Dodaj do ulubionych

może mi ulży

27.02.06, 09:00
Jestem po łikendzie u teściów mam mózg obolały i potłuczoną wiarę w słuszne
decyzje mojego macieżyństwa.
Wiem, że niektóre z was mają gorsze jazdy z babciami, ale muszę się pożalić.
Zaraz jeszcze przeczyta to muj monż i w ogóle będzie przesrane sad
Uwaga, będę też bluzgać...
- Co ze mnie za matka, jeśli widzę problem w maczaniu smoczka w mocnej
herbacie... (cóż mocna herbata niczym się nie różni od słabej kawy!)
- Co ze mnie za matka jeśli słucham durnych lekarzy i wierzę w idiotyczne
badania na temat unikania glutenów, tudzież innych czynników alergizujących...
(po coś kutwa te cholerne badania nad tą piepszoną alergią były robione przez
lata i to, że dzieci kiedyś żarły gluteny a dziś nie żrą, to nie ma znaczenia
żadnego! Kiedyś ludzie w ogóle byli odporniejsi. Myślę, że Maryśka się nie
posra jak dostanie biszkopta ze 2 m-ce później!)
I to, że Marysia teraz nie ma żadnej alergi to nie jest powód, żeby radośnie
eksperymentować na całego!!!
- Co ze mnie za matka, że nie przyzwyczajam dziecka do hałasu i jak jest u
babci to się boi wrednych dzieci (innych wnucząt i wrzasku wszelkiego się boi)
bo nie jest przyzwyczajona, bo u nas cicho. To moja wina, że u mnie w domu
jest cicho, powinnam przedszkole domowe założyć, żeby Marysia do dzikich
wrzasków przywykła.
Swoją drogą ona nie boi się hałasu tylko wkurwai ją, że każdy gada (wrzeszczy)
między sobą, a ona jest pomijana - ma taką fazę, że musi być w centrum i
wszyscy muszą mówić do niej!

Po za tym najgorsze jest to, że ja (i muj monż chyba tez) czasem czujemy się
jak gówniarze, którzy niczego nie potrafią sobie załatwić, zrobić, dziecka
pielęgnować... Cholera! I to nie tylko ze strony teściów ale moich rodz
niestety też. Bardzo mi z tym źle i to wpływa na moje postępowanie w życiu.
Nie czuję się w pełni dojrzałą matką, w pełni dorosłym człowiekiem, który ma
własne życie i podejmuje swoje decyzje i przede wszystkim ma swoją rodzinę, o
którą dba najlepiej jak potrafi! Może kto inny potrafiłby lepiej, ale ja
niejestem kim innym jestem sobą i sobą zostanę, charakter też mam jaki mam i
mooh mooh bardzo silne, ale dziecka nie zaniedbuje! Najważniejsza dla mnie
jest moja rodzina, ale jak na każdym kroku czuję, że coś robie nie tak, że
robię źle, to mi już wszystko siada i wracam się do piaskownicy...

ufff. wcale mi nie ulżyło... ide na kawe!
A nawet kawa już nie budzi, tylko uświadamia, że się śpi!
Obserwuj wątek
    • pampeliszka Re: może mi ulży 27.02.06, 09:14
      Zimka, jak juz sobie zrobisz kawusie i wrocisz do kompa, to sobie powtorz 3 razy:
      "jaka ja jestem szczesliwa, ze nie mieszkam z tesciami!". Powinno wystarczyc.
      • z1mka Re: może mi ulży 27.02.06, 09:19
        ehhh powtarzam to powtarzam od samego początku mojego małżeństwawink
        Choć z drugiej strony to nie jest tak źle, czasem tylko mnie rozjuszy...
        pierdoła jakaś, a ja taka dość jestem przejmująca się i to mnie najbardziej
        wkurza. Niby się nie wkurzam i olewam, a jednak sie wkurzam sad Szkoda że nie
        jestem czakiem norisem albo rysiem z klanu sad
        • wenus.z.willendorfu Re: może mi ulży 27.02.06, 09:24
          a którym wolałabyś być: Chuckiem czy Rysiem? wink
          • z1mka Re: może mi ulży 27.02.06, 09:34
            chyba Chuckiem, bo mogłabym wtedy komuś, kto mnie wkurzy z półokrętki przywalić,
            poza tym Czak ma brodę a Rysiu to twarzowe niemowle jest, tylko że Czak przy
            Rysiu wymienka i jakiż wybór trudny...
        • pampeliszka Re: może mi ulży 27.02.06, 09:25
          Zimka, kazdy sie czasem wkurza na rodzinke. Im mniej kontaktow, tym lepiej,
          hehe. Mnie do szewskiej pasji doprowadza moja mam, nie tesciowa (ona jest ok),
          ten sam typ, co Twoja tesciowa.
    • kura17 Re: może mi ulży 27.02.06, 09:24
      Zimka, babcie tak juz chyba maja... u mnie bylo tak samo (moja mama i moja
      rodzina): mimo, ze kurczak na piersi, to dawac inne jedzenie od 3 miesiaca, a
      jak tlumaczylam lekarzem, to slyszalam: mysmy nigdy lekarza o takie rzeczy nie
      pytali, dawalismy "po uwazaniu"... a tata-kurak alergik i moja mama i siostra
      tez (ja sie uchowalam), wiec genetycznie kurczak ma przechlapane, dlatego
      chronilismy go jak najdluzej. i w ogole po co ze zdrowym dzieckiem do lekarza???
      (to juz moja babcia, mama rozumie). tez mi ciagle i teraz dogryzaja, ze "biedne
      dziecko" slodyczy nie dostaje (po co mu to???), ze jogurty taaaakie nudne
      (jogurt nat. + owoce, ale BEZ cukru, ojejejej...), ze warzyw nie sole (kto bz to
      jadl!), pewnie jeszcze powinna vegety dodawac...

      Zimko, robisz DOBRZE. akurat zupelnie sie z Toba zgadzam (uczciwie i szczerze),
      ale nawet jesli nie, to TY jestes mama i chcesz dla Marysi jak najlepiej. i inni
      musza to uszanowac, i juz. mozna z Toba podyskutowac, ale ostateczna decyzja
      nalezy do rodzicow - Ciebie i meza. u nas tez gadaja, ja przedstawiam swoje
      zdanie i robie swoje. czasem (ale rzadko wink zmieniam zdanie - przeciez innitez
      moga miec racje, nie przecze. ale, przede wszystkim, rodzicow dziecka trzeba
      SZANOWAC! a chyba Twoi tesciowie maja z tym problem sad trzeba przetrwac... i
      "walczyc" o swoje - od Ciebie zalezy, czy bedzie to walka otwarta, czy
      partyzantka (oni gadaja swoje, a Wy robicie swoje wink. 3maj sie smile

      ps. ja mam (chyba?) troche lepiej, bo od dawna uwazana jestem w rodzinie za taka
      troche "nieszkodliwa wariatke", czlowieka "nie-bardzo-z-tego-swiata", wiec i
      rozne "wariacje" maciezynstwa mi latwiej uchodza wink

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • z1mka Re: może mi ulży 27.02.06, 09:45
        Hehe, my oboje z mężem jesteśmy postrzegani jako wariaty odszczepione, nie z
        tego świata i chyba właśnie dlatego "dziecko należy uchronić przed wszelakim złem"wink
    • pampusia Re: może mi ulży 27.02.06, 09:37
      Dziewczyno, nie przejmuj sie aż tak, dobrze robisz, trzeba trzymac się swego i
      już. Ty jestes mamą, a teściowe, mamy, babcie ciocie.... no cóż one miały juz
      swój czas. Moja teściowa i w ogóle rodzinka męża to przypadek jakich niegdy w
      zyciu nie spotkałam i mój maz chyba też, czasami sie zastanawiamy jakim cudem on
      się uchował i czy na pewno to jego rodzina. Nie mamy jeszcze takich doświadczeń,
      bo Olcia ma dopiero 8 tyg. Na szczęscie wizyty teściów w tym czasie ograniczyły
      sie do dwóch + chrzciny. my jeszcze u nich nie bylismy z małą. Mieszkają 40 km
      od nas. Ale już zdazyłam usłyszec rzeczy, któe mi sie nie podobają. typu że jak
      mała płacze, to nie mamy jej brac na ręce, przytulać, pocieszać, tylko dac sie
      dziecku wypłakać, K... ja im bym dała się wypłakać. Przeciez jak płacze, to coś
      jej jest, cos ja boli, jest głodna, czuję sie samotna, albo w nowym miejscu
      (restauracja, gdzie robilismy chrzciny) po prostu czuje się obco i niepewnie.
      ale co tam i tak robimy swoje i będziemy się tego trzymać. Pozdrawiam i życzę Ci
      siły i odwagi w kontaktach z rodzinką wink
      • z1mka Re: może mi ulży 27.02.06, 09:41
        Dzięki i nawzajem Ci tego życzę. Najważniejsze trzymać się swojego i być pewnym
        decyzji jeśli są słuszne...
        Każda z nas ma takie problemy, ale wyżalić się nie zaszkodziwink
      • mmala6 Re: może mi ulży 27.02.06, 09:45
        Zimek z calym szacunkiem ale Twoi rodzice (Twoja mama)sa wrrrrrr!!wez no ich na
        strone i zalatw sprawe po mesku!

        Zimka, kochana, jestes FANTASTYCZNA mama i nie daj sobie wmowic,ze jest
        inaczej.Marysia Cie kocha taka jakas jestes, bezgranicznie i bezwarunkowo i to
        jest najwazniejsze.Ja rowniez uwazam,ze to co robisz jest ze wszech miar sluszne
        i jak nabardziej normalne.Jezeli ktos w tym towarzystwie ma problem, to na pewno
        nie Ty!
        Nie powiem Ci, zebys sie nie przejmowala bo mam popierd... tesciow, z ktorymi na
        szczescie od ponad pol roku nie utrzymuje kontaktow.Ale u nas nie chodzilo o
        Mateusza, choc po czesci tez.
        Moja rada moze byc tylko jedna-jezeli zachowanie tesciowej sie nie zmieni, nie
        odwiedzaj ich.Koniec i kropka.Nie masz obowiazku chodzic na rodzinne obiadku
        podczas ktorych jestes upokarzana a Twoje metody wychowawcze sa wysmiewane i
        lekcewaznone.
        Twoj maz niech sobie chodzi jak chce, jak pozwolisz to z Marysia a Ty sobie daj
        spokoj.Po co Ci to?

        Buzkasmile
        • pampusia Re: może mi ulży 27.02.06, 10:01
          jestem za. My też ograniczyliśmy wizyty u teściów do minimum. inazcej się nie da
          • z1mka Re: może mi ulży 27.02.06, 10:27
            Heh to wszystko nie jest takie proste. Pewnie, że tak by było najlepiej, tylko,
            że ja ich szanuje, bo to są rodzice mojego męża. Wiem, że bardzo kochają
            Marysię. Nie chcę im "zabierać" ani syna ani wnuczki (swoją drogą ciekawe czemu
            niektóre teściowe traktują wnuczęta jakby były całkiem bez udziału synowych...smile
            - moja naszczęście nie).
            Są dla nas dobrzy, czasem chcą być za dobrzy i stąd to wszystko, a ja wolałabym,
            żeby nas zostawili, nasze decyzje i nasze problemy niech zostawią nam!!! Po co
            mają się tym nerwicować?
            Marysia nie jest żadnym problemem jest naszym szczęściem największym na świecie,
            chcemy ją wychować po swojemu... Chcę o nią dbać po swojemu, mam takie prawo. A
            opinia lekarza jest dla mnie ważniejsza niż rady babci!

            Czasem potrzebuję czyjejś rady ale wolę spytać was - mamy na czasie lub siostry
            Zimka - Hani - mamy 6 dzieci, w tym serii czworaczkówwink I najmniej pragnę, by ta
            rada zaczynała się od słów: bo musisz, bo powinnaś... Ja nic nie muszę, ja
            conajwyżej mogę.

            Ale i tak jestem bardzo wdzięczna mojemu menżowi za to, że nie wspomniał o
            problemach wagowych Marysi - oj wtedy by było... zresztą, po co ma się babcia
            zawczasu zamartwiać, od razu najgorsze by myślała...


            A na teściową miałam niezawodny sposób - przytaknąć i robić swoje. Ale jednak
            obok pewnych rzeczy (typu wyszydka) nie da się spokojnie przejść.

            Chyba założę taki wontek - októrym już pisałam, gdzie każda z nas będzie sobie
            mogła językiem a'la Jopowa ponarzekać na wszystko! Bez przesadnej dbałości o
            treść i formę... i pośmiać się z czego będzie... co wy na to?
            • mmala6 Re: może mi ulży 27.02.06, 11:38
              Zimka, daleka jestem od tego aby namawiac Cie abys "zabrala" tesciom syna i
              wnuczke. "Zabierz" im siebie, po co Ty masz wysluchiwac jaka jestes zla i
              nieodpowiedzialna matka?Moze jak Zimek pojedzie do nich sam pare razy, to sie
              tesciowa zastanowi nastepnym razem zanim cos powie.Ty tez zaslugujesz na szacunek!

              Jedno jest pewne, musisz (wiem, nie lubisz tego slowa) cos zrobic poki Marysia
              jest mala, wytyczyc wyrazne granice.Nie jest to proste ale zdrowsze dla Ciebie i
              Twojej malej rodzinkismile
    • guruburu Re: może mi ulży 27.02.06, 10:17
      wiem, jak to wpienia. U mnie na szczęście spokój - bo ojciec się nie miesza
      tylko mnie podziwia smile
      A matka - cóż, jestem za granicą to dwa telefony na tydzień juz mi wystarczą i
      na ogół mówię: 'teraz to się robi inaczej...' a w sytuacjach podbramkowych
      wyciągam ciężką amunicję pdt - 'to moje dziecko i ja jestem z meżem za nie
      odpowiedzialna'.
    • mooh Re: może mi ulży 27.02.06, 10:55
      Cholera, coś kliknełam i mi zjadło cały długi tekst. Nie chce mi się drui raz
      pisać tgo samego, więc napiszę tylko konkluzję. Rodzice potrafią wkurzyć, ale
      chcą dobrze. Nasze dzieci to ich wnuki. Oni je kochają często jeszcze bardziej
      niż nas. My w ich oczach zawsze będziemy dziećmi, więc zanim nabiorą
      przekonania, że potrafimy się sprawdzić jako rodzice, minie trochę czasu. Z ich
      punktu widzenia mała bezbronna istota jest powierzona opiece ludzi, którzy sami
      jeszcze wymagają rodzicielskiej troski. To oczywiście absurd i nasi rodzice z
      jednej strony to wiedzą, ale z drugiej nie potrafią przestać w taki sposób
      myśleć. Nasze metody pielęgnacji i żywienia w wielu punktach kwestionują zasady
      szkołę, wedłu której nasi rodzice postepowali z nami. W jakimś zakresie więc
      oni się bronią. Myślę, że kiedy my zostaniemy babciami, a jakaś nowomoderna
      szkoła będzie twierdzić, że do 3 roku życia wystarczy sama pierś, to my też się
      będziemy jeżyć.
      Jesteś Super Mama, postępujesz, jak uważasz za słuszne, a dziadkowie pozostaną
      dziadkami. Niczego nie zmienisz.
      • mmala6 Re: może mi ulży 27.02.06, 11:07
        Niestety nie potrafie zlosliwosci i wredoty tlumaczyc tym, ze dziadkowie chca
        jak najlepiej, ze to z milosci etc. Moja tesciowa moze i chce dobrze dla
        Mateusza ale na pewno nie chce dobrze dla mnie.A jak nie chce dobrze dla mnie,
        to sorry nie bede wysluchiwac jej durnych komentarzy, zlosliwosci i insynuacji w
        imie jej watpliwej milosci do Mateusza.Watpliwej, bo gdybym ja kogos bardzo
        kochala i chciala sie nim spotykac, to odlozylam bym na bok wszelkie zale jakie
        mam do swiata i dla wlasnego dobra odpuscila.Ona nie potrafi/nie chce/nie umie i
        to, ze sie nie widujemy jest jej problemem, nie moim i nie Mateusza.
        Mowie tu o stosunkach miedzy MNA a tesciami, nigdy nie powiedzialam mezowi, ze
        ma sie do nich nie odyzwac, odciac sie od nich itp.Na szczescie moj maz ma oczy
        i uszy a przede wszystkim zna ich jak nikt inny i popiera mnie w 100%.
        • mooh Mmala 27.02.06, 11:15
          Pisałam o NORMALNYCH dziadkach, troskliwych, tylko trochę irytujących. Takich,
          którzy kochają swoje wnuki i swoje dzieci a nawet lubią (czasami) synowe i
          zięciów, tylko nie traktują poważnie nowych zaleceń odnośnie żywienia i
          pilęgnacji. Patologia to patologia. Tutaj nie pozostaje nic innego, jak
          przepędzić ze swojego terytorium. Ja ze swoją teściową też nie żyję najlepiej,
          chociaż ona problemy ma raczej ze swoją psychiką, a nie ze mną. Przyjęłam, ze
          przypadki kliniczne należy trzymać na zdrowy dystans.
          • mmala6 Re: Mmala 27.02.06, 11:21
            Czasem granica miedzy normalnoscia a patologia jest bardzo plynna i co
            wrazliwsze jednostki moga tego nie zauwazyc, latami tlumaczac chore zachowania
            bliskich (mowie tu juz ogolnie, nie tylko o dziadkach),ze oni to robia dla ich
            dobra, ze to wcale nie jest tak zle jak sie wydaje, ze w zasadzie to sa tylko
            troche irytujacy...W pewnym momencie patologia staje sie normalnoscia, jest za
            pozno zeby cokowliek zrobic (choc tak naprawde NIGDY nie jest za pozno) i
            zaczyna sie pewne sprawy przekladac na swoje zycie i relacje ze swoimi dziecmi i
            partnerami.Takie jest zycie.Dlatego od toksycznych zwiazkow i ludzi uciekac
            gdzie pieprz rosnie!!Zamknac furtke i nie wpuszac.
            Najwazniejsze jest moje gniazdo i moje piskletasmile
    • kiniasek z1mka 27.02.06, 11:51
      hej nie jesteś sama smile
      ja byłam w ten weekend u teściowej iiii:
      1.przesadzam z czystością, bo nie pozwalam się Julce bawić gazetą...(teściowa
      twierdzi, że ona musi mieć kontakt z bakteriami...ołów z gazety na ręce jest w
      sam raz...)
      2.wymysliła rewelacja zabawę...dała jej zabawki
      3.stwierdziła, że dla Julki lepiej jak nie będę jej brała na ręce...niech sobie
      popłacze
      4. to mnie rozwaliło..Młoda ma alrgię, liszaje na plecach jesteśmy właśnie po
      testach...a moja teściowa stwierdziła,że to pewnie potówka
      kurna mać nie widziałam tak głupiej baby
      poza tym każda rzecz, którą robie jest nie tak...za dużo daje jeść, za dużo
      noszę, nie pozwalam płakać, nie daje skórki od chleba...itd.itp
      WIEM CO CZUJESZ smile) na szczęście z nimi nie mieszkamy smile
    • xemm1 Re: może mi ulży 27.02.06, 11:51
      Zimka trzymaj się dzielnie nie daj się smile Wy jesteście rodzicami Waszej Marysi
      i to Wy o wszystkim decydujecie... i tak trzymać ...smile
      Ja też ciągle wychowuję swoich teściów, już jest lepiej, ale czasami krew mnie
      zalewa, właśnie w sobotę byliśmy u nich... wróciłam z potwornym bólem głowy..sad
      Ja aktualnie uświadamiam moją teściową, że CUKIER naprawdę nie jest potrzebny
      do życia.... ale jestem okropna matka, bo:
      - daje wodę do picia,
      - dziecko podpija moją herbatę NIESŁODZONĄ
      - nie daję czekolady

      Z tymi czekoladkami to już szału dostaję, próbuję uświadomić, że przed Szymciem
      jeszcze czas kiedy będzie chciał jeść same słodycze i nic poza tym (wiem to z
      autopsji) dlatego nie ma sensu paść go słodyczami teraz , ponadto on za nimi
      nie przepada... Szymuś lubi kwaśne smaki, lubi np. deser z porzeczek i wiśni
      (mnie po nim wykrzywia przeokrutnie, ale on to lubi), uwielbia Cebion, Cebion
      Multi (lekarka była w szoku jak ze smaczkiem wylizywał łyżeczkę)...
      Ale dwie sytuacje: słyszę rozmowę w drugim pokoju, gdzie byli teściowie, mój
      mąż i Szymcio, teściowa do mojego męża - częstuje czekoladkami i mówi daj mu
      czekoladkę, mąż odmówił i tłumaczył (po raz kolejny) dlaczego nie, teściowa: to
      daj mu chociaż polizać....wrrrrrr
      Druga: przy kolacji Szymcio wysępił moją herbatę _niesłodzoną_, oczywiście
      nasłuchałam się jak on tak może niesłodzoną pic i wogóle... żebym mu
      posłodziła, następnie teściu zabrał łyżeczkę, którą poiłam Szymcia umoczył ją w
      cukrze i dał mu do rączki, wyrwalam tą łyżeczkę i powiedziałam, że po raz
      kolejny proszę go, zeby takich rzeczy nie robił!!! Nastała cisza sad...a tak
      poza tym ciekawe dlaczego teściu swojej herbaty nie słodzi ;-(
      • z1mka Re: może mi ulży 27.02.06, 12:09
        Dzizes dziewczyny, co te babki mają z tym cholernym cukrem!!!???

        maczać smoka w cukrze!
        Dawać do picia wodę z cukrem!
        Dosłodzić zupkę!

        osiwieję lada dzień!
        • mooh Re: może mi ulży 27.02.06, 12:34
          Taka była szkoła w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Moja teściowa
          mówiła, że pediatra zaleciła jej pojenie syna wodą z cukrem zamiast karmienia
          nocnego. Mój biedny mąż, jako niemowlę, zamiast dostawać najbardziej treściwy
          nocny pokarm, pił wodę z cukrem i darł się z głodu, aż go w końcu przestawili
          na Humanę. Ówczene metody są nie do pojęcia, ale nasze mamy wciąż tkwią w
          tamtych czasach. Moja wprawdzie już się przekonała, że krzywdy dziecku nie
          robię i radzę sobie lepiej niż ona wtedy, ale moje ciotki jeszcze do niedawna
          ciągle zasięgały jakichś dziwmych porad i potem słyszałam, że "MŁODZI pediatrzy
          mówią, że karmienie piersią wystarcza, ale STARSI uważają, że należy dzieci
          dopajać wodą z cukrem". Przy czym określenie MŁODZI ma charakter pejoratywny, a
          za STARSZYMI stoją lat doświadczenia i życiowa mądrość.
        • wolfmankj Re: może mi ulży 01.03.06, 11:36
          Dziewczyną co prawda nie jestem, ale chyba wiem, jak na to pytanko odpowiedzieć.
          Po prostu w czasach naszych rodziców, dziadków i innych protoplastów cukier był
          najprostszym sposobem na zatkanie dziecku gęby w dowolnym wieku. No i do tego
          dość znaczny odsetek dzieci na świecie cukier lubiło. Badaniami medycznymi nikt
          za bardzo się nie przjmował - zresztą kto tak na dobrą sprawę miał dostęp do
          ich wyników... Po prostu zasada: "moja mama tak robiła... i jej mama... i mama
          tamtej..." była na topie i nikt nie usiłował tego zmieniać.
          Jedno jest pewne - terapia szokowa może na początku jest bolesna, ale daje
          najlepsze rezultaty.
          I jeszcze jedno - choć sam chciałbym być lekko siwawy (takie już moje hopla) to
          Ty lepiej nie siwiej - kobietom ładnie jet w siwiźnie dopiero po 50... smile
          Pozdrawiam
    • kubona Re: może mi ulży 27.02.06, 22:51
      zimka mieszkam z teściami, rozumiem co czujesz, pozostaje tylko cierpliwośc i
      kosekwencja........a jak chcesz to sobie poczytaj wątek pod tytułem: o babci co
      podnosi ciśnieniesmile choć powinnam go nieco uaktualnic........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka