Czy są może tu mamy albo tatusiowe, którzy mają dzieciaczki w żłobku? W tej chwili siedzę w domu z córcią - ma 5,5 miesiąca, ale już zaczynam się zastanawiać jak to będzie za trochę ponad pół roku... (wziełam 0,5 roku wychowawczego + urlopy wypoczynkowe). Będę musiała wrócić do pracy (powtarzam MUSZĘ, a nie CHCĘ - o ile zależy mi na pracy...), a z małą nie mam co zrobić

. Babciepracują, na opiekunkę to nas stać nie będzie, więc pozostaje żłobek... Tylko, że nie wiem co o tym myśleć. Czy rok i jakieś 2 miesiące to nie za mało? No i jak się rozwijają dzieci w żłobkach, co tam porabiają, czy niechorują, jak to znoszą na początku... Czy trudno znaleźć miejsce w żłobku, ile wcześniej trzeba o tym myśleć? Jeszcze jest trochę czasu, a ja się naprawdę już martwię... Nie wiem czy córci będzie trudniej rozstać się ze mną, czy raczej mnie z nią... Poradźcie, proszę...Podłamana Ania&Karola (5,5 mies.)