Dodaj do ulubionych

no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować???

05.11.05, 22:34
Generalnie mam mało czasu na pisanie, za to uwielbiam czytać Wasze forum,
logiczne, zabawne, wyluzowane, odstresowuje mnie to, ale jak tylko zajrze
gdzie indziej to odrazu nóż w samo serce. Jak juz zdecyduje sie kupic
dzieciakowi zabawke za ciezko zarobione pieniadze to juz powinnam miec
moralnego kaca? Ja sie nie zgadzam....
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=31516841&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • agagaby Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 05.11.05, 22:43

      • pancerniczek bardzo ciekawy wątek... 06.11.05, 13:17
        (zwłaszcza jak na forum niemowlak wink

        jestem niestety dokładnie tego samego zdania co założycielka "tamtego" wątku.
        Won z chińszczyzną. Choć przyznaję - że dopiero artykuł w wyborczej
        o "regulacji urodzin" w Chinach (wybaczcie, nie zacytuje, ani nie podam linka -
        po lekturze byłam chora przez tydzień, dusza mnie bolała) wku*wiłam sie na
        dobre, obejrzałam zabawki Marysi...i opadła mi kopara - wszystkie, WSZYSTKIE
        były made in china. nie, nie wyrzuciłam ich.
        ale to koniec jeśli chodzi o chiny u mnie w domu.
        postanowilismy sprawdzać metki. (no i trzeba uważac - kupiłam miseczkę canpolu,
        a ona chińska).

        wiecie, tak sobie myślę że to ma znaczenie. To co robimy i czy w takich
        sprawach decydujemy kupić/nie kupić. Nie obchodzi mnie to że 100 000 innych
        ludzi kupi. ja już nie kupię.
        • agagaby Re: bardzo ciekawy wątek... 06.11.05, 14:41

      • ezrapound jeszcze jedna myśl - niech ktoś odpowie 09.11.05, 07:45
        Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała - czytałam ostatnio artykuł o chińskich
        robotnikach, którzy spłonęli żywcem w fabryce produkującej zabawki albo
        tekstylia. W nocy wybuchł w niej pożar, spłonęli ponieważ byli w niej zamknięci
        na noc - po to, żeby nie pouciekali. Oto czym są dla Chińczyków te bezcenne
        miejsca pracy, które my im mamy zapewnić kupując chińską produkcję.
        Wiem, że niektóre z Was argumentują, że to dobrze kupować rzeczy zrobione w
        Chinach. Nie twierdzę, że pozjadałam wszystkie rozumy, ale jak wobec tego
        wyjaśnicie powyższe zdarzenie?
        Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
    • pampeliszka Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 06.11.05, 18:32
      A bylo nie wchodzic na niemowle?>>>
      Jasne, ze mozna probowac bojkotowac wszystko made in China, Tajwan,Korea...itp,
      tylko wedy koniec z elektronika, sportowymi firmowymi ciuchami, samochodami itp.
      Bo zabawki to tylko wierzcholek gory lodowej.
      • pancerniczek Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 06.11.05, 20:46
        Pampeliszka: Oczywiście, że to tylko wierzchołek....ale czy to znaczy, że mam
        to olać?
        trudno zgadnąć co jest w bebechach mojego kompa. Pewnie china uncertain
        Ja tylko mówię o małych rzeczach i o świadomym wyborze. A mój jest taki i takim
        pozostanie. Wpływam na to, na co wpływ mieć mogę - stojąc np. przed półką z
        zabawkami - poszukam takiej, która nie została wyprodukowana w Chinach (chyba
        będzie trudno). Sprawdze metkę na ciuszku. Tyle mogę. Tybetu nie wyzwolę, ale
        pod petycją się podpiszę. Od głodu nie uratuję, ale wpłacę coś na konto, tak?
        Małe rzeczy.

