Dodaj do ulubionych

Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"?

17.04.06, 01:31
Nie potrafię ocenić czy moje dziecko jest "rozpuszczone" czy nie. To znaczy
ja uważam, że nie a mój mąż i dziadkowie, że tak. Na opiniach "reszty świata"
raczej nie polegam, bo nie wiem, które z nich są szczere i obiektywne (nawet
najlepsza przyjaciółka może nie być ani szczera ani obiektywna, jeśli chodzi
o czyjeś dziecko, prawda?)
A więc moja córka ma 4 lata i (jak chyba każdy prawidłowo rozwijający się 4
latek) próbuje czasami postawić na swoim. Próbuje wymuszać płaczem,
tłumaczeniem jakie to dla niej ważne, tupaniem i powtarzaniem "tak bo tak"
itp. Jeżeli uda jej się (w spokojnej rozmowie) przekonać mnie, że ma rację to
czasem godzę się na to co chce, ale jeśli dochodzi do wymuszania na mnie
zmiany decyzji, nigdy się nie godzę choćby dla zasady, że dziecko musi
słuchać mamy. Wiem, że nie mogę jej pokazać, że przez upór coś wywalczy. Od
powrotu z przedszkola do pójścia spać takie "podbramkowe" sytuacje zdarzają
się 2, 3 razy chociaż są i dni przebiegające bez żadnych awantur. (Czy to
często?) Wszystko to wydaje mi się normalne i naturalne. Niestety dla
obserwatorów takie sceny są bardzo "widowiskowe" i trwają czasami zbyt długo.
Według mnie to naturalna próba sił, w której wygrywam ja, bo "mama ma rację,
bo wie co jest dla dziecka dobre i bezpieczne, bo nawet jak dziecko bardzo
chce to mama nie może się zgodzić" itd. Tłumaczę to wszystko dziecku i w
czasie awantury (jeśli się da) i po niej i pomiędzy nimi czyli w
okresach "pokojowych". Często rozmawiam z córką o tym DLACZEGO mamy nie mogą
sie zgodzić na pewne zachowania, dają kary czy też cieszą się jak dziecko
jest posłuszne.
Wszystko niby jest OK, ALE dla osób obserwujących pojedyncze sceny "walki"
między mamą i córką (czyli na przykład dla mojego męża i dziadków) nasze
dziecko jest rozpuszczone, rozkapryszone i niewychowane. Mąż spędza z córką
znacznie mniej czasu niż ja i od czasu do czasu robi mi "pokazy prawidłowego
wychowania" w postaci kar niewspółmiernych do przewinienia (jego zdaniem
tylko bardzo dotkliwa kara może odnieść skutek) Dziadkowie natomiast uważają
że rozpuściłam dziecko i teraz jest tak jak jest (czyli źle) i tylko "biedne"
dziecko na tym cierpi.
A ja nie mam siły i nie potrafię wytłumaczyć im, że nad wszystkim panuję i że
to normalne, bo siłą rzeczy zaczynam wtedy bronić mojej córki i jeszcze
bardziej się pogrążam ("nie dość, że rozpuściła dzieciaka to jeszcze tego nie
widzi")
I co tu robić. Wiem, że czytając wyłacznie moją ocenę sytuacji trudno Wam
będzie cos mi doradzić, ale może dostrzeżecie jakiś problem któreg ja
faktycznie nie widzę.
Czy istnieją dzieci, które są zawsze "grzecze" czyli bezdyskusyjnie stosują
sie do zakazów i naszych poleceń? A jeśli takie są czy to naprawdę dobrze?

Dordźcie

Pozdrawiam

Alicja
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 17.04.06, 08:41
      mój synek ma 3,5 roku.zachowuje sie bardzo podobnie jak twoja niunia.czasami
      daje takie pokazy,że nie wiem gdzie sie chować.
      ja jednak nie potrafię nad nim zapanować.niestety czasami krzyczę,denerwuję się
      niepotrzebnie i nieadekwatnie do jego zachowania.wstyd mi ale czsami nie mam
      cierpliwości.mam jeszcze córkę ma 9 mies.,i domowe obowiązki.do tego uczę się
      zaocznie.kocham mojego synka ponad życie ale poprostu czasami wysiadam.nikt nie
      jest robokopem.poradz jak zachować zimną krew.
      • lolinka2 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 17.04.06, 12:37
        Ja do wyjaśnień w okresach pokojowych dołożyłam jeszcze stwierdzenie, ze 'tak bo
        tak' albo 'nie bo nie' to nie jest argument. Zazwyczaj pomaga. Natomiast płacze
        owszem często i chętnie, ze szczególnym upodobaniem w odległości 25cm od nas....
        WRrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
    • mamadominika3 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 18.04.06, 10:35
      Myślę, że nie masz powodu do obaw. Znalazłaś złoty środek, bo jak piszesz,
      czasami jej ustępujesz, ale wtedy, kiedy można na to pozwolić, a przeważnie ty
      wygrywasz w tych rozgrywkach. Myślę, że większość z nas ma takie problemy z
      dziećmi - mój młody (3 lata) też próbuje wymuszać różne rzeczy płaczem, reaguje
      bardzo histerycznie na każde kategoryczne "nie". Ale to naturalne dla dzieci w
      tym wieku - uczą się, jak osiągać to, czego chcą, a dzięki mamom - że nie
      wszystko, czego chcą natychmiast będzie spełnione. Cierpliwości, na tym polega
      wychowywanie dzieci, niestety. Pozdrawiam
      • peggy1 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 18.04.06, 19:39
        "ale może dostrzeżecie jakiś problem któreg ja
        faktycznie nie widzę."

        Moja filozofia dotyczaca dzieci jest taka, ze jezeli JA NIE WIDZE PROBLEMU to
        poprostu GO NIE MA. Zachowanie Twojego dziecka jest zupelnie normalne. Jakby
        byla idealnie grzeczna to taz by sie zastanawiali czy Ty aby jej nie
        maltretujesztongue_out Olej innych - najwazniejsze jest TWOJE ZDANIE.

        DOBRA MAMA TO ZADOWOLONA MAMA smile))

        Pozdrawiam.
    • mamijagodi Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 18.04.06, 20:58
      100% prawidłowej postawy! Gratuluję.Ja mam mniej cirpliwości i zdarza mi się na
      córę krzyknąć.A obserwatorzy niech wsadzą sobie w ... swoje opinie. 3maj się!!!
      • gosia262 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 18.04.06, 21:20
        każde dziecko w tym wieku sprawdza, na ile sobie może pozwolic i gdzie są
        granice. ja mam 4-letniego synka - też dośc czesto są awantury. nie raz
        zdarzyło mi sie stracic nad soba panowanie i wlepic porzadnego klapsa (mam
        jeszcze drugiego syna, 8 m-cy, i tez mi cięzko!). ale wydaje mi się, że taki
        czterolatek nie radzi sobie jeszcze ze swoimi emocjami, nie jest w stanie
        zapamietac tych wszystkich zakazów i nakazów. uważam, że bardo dobrze
        wychowujesz małą, pozwalając jej czasem "wygrac" - w końcy to ma byc
        wychowywanie, a nie tresowanie.
        • storczyk70 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 18.04.06, 21:34
          Dzieci nie tylko w tym wieku sprawdzają na co mogą sobie pozwolić. Mój syn 10
          l. często próbuje na mnie coś wymusić. Jeśli rzeczywiście na czymś mu zależy i
          widzę to - ustępuję. Czasami mówię będzie coś ale w zamian za coś innego - tzn.
          kupię coś co bardzo chce ale nie dostanie np. czasopisma, które kupujemy
          regularnie. Wydaję mi się, że dzieci muszą też ćwiczyć swoje siły i narzucanie
          swojej woli innym. Uważam, że dobrze czasami ustąpić, żeby czuło swoją siłę. Ta
          siła w życiu jest potrzebna. Dziecko, które grzecznie godzi się na to co mówią
          rodzice jest chyba zastraszone i ma mało wiary w siebie. Jak taki człowiek da
          sobie radę w przyszłości, w dorosłym życiu. Ja też słyszę od wielu lat, że mam
          rozpuszczone dziecko. Uważam, że nie.
          • alicja30 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 19.04.06, 14:36
            Wydaje mi się, że nasz problem polega na czymś innym. Nasze dziecko nie jest
            pewnie bardziej "rozpuszczone" niż inne, ale my mamy trocheę inny stosunek do
            sprawy wychowania.
            Otóż oboje z mężem pracujemy z dziećmi w wieku szkolnym (prywatne nauczanie).
            Niestety zdecydowana większość z nich jest rozpieszczona, rozkapryszona, wydaje
            im się, że to co mówią i robią jest najważniejsze, mogą mówić kiedy chcą i to
            chcą nie licząc sie z nikim i z niczym Bez przerwy mają jakieś zachcianki i
            obrażają się, jeśli inni nie chcą ich spełnić. Najgorsze jest jednak to, że one
            nie mają pojęcia, że ich zachowanie jest nieodpowiednie, że nie można na
            przykład przerywać komuś w pół zdania, bo akurat coś tam chce się powiedzieć,
            że trzeba się czasem dostosować (bez dąsania się i obrażania) do tego, co
            proponują inni. Te dzieci zostały wychowane w przekonaniu, że są ważne (ale
            niestety chyba w ich przekonaniu równa się to "ważniejsze od innych")
            Nie wiem jacy dorośli wyrosną z tych dzieci - może przebojowi, radzący sobie w
            życiu, otwarci, pewni siebie itp a może bezczeli, przemądrzali, aroganccy.

            Nie chciałabym, aby moje dziecko cierpiało w przyszłości z powodu naszych
            błędów wychowawczych.


            Alicja
            • burza4 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 19.04.06, 15:43
              sama musisz ocenić, czy zachowania twojej córki zbliżają się do tego
              niechcianego wzorca czy nie i na ile jej zachowanie jest nieodpowiednie. Jednak
              rodzina to nie tylko wy dwie - i zdanie męża też powinno być brane pod uwagę.

              Normalne że kazde dziecko bada na ile może sobie pozwolić, ale
              takie "przepychanki" kilka razy dziennie - to według mnie za dużo. Kiedy moja
              robiła sceny - reagowałam twardo. Żadne płacze czy tupanie nie byłyby mnie w
              stanie skłonić do ustąpienia. I mała bardzo szybko zorientowała się, że nic w
              ten sposób nie wskóra poza wyprowadzeniem mnie z równowagi. Powtarzałam
              skrupulatnie, że gdyby grzecznie poprosiła - to tak, ale skoro robi cyrk, to
              niestety... Bardzo szybko jej przeszło.
              • alicja30 do burza4 19.04.06, 22:07
                burza4 napisała:

                > takie "przepychanki" kilka razy dziennie - to według mnie za dużo

                A masz sposób na zmniejszenie ich ilości?

                > Kiedy moja robiła sceny - reagowałam twardo. Żadne płacze czy tupanie nie
                byłyby mnie w stanie skłonić do ustąpienia.

                Napisałam przecież:
                Jeżeli uda jej się (w spokojnej rozmowie) przekonać mnie, że ma rację to
                czasem godzę się na to co chce, ale jeśli dochodzi do wymuszania na mnie
                zmiany decyzji, nigdy się nie godzę"

                Alicja

    • aniko16 Re: Czy moje dziecko jest "rozpuszczone"? 19.04.06, 15:49
      Nie wyobrażam sobie takich stosunków z dzieckiem jak opisuje autorka wątku. Są
      pełne nieustających "prób sił" i udowadniania, że mamusia ma zawsze rację. Jak
      widać do niczego dobrego to nie prowadzi. A dlaczego tak bardzo chcesz
      udowodnić dziecku, że uporem niczego nie osiągnie? Upór to całkiem przydatna
      cech i dzieki niemu można osiągnąć wiele.
      • alicja30 do aniko16 19.04.06, 22:38
        aniko16 napisała:

        > A dlaczego tak bardzo chcesz udowodnić dziecku, że uporem niczego nie
        osiągnie? Upór to całkiem przydatna cech i dzieki niemu można osiągnąć wiele.

        Czy to oznacza, że powinnam dziecku ustąpić, aby uniknąć awantury?

        Właśnie przed chwilą odpowiadałam na post burzy4 która uważa, że należy
        postawić na swoim i w ten sposób nauczyć dziecko, że upór nie pomoże.

        A poza tym napisałam przecież, że takie "podbramkowe" sytuacje zdarzają się 2,3
        razy dziennie chociaż są i dni przebiegające bez żadnych awantur.

        Dlaczego zatem uważasz, że moje stosunki z dzieckiem

        > Są pełne nieustających "prób sił" i udowadniania, że mamusia ma zawsze rację.

        A ile razy dziennie Twoim zdaniem dziecko może się buntować?

        Alicja


        • jafima Alicjo! 20.04.06, 12:38
          Myślę, że trzeba pamiętać, że każde dziecko miewa różne okresy i po okresie burz
          i przepychanek może zamienić się w aniołka więc ja bym nie rwała włosów z głowy.
          Nie potrafię ocenić Twojej sytuacji obiektywnie tylko na podstawie opisu a więc
          nie odpowiem na pytanie w tytule postu ale...
          Na pewno ze szkodą dla dziecka jest ustępowanie mu ze względu na to co powiedzą
          inni. Dlatego radziłabym Ci rób jak uważasz i lepiej być konsekwentnym kosztem
          "przedstawienia" i karcących spojrzeń innych dorosłych niż ustąpić dziecku w
          jakiejś ważnej kwesti. Dziecko musi wiedzieć, że wymuszanie i cyrki się nie
          opłacają bo nie przynoszą oczekiwanych efektów. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka