dzikie dzieci...

26.02.07, 23:38
no niestety, ale takie są moje spostrzeżenia. nasz prawie 17miesięczny synek
jest towarzyskim chłopczykiem, lubi dzieci i lgnie do nich, gdziekolwiek je
spotyka. niestety nie mamy wśród znajomych/rodziny lokalnie żadnych maluchów,
więc kiepsko z towarzystwem dla jasia. ale do puenty! zatem- z moich
obserwacji wynika, że większość dzieci, to jakieś po prostu dzikusy. chyba że
to ja mam jakies dziwne dziecko..bo już sama nie wiem.
jasio wyciąga rączki, woła dzidzia! dzidzia! uśmiecha się.. a dzieciory
uciekająuncertain gdzieś tam w kąciku dla dzieci jasio ileś razy zaczepiał jakiegoś
dzieciaka, niestety zwykle dziecior odwracał się z dziwną miną, nierzadko
zabierając przy okazji zabawkę, którą pokazywał mu jasio i wołał matkę.. a
matki nie reagują.. co mnie dziwi najbardziej i poniekąd wyjaśnia zachowanie
ich dzieci.
mój boże, czy wy też wychowujecie tak swoje dzieci?
ciekawa jestem, czy tez macie jakieś doświadczenia w tym temacie
    • aluc Re: dzikie dzieci... 26.02.07, 23:43
      dzikusy w lesie chowane, dodajmy
      ja na ten przykład uwielbiam, jak na imprezę wchodzi facet, uśmiecha się i z
      okrzykiem "laska!laska!" rzuca się do obejmowania i całowania obcych kobiet
      no po prostu uwielbiam
      ale tak przez mamę zostałam wychowana, mój boże
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 26.02.07, 23:53
        hmm.. nie wiem, czy chciałaś być zabawna, czy masz problemy z czytaniem ze
        zrozumieniem hehsmile
        rozumiem, że jestes jedną z takich matek.. ok. sznuję to. w takim razie
        błagam!! napisz mi co tobą kieruje w takim wychowaniu dziecka? nie chodzio
        rzucane się z łapami, czy obcałowywanie, broń boże! też nie pozwoliłabym na coś
        podobnego. on po prostu podchodzi do dzieci i się uśmiecha, dzieci nie potrafią
        nawiązac interakcji, ponieważ rodzice ich tego nie uczą. tu pojawia się moje
        pytanie- dlaczgo?
        dzikie dzieci, dzikich rodziców, tak to postrzegam
        • aluc Re: dzikie dzieci... 26.02.07, 23:57
          ano kieruje mną przekonanie, że dzieci mogą nie mieć potrzeby obśliniania się z
          każdą napotkaną dzidzią
          i nie mam zamiaru w to ingerować, albowiem szanuję integralność oraz autonomię
          moich dzieci
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:00
            heh, więc jednak to problemy z czytaniem ze zrozumieniem.. zatem powtarzam- on
            niczego nie chce od dzieci, tylko do nich podchodzi, nie chce ich dotykać, ani
            tym bardziej całować.
            • aluc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:03
              no to czego chce, jak podchodzi?
              a skoro niczego nie chce, to czego oczekujesz od innych dzieci?

              dzieci w tym wieku zwykle nie mają potrzeby integrowania się towarzyskiego z
              równolatkami, mogą bać się obcych etc.

              oraz mogą po prostu NIE LUBIĆ, jak ktoś obcy do nich podchodzi z
              okrzykiem "dzidzia", dlatego na przykład, że czują się głęboko urażone takim
              określeniem

              teraz jasno?
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:11
                wogóle nie jasno.
                czego od nich chce? a wiesz oc to jest interakcja?
                z resztą nie ważne,
                miłego wieczoru
        • kerry_weaver Re: dzikie dzieci... 26.02.07, 23:57
          Podejrzewam że inne dzieci mają Jasia za wyrywacza zabawek i przezornie chronią
          swoją własność smile
          a półtoraroczniaki poza "dzidzia, dzidzia!" i zabieraniem sobie zabawek nie
          nawiązują wielkich interakcji. Za rok, dwa to się zmieni, chyba oczekujesz za
          wiele jak na wiek dzieci. Z moich obserwacji dopiero 2,5-3latki nawiązują jakie-
          takie kontakty z innymi dziećmi, te z rodzenstwem wcześniej a jedynaki nieco
          później.
          • lidia23 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:01
            Mój syn z synem brata, a są rówieśnikami, nie umie się bawić. Najczęściej zabawa
            kończy się plączem i bójką. Ale za to ze starszymi dziećmi (wystarczy rok) już
            bawi się dobrze i ładnie. Nie ma bójek itp. I co wy na to?
            • kerry_weaver Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:11
              Ale za to ze starszymi dziećmi (wystarczy rok) już
              > bawi się dobrze i ładnie. Nie ma bójek itp. I co wy na to?

              Podejrzewam że to starsze "prowadzi" zabawę a młodsze z uwielbieniem się
              dostosowuje smile Moja córka mając 1,5-2 lata też lepiej "bawiła" się ze starszym
              o 4 lata bratem (tzn łaziła za nim wpatrzona jak w obraz i chciała w jego
              zabawach uczestniczyć chyba że akurat chciała mu coś rozwalić/zabrać) niż z
              rówieśnikami, którym głównie wyrywała zabawki...
    • teraz_asia Re: dzikie dzieci... 26.02.07, 23:57
      Na serio oczekujesz, że niespełna dwulatek, zaczepiony przez obce dziecko w
      podobnym wieku, a) padnie mu w objęcia
      b) nawiąże przyjazną konwersację
      c)podzieli się zabawkami
      d) nie zwieje na wszelki wypadek do mamy?
      W przeciwieństwie do twojego, moje dzieci od urodzenia były otoczone mnóstwem
      maluchów, wiele z nich było równolatkami. Słowo, nie przypominam sobie, zeby w
      podobnym wieku przejawiały zachowania społeczne, jakie chciałbyś u nich
      widzieć. Rok, dwa później- i owszem.
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:07
        a) jasiek wcale nie chce się do nich tulać, nawet ich nie dotyka
        b) coś tam zagaduje, kidy jest zagadywany uśmiecha się, przygląda z
        zaciekawieniem i coś tam dziamle po swojemu
        c) tym bardziej jest mi orzykro, bo jasio nie chce nikomu niczego zabierać, on
        ufnie podchodzi do przedstawiciela tego samego gatunku, bo przeciez to tez
        dzidzia, uśmiecha się do dzidzi, a dzidzia bach wyrywa mu zabawkę i z
        warzaskiem ucieka. jasielek zostaje wtedy smutny, zdziwiony, rozczarowany, nie
        rozumie tego
        d) no jasio ucieka do mamy, kiedy się boi, ale nie boi się dzieci, przeciez to
        istoty takie same jak on..
        hmm.. widzisz, no faktycznie nie mam obseracji na innych dzieciach. mam tylko
        jedno i to ono jest dla mnie punktem odniesienia, więc być może faktycznie
        oczekuję od reszty zbyt wiele..uncertain
        • makurokurosek Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 09:01
          dzieci w tym wieku uczą się dopiero zabawy i to bardziej obok siebie,
          naśladowania niż wspólnej. Podejrzewam, że gdybyś miała częstszy kontak z innymi
          dziećmi to byś to wiedziała. Oczywiście dzieci które często ze sobą przebywają i
          sa do siebie przyzwyczajone potrafią nawiązać kontakt, ale nie można tego nazwać
          wspólną zabawą tylko właśnie zabawą obok siebie. Nie rozumie twojego oburzenia,
          przyciesz my dorośli też nie rozmawiamy z każdym napotkanym człowiekiem. Nie
          traktuj innych dzieci jak dzikusów bo nimi nie są, a ty masz wygórowane
          oczekiwania w stosunku do wszystkich
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:07
        a) jasiek wcale nie chce się do nich tulać, nawet ich nie dotyka
        b) coś tam zagaduje, kidy jest zagadywany uśmiecha się, przygląda z
        zaciekawieniem i coś tam dziamle po swojemu
        c) tym bardziej jest mi orzykro, bo jasio nie chce nikomu niczego zabierać, on
        ufnie podchodzi do przedstawiciela tego samego gatunku, bo przeciez to tez
        dzidzia, uśmiecha się do dzidzi, a dzidzia bach wyrywa mu zabawkę i z
        warzaskiem ucieka. jasielek zostaje wtedy smutny, zdziwiony, rozczarowany, nie
        rozumie tego
        d) no jasio ucieka do mamy, kiedy się boi, ale nie boi się dzieci, przeciez to
        istoty takie same jak on..
        hmm.. widzisz, no faktycznie nie mam obserwacji na innych dzieciach. mam tylko
        jedno i to ono jest dla mnie punktem odniesienia, więc być może faktycznie
        oczekuję od reszty zbyt wiele..uncertain
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:07
        a) jasiek wcale nie chce się do nich tulać, nawet ich nie dotyka
        b) coś tam zagaduje, kidy jest zagadywany uśmiecha się, przygląda z
        zaciekawieniem i coś tam dziamle po swojemu
        c) tym bardziej jest mi orzykro, bo jasio nie chce nikomu niczego zabierać, on
        ufnie podchodzi do przedstawiciela tego samego gatunku, bo przeciez to tez
        dzidzia, uśmiecha się do dzidzi, a dzidzia bach wyrywa mu zabawkę i z
        warzaskiem ucieka. jasielek zostaje wtedy smutny, zdziwiony, rozczarowany, nie
        rozumie tego
        d) no jasio ucieka do mamy, kiedy się boi, ale nie boi się dzieci, przeciez to
        istoty takie same jak on..
        hmm.. widzisz, no faktycznie nie mam obserwacji na innych dzieciach. mam tylko
        jedno i to ono jest dla mnie punktem odniesienia, więc być może faktycznie
        oczekuję od reszty zbyt wiele..uncertain
        • iwles OK, OK - zrozumiałam-nie musisz 3 razy powtarzać ! 27.02.07, 09:26
          I naprawdę uważasz, że WSZYSTKO zalezy od wychowania dziecka ?

          Jego charakter, osobowość, upodobania ?

          Chyba przeceniasz rolę rodzica .....


          Hmmmmmmmmmmmmm.............

          A może twoje dziecko podchodząc do innego burzy akurat jego wymyślony porządek
          zabawy ? Może mu przeszkadza samym swoim podejściem ?
          Czemu to inne dzieci mają się dostosowac do potrzeb twojego dziecka ?????



          > jasielek zostaje wtedy smutny, zdziwiony, rozczarowany, nie
          > rozumie tego


          Tak jak tamte dzieci nie rozumieją, czego twój Jasiek od nich chce ?
          dziecko bawi się w najlepsze, a tu raptem podchodzi taki Jasiek, nie wiadomo
          jakie ma zamiary, a ty oczekujesz, że co ? tamten 2-latek zaprosi go do domu na
          herbatkę ?



          jak ja l_u_b_i_ę jak ktoś krytykuje innych rodziców, a wiedze o rozwoju dzieci
          czerpie li-i-jedynie z obserwacji swego własnego ....
    • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:10
      grubaska20 napisała:

      > no niestety, ale takie są moje spostrzeżenia. nasz prawie 17miesięczny synek
      > jest towarzyskim chłopczykiem,
      > /..../
      > jasio wyciąga rączki, woła dzidzia! dzidzia! uśmiecha się.. a dzieciory
      > uciekająuncertain

      Moja corka tez jest towarzyska, pod warunkiem, ze jej nikt nie zaczepia. Sama
      zagaduje, usmiecha sie, natomiast jak ktos do niej leci z lapami, to tez raczej
      sie chowa.

      Nie mam na to zachowanie zadnego wplywu, nie wychowuje jej zeby zachowywala sie
      w tych sytuacjach tak jak sie zachowuje - po prostu sie zachowuje tak jak sie
      zachowuje - sama z siebie. Odwazniejsze i mniej odwazne dzieci po prostu w tym
      wieku sa jakie sa - i na tym polega ich piekno, bo sa SZCZERE w swoim
      zachowaniu stosownie do emocji jakie w danym momencie czuja. Ty tez nie masz na
      zachowanie swojego syna wiekszego wplywu, tzn mozesz go fizycznie powstrzymac
      zeby nie biegl do kogos, ale tak generalnie nie przylozylas sie w zaden sposob
      do tego ze do wszystkich dzieci leci.

      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:14
        wiesz, nie o to chodzi. jak już napisałam dziwi mnie postępowanie rodziców, a w
        zasazdzie jego brak, brak jakiejkolwiek reakcji.. no i halo, kto powiedział że
        on biegnie do nich z łapami? ba ja nie..
        • aluc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:15
          "jasio wyciąga rączki, woła "dzidzia!dzidzia!"
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:19
            wyciąga rączki, w sensie pokazuje dzidzie, podchodzi i nie chce dotykać. ale ty
            nie rozumiesz co to jest interakcja, czy sprzężenie zwrotne, więc pewnie twoje
            dzieci tez tego nie zrozumieją..
            pozdrawiam cię życzę miłej resztyu wieczorusmile
            ..i życia heh
            • aluc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:19
              moje dzieci w ogóle nic nie rozumieją
              ja też
            • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:20
              grubaska20 napisała:

              > nie rozumiesz co to jest interakcja, czy sprzężenie zwrotne, więc pewnie
              twoje
              > dzieci tez tego nie zrozumieją..

              Rozumiem, ze swojemu 17-miesieczniakowi wylozylas teorie o sprzezeniu zwrotnym
              i stad jest taki otwarty? wink


              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:25
                hehesmile no pewnie!!wink)
                • marychna31 Re: dzikie dzieci... 11.03.07, 12:14
                  sprzężenie zwrotne to przerzucanie części energii z wyjścia na wejście.
                  Niespecjalnie rozumiem jaki to ma związek z interakcją...
        • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:18
          grubaska20 napisała:

          > wiesz, nie o to chodzi. jak już napisałam dziwi mnie postępowanie rodziców, a
          > w zasazdzie jego brak, brak jakiejkolwiek reakcji..

          Ale co rodzic tak na prawde moze zrobic z dzieckiem w tym wieku? Raczej nie
          przekona zeby sie bawilo.

          Moja corka tez najlepiej sie bawi z troche starszymi dziecmi, z rowiesnikami
          jeszcze nie wychodzi. Starsze dziecko ustawia ja gdzie chce, corka sie
          dostosowuje - na tym polega zabawa.
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:24
            no w porządku, przecież nie chodzi o rokręcanie dzikich zabaw.
            to też już chyba pisałam, zależy mi na pewnych cechach mojego dziecka, więc
            staram się go zachęcać, tłumaczyć mu pewne sprawy. dziwi mnie, że rodzice nie
            reagują na dziwne reakcje swoich dzieci. rozumiem, pies, czy inne zwierze, no
            czy jakas maszyna, ok. ale to jest takie samo dziecko, radosne, uśmiechnięte.
            nie potrafię tego zrozumieć. przecież wychowanie dziecka zaczyna się od
            maleńkiego..
            • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:34
              grubaska20 napisała:

              > no w porządku, przecież nie chodzi o rokręcanie dzikich zabaw.
              > to też już chyba pisałam, zależy mi na pewnych cechach mojego dziecka, więc
              > staram się go zachęcać, tłumaczyć mu pewne sprawy.

              A ja, widzisz, nigdy nic takiego nie robilam. Jak napisalam wczesniej, moja
              corka jest bardzo towarzyska, smieje sie do kazdego, zagaduje, uwielbia inne
              dzieci - nie uczylam jej tego, nie zachecalam jej do tego, nie rozmawialam z
              nia o tym - co wiecej, "powinna byc" genetycznie uwarunkowana do niesmialosci
              i "dzikosci" - bo oboje z mezem nie jestesmy osobami bardzo socjalnymi. Dla
              mnie jej zachowanie jest nieoczekiwane. Szalenie mile, ale nieoczekiwane.

              > dziwi mnie, że rodzice nie
              > reagują na dziwne reakcje swoich dzieci. rozumiem, pies, czy inne zwierze, no
              > czy jakas maszyna, ok. ale to jest takie samo dziecko, radosne, uśmiechnięte.
              > nie potrafię tego zrozumieć. przecież wychowanie dziecka zaczyna się od
              > maleńkiego..

              IMO nie da sie z tym nic zrobic i, z tego co wiem, dzieci przechodza przez fale
              otwartosci i ufnosci - Twojemu synowi tez moze sie w pewnym momencie odmienic.

              Moja siostra byla chorobliwie niesmiala tak mniej wiecej do 11-12-tego roku
              zycia. W przypadku jakiejkolwiek interakcji fizycznie chowala sie za mame
              gdzies tak do 5-tego roku zycia, potem sie nauczyla ze tak "nie wypada" i tylko
              stala jak posag. Szczytem interakcji bylo kiwanie i krecenie glowa na tak i
              nie. Rozne rzeczy probowalismy z tym robic, nic nie dzialalo. W koncu
              zostawilismy w spokoju i zaczela sama z tego wychodzic. Nic na sile.
              • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:36
                ik_ecc napisała:

                > IMO nie da sie z tym nic zrobic i, z tego co wiem, dzieci przechodza przez
                fale
                >
                > otwartosci i ufnosci - Twojemu synowi tez moze sie w pewnym momencie odmienic.

                Otwartosci i NIEufnosci mialo byc.
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:48
                ach.. nie wiem, ostatecznie to nie mój problem. oczywiście każdy wychowuje
                dzieci po swojemu, ja po prostu próbowałam wczuć się w tok rozumowania takiego
                rodzica
                • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:50
                  grubaska20 napisała:

                  > ach.. nie wiem, ostatecznie to nie mój problem. oczywiście każdy wychowuje
                  > dzieci po swojemu,

                  Sobie powtorze... To nie jest kwestia wychowania. Albo dziecko jest
                  odwazniejsze albo nie.

                  > ja po prostu próbowałam wczuć się w tok rozumowania
                  > takiego
                  > rodzica

                  Moze latwiej by Ci bylo sie wczuc w rozumowanie takiego rodzica gdybys nie
                  nazywala takich dzieci "glupolami" oraz pominela okrzyki "też wychowujecie tak
                  swoje dzieci? no obłęd!". Trudno z takim podejsciem prowadzic rozmowe.
                  • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:53
                    smilea jednak jakoś nam się udałosmile
                    dzięki, znikam
                    • ik_ecc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 01:31
                      grubaska20 napisała:

                      > smilea jednak jakoś nam się udałosmile
                      > dzięki, znikam

                      Nam sie udalo, bo jako matka dziecka otwartego nie wzielam tych komentarzy do
                      siebie. Ale i tak mi sie nie podobaly.

              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 00:49
                dobra, znikam, bo nasz mały kur zapieje skoroświtwink
                dzięki za rozmowę,
                pozdrawiamsmile
        • kasiek34 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 17:46
          A jaka by miała być ta reakcja?? Moja córka 2,5 generalnie po prostu nie lubi
          innych, obcych dzieci i ja nic na to nie poradzę. Na nic się zda namawianie,
          daj czesć, powiedz jak masz na imie itp., jak się tylko nadarza okazja to
          zwiewa. Ot, co.
    • aparycja Nie karmić trolla! Nie karmić trolla! 27.02.07, 00:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=58090292
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25239&w=58089471
      • aluc to nie trollizm, ino cross-spamming 27.02.07, 00:47
        a co, też znam różne obce wyrazy
      • grubaska20 Re: Nie karmić trolla! Nie karmić trolla! 27.02.07, 00:52
        hehehsmile dziewczyno, o jakim trollowaniu mowa przepraszam? spójrz w wizytówkę,
        grasuję na gazecie od 2004roku pod niezmienionym nickiem, chyba trochę
        przesadzasz..osobiście nie widzę nic złego w chęci poznania poglądu szerszego
        grona, jeśli ty tak, to sorry..smile
        • mama_igora Re: Nie karmić trolla! Nie karmić trolla! 27.02.07, 08:21
          A ja jednak rzucę jeszcze jeden kąsek TROLLOWI.
          Może powinnaś się cieszyć że czasami zdarzają się takie sytuacje twojemu
          dziecku? Nie wszyscy ludzie których spotka w swoim życiu będą mili, otwarci i
          będą chcieli się "z nim bawić". Więc niech już od dzieciństwa się uczy że
          ludzie są różni. I że mają prawo mieć gorszy dzień i nie mieć ochoty się z kimś
          spoufalać "bo tak mama każe". A na rodziców tych głupoli popatrz też z innej
          strony: może chcą wychować swoje dzieci tak, aby były asertywne. Żeby potrafiły
          same zdecydować czy w tym momencie mają ochotę na samodzielną zabawę czy innym
          dzieckiem. Jeżeli brak Wam kontaktu z innymi dziećmi to znajdź inną mamę z
          którą znajdziesz wspólny język i która ma dziecko w wieku zbliżonym do Twojego
          dziecka i spotykajcie się razem żeby maluchy mogły się razem bawić (czytaj:
          obok siebie). Ja mam syna 2,5 rocznego i spotykam się z koleżanką z pracy i jej
          2 letnim synkiem. I wierz mi, najczęściej bawią się nie ze sobą tylko obok
          siebie więc to naprawdę kwestia wieku. Apeluję do Ciebie abyś postarała się
          wczuwać w motywację innych ludzi. A nie zrobisz tego z góry mówiąc: "dziwni
          ludzie, głupole itp."
          • mamagabusi Re: Nie karmić trolla! Nie karmić trolla! 08.03.07, 22:36
            <<<Jeżeli brak Wam kontaktu z innymi dziećmi to znajdź inną mamę z
            którą znajdziesz wspólny język i która ma dziecko w wieku zbliżonym do Twojego
            dziecka i spotykajcie się razem żeby maluchy mogły się razem bawić >>>
            ale z tym chyba jest problem skoro tak duza wage do bzdury
            przywiazujesz..swoja droga..kiedy ty masz czas na wychowaywanie tego swego
            madrego dziecka skoro wiekszosc czasu na forum spedzasz??Ja mam dla ciebie zla
            wiadomosc twoje spostrzezenia moga oznaczac tylko jedno!!! - twoje dziecie ma
            problem..mianowicie mame ktora zamiast dawac przyklad i tlumaczyc ze nie
            wszyscy sa tacy jak on..siedzi na forum i pierdoly wyklada..a nie pomyslalas ze
            taka wielka chec i lgniecie do dzieci to objaw na przyklad potzreby bliskosci
            czulosci ,zabawy i kontaktu..moze inne dzieci sa dowartosciowane i nie sa
            glodne ludzi a zabawek ,wrazen ...??
    • bomba001 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 08:02
      no nie wiem, mój syn jest bardzo towarzyski, ale do dzis a lat ma 6 nienawidzi
      jak go ktos, nawet jakies dziecko, próbuje dotykac. sa takie dzieci, co zaraz
      chca przytulic, dotknac pocałowac. on tego nienawidzi! i ja go w pełni
      popieram! uwazam, ze rola rodziców jest zniechecenie do takich czynnosci, i
      bardzo sie denerwuje, jak patrza jak zaczaronani pełni zachwytu, zamiast
      dziecku powiedziec, ze tak sie nie robi. ze nalezy szanowac godnosc innych, ze
      sie nie obłapia etc...
      nota bene, fajnie ze masz towarzyskie dziecko, ale dzieci sie róznie rozwijaja,
      i nie wiem, czego oczekujesz od rodziców. rola ich to umozliwianie kontaktów z
      rówiesnikami, a nie korygowanie ich. oczywisci dzicku nalezy tłumaczyc, ze
      zabawek sie nie zabiera.
      • jaaga2 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 09:28
        nie sądzę żeby to rodzice specjalnie tak wychowywali dzieci, mam córeczkę która
        ma 2,5 latka i nie chce podchodzić do dzieci, nie jest odważna tak jak Twój
        synek..a wcale jej tak nie wychowuję, wrecz przeciwnie, jedne dzieci są b.
        śmiałe inne nie......rodzą się z pewnymi predyspozycjami......nie powinnaś
        formułować pyt. w ten sposób: Czy wy też wychowujecie tak swoje dzieci?może
        lepiej gdybyś zadała pyt.: Czy wasze dzieci też są takie odważne jak moj synek
        czy może b. nieśmiałe?
        pozdrawiam
        • asinek68 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 10:18
          mimo, że mam dużo młodsze dziecko od Waszych (Ola ma roczek) też dodam swoje 3
          grosze.
          Często nam się zdarza, że ktoś podchodzi do wózka i zagaduje i z reguły jest
          miłe ale...
          Dorośli- najczęściej łapią za rączkę albo dotykają buzi a nie wiadomo, czy mają
          czyste ręce i co tą ręką wcześniej robilismile)
          Dzieci - są nie przewidywalne. Podam 2 przykłady: podchodzi do wózka ok. 4
          letnia dziewczynka z mamą: ooo! jaka dzidzia etc. i nagle z niewiadomego powodu
          uderza ręką moją Olę w buziaka. Płacz, strach w oczach, dodam, że mama nawet
          przepraszam nie powiedziała. Kolejny raz podchodzi podobna dziewczynka i znowu:
          ooo! jaka dzidzia, czy mogę pogłaskać? Kurcze, myślę sobie, po pierwsze to nie
          piesek a po drugie może znowu walnie... i prawie mam ochotę ją odepchnąć od
          wózka.
          To tylko 2 przykłady ostatnie, efekty są takie, że Ola owszem śmieje się do
          innych, zaczepia Panią w kasie ale boi się jak tylko ktoś obcy wyciąga do niej
          rękę. I może w lecie, na placyku zabaw moja już wtedy ok. 1,5 roczna Ola też
          będzie uciekać przed takim Jasiem, bo nie będzie wiedziała co on od niej chce.
          I nie oznacza to, że jest dzika !!!
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 10:59
        no i brawo, o to tylko chodziło. chyba faktycznie źle skonstruowałam wypowiedź,
        skoncentrowałam wokół dziecka. bardziej chodziło mi właściwie o to, czym
        właśnie kieruje się rodzic
        po raz kolejny sprostowanie- jasiek nawet nie dotyka tych dzieci
        • asinek68 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 11:09
          > skoncentrowałam wokół dziecka. bardziej chodziło mi właściwie o to, czym
          > właśnie kieruje się rodzic

          rodzic kieruje się obawą i strachem o swoje dziecko.

          > po raz kolejny sprostowanie- jasiek nawet nie dotyka tych dzieci

          ale czy nie możesz zrozumieć, że dziecko albo rodzic (tak jak w moim przypadku)
          nie wie, co za chwilę Twojemu Jasiowi przyjdzie do głowy. Może mu czy jej
          wsadzi palec do oka smile) DZieci są nieprzewidywalne...
        • anaj75 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 11:14
          Ja mam dwóch synków: 3,5 - latka i 1,5 - roczniaka. Moją zasadą jest
          nieingerowanie w zabawy dzieci, póki nie dochodzi do rękoczynów lub się na nie
          nie zanosi. Dzieci powinny same zebrać doświadczenie społeczne. Czasem dostaną
          jakąś sugestię jak rozwiązać konflikt, pochwałę lub karę ale nie asystuję im
          przy każdym geście, grymasie itp.
        • aluc Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 11:15
          rodzic kieruje się tym, że dziecko nie służy sprawianiu przyjemności innym
          dzieciom i ma prawo do niewchodzenia w interakcję, jeśli nie ma na to ochoty

          wbrew pozorom w takich sytuacjach nie zabieram swoich dzieci z marsową miną,
          ale też nie zachęcam do wchodzenia w relację z dzidzią, jak łaskawa byłaś
          określić, najwyżej tłumaczę, że owa dzidzia chciała się z nimi tylko przywitać
          i nie miała złych zamiarów

          mam wrażenie, że to nie źle sformułowana wypowiedź, ale stosunek do otaczającej
          rzeczywistości
        • makurokurosek Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 11:32
          po prostu masz nad wiek rozwinięte dziecko, ty jesteś idealną matką i w idealny
          sposób pokierowałaś swoim dzieckiem, a wszyscy inni którzy nie podporządkują się
          tobie lub twojemu dziecku to dzikusy i zapewne prostacy bo nie rozumieją tak
          łatwych do odgadnięcia intencji twojego synka. Nie rozumie twojego zdziwienia,
          przecież wybitnych jednostek jest niewiele, a reszta to pospólstwo mające
          spełniać wszystkie zachcianki wybitnych jednostek.
          Kobieto poczytaj trochę skoro jesteś tak zamknięta i ograniczona. Dzieci w tym
          wieku nie potrzebują do zabawy drugiego dziecka, jeżeli mówimy o jakiejś zabawie
          to nie jest to wspólna zabawa tylko zabawa obok siebie. Idź może jakiś
          specjalista ci to przetłumaczy skoro my matki dzikusów nie potrafimy
        • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 17:06
          Ja mysle ze ktos tu zapomnial ze dziecko to tez czlowiek, ty tez nie zawsze
          masz ochote na kontakty z innymi.
          A o co chodzi rodzicom. Dopoki nie dochodzi do rekoczynow nie wtracam sie
          dzieciom i nie narzucam. Nie jestem obiektywna i uwazam ze dzieci powinny
          rozwiazywac konflikty miedzy soba same.
          A jak wedlug ciebie powinno sie zareagowac?
    • teraz_asia Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 16:12
      Mam wrażenie, że matki przypisują sobie za duży udział w kształtowaniu
      charakteru dziecka. Większość dzieci można, a nawet trzeba delikatnie
      ukierunkować tak, żeby były przystosowane społecznie tzn. nie robiły krzywdy
      innym i potrafiły przystosowac się do różnych środowisk, ale nie sądzę, żebyśmy
      mogły sobie przypisać wyimaginowane zasługi czy problemy: Zuzia jest nieśmiała,
      Krzyś jest takim zuchem, Pawełek uwielbia dzieci...
      Ja reagowałam wtedy, gdy moje dzieci przekraczały uznane przeze mnie granice
      ich wolności: biły kogoś, siłą odbierały zabawki, uciekały mi. Naprawdę nie
      wiem, co mogłabym zrobić (i po co?) gdyby moja córka obróciła się na pięcie i
      odeszła od innego choćby super przyjaznego dziecka, albo nawet zwiała z
      wrzaskiem. Jej prawo. Gdyby uderzyła, skarciłabym ją. Ale towarzystwo ma prawo
      wybierać sobie sama. I nie uważam, żeby to było skutkiem braków wychowawczych.
    • pamelia Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 17:31
      Może i rozumiem o co Ci chodzi ale jak czytam "mój jasio, dziecko, dzidzi"
      kontra pozostałe"dzieciaki, dzieciory, dziecior" to tracę sympatię do autora
      tych słów. Poza trym masz jak rozumiem tylko jedno dziecko, może bardziej
      odważne i towarzyskie niż przeci ętne w tym wieku i uważasz ze to daje Ci prawo
      kruytykowania innych? Ja mam dwóch synów - starszy nieśmiały, zachowałby się na
      pewno w tym wieku jak te "dzieciory" o których piszesz. Młodszy to jego
      całkowite przeciwieństwo. A zapewniam, ze wychowywani przez tych samych rodziców
      i można powiedzieć, że tak samo!
      Poza ttym jakoś nigdzie nie doczytałam, JAKIEJ REAKCJI OCZEKUJESZ OD RODZICóW
      TYCH "DZIKICH"DZIECI???.
      • mama_kotula Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 18:05
        pamelia napisała:
        > Poza ttym jakoś nigdzie nie doczytałam, JAKIEJ REAKCJI OCZEKUJESZ OD RODZICóW
        > TYCH "DZIKICH"DZIECI???.

        A takiej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=58090292&a=58124582

        smile))
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 18:05
        więc powtorzę po raz kolejny i już ostatni- jakiejkolwiek! zadziwiający jest
        dla mnie brak reakcji rodzica. czy kiedy twoje dziecko wyrywa innemu dziecku
        jego zabawkę, to nie reagujesz? w takim razie nigdy się nie zrozumiemy.
        przykładowa reakcja? proszę bardzo, chociażby- "synku, nie zabieramy dzieciom
        zabawek, to nie ładnie". w sytuacji kiedy wykazuje irracjonalny lęk przed
        drugim dzieckiem, nie starałabyś się złagodzić niepokoju dziecka chociażby-
        "nie trzeba sie bać, to też jest dzidzia, zobacz, dzidzia się do ciebie
        uśmiecha, nie trzeba się jej bać". żal mi zwyczajnie dzieciaka, którego
        rodziców nie obchodzą jego emocje. tak jak sa na przykład dzikie koty, które
        biegają, drapią, są nieoswojone, nieufne, i koty domowe, przyjazne, które nie
        drapią, są zupełnie inne w obejściu. tak ludzie nie dbający o emocje swojego
        dziecka, uważam wychowują sobie takiego małego dzikusa. swoją drogą, nie
        wyobrażam sobie nie zareagować, kiedy jasiek się czegoś wystraszy, jełśi masz
        inne zdanie, nie zamierzam cię przekonywać
        • myelegans Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 18:40
          Porownanie z kotami od czapy. Bezdomne koty wychowywane sa bez kontaktu z
          ludzmi, w przeciwienstwie do "dzikich" dzieci, ktore jakis tam kontakt z ludzmi
          maja.

          A poza tym "o so chodzi?". Lepiej zaczynaj sie przyzwyczajac do tego jak dzieci
          beda traktowaly lub nietraktowaly Twoje dziecko, nawet jak owo bedzie mialo 40
          lat, bo na bezludnej wyspie wyladujecie.
        • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 19:25
          no a jak Pani ma problem w pracy to tez dzwoni do mamusi?????
          A moze jak Pani byla mala to mamusia tez zalatwiala za Pania sprawy i rekoczyny
          z innymi dziecmi. No i co sie boi. Wlasciwie to czego sie Pani boi. Jak nasze
          dzieci boja sie usmiechnietych twarzy, to maja do tego prawo. Przeciez Pani tez
          nie reaguje euforia na przesadnie usiechnieta twazr sojego szefa czy kolegi z
          odleglosi 3 cntymetrow. A poza tym dzikie kociaki tez czasem fajnie mrucza...
          • asinek68 dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 20:01
            autorka wątku działa sobie na forum Klub Wyrodnych Matek i wcale nie jest taka
            ą bą tą smile)
            W pewnym wątku tytułuje swojego Jasia per pomiotem...
            Zresztą poczytajcie sobie same, wystarczy zaznaczyć 2006 rok i wklepać autorkę.
            Ciekawe rzeczy, żadne tam dzidzi, my tu się przejmujemy a ona się pewnie
            śmieje...
            • aluc Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 20:14
              tak tak, oczywiście, jak na KWM działa, to chylę czoła i zmiatam rzęsami kurz z
              drogi
              i uniżenie przepraszam, że śmiałam nawiązać
              • evik3 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:20
                może zajrzyj na KMW i poczytaj co zostało odpisane Grubasce. Wydaje Ci się, że
                jak KMW to wszystkie mamy takie poglądy? Gratuluje inteligencji i wiedzy o
                osobach, które krytykujesz. Może faktycznie zajmij się tylko trzepotaniem rzęs
                • aluc Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:25
                  zadanie dla evik3 na dzisiejszy wieczór: sprawdzić w słowniku znaczenie
                  słowa "ironia" i "ironiczny"

                  jak to było? aha smile miłego wieczoru wink
                  • evik3 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:34
                    hmm....... potrzebujesz pomocy przy interpretacji tych dwóch słówek?

                    chętnie pomoge ale wypadałoby poprosić a nie wydawać polecenia.

                    Pozwole sobie powtórzyć oklepany już tekścik Miłego wieczoru wink
            • grubaska20 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 20:42
              hehe, naprawe myślisz, ze mogłabym robić to dla śmiechu??smile i że mogłoby to
              stanowić osobliwą rozrywkę?? może i tak, ale wybacz nie dla mnie.
              wklejam część mojej wypowiedzi z wyrodnych:
              jak już pisałam, nie przemyślałam tego, jak ktoś może odebrac moje słowa. nie
              przypisuję im tak negatywnego wydżwięku, taka już jestem. ktoś z resztą na
              dziecku zarzuca mi, że sobie żongluję słowami, że gdzies tam własnie na
              wyrodnych, nazwałam swoje dziecko pomiotem. tak, absolutnie mogłam tak się
              wyrazić, ponieważ bawi mnie to słowo. słowa to tylko słowa, mają taki wydżwięk,
              jaki chcemy im przypisać. oczywiści stosowanie kolokwialnych określeń, to inna
              kwestia. w tej dyskusji użyłam kilku słów, którym nie przypisywałam
              negatywnego znaczenia, a zostały tak odbrane

              no i nie do końca rozumiem co to znaczy- ąbą tą, czy jakoś tak..?uncertain
            • mama_kotula Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 20:48
              asinek68 napisała:

              > autorka wątku działa sobie na forum Klub Wyrodnych Matek i wcale nie jest taka
              > ą bą tą smile)

              Chciałam nadmienić, iż na forum Klub Wyrodnych Matek autorka tego wątku
              (założonego w niemal identycznej formie na tymże forum - tutaj pominęła jedynie
              wyszukane określenie per głupole) została ostro skrytykowana.
              Nie rozumiem, czy działalność na forum Klub Wyrodnych Matek wyklucza wieszanie
              poważnych wątków na forach publicznych?
              Nota bene określenie "działa na forum KMW" w przypadku autorki wątku to małe
              nadużycie. Bo działanie to aktywność hm... ciągła, a nie wpadanie z doskoku co
              pół roku z cross spamem.

              No, to jad wylałam. MSPANC.
              • bomba001 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:05
                autorka wątku załżyła też identyczny wątek na wrzesień 2005. myslę, że można ją
                śmiało nazwać megalomanką.
                • grubaska20 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:40
                  a jaką definicję wyszukasz w słowniku dla siebie..?smile
                  • bomba001 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:46
                    poziom dyskusji zadziwiajacy...
                    • grubaska20 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 21:53
                      miłego wieczoru pani życzęsmile
                      i reszty życiasmile
                      pzodrawiam serdecniesmile
    • moofka Re: dzikie dzieci... 27.02.07, 21:35
      gorzej, ze z tych dzikich dzieci wyrastają jeszcze bardziej dzicy dorosli
      jakby na mnie jakis jan w wersji rowiesniczej napieral z okrzykiem, to sorry,
      ale i z buta by zebral, ja dzika i narowista jestem ;D
      odpowiadając na pytanie o wychowanie - kłade nacisk na "nie zawieraj
      przygodnych znajomości i nie rozmawiaj z nieznajomymi"
      wieku nie uściślam ;P
      • asinek68 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 22:03
        sorry dziewczyny, nie chciałam urazić nikogo bywającego na KWM, co do
        aktywności to może i nie patrzyłam na daty.
        Absolutnie działalność na forum KWM nie wyklucza wieszania poważnych wątków na
        forach publicznych smile
        A tak w ogóle to położyłam swoją dzidzię spać i będę wchodzić w interakcje ze
        swoim mężem, bo zdziczeje biedaczek smile)

        Interakcja społeczna - wzajemne oddziaływanie na siebie jednostek społecznych,
        najczęściej przy użyciu języka i innych kodów kulturowych. Jest to jedno z
        podstawowych pojęć w socjologii.

        • aluc Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 22:38
          asinek68 napisała:

          >
          > najczęściej przy użyciu języka

          a fuj, co za świństwo
          • asinek68 Re: dajcie sobie spokój ! 27.02.07, 22:46
            no to już wiadomo dlaczego dzieci uciekają przed Jasiem big_grin
            • moofka Re: dajcie sobie spokój ! 28.02.07, 07:49
              asinek68 napisała:

              > no to już wiadomo dlaczego dzieci uciekają przed Jasiem big_grin

              w sensie ze to jas, do dzieci z jezykiem?
              moj bosze
              kto tu dziki jest?
          • grubaska20 Re: dajcie sobie spokój ! 28.02.07, 10:39
            ale jesteście zabawne! hoho!!smile normalnie super!! świetnie zrozumiałyście
            temat!! jeśli nie rozumiecie nawet po przytoczeniu przez jedną z zabawowych
            koleżanek definicji słowa interakcja, to już nic wam nie pomoże.
            żegnam panie i pozdrawiam
    • mama_basienki Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 08:09
      Calego watku nie czytalam, przyznaje sie odrazu smile.
      Ale z pol tak. smile
      I z tego co przeczytalam, rysuje mi sie obraz pseudo-pani-psycholog rzucajacej
      okresleniami bardzo "skomplikowanymi" wink (sprzezenie zwrotne, interakcje),
      uwielbiajacej wrecz bezgranicznie dziecie swe.
      I dobrze, bo dziecie zwe uwielbiac trzeba, no moze nie bezgranicznie. smile
      Co mi se nie spodobalo bardzo, to to, ze pisze ona "moje dziecko, sy nek Jasio
      itp"., a inne dzieci, to "dzieciory" :./// No zez, cholera na to sie nie
      zgadzam! Co to za okreslenie! Mi osobiscie kojarzy sie negatywnie bardzo (z
      bachory). Moze jakby napisala "moj dziecior zachowuje sie inaczej niz inne
      dzieciory", ale nie, jest Jas i dzieciory. uncertain Nieladnie.

      Acha, moje DZIECKO jest baaardzo towarzyskie (prawie 17 m-cy) ale chocby
      sytuacja z wczoraj: mama siedzi w wozku, jestesmy w sklepie. Podchodzi
      dziewczynka ze 2 lata miala i z lapkami do Basi. Basia, choc najpierw sie
      usmiechala i awet pomachala do niej, odrazu jak zobaczyla lapki dziewczynki
      podazajace w jej kierunku wink wycofala sie. I porzeslata jej sie podobac ta
      interakcja smile. I to, jest normalne. Ale o tym pisaly juz dziewczyny, wiec sie
      nie bede powtarzala bardziej niz trzeba wink
      Generalnie przyjmijmy : Twoj Jas jest nad wiek rozwiniety, a
      nasze "dziwciary" wink nie. I wszyscy beda zadowoleni. Ty - bo masz takie
      superdziecko. A my - bo i tak wiemy swoje... smile

      Milego dnia. smile
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 10:57
        wydumane teorie o pseudopsychologu zostawiam bez komentarza. co do reszty,
        jeśli chodzi o słowa, powtarzam ostatni juz mam nadzieję raz, nie przypisywałam
        tym słowom negatywnego znaczenia i uzyłazm ich w innym kontekście niż zostały
        odebrane. używam różnych słów, bawię się nimi, nie mam niczego złego na myśli.
        słowo to tylko słowo, ma taki wydźwięk, jaki odbiorca chce im przypisać. tak
        jak dla mnie dziecior, to dziecior, a dla ciebie jak piszesz "bachor".
        zakłądając watek nie uwzględniłam tego, jak inni mogą odebrać pewne zwroty,
        które dla mnie nie sa niczym szczególnym. dodam, ze jak już wcześniej ktoś
        zauważył, swojego syna też nazywam dzieciakiem, pomiotem, małpicą i różne
        takie. kocham swoje dziecko, więc skoro tak go nazywam, to chyba jednak te
        słowa w moim wydaniu nie niosą za sobą negatywnego przesłania
    • lahesis Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 09:21
      Nie wiem czy moje dziecko uznałabyś za "dzikusa", ale chyba tak, bo jest bardzo
      wstydliwym chłopcem i długo się przyzwyczaja do innych dzieci, ale faktycznie
      zabawki potrafią przełamać jego lęk przed "nowym"...

      Postaraj sie spojrzeć na inne dzieci jak na innych ludzi, którzy tak jak
      dorośli czasem nie maja ochoty na nowe znajomości, czasem maja zły dzień, a
      czasami tylko są wstydliwe...a nie "dzikie".

      Mój synek ma często kontakt z dziećmi, które zna a i tak często
      sie "czerwieni", ale nie zabiera zabawek, jest grzeczny, nikogo nie bije,
      ustępuje, potrafi przeprosić, przytulić i pocałować...a czasem nawet płakać jak
      innemu dzicku dzieje sie krzywda (z tym ostatnim walczę i widzę postępy).
      A to, ze jest wstydliwy i czesto na chwilę odwraca sie od nowopoznanego
      dziecka, albo nie ma ochoty na nową znajomość nie robi z niego DZIKUSA.

      pozdrawiam
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 10:48
        wiesz w trakcie wątku wyjaśniałam co nieco. między innymi meritum sprawy,
        ponieważ nie było czytelne od poczatku. chodzi mi o reakcje rodziców, a w
        zasadzie jej brak. wszystko ok. chodziło mi o rodziców, którzy nie reagują na
        zachowania dzieci, nie próbują ich korygować. sama piszesz o tym, że reagujesz,
        kiedy twój synek np. emocjonajnie solidaryzuje się z dzieckiem, które płacze.
        nie uważasz chyba, że prawidłowe w tej sytuacji byłoby zostawienie go samemu
        sobie z tymi emocjami? jak z żywopłotem, przycinamy go wpływając na jego
        kształt, nie przycinany tez urośnie, ale dziko. nie chce mi się już tego więcej
        tłumaczyć. chaotycznie wyplułam myśli zakładając wątek, przez co jego odbiór
        jest różny od zamierzonego, szkoda.
        • asinek68 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 11:21
          > ...... jak z żywopłotem, przycinamy go wpływając na jego
          > kształt, nie przycinany tez urośnie, ale dziko. nie chce mi się już tego
          więcej tłumaczyć. chaotycznie wyplułam myśli zakładając wątek, przez co jego
          odbiór jest różny od zamierzonego, szkoda.

          widzisz grubasko na drugi raz pomyśl zanim coś chaotycznie z siebie wyplujesz,
          bo to jak z tym żywopłotem: można przyciąć po łebkach smile
          I nie dziw się, że tak wiele mam zareagowało prawie agresywnie i tu i na KMW.
          Głupolem można by nazwać swoje dziecko samemu, żartem ale jak obca baba to robi
          a swoje zwie Jasiem to wielu mamom gul skacze! A dzieciorem to bym i żartem nie
          nazwała, nie mówiąc o pomiocie... Ale Ty tylko innych krytykujesz. Kończę, bo
          ta dyskusja już do niczego nie prowadzi. Pozdrawiam wszystkie mamy. Te dzikie i
          ich dzikie dzieci najbardziej smile)
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 11:37
            dzięki za dobrą radę.
            ps. przyjrzyj się dokładnie treściom, które wyrzuciłaś z siebie i sposobie w
            jaki je zawarłaś. znasz takie przysłowie- przyganiał kocioł garnkowi..?smile
            pewnie niesmile
            rzeczywiście ta dyskusja już od dawna nie jest w stanie do niczego doprowadzić.
            miłego dnia życzę
    • milarka Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 11:34
      kłania się kolejna mama dzikiego dzieciora wink, co to od Jasiów przeróżnych w
      wieku 17 miesięcy uciekał jak najdalej...
      tak go dziko wychowywałam czyli wink Od kołyski mu powtarzałam - Broń Boże nie
      wchodź w żadne interakcje z miłymi dzidziami!!!

      Zaraz, zaraz, kiedy młody miał lat 2 to przydarzyła mu się raz jedna
      interakcja. Otóż w sali zabaw jakiś miły Jasiu czy inny Stasiu latał za moim
      Maćkiem i się odczepić nie chciał, pomimo, iż mój Maciek (zgodnie z dzikim
      wychowaniem wink owego Jasia/Stasia usilnie ignorował i wciąż na nowo próbował
      zniknąć mu z pola widzenia, bezskutecznie próbował, bo miły Jasiu/Stasio
      pałętał się wciąż pod nogami mojego Maćka. No i w końcu młody, zazwyczaj
      niewchodzący w żadne interakcje, stanął na wprost małego delikwenta i
      powiedział mu prosto w twarz 'Nie, dość, koniec!!!!!!!'... O!

      Ja się teraz pytam:
      gdzie był rodzić małego Jasia/Stasia, który to Jasio/Stasio tak się przyczepił
      do mojego Maćka, choć temu wyraźnie to nie odpowiadało???

      Mój boszsze, czy wy też tak wychowujecie swoje dzieci??
      wink))))
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 11:43
        no i własnie w ten oto sposób doknęłaś sedna opisywanego przeze mnie problemu i
        bronionej tu tak zaciekle przez wiele matek teorii, że nie trzeba ingerować.
        własnie o to chodzi, to miałam na myśli mówiąc dzikie, wychowywujące się
        samopas obok rodziców, którzy nie włączają się w sprawy dzicka. tyle, że
        opisałaś sytuację, kiedy to rodzic towarzyskiego dzieciaka nie reagował, to
        taki sam bład. uważam, że powinno się czuwać nad przebiegiem pewnych sytuacji w
        których biora udział nasze dzieci i nakierowywać je. uważam, że powinno się
        pomagac dzieciom kształtowac właściwe zachowania, bez przegięć w jedna, ani w
        drugą stronę.
        • milarka Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 11:51
          Czyli co? Jeśli Twój Jasiu zaczepia dzieci, które takiego zaczepiania sobie nie
          życzą, to Ty, Grupasko, ingerujesz, tak?
          Bo miałam wrażenie, że wg ciebie to rodzice tego drugiego dziecka powinni
          ingerować. Najwyraźniej jednak źle zrozumiałam.
          Kamień z serca czyli.
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 12:04
            oczywiście. nie pozwoliłabym, żeby "dręczył" jakieś dzicko. kiedy dziecko nie
            wykazuje zainteresowania kontaktem, tłumaczę mu, że dzidzia jest zajęta, że
            musi wracać do mamusi itd. chodzi mi tylko o brak reakcji ze strony matki
            takiego dziecka. wiesz, ja nie pozwolę mojemu dziecku być nachalnym, ale dziwię
            się na przykład, że matka dziecka nie wykazuje żadnego zainteresowania, nie
            zamieni słowa ze swoim dzieckiem, jak w przypadku wyrywania zabawek chociażby,
            jest to w moim odbiorze pielęgnowanie negatywnych zachowań. czy w sytuacji
            kiedy dziecko się boi, oczywiście zawijamy wtedy jaśka, tylko żal mi dziecka,
            któremu mama nie próbuje nawet złagodzić irracjonalnych przecież emocji. nie
            wyobrażam sobie sytuacji nie odezwania się do dziecka, kiedy wykazuje jakiś
            niepokój. kiedy boi się szczekającego psa, potwierdzam, że piesek jest zły i
            trzeba uważać, nie wolno do niego podchodzić itp. kiedy wykazuje lęk przed
            czymś, czego nie powinien się bać, staram się ten lęk łagodzić.
            z mojej mniejszej, czy większej winy zostałam źle zrozumiana, szkoda. jednak
            niektóre reakcje pozostawiają nie mniej do życzenia, niż nawet najgorsza
            interpretacja mojej pierwszej wypowiedzi..
            • milarka Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 12:09
              zgadzam się, że rodzic powinien reagować, gdy jego dziecko wyrywa zabawkę
              innemu dziecku

              natomiast - gdy moje dziecko, mając 17 miesięcy, odchodziło od innych dzieci
              nie reagowałam - moje dziecko nie bało się innych dzieci - po prostu nie miało
              ochoty na żadne interakcje, było wówczas za małe na wspólne zabawy z
              równieśnikami i tyle... nie zmuszam dzieci do zabawy, gdy nie mają na to ochoty

              i dodam, że teraz młody ma 3,5 roku i w tej chwili zachowuje się już inaczej :-
              ) wyrósł z dzikości czyli smile
            • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:40
              grubaska20 napisała:

              > oczywiście. nie pozwoliłabym, żeby "dręczył" jakieś dzicko. kiedy dziecko nie
              > wykazuje zainteresowania kontaktem, tłumaczę mu, że dzidzia jest zajęta, że
              > musi wracać do mamusi itd. chodzi mi tylko o brak reakcji ze strony matki
              > takiego dziecka. wiesz, ja nie pozwolę mojemu dziecku być nachalnym, ale
              dziwię
              >
              > się na przykład, że matka dziecka nie wykazuje żadnego zainteresowania, nie
              > zamieni słowa ze swoim dzieckiem, jak w przypadku wyrywania zabawek
              chociażby,
              > jest to w moim odbiorze pielęgnowanie negatywnych zachowań.

              A ja mysle ze dziecko uczy sie asertywnosci.
              I tego ze jak zabierze innemu zabawke, to ma zabawke ale nie ma kumpla.
              I ze dzieci predzej czy pozniej przestana miec ochote w ogole sie z nim bawic.
              Dojdzie do tego wlasnym glowkowaniem.
              A nie bedzie sie "prawidlowo zachowywal" bo mamusia powiedziala.
              Nie bedzie tez mial ochoty robic na przekor, a powszechnie wiadomo ze dzieci
              lubia byc przekorne.
              czy w sytuacji
              > kiedy dziecko się boi, oczywiście zawijamy wtedy jaśka, tylko żal mi dziecka,
              > któremu mama nie próbuje nawet złagodzić irracjonalnych przecież emocji.

              Emocje nie sa irracjonalne. Ono moze sie naprawde bac,
              TYLKO jezeli tak jest to pewnie biegnie do mamy a ta go pociesza.

              nie
              > wyobrażam sobie sytuacji nie odezwania się do dziecka, kiedy wykazuje jakiś
              > niepokój. kiedy boi się szczekającego psa, potwierdzam, że piesek jest zły i
              > trzeba uważać, nie wolno do niego podchodzić itp.

              I POTEGUJESZ TYLKO JEGO LEKI.
              Nie kazdy szczekajacy piesek jest zly.
              Co to w ogole za powiedzenie zly piesek.
              Jakis absurd!

              kiedy wykazuje lęk przed
              > czymś, czego nie powinien się bać,

              CO TO ZNACZY NIE POWINIEN SIE BAC?
              A CZEGO DZIECKO POWINNO SIE BAC?
              JEST W OGOLE COS CZEGO POWINNO SIE BAC?
              A JAK Z DOROSLYMI?

              staram się ten lęk łagodzić.

              Moze pozwol mu go przezyc?

              > z mojej mniejszej, czy większej winy zostałam źle zrozumiana, szkoda. jednak
              > niektóre reakcje pozostawiają nie mniej do życzenia, niż nawet najgorsza
              > interpretacja mojej pierwszej wypowiedzi..
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:53
                Emocje nie sa irracjonalne. Ono moze sie naprawde bac,
                > TYLKO jezeli tak jest to pewnie biegnie do mamy a ta go pociesza.

                własnie zadziwiające jest to, że nie pociesza. druga rzecz, za irracjonalny
                uważam lęk, który nie ma autentycznych, zasadnych przesłanek.

                > Nie kazdy szczekajacy piesek jest zly.
                > Co to w ogole za powiedzenie zly piesek.
                > Jakis absurd!

                zły, tzn ma zły humor. druga rzecz, że akurat nie chcę, żeby podłaził do
                szczekających psów.

                > CO TO ZNACZY NIE POWINIEN SIE BAC?

                to znaczy coś, czego nie ma powodów się obawiać. np moje dziecko bało się
                okropnie dźwięku odkurzacza, co udało nam sie sprytnie obejść i wyeliminować,
                co jest już inną historią. między innymi własnie przykład odkurzacza,
                odkurzacza nie trzeba się bać.

                > A CZEGO DZIECKO POWINNO SIE BAC?
                > JEST W OGOLE COS CZEGO POWINNO SIE BAC?

                na przykład właśnie nieprzyjacielsko nastawionego psa, choć słowo bać,
                zastąpiłąbym tu innym określeniem
        • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 12:19
          grubaska20 napisała:

          > no i własnie w ten oto sposób doknęłaś sedna opisywanego przeze mnie problemu
          i
          >
          > bronionej tu tak zaciekle przez wiele matek teorii, że nie trzeba ingerować.
          > własnie o to chodzi, to miałam na myśli mówiąc dzikie, wychowywujące się
          > samopas obok rodziców, którzy nie włączają się w sprawy dzicka. tyle, że
          > opisałaś sytuację, kiedy to rodzic towarzyskiego dzieciaka nie reagował, to
          > taki sam bład. uważam, że powinno się czuwać nad przebiegiem pewnych sytuacji
          w
          >
          > których biora udział nasze dzieci i nakierowywać je. uważam, że powinno się
          > pomagac dzieciom kształtowac właściwe zachowania, bez przegięć w jedna, ani w
          > drugą stronę.


          NIE CHODZI O WYCHOWYWANIE SIE SAMOPAS TYLKO UCZENIE SAMEMU MYSLEC.
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 16:54
            a moze ja mam prawo sobie nie życzyć, aby uczone "samemu myśleć" dzicko
            wyrywało zabawki mojemu..? moze jednak nauka samoddzielnego myślenia powinna
            przebiegać bez kolizji z innymi dziećmi..?
            kazdy robi to, co lubi. ja nigdy, przynajmniej na tym etapie rozwoju, nie
            zostawię bez komentarza żadnego z zachowań mojego dziecka, któregonie uważam za
            własciwe.
            w sumie, masz rację, co mnie to obchodzi? hehsmile cudze dziecko, cudzy kłopot,
            dziecko zaostawione samo sobie w sytuacji niepokoju.. co mnie to w sumie
            obchodzi, nie moje dziecko. dziecko zachowujące się agesywnie? brak reakcji
            rodzica.. ok, brakiem reakcji rodzic udziela aprobaty takiego zachowania, też
            nie mój problemsmile heh, i nie moje ryzyko, co z tego wyniknie..smile
            nie chcę i nie będę tego rozwijać
            • aluc Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:18
              grubaska20 napisała:

              > moze jednak nauka samoddzielnego myślenia powinna
              > przebiegać bez kolizji z innymi dziećmi..?

              ooooo
              zaczynasz coś chwytać
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:23
                za to ty nadal ni chwytasz, o czym piszę. z resztą nie zależy mi, żebyś
                chwyciłasmile
                a dalej, jak niżejsmile
                • iwles Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 19:20
                  > za to ty nadal ni chwytasz, o czym piszę.


                  No to razem z Aluc - jest nas dwie.
                  + pozostałe jakieś 99% matek.


    • iwles Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 12:35
      Grubasko,
      a jak dziecko nauczy się samodzielności, jesli w każdej zabawie, na każdym
      kroku, przy każdym usmiechu bądź braku uśmiechu - ingerować będzie mama ?

      Nie wtrącam sie w zabawę dzieci, dopóki nie zrodzi się jakiś konflikt między
      nimi, którego nie będą potrafiły same rozstrzygnąć.

      Jesli moje dziecko samo sobie poradzi (nie mówię o sytuacjach ekstremalnych -
      typu bicie itp.) - będę z niego DUMNA, bo to będzie znaczyło, że nauczył się
      dawać sobie radę sam. Wszak mamusi nie będzie przez całe życie u boku, żeby
      ingerować i stawać ZAWSZE po stronie synka Jasinka, bez zbadania kto miał rację.



      dziewczyno luzu, luzu, więcej luuuuuuuuuuuuzuuuuuuuuuuuuu
      • mamakasienki1 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 14:48
        Po pierwsze drażni mnie nazywanie cudzych dzieci "dzieciorami" tylko dlatego,
        że nie chcą się bawić z biednym Jasiulkiem.
        Po drugie to nie mam pojęcia jak miałabym reagować kiedy moje dziecko
        najwyraźniej nie chce się z kimś bawić czy integrować to odchodzi i już, bez
        zbędnych ceregieli.
        Po trzecie reaguję tylko w sytuacjach kiedy dochodzi do bójki albo szarpania
        się i wyrywania zabawek.
        Po czwarte dziecko tak samo jak dorosły ma prawo do sympatii i antypatii, jedne
        dzieci się lubią a inne nie.

        Wyjaśnij mi Grubasko jakiej reakcji rodzica oczekujesz, bo nie mam pojęcia o co
        Ci chodzi.
        • iwles Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 15:03
          > Wyjaśnij mi Grubasko jakiej reakcji rodzica oczekujesz, bo nie mam pojęcia o
          co
          >
          > Ci chodzi.



          Ja osobiście dostałabym chyba białej gorączki, gdyby ktoś mi powiedział:

          "Nie chcesz bawić się z Jasiem i zobacz jaką mu zrobiłeś przykrość, jak jest mu
          smutno".

          Bez względu na wiek Jasia wink


          • iwles :)))) miało być "zrobiłAś" a nie "zrobiłEś" :))))) 28.02.07, 15:05


            Ja osobiście dostałabym chyba białej gorączki, gdyby ktoś mi powiedział:

            "Nie chcesz bawić się z Jasiem i zobacz jaką mu zrobiłaś przykrość, jak jest mu
            smutno".

            Bez względu na wiek Jasia wink
            • mamakasienki1 Re: :)))) miało być "zrobiłAś" a nie "zrobiłEś" : 28.02.07, 15:21
              > Ja osobiście dostałabym chyba białej gorączki, gdyby ktoś mi powiedział:
              >
              > "Nie chcesz bawić się z Jasiem i zobacz jaką mu zrobiłaś przykrość, jak jest
              mu
              > smutno".
              >
              > Bez względu na wiek Jasia wink

              No właśnie nie wyobrażam sobie jak można w takiej sytuacji reagować, przecież
              nie będę zmuszać swojego dziecka do zabawy z innymi jeśli nie ma na to ochoty.
        • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 16:32
          drogie panie, proponuję przeczytać, zamiast wysnuwać absurdalne wnioski.
          zupełnie opaczna interpretacja mojej wypowiedzi. kompletnie nie o to mi
          chodziło. jakiej reakcji? broń boże nakłanianie, czy jak piszecie zmuszanie.
          już pisałam jakiej i to nie jeden raz w trakcie wątku:

          • Re: dzikie dzieci...
          grubaska20 27.02.07, 18:05 + odpowiedz


          więc powtorzę po raz kolejny i już ostatni- jakiejkolwiek! zadziwiający jest
          dla mnie brak reakcji rodzica. czy kiedy twoje dziecko wyrywa innemu dziecku
          jego zabawkę, to nie reagujesz? w takim razie nigdy się nie zrozumiemy.
          przykładowa reakcja? proszę bardzo, chociażby- "synku, nie zabieramy dzieciom
          zabawek, to nie ładnie". w sytuacji kiedy wykazuje irracjonalny lęk przed
          drugim dzieckiem, nie starałabyś się złagodzić niepokoju dziecka chociażby-
          "nie trzeba sie bać, to też jest dzidzia, zobacz, dzidzia się do ciebie
          uśmiecha, nie trzeba się jej bać". żal mi zwyczajnie dzieciaka, którego
          rodziców nie obchodzą jego emocje. nie wyobrażam sobie nie zareagować, kiedy
          jasiek się czegoś wystraszy, jeśli masz inne zdanie, nie zamierzam cię
          przekonywać
          • aluc Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:17
            hmmm... grubasko, tak se możemy do usranej śmierci, bowiem rodziców twoim
            zdaniem niereagujących ich zdaniem bardzo obchodzą emocje własnego dziecka,
            które można streścić "mamo, jakaś obca dzidzia się tu pcha, co mi się bardzo
            nie podoba"

            reakcja na takie emocje może się zatem streścić w "szanuję twój lęk i nie będę
            cię przekonywał, że nie ma się czego bać, bo wtedy twój lęk bym zbagatelizował,
            ergo zignorował twoje uczucia"

            lęk przed innym dzieckiem irracjonalny nie jest, a wręcz przeciwnie - jest
            głęboko uzasadniony dynamiką rozwoju dziecięcej psychiki, co też można
            streścić "boi się innej dzidzi, bo w tym wieku ma prawo się bać, jeśli ma
            wszystko w porządku pod kopułą"
            • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:22
              dobra, zatem do kogo wg ciebie należy ingerencja, kiedy te mające wszystko ok
              pod kopułą dzieci wyszarpują z dzikim piskiem zabawki mojemu..? też do nikogo,
              bo przecież mają ok pod kopułą?
              z resztą ja już podziękowałam ci za wymianę poglądów.
              dziękuję ponownie.
              pozdrawiam,
              żegnamsmile
              • aluc Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:37
                o zabawkach jeszcze się nie produkowałam, ale niech będzie

                otóż samo wyrywanie z dzikim piskiem IMHO nie nadaje się do ingerowania, dopóki
                nie towarzyszy temu okładanie się zabawkami po łebkach, sypanie piachem w oczy
                lub rozpaczliwy płacz któregokolwiek z rówieśników

                wyrywanie sobie zabawek z dzikim piskiem jest bowiem zachowaniem dla dwulatków
                normalnym i prawidłowym, zadaniem rodzica jest niedoprowadzenie do rozlewu krwi

                powtórzę jeszcze raz (aaaaaaaahhhhhhhwwww..... już mi się nudzi to
                powtarzanie) - problem nie leży w zachowaniu dzieci, ino w tym, że
                prawdopodobnie oczekujesz, aby inne dzieci (oraz ich rodzice, a nawet
                zwłaszcza) zachowywały się w ściśle określony sposób, po linii z temperamentem
                i osobowością twojego dziecka oraz twoimi metodami wychowawczymi

                no więc tak się nie da zrobić

                o ile jednak o metody wychowawcze możemy się spierać, o tyle temperament
                latorośli jest nam dany i naszym zadaniem nie jest przycinanie po brzegach, a
                raczej zapewnienie optymalnej gleby i optymalnego nasłonecznienia, w miarę
                możliwości bez wchodzenia na cudzą grządkę, jak już się trzymamy porównań
                ogrodniczych

                innymi słowy - pomijając ten szczególny okres w dziecięcym życiu, kiedy to
                interakcja do szczęścia potrzebna nie jest, wychowanie nie powinno mieć na celu
                zmiany refleksyjnego introwertyka w ekstrawertyka z sercem na dłoni, a raczej
                na wzmocnieniu w refleksyjnym introwertyku tych cech, które pomogą mu udatnie
                funkcjonować w świecie pełnym Jasiów
                • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:46
                  nie próbuj mi proszę wpierać, czego oczekujęsmile ponieważ raz-mylisz się, dwa-
                  niczego nie oczekuję, zwyczajnie zadziwia mnie takie podejście. to jednak nie
                  mój kłopot, trzy- już wyjaśniałam o co chodzi, skoro w pierwszej wypowiedzi nie
                  było to oczywiste.
                  cztery naprawdę, życzę miłej reszty dnia, ponieważ ja przynajmniej nie
                  zamierzam jej spędzić na udzielaniu wyjaśnień komuś, kto usilnie wpiera mi
                  swoje wydumane teorie.
                  a dalej, jak wyżejsmile
                  • aluc Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 17:47
                    poczekamy zobaczymy
                  • mamagabusi Re: dzikie dzieci... 08.03.07, 22:49
                    czytam i coraz bardziej gnije ze smiechu....Grubasko..mam rade idz sie walnij
                    glowa w sciane albo 3 razy z dyni w stol , bo chrzanisz ze glowa boli brak slow
                    na kretynski odzywki...sorry poziom jest niski ale tylko takim mozna sie tu
                    wyrazic..idz wiesz co do dziecka lepiej albo meza pilnuj albo sie poodchudzaj
                    ale blagam daj juz spokoj wszystkim..jestes nudna az do granic..buuuuu!!!!!!!!!
                    • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 10:29
                      hehe, no rzeczywiście, wycieczki osobiste, to faktycznie najniższy poziomsmile
                      dzięki za dobre rady, jednak nie skorzystamsmile w kwestii odchudzania, też
                      dziękujęsmile tak sie składa akurat, że niestety mam wieczną niedowagę, więc kula
                      w płot moja droga. jeśli przeczytałaś dokładnie moje wypowiedzi i nie
                      zrozumiałaś, mało tego, śmieszy cię to, mogę ci tylko współczućsmile
                      ps. no ja nie zaglądałam tu od pewnie tygodnia, więc bynajmniej nie ja
                      rozgrzebuję tą "nudę"smile
                      żyj sobie dziewczę kolorowo,
                      pozdrawiamsmile
                      • mama_basienki Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 10:33
                        I tak pozdrawiasz i zegnasz sie w co drugim poscie...zdecyduj sie dziewczyno.
                        Albo znikasz (jestem na tak smile) albo nadal wielbisz Jasia nad inne dzieciory...
                        • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 10:40
                          oczywiście że tak, bo jest moim dzieckiem, a ja jego matką!smile wypuściłyście się
                          na żer i nie potraficie odpuścić koleżanki szklanki hehsmile no ja nie zaglądałam
                          do waszego kącika już z tydzień, więc powtarzam, nie ja podtrzymuje tematsmile
                          ale każdy robi to, co lubi..smile
                          miłego żeru życzęsmile
                          • mamagabusi Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 11:20
                            Dziekuje Bogu ze mam zdrowe normalnie rozwijajace sie dziecko...a co do moich
                            rad..nadal podtrzymuje...ja nie chcialam wcale jakos podtrzymac tematu
                            zajrzalam bo ogrom postow mnie zaciekawil.Reakcja na twoja osobe byla
                            spontaniczna,pierwsze wrazenie sprawiasz naprawde zalosne....I te odzywki na
                            koncu postu..nic oryginalnego...
                            • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 14:33
                              heh, wiesz nie dbam o to, ty z pewnością siliłaś się na orginalość..i tylko na
                              to cię stać? małosmile
                              • mamagabusi Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 15:44
                                dla takich "psychicznych osob" jak ty stac mnie tylko na tylebig_grin nie warto
                                wiecej na ciebie czasu tracic...nuda nuda nuda!!!!
                                • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 09.03.07, 16:34
                                  hehe, a pani szanowna, to psychiatrą jest hobbystycznie czy wykształceniem..?smile
                • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:49
                  ALUC JESTEM TWOJA FANKA!
              • makurokurosek Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 19:47
                nie dziw się wypowiedzią, wynikają one z bardzo chaotycznego sposobu pisania
                przez ciebie. Podejrzewam, że większośc mam mylnie zrozumiała, że wkurzasz się
                na brak reakcji rodziców na niechęć innego dziecka do zabawy z twoim, podczas
                gdy tobie chodzi o brak reakcji na wyrywanie zabawek. Jeżeli chodzi o wyrywanie
                zabawek na placu zabaw gdzie chodzę z małą nie spotkałam się z brakiem takiej
                reakcji, każda z mam w takiej sytuacji próbuje nakłonić dziecko to wymiany
                zabawek, lub oddania tej którą zabrało, dodatkowo w przypadku zabawki spornej
                obleganej przez kilkoro dzieci typu rowerek, ustalona jest kolejność kto kiedy
                jeżdzi. DZieci na naszym placu są były (sytuacje z wakacji) w wieku 2,3 lat,
                była tylko dwójka dzieci które miały troszkę ponad rok , w tym moja córka, i
                przyznaję, że czasami nie obyło się bez płaczu najmłodszych.
                W sytuacji wyrywania zabawek jestem za reakcją rodziców.
                Odnośnie reakcji na brak zainteresowania i ucieczką od nachalnego jasia uważam,
                że raczej ty powinnaś zareagować, a na pewno nie mama zdezorientowanego i
                zaskoczonego dziecka
              • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:48
                grubaska20 napisała:

                > dobra, zatem do kogo wg ciebie należy ingerencja, kiedy te mające wszystko ok
                > pod kopułą dzieci wyszarpują z dzikim piskiem zabawki mojemu..? też do
                nikogo,
                > bo przecież mają ok pod kopułą?


                DO NIKOGO DOPOKI NIE DOCHODZI DO SYTUACJI W KTOREJ LEJE SIE KREW.
                DOPIERO JAK WYRAZNIE IWDZIMY ZE DZIECKO NIE DAJE SOBIE RADY, I PRZEMYSLIMY
                NASZA REAKCJE. WTEDY MOZEMY SIE WTRACIC BEZ KRZYWDY DLA DZIECKA.
                > z resztą ja już podziękowałam ci za wymianę poglądów.
                > dziękuję ponownie.
                > pozdrawiam,
                > żegnamsmile
          • iwles dzięki Grubasko za ten okruch ludzkch odruchów 28.02.07, 19:06
            > jeśli masz inne zdanie, nie zamierzam cię
            > przekonywać
            • grubaska20 Re: dzięki Grubasko za ten okruch ludzkch odruchó 28.02.07, 21:42
              yyy... a teraz, to miał by popis twojej elokwencji, sarkazmu, czy braku
              umiejętności czytania ze zrozumienie..?smile
              • iwles Re: dzięki Grubasko za ten okruch ludzkch odruchó 28.02.07, 21:58
                grubaska20 napisała:

                > yyy... a teraz, to miał by popis twojej elokwencji, sarkazmu, czy braku
                > umiejętności czytania ze zrozumienie..?smile





                Mnie pytasz?
                wszak to ty jesteś mistrzem czytania ze zrozumieniem.
                • grubaska20 Re: dzięki Grubasko za ten okruch ludzkch odruchó 28.02.07, 22:24
                  wiesz, jednak ja nie mam w zwyczaju przypisywać komuś intencji wg własnego
                  upodobaniasmile tak więc wybór pozostawiam tobie
                  • aluc QED nt 28.02.07, 22:24

                    • asinek68 Re: dzikie dzieci 28.02.07, 22:39
                      łałłłł kobitki !!! Ale macie cierpliwość !!! Ciekawe kto pierwszy odpadnie:
                      dzikusy czy grubaska ? A ja sobie czytam i dobre winko piję tongue_outPP
                      Wasze zdrowie smile)
                      • aluc Re: dzikie dzieci 28.02.07, 22:41
                        to to chlup w ten głupi dziób smile) ja też ja też
    • lola211 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 18:02
      Skoro , jak napisalas, wiekszosc dzieci tak ma, to powinno ci dac to do
      myslenia- to jest po prostu normalne zachowanie 2 -latkow.I nie doszukuj sie
      tu nie wiadomo czego, a juz zwlaszcza głupio nie osadzaj rodziców.Wychodzi na
      to , ze ty jedna wspaniale wychowujesz swoje "dzidzi", a reszta rodziców to jak
      to nazwalas dzikusy, z ktorych dzieci biora przyklad.Proponuje troszke
      literatury poczytac na temat rozwoju dzieci i ci sie rozjasni.
      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 18:16
        świetnie, a w takim razie pokaż mi literaturę, która mówi, że dziecku nie
        powinno się tłumaczyć otaczającego świata. rzeczywiście chyba czytamy inne
        książki.
        pozdrawiam
        • iwles Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 19:14
          No to proszę bardzo - w każdym, pierwszym lepszym poradniku, czy tez
          podręczniku z psychologii: pierwsze zdanie już we WSTĘPIE:

          KAŻDE DZIECKO JEST INNE I NALEZY TO USZANOWAĆ !
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 21:30
            w żadnym momencie nie podważałam prawa do indywidualności charakteru każdego z
            dzieci. nie rozumiem nie tego, a braku reakcji rodziców, wobec emocji ich
            dzieci. no chyba że w ramach prawa do inności, rozumiesz również prawo do
            odbierania siłom innym dzieciom ich zabawek, bo na tym polega ich inność i mają
            do tego prawo. ok zatem żyj kolorowo!smile
            heh, no przykro mi, jeśli w dalszym ciągu nie udało ci się wyłuszczyć sedna
            sprawy z całej tej batalii. wobec tego nie podejmuję się już prób tłumaczenia
            ci tegosmile
            • iwles Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:03
              > heh, no przykro mi, jeśli w dalszym ciągu nie udało ci się wyłuszczyć sedna
              > sprawy z całej tej batalii. wobec tego nie podejmuję się już prób tłumaczenia
              > ci tegosmile





              No wiesz, to mi jest przykro.....

              A Ciebie mamusia nie nauczyła, że nie wolno sprawiać innym przykrości ?
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:15
                nie wiem, może ona podbnie jak mamusia twojego dziecka, uważała że każde
                dziecko jest inne, ja akurat jestem taka, że sprawiam przykrość i mam prawo do
                bycia taką.. nie wiem, zapytaj jąsmile
                • mama_basienki Re: dzikie dzieci... 01.03.07, 08:02
                  grubaska20 napisała:

                  ja akurat jestem taka, że sprawiam przykrość i mam prawo do
                  > bycia taką..

                  No wlasnie a dzieciory maja prawo nie chces sie z jasiem bawic i uciekac od
                  niego. Moze on tez jest troche "po mamusi" i dzieci to czuja?
                  • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 01.03.07, 10:15
                    świetniesmile gratuluję indukcji!!smile
                    a teraz tak na serio, naprawde nie zrozumiałaś, czy tylko udajesz..?
                    • mama_basienki Re: dzikie dzieci... 01.03.07, 10:39
                      A moze Ty nie wiecsz kokladnie o cio Ci chodzi? Najpierw piszezs, ze nie podoba
                      Ci sie , ze dzieciory z Twoim jasiem nie chca siue bawic.
                      Potem, ze chodzi i o reakcje rodzicow, a wlasciwie jej brak.
                      A jeszcze pozniej, ze chodzi o wyrywaniew zabawek i agresje w relacji dziecko-
                      dziecko.
                      To sie zdecyduj
                      Bo generalnie jak ktos napisze nie po Twojej mysli, to NIE ROZUMIE.
                      Jak ktos Cie poprze, to dziekujesz.
                      A jeszcze czescej sie zegnasz i zyczysz milego zycia...
                      o pozegnaj sie raz a dobrze.
                      I moze zdecyduj sie, o ktory problem KONRKETNIE Ci chodzi.

                      Bo mam wrazenie, ze sie pogubilas nieco.

                      I nie musisz mi gratulowac, wnioski z Twoich wypowiedzi nasuwaja sie same. smile
                      • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 01.03.07, 10:48
                        wyciagasz takie wnioski, jakie chcesz wyciągać. chodziło mi kwestię, że rodzice
                        nie rozmawiają z dziećmi, nie mówią do nich. nie o to, że dzieci nie chcą
                        nawiazują kontaktu, bo są takie, które nawiązują. przypadek kiedy dziecko się
                        boi na przykład innego dziecka, czy wyrywa innemu zabawki, to tylko przykłady
                        sytuacji, kiedy obserwuję to zjawisko (tj nie mówienie do własnego dziecka).
                        moja pierwsza wypowiedź nie byla dla wszystkich zrozumiała, więc pojawiły się
                        następne prostujące.
                        skoro już wymieniamy się wrażeniami..-widzisz ja też mam wrażenie, że ktoś się
                        pogubił i bynajmniej nie jestem to jasmile
          • martynahpt Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 21:43
            Dokladnie zgadzam sie z iwles, kazde dziecko jest inne. Nie mozna miec pretensji ze dziecko nie areaguje jak twoje dziecko do niego podchodzi. Pomimo ze dzieko jest male ale tez swoj charakter ma, a mzoe ktos jest niesmialy. Moj syn np nie lubi jka inne dziecko do niego podchodzi na placu zabaw, on jest wlasnie niesmialy, boi sie i to nie ejst kwesta wychowania uwierz mi, poprostu tak ma, jest starchliwy. Wiec nie oczekuj ze kazde dziecko bedzie tak tak twoje i juz napewno nie mzoez powiedziec o innym dziecku ktore sie boi czy nie jest zainteresowane kontaktem z twoim dzieckiem ze jest dzikie.
        • aluc Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 19:15
          a gdzie jest powiedziane, że trzeba tłumaczyć na siłę?
          • phantomka Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:02
            Nie czytalam dyskusji - ale po ilosci postow sadze, ze jest jakis konflikt.
            Do rzeczy: moje dziecko jest identyczne, jest bardzo towarzyska, pozwalam jej
            podchodzic do kazdego, czy to dziecko, czy pijak, czy bezdomny, kazdy jest dla
            niej fajny i to mnie cieszy. Zaczepiane dzieci reaguja roznie, w zaleznosci od
            wieku, jedne uciekaja, inne sa oniesmielone, jeszcze inne bawia sie z nia
            (corka ma 14 m-cy) Nie ma w tym zupelnie nic zlego, ze dziecko ucieka od
            dziecka, badz wola mame. To nie jest dzikosc, tylko normalny proces rozwojowy.
            Poza tym, dzieci tak jak dorosli, sa rozne, bardziej badz mniej smiale i
            niekoniecznie musza dobrze reagowac na nadmiar zainteresowania ze strony innego
            dziecka.
            Ja to sie bardziej boje o moje dziecie, bo ona z kazdym pojdzie, co wcale nie
            jest niczym dobrym dla dziecka.
            • grubaska20 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:22
              zupłnie nie o to chodziło, widzisz źle sformułowałam wypowiedź. później
              starałam się nakreślić sedno sprawy, ale większość udaje, że nie rozumie i
              nadal brnie w swoje terie, z zamiłowanie próbując mnie linczowaćsmile
              chodziło mi o styl wychowania dzieci bez mówienia do nich, braku prób wpływania
              na zachowanie swojego dziecka, jak wymienione wyżej chociażby wyrywanie
              zabawek, czy prób łagodzenia sytuacji lękowych własnego dziecka. co poniektóre
              damy nazywają to nauką samodzielnego myślenia, bądź (w moim odczuciu daleko
              idąca nadinterpretacją i nadużyciem terminu) prawem do indywidualności.
              • phantomka Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:41
                Z tym jest roznie i chyba nie ma co generalizowac. Ja mysle, ze to zalezy od
                dwoch stron, tzn. zarowno od Twojej postawy, jak i drugiego rodzica. Chodzi mi
                o to, ze ja w takich sytuacjach zwykle reaguje w ten sposob, ze mowie do tego
                drugiego dziecka "nie szkodzi, ze nie chcesz dac zabawki" albo odsuwam Manke,
                zeby nie dotykala dziecka, wtedy z reguly rodzice automatycznie puszczaja tekst
                w stylu " no nie wiem, co z nia si stalo taka byla odwazna" albo "no czemu nie
                chcesz dac dziewczynce zabawki" Mysle, ze w ten sposob odpowiadaja na moje
                zainteresowanie ich dzieckiem, ale to tlumaczenie jest tylko kreowaniem dobrego
                wizerunku w moich oczach, tj. nie ma ono przeciez funkcji wychowujacej nasze
                dziecko, bo ono jest za male na tego typu tlumaczenie.
                Gorzej do bedzie w piaskownicy, ja spedzalam tam kupe czasu w zeszlym roku ze
                swoim siostrzencem i siedziala taka mamusia kompletnie niezainteresowana swoim
                dzieckiem, ktore bilo wszystkich rowno - a ona tylko co jakis czas mu
                przypominala "pamietaj, jak Cie jakis dzieciak uderzy, to mu szybko tak samo
                oddaj"big_grin
        • marysienka110 Re: dzikie dzieci... 28.02.07, 22:54
          POLECAM
          KSIAZKE

          ROZSADNE DZIECKO autorki nie pamietam jest w empiku 34 zl.
          jak i wiele ksiazek Eichelbergera.
          oprocz tego gazete dziecko artykula p. pscholog.
        • lola211 Re: dzikie dzieci... 01.03.07, 10:24
          Ja sie odnioslam do Twojego pierwszego posta- masz pretensje do dzieci, do
          rodzicow, ze per noga traktuja Twoje nader towarzyskie dziecko.
          Co do reakcji rodzicow- nie ma nic gorszego niz nadgorliwa mamuska, nieustannie
          tlumaczaca wszystko i wszedzie, jest w stanie zameczyc dziecko tym tlumaczeniem
          swiata.
          Co do reakcji- na nic sie zda tlumaczenie np. 3 latkowi, ze ma sie dzielic
          zabawkami, podczas gdy on nieustannie te zabawki egoistycznie (w pojeciu
          dorosłych ) przy sobie trzyma i broni z wszystkich sil.Wyrosnie z tego sam,
          kwestia czasu.To sa wlasnie zachowania typowe dla danego wieku.Tak samo jak te
          dzieci, ktore w pewnym momencie beda same zabiegac o towarzystwo- teraz
          traktuja rowiesnikow jak intruzów i zagrozenie.
    • itaka5 Re: dzikie dzieci... 01.03.07, 00:08
      szczerze mówiąc nie spotkałam się z tym o czym piszesz...dzieci podchodzą do
      siebie, bawią się razem. jak jakieś nie ma ochoty na kontakt to nie, odchodzi,
      albo w ogóle nie reaguje no i ma do tego prawo, przeciez nikt nie będzie nikogo
      zmuszał. po co.
    • iwles Grubasko, no po prostu rozwaliłas mnie tym: 01.03.07, 08:14
      Każde dziecko, które nie chce bawić się z twoim jaskiem cierpi na "lęki
      sytuacyjne"

      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin


      dobreeeeeeeeeeeeeeee..............




      • kosmosik Re: dzikie dzieci 01.03.07, 09:36
        Nie rozumiem dlaczego większość mam wypowiadających się w tym wątku czuje
        potrzebę obrony całego gremium przed zakusami grubaski. Czy rzeczywiście żadna
        z Was nie miała zastrzeżeń do zachowania innych mam na placach zabaw- mam,
        które plotkuja zażarcie podczas gdy ich wyrośnięci synowie po kolei rozwalają
        wszystkim zabawę? Mam które mają to gdzieś, że ich córeczka siedzi w
        piaskownicy i zalewa się łzami?
        Przecież w tej dyskusji nie chodzi o charakter, czy ososbowość i próbę zmiany
        tylko o wychowanie. Dla mnie rzeczą naturalną jest, że jak mój syn zrobi innemu
        dziecku krzywdę, tłumaczę mu, że tak nie powinien, bo to boli etc. O jakiej
        krwi na Boga Wy mówicie??? Jak wyrwie dziecku zabawkę i tamto płacze, to proszę
        go, żeby zwrócił. IMHO wychowanie rozpoczyna się od kołyski- nie karaniem i
        nagradzaniem, ale pokazywaniem świata, pokazywaniem życia w domu, interakcji z
        innymi, z mężem, z psem, z panią w sklepie- opowiadaniem o świecie. Mówieniem,
        że boli jak boli i brawo jak coś się uda.
        Synek ma prawie 16 miesięcy i jest typowym "Jasiem". Być może duża w tym
        zasługa jego charakteru. Ale na pewno duży wpływ na to, że do innych dzieci
        podchodzi z pozytywnym, kooperatywnym nastawieniem ma to, że mało zna dzieci i
        go fascynują, że nie ma rodzeństwa z którym musi konkurować, że chce je
        naśladować i robić to, co one, że z jego doświadczenia wynika, że jak on się
        uśmiechnie, to ktoś się uśmiechnie do niego (na dorosłych to działa), ponadto,
        że widzi jak ja podchodzę do dzieci i innych ludzi, a może dlatego, że nigdy
        nie musial radzić sobie sam w takim środowisku, może bo ja (uznając że jest
        jeszcze za mały) chodzę za nim po placu zabaw a nie siadam na ławeczce, może
        dlatego, że w zasadzie nigdy nie bawi się sam, a może (choć wiem, że stąpam po
        bardzo grząskim gruncie) też dlatego, że należę do grona obleśnych mam, które
        wciąż karmią piersią swą chodzącą latorośl. Jednym słowem nie przemawia do mnie
        stwierdzenie, że dziecko jest za małe, żeby je wychowywać. Na pewno przyszło na
        świat z pewnymi cechami charakteru ale to od nas i reszty otoczenia zależy jak
        ten charakter zostanie dokształtowany.
        Do osób głosząccyh teorię o nieingerencji chciałabym powiedzieć, że jeśli mój
        syn w wieku nastu lat zacznie ćpać, nie powiem że ma słaby charakter podatny na
        uzależnienia, co trzeba uszanować! A będę starała się dać mu to wsparcie
        jakiego najwyraźniej mu zabrakło na którymś etapie wychowania.
        Moge być naiwna. Moje doświadczenie ma zaledwie 16 miesięcy.
        • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:11
          dzięki za minimum dobrej woli, by dojrzeć właściwy sens mojej wypowiedzi. w
          sumie nie dziwi mnie, że posypały się gromy. wg moich obserwacji, większość
          rodziców prezentuje taką postawę, więc niby dlaczego tutaj miałoby byc inaczej?
          ciekawa jestem jakie będą efekty takiego wychowania.. a w zasadzie jego braku,
          bo jeśli ta teoria zakłada właczenie się rodzica jedynie w sytuacjach "rozlewu
          krwi", to całą nadzieją zakładając, że będą to sytuacje jednak epizodyczne,
          wówczas wychowania praktycznie nie ma..
        • asinek68 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:15
          ja należę do mam, które wkurzyło określanie innych dzieci dzieciorami,
          dzikusami, etc.. tylko dlatego, że nie wyrażają w danym momencie ochoty na
          inerakcje z innym dzieckiem. Mimo, że grubaska twierdzi, że to tylko słowa.
          Cóż ! Każdy ma jakieś swoje określenia na swoje dziecko, męża, itd. ale nie
          znaczy to, że można ich używać do innych. A swoją drogą przypomnę grubasce już
          enty raz, że nazwanie swojego dziecka pomiotem nie mieści mi się w głowie. Mam
          nadzieję, że nie mówi tak przy synku i do niego. Mnie też drażni zachowanie
          niektórych mam, tak jak tej o której pisałam wcześniej. Nawet nie przeprosiła
          ani mnie ani mojej Oli, że jej córka uderzyła moją w twarz. Nie wiem też czy
          jeśli do mojego dziecka podejdze Jasio, nawet w przyjaznych zamiarach a moja
          się odwróci i odejdzie, to czy muszę zmuszać to tej interakcji. Chyba nic na
          siłę.
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:22
            zadziwiające! naprawde nie rozumiesz tego, co napisałam, czy po prostu w pewnym
            momencie już przestałaś czytać? wiesz, to że tobie nie mieszczą się pewne
            rzeczy w głowie, ok. i co z tego..? nie taki był temat rozmowy. jeśli wolisz
            sprytnie go omijać, aby móc nadal wygłaszać elaboraty na temat, na który się
            uparłaś- życzę dobrej zabawysmile
          • itaka5 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 19:42
            Autorko wątku, z całym szacunkiem, ale moze po prostu nie wyraziłaś
            wystarczająco jasno o co właściwie Ci chodzi, stąd być może złe odczytanie
            Twoeje intencji. Tutaj trzeba pisac,jasno, zrozumiale, wprost, ale też tak, żeby
            nikogo nie urazić.
            Może Twój wątek był zbyt chaotyczny...nie wyraziłaś wystarczająco jasno o co
            właściwie biega. Pozdrawiam serdecznie!
        • milarka Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:17
          kosmosik napisała:

          > Synek ma prawie 16 miesięcy i jest typowym "Jasiem". Być może duża w tym
          > zasługa jego charakteru. Ale na pewno duży wpływ na to, że do innych dzieci
          > podchodzi z pozytywnym, kooperatywnym nastawieniem ma to, że mało zna dzieci
          > i go fascynują, że nie ma rodzeństwa z którym musi konkurować, że chce je
          > naśladować i robić to, co one, że z jego doświadczenia wynika, że jak on się
          > uśmiechnie, to ktoś się uśmiechnie do niego (na dorosłych to działa),
          > ponadto, że widzi jak ja podchodzę do dzieci i innych ludzi, a może dlatego,
          > że nigdy nie musial radzić sobie sam w takim środowisku, może bo ja (uznając
          > że jest jeszcze za mały) chodzę za nim po placu zabaw a nie siadam na
          > ławeczce, może dlatego, że w zasadzie nigdy nie bawi się sam, a może (choć
          > wiem, że stąpam po bardzo grząskim gruncie) też dlatego, że należę do grona
          > obleśnych mam, które wciąż karmią piersią swą chodzącą latorośl.

          no, piękna teoria... tylko trochę jakby wydumana...

          no bo, że się tak głupio spytam - co ma piernik do wiatraka???

          co ma karmienie piersią do śmiałości dziecka i chęci do zabaw z innymi dziećmi?
          co ma posiadanie rodzeństwa do tegoż?? (jeśli ma to na ogół zupełnie przeciwnie
          niż w twojej teorii)
          a to, że rodzic towarzyszy swojemu 17-miesięcznemu smykowi na placu zabaw też
          nie zawsze pomaga...

          wszystko kwestia CHARAKTERU DZIECKA

          czy to tak trudno zrozumieć?

          dzieci są RÓŻNE, jedne w tym wieku będą obłapiać inne dzieci i dzielić się z
          nimi swoimi zabawkami, a drugie będą wolały bawić się ze swoją osobistą mamą...

          moje dziecko było niechętne do zabaw z dziećmi, bo takie było, to nie była
          kwestia WYCHOWANIA

          równie dobrze mogłabym powiedzieć, że moje dzieci rozwijały się ruchowo w
          tempie błyskawicznym, albowiem dostały ode mnie dużo miłości i opieki i w
          ogóle. A te dzieci co się tak szybko nie rozwijały to ja nie wiem... jakieś
          zaniedbane chyba były???
          • asinek68 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:26
            milarka napisała:

            > wszystko kwestia CHARAKTERU DZIECKA
            >
            > czy to tak trudno zrozumieć?
            >
            > dzieci są RÓŻNE, jedne w tym wieku będą obłapiać inne dzieci i dzielić się z
            > nimi swoimi zabawkami, a drugie będą wolały bawić się ze swoją osobistą
            mamą...
            >
            No właśnie i chyba nie należy ich zmuszać na siłę "nie kochanie, nie do mamy,
            Jasio do Ciebie podszedł, chce się bawiś to Ty musisz. Musisz i już ! Bo Jasio
            taki jest i Ty musisz też taka być!"
            • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:28
              nie będę już tego kometować, chyba nie musze co?smile napisałam już wielokrotnie,
              że nie o to mi chodziło.
          • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:26
            wogóle nie złapałaś sensu, szkoda
            • asinek68 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:28
              grubaska20 napisała:

              > wogóle nie złapałaś sensu, szkoda

              Jak babcię kocham grubasko! Skoro tyle mam nie rozumie o co Ci chodzi to może
              coś w tym jest...
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:40
                dobra, zatem ostatni raz.. czego można nie zrozumieć w tak prostym przekazie:
                zadziwia mnie brak reakcji rodzica, na emocje wykazywane przez jego dziecko.
                nie odzywa się, kiedy jego dziecko sie boi, nie próbuje dziecku pomóc, dziecko
                musi samo poradzić sobie z własnym lękiem, co tam, niech się boi (przecież krew
                się nie leje..). nie chodzi o broń boże namawianie dziecko, do zabawy czy
                kontaktu z innymi dzieckiem, a jedynie próbe wyjaśnienia dziecku sytuacji.
                podobnie kiedy dziecko zachowuje się "nieodpowiednio", np wyrywa coś innemu
                dziecku. przyzwolnie na takie zachowanie, utwierdza dziecko w słuszności
                takiego postępowania.
                jeśli nadal nie rozumiesz przekazu tej wypowiedzi, wybacz! ja już nie pomoge ci
                jej zrozumieć.
                • asinek68 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:48
                  ja rozumiem ! Ale uważam, że czasami odejście dziecka od Twojego Jasia to nie
                  przez lęk tylko przez "nie chcę się z nim bawić" i wtedy co tu jest do
                  tłumaczenia, że Jasio chce? Większość mam pewnie rozumie o co Ci chodzi i też
                  tak postępują. Tylko tymi dzikusami i dzieciorami zraziłaś ich do siebie.
                  Proponuję uważniej dobierać słowa na gremium publicznym smile
                  • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:55
                    za "nieumyślne spowodowanie poruszenia" tymi określeniami już się pokajałam i
                    wyjaśniłam brak złych intencji przy ich użyciu, jesli ktoś nei chce tego
                    przyjąć, to nie moja sprawa.

                    >uważam, że czasami odejście dziecka od Twojego Jasia to nie
                    > przez lęk tylko przez "nie chcę się z nim bawić" i wtedy co tu jest do
                    > tłumaczenia, że Jasio chce?
                    widzę, że nadal upierasz się przy swoim.. wiesz wydawało mi się , że potrafię
                    zinterpretować i odróżnić od siebie objawy lęku (pisk i ucieczka), od braku
                    zainteresowania (niewzruszona minka, po prostu się odwraca, czy odchodzi), ale
                    ty postawiłaś mi diagnozę, że jednak nie potrafię.. zatem żyj sobie w tej
                    świadomoścismile pozdrawiam
                    • asinek68 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 11:02
                      grubaska20 napisała:

                      > widzę, że nadal upierasz się przy swoim.. wiesz wydawało mi się , że potrafię
                      > zinterpretować i odróżnić od siebie objawy lęku (pisk i ucieczka), od braku
                      > zainteresowania (niewzruszona minka, po prostu się odwraca, czy odchodzi),

                      nie zawsze lęk objawia się piskiem i ucieczką a brak zainteresowania odwóceniem
                      i odejściem. Czasami może być na odwrót. Grubasko czy możesz zaznaczać komu
                      odpowiadasz, bo już pogubić normalnie się można smile)
                • aluc Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:55
                  czy reakcja musi polegać na gadaniu?
                  zabranie dziecka z piaskownicy też jest reakcją, nieprawdaż?
                  reakcją może być wymiana spojrzeń, uśmiechów, min, być może dla ciebie
                  niezauważalna
                  dziecko może także czuć się spokojne i pewne, widząc, że mama jest w pobliżu,
                  chociaż się nie "zajmuje" ino czyta gzetę albo plotkuje z przyjaciółką

                  nie każde wyrwanie zabawki budzi lęk, nie każdy płacz jest oznaką lęku, dzieci
                  przeżywają cały wachlarz negatywnych reakcji, to może być niechęć, złość, nie
                  można wszystkiego rozpartywać wyłącznie w kategoriach "boi się/nie boi się"

                  ciągłe reagowanie łatwo może przerodzić się w sterowanie uczuciami, "nie
                  czujesz tego, co czujesz, tylko to, co mi się wydaje, że czujesz albo czuć
                  powinieneś"

                  dziecko wyrywające zabawkę (podkreślam: tylko wyrywające) być może nie
                  zachowuje się elegancko i uprzejmie, ale nie zagraża ani sobie ani innym
                  dzieciom, porównanie z nastolatkiem biorącym narkotyki (nie twoje, ale
                  afirmujace twoje rozumowanie) jest absolutnym nieporozumieniem w tym kontekście
                  • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:57
                    zapędzasz się i na siłę dorabiasz ideologię do czegoś, czego nawet nie
                    napisałam.
                    • aluc Re: dzikie dzieci 01.03.07, 11:08
                      tak tak, Erystykę też czytałam
                      • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 11:12
                        a cóż to, bo ja nie..? hehh
                        • aluc Re: dzikie dzieci 01.03.07, 11:15
                          aaaaa to taka skromna książeczka o odwracaniu kota ogonem
                          jak już przeczytasz coś sensownego o rozwoju dzieci nie tylko fizycznym, to
                          polecam ku samodoskonaleniu, bo widzę wrodzone talenta
            • milarka Re: dzikie dzieci 01.03.07, 10:50
              grubaska20 napisała:

              > wogóle nie złapałaś sensu, szkoda

              nie złapałam sensu?

              Jeśli kosmosik pisze, że jej dziecko jest otwarte na dzieci ponieważ:
              - nie ma rodzeństwa
              - ona sama jest otwarta na ludzi
              - dziecko nie jest samotne na placu zabaw
              - i jest karmione piersią

              to jaki jest tego sens???

              bo masz rację, sens tu trudno złapać

              Dziecko jest otwarte na świat to takie właśnie jest, przy 16-miesięcznym
              dziecku dopisywanie SOBIE OSOBIŚCIE zasług w tym względzie jest PRZEGIĘCIEM!
              • grubaska20 Re: dzikie dzieci 01.03.07, 11:02
                zauważ, że nikt tego nie robi
          • kosmosik Re: dzikie dzieci 01.03.07, 11:02
            milarka napisała:

            > no, piękna teoria... tylko trochę jakby wydumana...
            >
            > no bo, że się tak głupio spytam - co ma piernik do wiatraka???
            >
            > co ma karmienie piersią do śmiałości dziecka i chęci do zabaw z innymi
            dziećmi?
            > co ma posiadanie rodzeństwa do tegoż?? (jeśli ma to na ogół zupełnie
            przeciwnie
            >
            > niż w twojej teorii)
            > a to, że rodzic towarzyszy swojemu 17-miesięcznemu smykowi na placu zabaw też
            > nie zawsze pomaga...
            >
            > wszystko kwestia CHARAKTERU DZIECKA
            >
            > czy to tak trudno zrozumieć?

            Nie zgadzam się z tym że to kim jest mój syn i jak reaguje na bodźce wynika
            tylko i wyłącznie z cech jego charakteru - Ty masz inne zdanie. Nie trudno je
            zrozumieć rzeczywiście- nietrudno jest mi też się z nim nie zgodzić. Uważam, że
            moje teorie nie są wydumane - nawet jeśli przytoczone przykłady mają inny
            (nawet odwrotny jak mówisz wpływ) to jednak mają, co więcej wydaje mi się to
            oczywiste, że mam jakąś- na dodatek bardzo ważną rolę do odegrania w wychowaniu
            syna.

            >
            > dzieci są RÓŻNE, jedne w tym wieku będą obłapiać inne dzieci i dzielić się z
            > nimi swoimi zabawkami, a drugie będą wolały bawić się ze swoją osobistą
            mamą...

            zgadzam się

            >
            > moje dziecko było niechętne do zabaw z dziećmi, bo takie było, to nie była
            > kwestia WYCHOWANIA

            po części niewątpliwie była, choć charakter też odgrywa dużą rolę.


            > równie dobrze mogłabym powiedzieć, że moje dzieci rozwijały się ruchowo w
            > tempie błyskawicznym, albowiem dostały ode mnie dużo miłości i opieki i w
            > ogóle. A te dzieci co się tak szybko nie rozwijały to ja nie wiem... jakieś
            > zaniedbane chyba były???

            Otóż, może Cie to zdziwi, ale to udokumentowany fakt, że dzieci kochane
            rozwijają się lepiej niż niekochane, choć nie znaczy to, że każde wolno
            rozwijające sie dziecko jest niekochane, bo jak już wcześniej słusznie
            zauważyłaś: "dzieci są różne". Nie banalizuj.
      • grubaska20 Re: Grubasko, no po prostu rozwaliłas mnie tym: 01.03.07, 09:53
        cóż za porywająca lotność umysłu!! co ty bredzisz? niczego podobnego nie
        sugeruję, stwierdzam jedynie, że czasem dziecko boi się, kiedy podchodzi do
        niego jasiek. normalna rzecz, po prostu się boi. wowczas uważam matka ma pole
        do popisu i powinna uspokoić emocje dziecka. jeśli doszukujesz się w tym moich
        złyvh intencji, to raczej poszukaj ich u siebie.
        w mojej opinii doskonale wiesz o czym piszę, po prostu usiłujesz zrobic ze mnie
        na siłę idiotkę, poprzez wklejanie mi najbardziej absurdalnych interpretacji
        cokolwiek napiszę.
        potencjał własnej..<brakujące słowo uzupełnij sobie wedle własnego upodobania,
        wiem że lubiszwink> ciebie rozwala, mnie nie. mnie to już jedynie żenuje i nudzi.
        żegnam panią na tym etapie,
        miłej reszty życia życzęsmile
        • marysienka110 Re: Grubasko, no po prostu rozwaliłas mnie tym: 01.03.07, 10:40
          Skad ty jestes?
          Chetnie umuwie sie z toba na plac zabaw.
          • grubaska20 Re: Grubasko, no po prostu rozwaliłas mnie tym: 01.03.07, 11:11
            szkoda, nie bawię się na placu zabawuncertain jeśli chodziło o dzieci, to też
            podziękuję. wolałabym unikać celowej konfrontacji jaśka z dziećmi, których
            rodzice nie zakładają włączenia się sytuację, przed pojawieniem się pierwszej
            krwi.
            zatem dzięki za przemiłą propozycję, jednak zmuszona jestem odmówićsmile
            • marysienka110 Re: Grubasko, no po prostu rozwaliłas mnie tym: 01.03.07, 11:40
              Skoro jestes zmuszona.
              Chetnie zobaczylabym cie w akcji.
              Ale juz przynajmniej zrozumialam o co ci chodzi.
              I dziekuje Ci.
              Otworzylas mi na wiele rzeczy oczy.
              • faustine Re: Grubasko, no po prostu rozwaliłas mnie tym: 01.03.07, 15:05
                No to jeszcze ja dołożę swoje trzy grosze.
                Moja córka ma 16 miesięcy i również należy do grona dzieci otwartych,
                zainteresowanych ludźmi i dziecmi . Może nie wyraża tego w sposób
                " obłapiający", ale np. na spacerach chętnie zatrzymuje się przy innych
                drepczących dzieciakach i coś tam do nich gada . I są miliony różnych
                reakcji ,bo tak jak napisałyście - dzieci są różne i reagują tak ,jak im się
                podoba. Ale niewątpliwie jest milej gdy opiekun takiego powiedzmy średnio
                zainteresowanego " konwersacją " malucha coś tam zagada ,niż natychmiast robi
                w tył zwrot. Chodzi mi o to, że po prostu jest sympatyczniej i tyle .
                Pozdrawiam!
                • edyta7705 Re: Grubaska matka wszech czasów 01.03.07, 15:44
                  Nie zauważył nikt że tylko TA mama (grubaska) wychowuje swoje dziecko? A my
                  siedzimy na ławkach i wychowujemy dzikich głupoli. I co wy na to. Nie mam
                  zamiaru namiawać mojego dziecka na kontakt z każdą napotkaną istotą żywą, niech
                  sam decyduje. Aha nadmienię, że chodzimy na plac zabaw, do piaskownicy i w inne
                  miejsca gdzie jest dużo rowieśników mojego synka. Z jednymi się bawi z innymi
                  nie, więc może to kwestia jakiś dziecięcych feromonów? No skoro baba i chłop
                  tak sie dobierają, to może i dzieci się wyczuwają - a zresztą czy i my dorośli
                  nie lgniemy do podobnych sobie. Czy Ty grubasko nawiązujesz kontakt ze
                  wsyzstkimi - w pracy, na placu zabaw w pociągu? czy raczej z wybranymi sobie
                  osobami.
                  Dajcie już spokój temu wątkowi, jest nudny jak flaki z olejem, nawet nie jestem
                  w stanie od trzech dni przeczytać wszystkich wątków.
                  Dajmy naszej Grubasce prawo do bycia "supermamą".
                  Pozdrawiam asertywne mamy asertywnych dzieci. Mądrych dzieci.
                  • faustine Re: Grubaska matka wszech czasów 01.03.07, 19:09
                    Asertywny nie znaczy nieuprzejmy i bucowaty moja droga
                    • itaka5 Do grubaski20 01.03.07, 19:44
                      Autorko wątku, z całym szacunkiem, ale moze po prostu nie wyraziłaś
                      wystarczająco jasno o co właściwie Ci chodzi, stąd być może złe odczytanie
                      Twoeje intencji. Tutaj trzeba pisac,jasno, zrozumiale, wprost, ale też tak, żeby
                      nikogo nie urazić.
                      Może Twój wątek był zbyt chaotyczny...nie wyraziłaś wystarczająco jasno o co
                      właściwie biega. Pozdrawiam serdecznie!
                    • iwles Re: Grubaska matka wszech czasów 01.03.07, 22:13
                      > Asertywny nie znaczy nieuprzejmy i bucowaty


                      piszesz o 2-3 latkach.
                      Oczywiście zdajesz sobie z tego sprawę, prawda ???????????????
                      • faustine Re: Iwles 01.03.07, 22:34
                        Przeczytaj mój poprzedni post ze zrozumieniem i wtedy będziesz sobie zdawała
                        sprawę o kim piszę. Powodzenia !
                        • iwles Re: Iwles 01.03.07, 23:45
                          No przeczytałam.
                          I co ?

                          W tym, na który ja odpowiedziałam napisałaś:

                          "Asertywny nie znaczy nieuprzejmy i bucowaty"



                          znając polską gramatykę - nie jest trudno się domyślić o kim napisałaś te
                          słowa:
                          asertywny - kto ? - matka?
                          czy
                          asertywny - kto ? - dzieciak ?


                          Chyba, że ja jestem tępa i nie znam prawideł języka ojczystego.
                          • faustine Re: Iwles 02.03.07, 22:48


                            Widzę wielki problem w odnalezieniu postu więc wklejam :

                            "No to jeszcze ja dołożę swoje trzy grosze.
                            Moja córka ma 16 miesięcy i również należy do grona dzieci otwartych,
                            zainteresowanych ludźmi i dziecmi . Może nie wyraża tego w sposób
                            " obłapiający", ale np. na spacerach chętnie zatrzymuje się przy innych
                            drepczących dzieciakach i coś tam do nich gada . I są miliony różnych
                            reakcji ,bo tak jak napisałyście - dzieci są różne i reagują tak ,jak im się
                            podoba. Ale niewątpliwie jest milej gdy opiekun takiego powiedzmy średnio
                            zainteresowanego " konwersacją " malucha coś tam zagada ,niż natychmiast robi
                            w tył zwrot. Chodzi mi o to, że po prostu jest sympatyczniej i tyle . "


                            Do tego między innymi postu odniosła się kolejna mama pozdrawiająca asertywne
                            dzieci(!!!) i ich mamy.
                            W moim poście wyraźnie dałam do zrozumienia ,iż paranoją jest żądanie od
                            takiego malucha określonej postawy na zachowanie innych dzieci .
                            Napisałam jedynie , że miło jest gdy trafimy na sympatycznie reagującego
                            opiekuna. Wynika to z ogólnie przyjętych zasad savor vivre i powiem
                            szczerze ,że braterstwa krwi z owym człowiekiem bynajmniej nie oczekuję .
                            Dlatego uważam że słowo asertywnośc w odniesieniu do takiego malucha jest
                            nadużyciem . A niesympatyczną postawę opiekuna nie można określic jako
                            asertywną.
                            I tyle mam do napisania - mam nadzieję, że z Twoim rozumieniem jest jednak
                            wszystko w porządku smile
                            • faustine Re: Iwles 02.03.07, 22:50
                              oczywiście "savoir vivre"
    • monia761 Re: dzikie dzieci... 02.03.07, 00:17
      Wiesz co?Przeczytalam kilka pierwszych postow i wymiekam.Powiem jedno-jestes
      normalna matka,ze sie pytasz,Twoje dziecko jest najnormalniejsze w swieciesmile))A
      odpowiedzi Matek Polek wsadz...hmmm..miedzy ksiazkismile))One z tych co ich
      dzieciory uciekajasmile))
      • margin1 dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 02.03.07, 21:24
        Moje dziecko ma dwa latka. Juz od dawna miala ogromną potrzebę przebywania
        wsród dzieci. nigdy jej nawet nie przeszkadzalo, że któreś w zamian dalo jej po
        plecach, czy głowie.(a tak się zdarzało) Ona po prostu kocha wszystkie dzieci.
        Zagląda do wózków, prowokuje rozmowę,jest przy tym przeslodka. Uwielbiam wtedy
        patrzeć na moje dziecko - to inne jej oblicze, które pozwala mi cieszyć się, że
        moje dziecko nie jest dzikie! A to niestety prawda są bardzo dziwne dzieci,
        które nie pozwalają nawet na siebie patrzeć. a to drogie mamy wasza wina, bo
        dziecko nalezy uczyć socjalizacji juz od kolyski, a nie izolować. Później
        przyjdą fobie, lęki i psycholog. Podobnie jest z psami, bo kazdy przechodzący
        koło dziecka pies to morderca. widzialam dziewczynkę ktora panicznie bala się
        wejść do sklepu trzymając ojca za rękę, bo blisko drzwi wejściowych leżał
        PIESEK. Na oko piecioletnia dziewczynka narobiła takiego wrzasku, że wszyscy
        przystawali i patrzyli co się stało. Piesek z mordką przy ziemi nawet nie
        parzył na śmiertelnie przestraszone dziecko. za tę sytuację winię też rodziców,
        którzy przesraszyli małą opowieściami o psach. Ludzie nie doprowadzajcie
        wlasnych dzieci do frustracji. Uczcie je życia, nie potęgujcie stachu przed
        ludźmi i zwierzętami!
        • itaka5 Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 02.03.07, 21:53
          no dobrze szystko fajnie, ale nie zawsze jest tak jak piszesz, ze to kwestia
          wychowania. to nie jest wszystko takie proste, że wystarczy ukształtowanie
          poprzez wychowanie. dochodzi do tego jeszcze wiele innych czynników. owszem,
          zgadzam się, ze rodzic jest od tego zeby przygotować dziecko do życia w
          społeczeństwie, ale wyobraź sobie że ja byłam właśnie takim "dzikim" dzieckiem.
          nie lgnęłam do wszystkich napotkanych dzieci, wiadomo, ze do jednych czujemy
          sympatię a w stosunku do innych nie czujemy potrzeby blizszego poznania. ja nie
          bilam dzieci, nie uciekałam, ale powiedzmy mogłam być przez innych postrzegana
          jako gbur, ponieważ nie śmiałam sie od ucha do ucha i zawsze byłam dzieckiem
          poważnym, spokonym i małomównym. nie nawidziłam gdy ktoś zmuszał mnie do
          kontaktow z innymi, miało to skutek wręcz odwrotny: "powiedz cześć dziewczynce,
          to tamto" czułam się jakbym była niedorozwojem, przeciez mam swój rozum, jak
          nie chce z kimś rozmawiac to nie. potem się okazywało, ze takie dziewczynki
          okazywaly się osobami fałszywymi w stosunku do mnie. więc bez przesady,
          tłumaczyć, pokazywać drogi kontaku, równiez poprzez własne zachowanie, ale nie
          zmuszać, bo to najgorsze o może być!
          a co do mam i piesków...zgadzam się w 100% "nie podchodź do pieska bo cię
          ugryzie", albo gorsze " nie podchodź, bo psy gryzą!" no normalnie super
          ukazywanie świata. jakby nie można było powiedzieć, ze nie można podchodzić i
          wyciągać ręki do każdego napotkanego psa, bo nie wiadomo jak się zachowa, a jak
          idzie z właścicielem, to można zapytać, czy nie gryzie i czy mozna pogłaskać.
          ale tak przy okazji, nie generalizujmy, bo nie wiadomo, co tą dziewczynką
          sprzed sklepu kierowało. może miała jakieś traumatyczne wspomnienia związane z
          psem...
        • mama_basienki Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 03.03.07, 09:08
          margin1 napisała:
          widzialam dziewczynkę ktora panicznie bala się
          > wejść do sklepu trzymając ojca za rękę, bo blisko drzwi wejściowych leżał
          > PIESEK. Na oko piecioletnia dziewczynka narobiła takiego wrzasku, że wszyscy
          > przystawali i patrzyli co się stało. Piesek z mordką przy ziemi nawet nie
          > parzył na śmiertelnie przestraszone dziecko. za tę sytuację winię też
          rodziców,
          >
          > którzy przesraszyli małą opowieściami o psach. Ludzie nie doprowadzajcie
          > wlasnych dzieci do frustracji. Uczcie je życia, nie potęgujcie stachu przed
          > ludźmi i zwierzętami!

          iesz, generalizujesz strasznie. JA bylam taka dziewczynka. Balam sie psow,
          nawet tych mikrusich do 18 r.z. (wtedy kupilam wlasnego). Wiesz czemu? Bo
          kiedys biegajac radosnie po podworku rzucil sie na mnie pies. Przewrocil mnie.
          Nie ugryzl, byl to mlody pies, chcial sie bawic. Ale ja tego wtedy nie
          wiedzialam. I nie pomogly tlumaczenia rodzicow i przekonywania do "pieskow".
          Paniczny strach opanowal mnie totalnie. I nawet jak bylam starsza nie
          potrafilam sie przelamac.
          Ja byc moze identycznie zareagowalabym wchodzac do takiego centrum (wtedy nie
          bylo centrow wink). Nie pisz wiec, ze to wina rodzicow. Bo moi rodzice robili
          WSZYSTKO, zebym przestala sie bac. I nikt mi nie opowiadal zadnych strasznych
          opowiesci. Nikt nie straszyl mnie "zlym psem, co gryzie".
          Pomysl, ze byc moze ta dziewczynka, tez przeyla cos podobnego (albo gorszego) i
          stad wynikal jej strach. Nie zwalajmy zawsze na rodzicow. Latwo jest widzac
          przez moment taka sytuacje dorobic do niej ideologie jaka nam pasuje. Ale
          czesto nie jest ona prawdziwa.
        • lola211 Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 03.03.07, 12:15
          A to niestety prawda są bardzo dziwne dzieci,
          > które nie pozwalają nawet na siebie patrzeć. a to drogie mamy wasza wina, bo
          > dziecko nalezy uczyć socjalizacji juz od kolyski, a nie izolować

          Trafilo ci sie towarzyskie dziecko i zadna w tym twoja zasługa, po prostu
          takie jest- taka jak i moja córa.
          Te "dzikie" dzieci tez sa takie, bo taka wlasnie maja osobowosc, nie przeceniaj
          wplywu wychowania.
          • edyta7705 Re: do mam ToWaRzYsKiCh dzieci........... 03.03.07, 13:36
            Nie wiem drogie mamy co kieruje waszymi głowami. ja wiem że dla każdej matki
            jej dziecko jest wyjątkowe i fantastyczne. część mam tutaj nazywa sowje
            pociechy wychowanymi sochjalnie duszami towarzystwa.....przy czym inne dzieci
            nazywa się głupolami, dzieciorami i innymi epitetami. Każde dziecko jest inne -
            tak trudno to pojąć. Czy wy spotykacie w swoim życiu same lwy salonowe, z
            uśmiechem od ucha do ucha, udzielające się towarzysko. Nie ma wsród was osób
            bardziej nieśmiałych które okazują się świetnymi słuchaczami. Dlaczego
            twierdzicie że my nie wyprowadzamy naszych pociech do innych dzieci, dlaczego
            straszycie nas psychologami i frustracjami naszych dzieci. Nie rozumiem.
            Najwidoczniej dzikie matki dzikich dzieci też są na podwórku skoro wasze
            towarzyskie dzieci je spotykają. Ja wychodzę z moim dzieckiem na plac zabaw i z
            jednymi się bawi (czytaj: bawią się obok siebie, naśladując swoje czynności) a
            inne omija szerokim łukiem. Czy wy również dorosłe kobiety lgniecie do
            wszystkich? Boli mnie wasz brak tolerancji, boli mnie wasz sposób mówienia o
            nas i naszych dzieciach, boli mnie wasza niechęć dopuszczania do myśli innych
            zachowań niż reprezentują wasze dzieci i wy. Świat ma dobry, tak uczycie
            szacunku swoje dzieci, nazywając inne głupolami, poptrzebującymi psychologa.
            Wspołczuję takiego myślenia, a jednocześnie życzę dalszych towarzyskich
            sukcesów. Mama indywidualisty!
        • milarka Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 04.03.07, 08:33
          margin1 napisała:

          > Uwielbiam wtedy patrzeć na moje dziecko - to inne jej oblicze, które pozwala
          > mi cieszyć się, że moje dziecko nie jest dzikie! A to niestety prawda są
          > bardzo dziwne dzieci, które nie pozwalają nawet na siebie patrzeć. a to
          > drogie mamy wasza wina, bo dziecko nalezy uczyć socjalizacji juz od kolyski, a
          > nie izolować.

          Och, jakie to szczęście, że twoje dziecko nie jest dzikie....

          Ja rozumiem, że żeby zostać rodzicem nie trzeba być obeznanym w temacie rozwoju
          dziecka, i jego potrzeb towarzyskich na różnych etapach życia. Przyznaję zatem
          co poniektórym prawo do niewiedzy i nawet kompletnej ignorancji w tym temacie.

          Niemniej jednak, jak już się człowiek zabiera do dyskusji w jakimś temacie to
          dobrze byłoby, żeby sobie trochę poczytał na ten temat. Czyli, droga Margin,
          ogranicz z łaski swojej wypowiedzi do własnych doświadczeń. Twoje komentarze na
          temat dzieci nietowarzyskich są zbędne, tym bardziej, że są one kompletnie
          pozbawione sensu.
          • elf1977 Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 04.03.07, 19:18
            Jak dla mnie wątek ma przede wszystkim pokazać wyższość grubaski, która ma
            taaaakie rozwiniete towarzysko dziecko. Bo cóż to za sukces, wychować tak
            sympatycznego Jasia, który ufnie kocha wszystkie dzidzie w piaskownicy. I
            jednocześnie możliwość pokazania, jakie są te mamuśki, które nie reagują
            na "lęki" swoich coraz bardziej "dzikich dzieciorów". Wbrew temu, co napisała
            grubasa, wszystkie racjonalne argumenty tych mamuś zostały już w wątku
            przytoczone. Mnie nasuwa się taka myśl: ja, jako osoba dorosła nie pałam
            miłością do wszystkich, niektórych wręcz nie znoszę od pierwszego wejrzenia,
            moje dziecko może czuć podobnie. Jeśli moja córka (zresztą dość towarzyska),
            nie chce się bawić z dzieckiem, które np. ją zaczepia, ja grzecznie się
            uśmiecham i zabieram małą (albo przytulam, jeśli do mnie przybiega). Nie
            traktuję tego jako dziwactwa, raczej jako normę. Szanuję dzieci przebojowe i te
            nieśmiałe. Nieśmiałość nie jest wadą, choć może utrudniać życie. Zakładanie, że
            każde dziecko niebawiące się z Jasiem jest dzikusem, czy nawet te uciekające od
            niego lub bawiące się samo - jest śmieszne. Gdybym do szkoły chodziła z takim
            podejściem, na wstępie skreśliłabym pewien typ dzieci: tych nadwrażliwych,
            często wielkich indywidualistów. Wiem, że takie zachowanie nie jest
            wyznacznikiem postaw aspołecznych. I wcale nie uważam, że matka powinna
            reagować, wciągając swoje dziecko na siłę w zabawy z rówieśnikami.
            A więc idealna mamo - grubasko - ciesz się swoim Jasiem, wchodzącym w
            interakcje, dumaj nad błedami wychowawczymi innych mam i nad swoją wyższością,
            snuj pseudopsychologiczne teorie na temat psychiki małych dzieci i nadal
            każdemu, kto coś napisze, zarzucaj brak umiejętności czytania ze zrozumieniem...
            Wszak tylko nieliczni potrafią Cię zrozumieć...
            Pozdrawiam serdecznie.
            • edyta7705 Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 04.03.07, 20:02
              Elf1977 - popieram to co napisałaś, bo zgadzam sie z Tobą w 100%.
              • marysienka110 Re: dobrze, gdy dziecko jest dzieckiem... 04.03.07, 22:10
                Tez sie zgadzam.
                Szkoda tylko ze Grubaska zdezerterowala.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja