Wczoraj jechaliśmy do znajomych Po drodze zatrzymaliśmy sie w hipermarkecie bo
zachciało nam sie siusu Wychodze z ubikacji a mój 2 letni synek kręci się na
takiej karuzeli gdzie wrzuca się 2 złote Myśle sobie ale ten mój mąż
wspaniałomyślny i przed oczami stanęła mi juz histeria mojego synka kiedy go
ściągam z tej karuzeli bo przecież do Kajetana nigdy nie dociera że trzeba już
iść

No i faktycznie kiedy po kilku minutach wziełam go z tej nieszczesnej
karuzeli zaczął wrzeszczeć w niebogłosy i wpadł w histerie Mój kochany mąż
ulotnił sie do bankomatu a ja zostałam na pasażu pełnym ludzi z wrzeszczącym
dzieckiem Dodam ze Kajetan strasznie głośno płacze i każdy to mówi Próbowałam
go jakoś uciszyć, wziąć na ręce(ale zaczął mnie targać za ucho!),
zainteresować czymś innym ale nic nie skutkowało Darł się w niebogłosy
Wzbudził oczywiscie ogromne zaiteresowanie ludzi Jedni patrzyli z politowaniem
inni jakby chcieli mi wydrapać oczy że jestem wyrodną matką Poddałam się
Odwróciłam się w drugą stronę i nie zwracałam na niego uwagi Ale on dalej stał
i darł się Myślałam ze w środku eksploduje Miałam ochote go sprać na kwaśne
jabłko Trwało to wszystko około pięciu minut aż przyszedł mój mąż i wziął go
na ręce to się uspokoił Przez następne pół godz byłam tak zdenerwowana że
miałam ochote go zabić mimo iż on już dawno się uśmiechał zadowolony i
szcześliwy Takie sytuacje czesto sie zdarzaja np. kiedy trzeba juz iść do domu
z placu zabaw, albo kiedy zobaczy czyjąś piłkę i nie może jej dostać Już nie
mam siły do niego Zupełnie nie wiem jak go poskromić, jak nad nim zapanować w
takich sytuacjach Takich ataków histerii mam w ciągu dnia mnóstwo Staram się
raczej nie prowokować takich sytuacji w których by do nich doszło ale
wszystkiego się nie da uniknąć Taki dwulatek potrafi wyjałowić człowieka
psychicznie Nie wiem skąd w nim tyle agresji Często w takim szale ciągnie mnie
za włosy albo wbija paznokcie do twarzy Pomórzcie bo mam już serdecznie dość