syn mój, oczywiście. Wczoraj ruszył, pare kroczków a radochy co niemiara

)
I jego i naszej.
Wstaje, idzie, odwraca się i patrzy, czy jestem zachwycona i czy klaszczę,
hihihi. Ja jestem zachwycona i klaszczę, więc Antoś jeszcze pare kroków robi,
potem pac na pupę i sprint w moje ramiona. Ech, cudny jest!