        Agagaby, wybacz, ale odnoszę wrażenie, że nie wiesz o czym piszesz. "Cele
        socjalne", "pomoc najuboższym", "zwolnienia" - kuriozalne stwierdzenia w
        kontekście CHRL.
        Chiny są najszybciej rozwijającą się ekonomiczną potęgą - dlaczego? Bo "siła
        robocza" (ludzie - nazwijmy rzeczy po imieniu) nic nie kosztuje. I jest ich
        tylu, że nawet jak 100 000 Chińczyków zdechnie w fabryce, to drugie tyle
        znajdzie się w ułamku sekundy i nikt nawet nie pierdnie, że coś się stało - bo
        prawa człowieka w Chinach to nic w porównaniu z prawami wielkich korporacji,
        które lokalizują tam swoje interesy i świetnie trzymającą się komuną (o którym
        to systemie coś wiemy, aczkolwiek na pewno nie tyle co Chińczycy - my nigdy nie
        mieliśmy tak przesrane).

        Wiesz ile mojej pensji idzie w Polsce na "socjal" (ubezpieczenia, podatki i
        inne) - prawie połowa. Gdyby pracodawcy w Polsce mogli pozwolić sobie
        na "zatrudnianie" po chińsku ...oszaleliby ze szczęścia - i gównianiemu Canpol
        Babies nie opłacałoby się produkować miseczek w Chinach! Razem z produkcją i
        transportem opłaca im sie to bardziej niż zrobienie tego w POLSCE.

        Ja nie potępiam ludzi, którzy bezrefleksyjnie robią zakupy (w końcu to nie jest
        czynność która wymaga reflektowania się...smile to indywidualna sprawa i nic mi
        do tego. Uważam jednak, ze jeśli JA mogę mieć na coś wpływ - choćby tak
        niewielki - to chętnie z tego skorzystam.
        • alexsc Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 06.11.05, 20:52
          Pancerniaczku a powiedz mi w takim razie czym Twoje dzieci będą sie bawić?
          Przecież większość produktów przychodzi z tamtej strony świata. podaj mi
          przykłady firm, które zabawek tam nie produkuja. To może mnie przekonasz.
          • pancerniczek Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 06.11.05, 21:00
            Alexsc,
            sęk w tym, że ja nie chcę nikogo przekonywać smile ja tylko przedstawiłam swój
            pogląd w tej sprawie, a także przyznałam sie publicznie to tego jaki jest mój
            wybór - w zakresie w jakim mogę go mieć.

            ps: mam cudnego, czerwonego łosia na biegunach z IKEI - urodził sie
            na Litwie smile))
        • agagaby Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 08.11.05, 11:56

          • pancerniczek Agagaby... 08.11.05, 13:34
            ....ależ jestes w goracej wodzie kąpana smile
            czemu masz tu nie przychodzić z powodu rozmowy o kupowaniu/nie kupowaniu
            chińskich produktów?
            Przedstawiamy swoje poglądy na dany temat. nigdzie nie jest napisane, że musimy
            sie zgadzać.
            A jeśli sie nie zgadzamy to nigdzie nie jest też napisane, że mamy sie na
            siebie z tego powodu obrażać.
            Jeśli poczułaś się urazona moim postem to przepraszam. Może czasem wyrażam się
            dosadnie, ale chyba nie obraźliwie, hę?
            Moim zamiarem było przedstawienie swoich argumentów (również emocjonalnych).
            Przyjmuję, że mogą się komuś wydawać głupie.
            Ba! przyjmuję nawet, że ktoś mi to powie smile)
            I jakoś z tym żyję dalej smile)

            peace&love&comebackplease smile))

