Dziewczyny - poradźcie.
Robie Jachowi na obiad zazwyczaj "zupę", czyli gotuję mięsko, ziemniaka,
marchew, pietruchę, seler i brokuły/fasolkę szparagową/kalafior. Rozdrabniam
na dość duże grudy i taką papę mu daję. No i powoli robi się problem, bo on
wszelkie moje obiadowe wariacje odrzuca z obrzydzeniem. Buraki, brukselka,
pomidorowa są ble. Jak próbowałam mu zrobić obiad dwudaniowy to zjadł,
owszem, ale tyle co kot napłakał. A papy je całą miskę. A i jeszcze szpinak z
ziemniakiem i jajkiem uwielbia.
Już mi słabo jak daję kolejny dzień z rzędu zupę z brokułami.
Poradźcie coś. Może macie jakis patent na monojadka

)))
Acha, podjadanie nam z talerza nie zdaje za bardzo egzaminu, bo po pierwsze
primo zup prawie nie jadamy, po drugie primo zazwyczaj na obiad mamy jakiegoś
kotleta (smażeniucha) albo sos, a po trzecie primo jemy bardzo późno. no i co
tu robić?????