ż.n.a ponownie zamrażać produktów, zwłaszcza mięsa, kiedyś wiedziałam
              nawet dlaczego, ale mi się zapomniało, pamiętam, że wytłumaczenie było
              baaaaaardzo logiczne.
              • mmala6 faktycznie!!! 24.10.05, 18:06
                o matko! masz racje, wiem, ze nie mozna zamrazac rozmrozonego ale np loda.
                Natmiast ja to mieso gotuje wiec przechodzi jakis tam proces i to miesko jest
                juz "innym mieskiem".Moj maz pracuje przy zywnosci swiezej i twierdzi, ze wg
                niego nic sie nie dzieje ale zapyta jeszcze kolegi, ktory ma konkretnie do
                czynienia z miesem.Poza tym, jak twierdzi moj maz, Matek juz by dawno zareagowal
                na ponowne zamrazanie np biegunka, bolem brzucha, wymiotami itp.Poki co od
                jakiegos czasu robie na biezaco bo mi sie nie chce hurtowych ilosci ziemniakow
                obierac.
                Dam znac jak sie dowiemsmile
            • izka_74 Re: Jedzenie niesłoiczkowe 24.10.05, 12:44
              Mięsko upieczone i zmielone ma chyba najwięcej wartości odżywczych. Tak mi się
              zdaje. Jak ugotuję zupkę to na samym końcu, jak już miksuję, wrzucam porcję
              mięska. W zupie się rozmraża i potem zjadamy. Narazie myślę io tym, żeby
              pomrozić sobie np. brukuły czy kalafior, póki są świeże, i też tylko dodawać do
              zupek. Z owocami jest łatwiej, szczególnie jesienią smile
              • duramgama ekologia a marchewka 25.10.05, 19:44
                Nie jestem z tych, ktore sie nad dzieckiem trzęsą bez powodu, ale "zwykłej"
                sklepowej marchewki, Srajdzince jednak nie daję.
                Tylko ze słoiczka (może kupowałabym eko, ale nie mam tu pod nosem żadnego sklepu
                z taką żywnością). Rozumiem kwestie nagonki i zachęcanie do kupowania żywności
                eko tudzież słoiczków dla dzieci, jednak z warzywami korzeniowymi (marchew,
                pietruszka, buraki) niestety tak jest, że szybko wchłaniają wszystkie świństwa i
                to nie tylko te z powietrza, ale przede wszystkim z nawozów sztucznych, głównie
                azotyny, które powodują szybki wzrot warzyw. Dlatego jesli macie dużą, dorodną
                marchew to najprawdobodobniej znak, że urosła tak, na tychże okropnych
                azotynach. Dlatego przy kupowaniu dla niemowlaków należy wybierać marchewkę
                średniej wielkości (to rada z książki). Duże ilości azotynów w organizmie
                (szczególnie dziecka, które ma jeszcze małą odporność) może prowadzić do
                zatrucia więc byłabym ostrożna.
                Poza tym widziałam niemowlę, któremu mama podała marchewkę z bazarku. Było
                wysypane od stóp do głów.
                Z burakami problemów nie mam, bo moje dziecko ich nie cierpi. A marchew, jak juz
                pisałam, zażera Hippa.
                Co do mięsa kupuję w mięsnych delikatesach, prosząc o najświeższy towar, "bo to
                dla maluszka" (zawsze ten argument działa na sprzedawczynie, bo czasem mi coś z
                zaplecza przynosząsmile. Delikatesy sprawdziłam na sobie -zawsze mają smaczne
                mięsa i wędliny, jeszcze nic nam od nich nie zaszkodziło. Srajdzince również, a
                je stamtąd kurczaka, indyka i cielęcinę.
                O tym, że drób jest faszerowany hormonami słyszałam już z wielu ust, ale
                wiarygodnej wiedzy na ten temat nie posiadam. Wiem tylko, że moja bratanica
                uczulona na mleko i mięso "krowie" je od urodzenia sam drób i niestety
                powiększył jej się znacznie gruczoł sutkowy (7-lenie dziecko!). Byliśmy
                przerażeni czy to nie nowotwór. Ednokrynolog na szczęście po licznych badaniach
                postawił inna diagnozę -zbyt duzo estrogenu w organizmie dziecka. Ponoć z owych
                kurczaków...
                Sama nie wiem co o tym mysleć...
                Chyba trzeba zachowac zdrowy rozsądek i szukać złotego środka, bo nie uchronimy
                dzieci przed wszystkimi "szkodliwościami" tego świata.
    • agagaby Re: Żywność ekologiczna 25.10.05, 21:40

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka