Gość: dorotaw
IP: *.*
23.11.02, 18:30
Możecie pomyślicie, że to żart, ale tak nie jest.Rzecz dzieje się w Gdańsku. W szkole są wszy i gnidy.Problem trwa od ponad dwóch miesięcy, moja córka jest w I klasie i przyniosła juz dwa razy gnidy. Wizyty u dyrektora nic dały, stwierdził, że higienistka załamuje ręce i nie wie co robić.Teraz akurat moja córka mam nogę w gipsie, więc zniknął problem sprawdzania włosów wszystkim domownikom, ale w czwartek wraca do szkoły. Problem się znowu znacznie .Prosiłam dyrektora o rozwieszenie do Rodziców informacji o tym problemie, żeby każdy sam w domu sprawdzał głowę dziecku. Bo rodzice dowiadują się dopiero wtedy kiedy wykryje to higienistka.A co może taka kobieta, która tylko dwa dni jest ranoa, kiedy dzieci mają zajęcia, a reszta dni to popołudnia, kiedy dzieci kończą lekcję. Przecież ona nie jest w stanie sprawdzić wszystkich głów w ciągu jednego dnia.Co robić, ja jak tylko o tym pomyślę od razu mnie wszystko swędziPomocy! Ratunku!Zrozpaczona Dorota