      • alexsc Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 06.11.05, 20:50
        Jak nie chcecie to nie kupujcie, ja tam będę mojemu kupować i tyle. A na
        dodatek dodam, że w minionym tygodniu wydałam taką kasę na zabawki że
        wyżywiłabym kupę chińczyków i jeszcze by mi zostało. Cóż, możecie mnie tu
        zlinczować za to. A ja swojemu dziecku zabawki kupować będę nie patrząc czy
        made in china czy czy made in cośtam. W końcu to nie ja wyzyskuję tamtych ludzi
        tylko koncerny produkujące. I zgadzam się z Pampeliszką-wtey musiałby być
        bojkot wszystkiego nie tylko zabawek. A swoją drogą ja zmusić CAŁY świat
        kupujący zabawki do ich sprawdzenia czy to made in china czy nie? i decyzji -
        nie kupować?
        • pampeliszka Re: no nie, to juz dzieciom zabaweknie kupować??? 07.11.05, 07:42
          Pancerniczek, jasne, ze masz wybor i mozesz nie kupowac zabawek robionych w
          Chinach.Tylko dlaczego akurat zabawek? Bedziesz sie starala byc konsekwentna i
          zaczniesz sprawdzac pod kontem miejsca produkcji WSZYSTKO, co kupujesz?Jesli
          tak, to podziwiam i chyle czoła. My wczoraj pojechalismy po rekawiczki, bo
          sybieralismy sie na dluga wycieczke, a raczka wozka zimna. I kupilismy sobie po
          parze cieplutkich, polarkowych rekawic. I kiedy odrywalam metke co zobaczylam?-
          Made in China...
          • pancerniczek niewykonalne.... 07.11.05, 14:37
            ....jest wyeliminowanie chińszczyzny w życiu Europejczyka smile
            właśnie z tego powodu, o którym piszesz - Chiny nas zalewają niepostrzeżenie i
            wszędzie - w bebechach komputerów, w silnikach samochodów i miseczkach z
            Canpolu.

            Nie - to nie jest tak, że zabawki "nie", a miseczki "tak". nie potrafię Ci
            wyliczyć co "tak" a co "nie" bo jak już np. kupię robota kuchennego "Made in
            Italy" - to skąd mam wiedzieć czy jego wirnik (czy robot ma wirnik?smile nie był
            przypadkiem wyprodukowany w Chinach? nie wiem i nie bedę wiedziała - dam sie
            oszukać.
            No to trudno.
            Ale jak na półce będą stały obok siebie dwa roboty - na jednym będzie "China",
            a na drugim "Italy"...to wiesz co smile

            Poza tym u mnie - w zakresie normalnego codziennego funkcjonowania - nie jest
            to aż tak kłopotliwe...ja aż tak duzo nie kupuję, żeby mi to sprawdzanie metek
            uniemożliwiało normalne robienie zakupów, albo miało byc powodem do "chylenia
            czoła" smile)))
            (Ale może to dlatego, że ja głównie na ksiązki wydaję (a te są po polsku smile))

            No i mam to od niedawna (wcześniej nie zwracałam na to uwagi). Nie pretenduję
            do miana antyglobalistki, albo jakiejś nawiedzonej naprawiaczki świata, która
            będzie polować na chińskie produkty po to, żeby ich nie kupić smile
            (choć w istocie odkrywam w sobie jakiś neofityzm w tym względziewink;
            Do podjęcia takiej decyzji nie skłaniają mnie względy makroekonomii (moja
            wiedza na ten temat jest bardziej niż mikra). Wzięło mi się to z lektury
            artykułu o "regulacji urodzin" w Chinach, o którym już wspominałam wcześniej -
            i nie chce juz więcej wspominać bo ilekroć sobie go przypomnę robi mi się
            słabo. To mój mały, osobisty protest. Reakcja obronna.
            • pampeliszka Re: niewykonalne.... 07.11.05, 17:04
              Aha, no to pewnie. Wolno Ci.
            • jakw Re: niewykonalne.... 07.11.05, 19:20
              A ja rozumiem pancerniczka. Przede wszystkim staram się kupować "made in
              Poland", potem idzie "nowa UE", cała UE, a Chiny to gdzieś na szarym
              końcu...(chyba że ryż kupuję).A ze mój japoński aparat foto jest "made in
              Taiwan" to już trudno. Ale uważam, że trzeba zwracać uwagę na kraj produkcji.
    • mama_olka Zbadalam temat;-) 07.11.05, 21:12
      Poruszana przez Was kwestia tak mnie zaintrygowala, ze dzisiaj rzucilam temat
      Chin u mnie w pracy a są to sami miedzynarodowi ekonomisci (i jasmile. No więc
      diagnoza jest: kupować. Miedzynarodowe koncerny przenosza produkcje do Chin, bo
      tam jest tania sila robocza, na dodatek dokladna, i zupelnie nieroszczeniowa.
      Dzieki temu Chiny maja najszybciej rozwijajaca sie gospodarke swiata (jakies 10
      % wzrostu rocznie).
      Kupujac chinskie produkty nie zmienimy losu produkujacych je dzis ludzi, ale
      ich dzieci - zdecydowanie tak i to na lepsze.
      A co do spolecznej odpowiedzialnosci biznesu, to sa firmy, z branzy tekstylnej,
      jak Levis, ktore dzialaja juz na rzecz poprawy warunkow pracy u swoich
      chinskich podwykonawcow.
      • pancerniczek Re: Zbadalam temat;-) 07.11.05, 21:42
        och, Mama_Olka....
        Ale wiesz to na 100 %? wink) przysięgasz że tak będzie? wink)) weź to od nich na
        piśmie ! wink))

        Trochę żartuję, ale szanuję ten argument, jest sensowny....choć nie sądzę bym
        dożyła chwili, w której będę mogła sprawdzić (organoleptycznie dajmy na to smile
        czy Twoi makroekonomiści mieli rację.
        • mama_olka Certyfikat chinskiego postepu? 07.11.05, 22:26
          Zrobi siewink
      • kangur4 No logo 07.11.05, 23:03
        Jako rozwinięcie kestii polecam ksiązke Naomi Klein "No Logo". Mnie nie
        przekonała, bo nie przekonuje mnie idealistyczny i nieracjonalny postulat
        bojkotowania produktów korporacji rzekomo lub nie rzekomo wykorzystujących
        niewolniczą pracę ludzi, bo oczywiście uderzy to nie tyle w same firmy, co w
        rzeczonych ludzi, którzy mają do wyboru - praca za śmieszne pieniądze lub jej
        brak.
        Ale książke warto przeczytać; mnie szczególnie, jako pijarowca zainteresowała
        pierwsza część, opisująca praktyki pijarowo-marketingowe niecnych wielkich
        korporacji - GE-NIAL-NE! Niemoralne, ale genialne.
        Druga część - cóż, widać, że pani jest hipiską, a nie ekonomistką.
        • pancerniczek Re: No logo 08.11.05, 07:58
          Kangur4:
          Cóż, widać, że Pani jest piarowcem, a nie hipiską wink

          Mama_Olka: O nie, nie tak łatwo! Niech dadzą zaświadczenia, że zmienimy los ich
          dzieci - i to na lepsze! smile))
          • kangur4 to Naomi 08.11.05, 12:12
            Pancerniczku, pisząc "pani jest hipiską a nie ekonomistką", mówiłam oczywiście
            o Naomi Klain, absolutnie nie miałam na mysli Ciebie! Zresztą, to nie do końca
            były moje słowa, ale cytat z krytyki tej książki.
            Zresztą, jak mogłaś pomysleć, Pancerniczku drogi, że zwracam się do Ciebie
            per "Pani", no wiesz co? Tu, na tym forum?
            Za nieporozumienie gorąco przepraszam.
            • pancerniczek Re: to Naomi 08.11.05, 13:03
              ależ Kangur4 droga! ja sobie zażartowałam! nie poczułam się zaatakowana!
              Poza tym mam w istocie w sobie coś z hipiski (co może brzmieć śmiesznie w
              kontekście bycia szefem w multikorporacji błehehehehe smile)))))

              peace&love smile)))
              • mama_olka Pancerniczku, moge Cie zdiagnozowac:-) 08.11.05, 13:23
                Nalezysz do tzw. bobos (połączenie bohemian i bourgois), opisanych w kiazce
                Davida Brooksa. A co do zaswiadczenia w sprawie przyszlosci malych Chinczykow
                to zobacze co sie da zrobic ale jak ich znam (moich ekonomistow)to na pewno
                dodadza tekst typu "chociaz nasze opinie i prognozy bazuja na zrodlach, w
                ktorych wiarygodnosc wierzymy, nie gwarantujemy ich poprawnosci".
                Kangur, wiedzialam zes PRowiecsmile))
                • kangur4 Re: Pancerniczku, moge Cie zdiagnozowac:-) 08.11.05, 13:36
                  mama_olka napisała:
                  > Kangur, wiedzialam zes PRowiecsmile))

                  Na swoje usprawiedliwienie, dodam, że były!
                  Trzasnęłam drzwiami mojej agencji 2 lata temu i tyle mnie widzieli. Od tego
                  czasu wzorowo spełniam obowiązki matki polki vel kury domowej i bardzo, bardzo
                  mi z tym dobrze!
                  Niestety, z tym trzasnięciem drzwiami nie chodziło o to, że PR to strasznie
                  niemoralny zawód jest, ale o bardziej prozaiczne powody...
                • pancerniczek ej ej ej! Hola hola! halo halo! 08.11.05, 13:58
                  poczekaj....muszę sie zastanowić czy mam się obrazić wink)
                  chciałabym do nich należeć, zwłaszcza w sferze zarobków wink (podobno Gates się
                  kwalifikuje...)

                  hmmm, proponuje kompromis:

                  BOBAS. Może być?


                  "chociaz nasze opinie i prognozy bazuja na zrodlach, w
                  ktorych wiarygodnosc wierzymy, nie gwarantujemy ich poprawnosci".

                  doskonałe smile)
              • pancerniczek ps :-) 08.11.05, 13:31
                ale na usprawiedliwienie dodam, że moja multikorporacja nie ma fabryk, ani pól
                uprawnych, na których mogłaby zatrudniać w niewolniczych warunkach, więc czuję
                się nieco rozgrzeszona smile
      • ezrapound Re: Zbadalam temat;-) 08.11.05, 17:47
        Hej! pocieszające jest to co piszesz, ale chyba nie do końca przekonywujące -
        wydaje mi się, ze ekonomiści, czyli ludzie związani z wielkimi pieniędzmi, tak
        właśnie będą mówić. Są inne głosy - takie rozmaite alterglobalistyczne myśli -
        które jednak bezwzględnie odzierają ze wszystkich złudzeń - ludzie pracujący w
        chińskich fabrykach często giną w wypadkach, bywa, że są więzieni w halach
        fabrycznych, zeby z tej swojej wspanialej pracy nie pouciekali. A to, że Levis
        zaczyna działać na rzecz polepszenia warunków pracy tamtejszych robotników to
        po pierwsze wynika z całkiem egoistycznych interesów - taka kampania reklamowa -
        a po drugie jest odpowiedzią na bojkotowanie chińskich produktów
        (popularniejsze za granicą niż w Polsce). Wygląda na to, że mądre decyzje
        konsumencje mogą jednak do jakiejś poprawy na lepsze doprowadzić.
        Ciekawa jestem, w jakim mechanizmie dzieci chinskich robotników mialyby
        skorzystac na tym, ze amerykanskie koncerny w sposob karygodny ich
        wykorzystują? To nie jest pytanie retoryczne, naprawdę jestem ciekawa. Może
        całkowicie się mylę i ktoś powinien mi to wytłumaczyć.
        • ezrapound to było do MamyOlka, rzecz jasna. 08.11.05, 17:50
          Pozdrowionka!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka