dziewczyny drogie, ja wiem,ze dziecko bez guza sie nie wychowa i musi zaliczyc
swoja porcje upadkow ale czy aby na pewno nie ma to jakichs przykrych
konsekwencji?? Mateusz zalicza srednio 2-3 upadki w ciagu dnia.Nie chodzi mi o
to, ze uderzy sie np o kant stolu (tego jeszcze nie bylo) ale o to, ze upada
uderzajac glowa o podloge.W wiekszosc przypadkow nie reaguje ale czasem
jednak placze.Najgorzej jak zapomni, ze nie potrafi jeszcze stac przez
trzymanki i sie puszcza obiema raczkami, pada na podloge z prostych nog

Po
kilku takich upadkach juz wie, ze musi albo powoli opuszczac sie na pupe albo
na kolanka.Jednak czasem zapomina i probuje czy da rade ustac bez
podporki.Ogonie rzecz biorac nie robie z tego tragedii, czasem nawet uda mi
sie go zlapac w locie

dzis jednak upadl w lazience uderzajac glowa o kafle
na podlodze.Musialo go mocno zabolec bo plakal mocniej i dluzej niz
zwykle.Zasnal, potem sie obudzil i znowu plakal, marudzil, pojekiwal.Teraz
znowu spi ale obudzil sie z placzem pare razy....Nie wiem co sie dzieje, czy
to zeby czy ten upadek czy....cisnienie?Chyba mu sie nic nie stalo w te glowe,
jak myslicie?