basiam8
26.01.07, 16:39
Niedawno przyjechała moja szwagierka ze swoją dwuletnią córeczką. Moja córka
jest o pół roku starsza, ale wydaje mi się, że dziecko od szwagierki jest
troszkę do tyłu. Być może spowodowane jest tym, że mieszkają za granicą i
ciężko jej w innym kraju wychowywać dziecko, zwłaszcza, że nie zna języka
zbyt dobrze. Podczas pierwszego naszego spotkania okazało sie, ze mała nie
potrafi gryźć (a ma prawie wszystkie zęby). Pije tylko witaminizowane mleko,
zupki ze słoiczków te drobno zmielone, same papki, które łatwo można połknąć.
Wszystko co trzeba gryźć natychmiast wypluwa, albo sie dławi. Szwagierka
twierdzi, że jak mała zacznie mówić, to wtedy ona jej powie, że ma gryźć i
dziecko bedzie normalnie jadło. Jeśli chodzi o mowę, to też nie jest zbyt
wesoło, bo dziecko praktycznie nie mówi (takie różne słowa po swojemu, ale
wiadomo niektóre dwulatki nie mówią). Rozmawiałam ze szwagierką na ten
temat, sugerowałam jej, że powinna dawać dziecku do jedzenia "dorosłe
pokarmy", ale widzę, że do niej to nie dociera, albo sie boi...
Czy ktoś się spotkał z taką sytuacją, że dziecko 25 miesięczne je tylko
papki? Jak takiemu dziecku wprowadzić dorosłe pokarmy? Czy takie
nieodpowiednie do wieku jedzenie może wpłynąć na dziecka rozwój? Czekam na
Wasze komentarze i ewentualne rady