Dodaj do ulubionych

Smutny watek

11.02.06, 22:13
Dzis w wiadomosciach usłyszałam, ze w wypadku zginął 10-letni chłopczyk i jego
ojciec. Wyobrazacie sobie, co matka i zona musi teraz przezywac?
To straszne, jak w jednej sekundzie, po jednym telefonie, wali Ci sie cały
świat. Zal mi jej straszliwie.
Obserwuj wątek
    • mooh Re: Smutny watek 11.02.06, 22:15
      Jezu, Pam. Musisz? Ja właśnie przeczytałam w "Dziecku" o rodzicach, którzy
      stracili dziecko w 34 tygodniu ciąży i do tej pory czuję ucisk w gardle.
      • hipcia5 Re: Smutny watek 11.02.06, 22:18
        ja też ostatnio mamm styczność z tego typu informacjami.....
        Ale przez to że jestem w ciąży, staram sie jak najmniej karmić się takimi rzeczami, nie wyobrażam sobie takiej sytuacjismile
      • pampeliszka Re: Smutny watek 11.02.06, 22:19
        No nie musze, ale jakos tak wyobraznia mi pogalopowala.
    • agagaby Re: Smutny watek 11.02.06, 22:19

      • pampeliszka Re: Smutny watek 11.02.06, 22:24
        Wiecie, ja generalnie uwazam, ze pocieszanie sie przy okazji trudnego i
        meczacego dnia cudzym nieszczesciem jest nieetyczne. Ale czasem, kiedy cos
        takiego jak dzis usłysze i zobacze zmasakrowany samochod, to sie strasznie boje
        jutrzejszego dnia i zarazem ciesze, ze Malgosia spi w swoim lozeczku, a maz jest
        obok mnie.
        • mooh Re: Smutny watek 11.02.06, 22:27
          Też mam fobię samochodową. Zwłaszcza, że mąż codziennie samochodem jeździ do
          pracy do innego miasta, a czsem potem jeszcze po okolicach.
          • pampeliszka Re: Smutny watek 11.02.06, 22:36
            Bo samochody sa nieprzewidywalne i tak mało od nas czasem zalezy na drodze. Na
            moją tesciową w uno, ktora stała na czerwonym swietle, wjechal kiedys rozpędzony
            ford. Pol samochodu skasowało, na szczescie nikt z tyłu nie siedział. Gdybysmy
            to my byli, to z tyłu siedze ja i Małgosia... Co do całej reszty nieszczesc, to
            jakos sie nie martwie, bo mi sie wydaje, ze mnie "nie dotyczą". Wiesz, jakies
            nagłe choroby, zawalenie dachu itp wydają się mniej możliwe.
            • mooh Re: Smutny watek 11.02.06, 22:42
              Trzy lata temu, w Mikołajki, wybraliśmy się z mężem z Gdyni do Gdańska w
              jakiejś błahej sprawie. W drodze powrotnej spotkała nas śnieżyca. Mieliśmy
              stłuczkę. Potem ktoś w nas wjechał z takim impetem, że mąż poleciał razem ze
              swoim fotelem do tyłu i uszkodził sobie kręgosłup. Stracił pracę, długo się
              rehabilitował, a w efekcie tych perturbacji wylądowaliśmy w Bydgoszczy. Mogło
              być oczywiście dużo gorzej, ale to była w sumie banalna zimowa stłuczka, a
              konsekwencje trwają do dziś.
              • pampeliszka Re: Smutny watek 11.02.06, 22:44
                To sie nie dziwie, ze masz fobie. I tylko sie czlowiek cieszy, ze jeszcze wtedy
                nie bylo dziecka, ktore by siedzialo z tyłu...
                • mooh Re: Smutny watek 11.02.06, 22:51
                  Jak jadę z Klusią, to ogromną uwagę zwracam na to, co się dzieje za mną.
                  Wcześnie uprzedzam o manewrach itd, ale i tak się boję.
                  • ezrapound Re: Smutny watek 12.02.06, 10:35
                    Mooh, wcale Ci się nie dziwię, że mas fobię samochodową po takim doświadczeniu.
                    Ja mam fobię samolotową, bez uzasadnienia.

                    Jeśli zaś chodzi o smutne doniesienia z mediów - przeczytałam ostatnio w
                    Przekroju o facecie, który w tej katastrofie w Katowicach stracił całą rodzinę.
                    Żonę, dwoje dzieci i wnuczkę. Tylko on jeden przeżył. Nie potrafię sobie
                    wyobrazić jak po czymś takim można się wogóle pozbierać. Mocno to odchorowałam.
                    Jakoś nie potrafię w takiej sytuacji cieszyć się, że moje dziecko śpi spokojnie
                    w łóżeczku.
                    • mmala6 Re: Smutny watek 12.02.06, 10:44
                      Straszne! oh, nie lubie takich "niusow",bo zaraz mysle, co by bylo gdyby.....

                      Kolega mojego meza z pracy ma przyjciela, ktorego zona pojechala z synkiem (ok 4
                      letnim) do Krakowa do rodzicow.Stali ladnie na skrzyzowaniu gdy walnal w nich
                      rozpedzony pijany kierowca.Oboje zgineli na miejscu, kierowca przezyl.
                      Po tym sie dlugo nie moglam pozbierac....plakalam, mimo ze nie znam tych ludzi
                      ale jak sobie wyobrazilam tego ojca i meza, ktoremu nagle zawalil sie swiat, to....
    • schaapje Re: Smutny watek 12.02.06, 20:42
      i dlatego ja postanowilam miec jeszcze jedno dziecko
      a najlepiej dwoje
      gdyby ktoremus cos sie stalo, zawsze bede miala jeszcze powod do zycia...

      wlasnie dzisiaj na spacerze tak sobi myslalam, ze tego nie da sie
      ani 'odpeszyc', ani zaczarowac, nie ma modlitw, ktore mozna by wymowic, ani
      targu, na ktorym mozna by sprzedac dusze diablu za dobre i spokojne zycie
      wlasnego dziecka...

      nie moge o tym myslec, bo zwariuje...
      • ka-ja Re: Smutny watek 12.02.06, 20:55
        Masz racje nic nie można zrobić i to jest okropne jacy jesteśmy bezsilni.
        Ja właśnie mam to drugie dzieciątko dla którego chce się żyć,nie wiem co by sie
        stało gdyby nie Milek...
        • ezrapound ka-ja 13.02.06, 08:48
          Nic nie mogę napisać, tylko Cię mocno uściskać - bo nie ma chyba żadnych
          rozsądnych słów.
          • ka-ja Re: ka-ja 13.02.06, 18:57
            Dziękuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka