Gość: horac
IP: *.*
08.04.02, 11:00
Czytam "Dziecko" regularnie, a tam p. Szczypiorska-Mutor opisuje miesiąc po miesiącu rozwój swojego synka Jasia. Tak się składa, że mój syn jest rówieśnikiem Jasia. Przyznam się, że rozwój, jaki osiągnął Jaś w obszarze komunikacji werbalnej trochę mnie niepokoi. Nie dlatego, że Jaś jest za bardzo rozwinięty, Broń Boże, ale dlatego, że nijak się jego osiągnięcia mają do osiągnięć mojego synka, a raczej na odwrót.Jaś, zanim jeszcze skończył rok, zaczął mówić. Teraz czytam odcinek o 13-miesięcznym Jasiu i widzę, że całkiem dużo gada - nawet ptaki nazywa i zwierzęta. Mój synek natomiast tylko "YYYYY" w różnych tonacjach, no i ewentualnie "Mamama" i "Tatata".I teraz powinnam zapytać sama siebie - czy to moje dziecko jest w tym względzie nieco opóźnione, czy Jaś jest bardziej do przodu niż reszta dzieci? Nie ma dla mnie większego znaczenia kiedy dziecko zacznie mówić - czy mając rok czy trzy, byle by zaczęło. Tylko trochę się niepokoję, bo jeśli Jaś w wieku 13 m-cy wie co to szpak i go nazywa, to jak pójdzie do szkoły, będzie już zapewne po lekturze "Kordiana". Jeśli rozwój rówieśników przebiegać będzie w równej dysproporcji, jak ta, którą obecnie obserwuję, to moje dziecko, wydaje się, nigdy nie dogoni wygadanego Jasia. Pani Mutor pisze, że 13-mczne dziecko umie już używać kilku zrozumiałych słów. Przyznam, że takie gadanie mnie nieco denerwuje.Moje dziecko nie umie. Ja wiem, że to nic groźnego, tylko tak się droczę pisząc to. Jedne dzieci mówią wcześniej, inne później. Mój synek rozwija się świetnie motorycznie - zaczął chodzić przed ukończeniem 10 m-cy. I co w związku z tym? Chyba przegapiłam czas - powinnam była wysłać pani Mutor list ze stwierdzeniem, że 10-miesięczne dziecko już umie chodzić. Niech też się trochę pogłowi, dlaczego jej synek dopiero raczkuje.W ogóle takie wyliczanki co kiedy dziecko powinno umieć są kompletnie bez sensu. Mogą jedynie denerwować rodziców.Prawda? Czy po prostu mam zły dzień? (przesilenie wiosenne).Pozdrawiam. Matylda