Dodaj do ulubionych

Jest większy niejadek...???

15.08.07, 10:24
Stopniowo od skończenia roczku jadł coraz mniej, ale teraz to żyje
powietrzem.Ma 20 m-cy.
I czasami to już naprawdę przesadza, jak np. dzisiaj zjadł o
6.30 mleko 180ml
9.30 zlizał masło z chleba i 2,3x ugryzł
15.00 zupa tzn. 3 łyżki
21.30 mleko - nietknięte

wypija tylko duże ilości kompotów, herbatek, soczków, napoi - tak
ok. 1 litra na dzień

nic mu nie samkuje - owoców nie lubi
jedynie co to słodycze by jadł bez umiaru -ale jest alergikiem i mu
nie wolno

Obserwuj wątek
    • anetina Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 11:32
      ja się nie znam na niejadkach
      mój Mały zawsze jadł wiele
      ale pól roku odzywiał się też niewiele
      do tej pory zostało mu to, że są dni, że je tylko:
      rano nic
      w południu 2-3 łyżki zupy
      kolacja nic

      wtedy chudnie, ale póxniej troche nadrabia


      dzisiaj na śniadanie zjadł 1 gryzka kanapki
      obiadu już zapowiedział, że nie ruszy big_grin
    • mamaigiiemilki Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 13:42
      nie ma chyba nic gorszego dla rodzicow niz niejadek...moje na
      szczescie sa jadkami ale kolezanki synek tez by najchetniej zyl
      powietrzem...
      a czytajac Twoj post jedyne co przyszlo mi do glowy ze moze
      synek "zapycha" sie tym piciem- soczkami, itp. i dlatego nie chce
      jesc?
      pozdrawiam; Anka
      • sebaga Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 13:52
        też mi się wydaje, że za dużo pije. Mój jak zobaczy w kubku sok, wypija od razu
        cały i nie chce jeść. Jak w kubku jest woda, pije mało i zjada posiłek.
    • ik_ecc Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 15:42
      oskarek05 napisała:

      > wypija tylko duże ilości kompotów, herbatek, soczków, napoi - tak
      > ok. 1 litra na dzień

      Tak wiec potrzebne mu kalorie czerpie z cukru zawartego w kompotach,
      soczkach, napojach i herbatkach.

      ODSTAW te slodzone napoje i wtedy zacznie jesc. Moja corka pije
      wylacznie wode i mleko.

      • maniu111 Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 18:26
        niektóre mamy piszą"dziecko nie chce jeść, to zabieramy jedzonko,jak
        nie to nie-nie ma co zmuszać, jak zgłodnieje to zawoła".a moja mama
        mówi,że maluch zjeść musi,nieważne czy z chęcią czy z zabawianiem,
        wymyślaniem śmiesznych min, itp.córka mojej kuzynki też tylko dużo
        pije i pochłania lizaki lodowe,normalnego jedzenia do ust nie
        bierze.Chudziutka i mizerna to istotka.na szczęście moja 13
        miesięczna córka jakoś je:raz ładnie buźkę otwiera, innym razem
        kaprysi,wtedy ją zabawiam,ale przygotowaną porcję zjada zawsze.
        • anetina po części masz rację, ale ... 15.08.07, 18:38
          czy TY zawsze i wszystko zjadasz to, co podano albo to, co sama
          sobie nałożysz?
        • tomsmom JEST!!!! 15.08.07, 18:54
          Moj Tomek chyba przebija te diete: kiedys potrafil... bulki pare
          kesow suchej zjesc. KONIEC. No i pil zawsze duzo. Totez za rada,
          podobna do tych tutaj przedstawionych, odstawilam napoje, dawalam
          wode. Fakt, pil mniej, ale nie jadl wiecej wobec czego zaczal
          chudnac. Wrocilam do sokow, bo to choc jakies witaminy. Owocow tez
          nie tknie. Slodycze by jadl ale nie daje. Syropki na pobudzenie
          apetytu na nic sie zdaly. Za to na szczescie w koncu jakos udalo mi
          sie go zainteresowac rodzynkami i innymi suszonym owocami, stad
          zaczal jesc truskawki (bo mu te suszone smakowaly), potem dzem
          (odrobine na lyzeczce) a potem i bula z tym dzemem sie zmiescila...

          Jako niemowle jadl cudnie, przestal jesc jak mial poltora roku a my
          przeprowadzilismy sie do Irlandii, ja oczywiscie te przeprowadzke
          winilam za jego brak apetytu... Moja tesciowa, ktora wychowala kupe
          dzieci twierdzi natomiast, ze niektore tak maja i kropka (zreszta
          jej wlasny syn a moj maz, przez pol roku na mleku i bananach jechal
          jako dwulatek a teraz to okaz zdrowia).

          Troche chaotycznie, ale to co chce tu powiedziec, to to, ze apetyt
          to naprawde BARDZO indywidualna sprawa. Matka najlepiej jest w
          stanie ocenic czy dziecko da sie nakarmic (moja siostrzenica -
          totalny niejadek - dawala sie karmic w trakcie zabawy i kapieli, moj
          syn juz nie - pluje ze hej, ale z drugiej strony ta karmiona i tak
          chudziutka byla i jest i chorowita a moj niejadek
          • moniak13 Re: JEST!!!! 15.08.07, 19:40
            Jak na poltoraroczne poszczenie to wyglada jak z obrazka,
            slicznych masz chlopakow
            • tomsmom Re: JEST!!!! 15.08.07, 20:44
              Dzieki wink On nigdy nie wygladal zle wiec moje zamartwianie inni
              czesto bagatelizowali i teraz z perspektywy czasu mysle, ze moze po
              czesci mieli racje... ale jak sie to przezywa to trudno uwierzyc, ze
              dziecku nie zaszkodzi taki post.
      • alexandraja Re: Jest większy niejadek...??? 19.08.07, 20:44
        Moim zdaniem za duuuzo sokow, kompotow.Moje dziecko pije tylko wode
        i mleko. Przeciez wystarczy jak zjada owoc. No i oczywiscie wazne sa
        stale pory posilkow (bez podjadania miedzy).Czesto gdy dziecko nie
        je zaczynamy sie stresowac i podawac mu byle kiedy byle co aby tylko
        zjadlo - i efekt taki ,ze podjada i tak naprawe nie czuje glodu -
        przez to nie ma ochoty na "normalny" pelnowartosciowy posilek.A co
        do slodyczy w takim przypadku ... to ZERO.
        Pozdrawiam
        Ola
    • mdulniak Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 22:00
      Ja jestem mamą jeszcze większego niejadka bo do przez ciebie
      wymienionej porcji jedzenia moje dziecko wypija tylko ok.szklanki
      picia najczęściej wody!!!

      Jeśli Twój maluch wypija 1 litr soków herbatek i napojów to dostacza
      sobie ok 500-600 kalorii więc dodając to do ok 200 kalorii z
      porannego mleka i jakiś jeszcze ok 50-100 z reszty dnia - dostarcza
      sobie jakieś 1000 kalorii więc moim skromnym zdaniem całkowicie
      wystrczająco.
      Oczywiście jakość tych kalorii może byc dyskutowana ale przy 400-600
      mojego 4 latka Twój synek i tak wychodzi na niezłego "obrzarciuszka"
      he, he.
    • corkaswejmamy Re: Jest większy niejadek...??? 15.08.07, 22:14
      może ogranicz soczki i inne slodkie napoje? U mnie to podziałało. Stałam się
      "wyrodną matką" bo przez tydzień moje dziecko do picia dostawało jedynie wodę
      niegazowaną. Pomogło. Nie jest żarłaczem, ale jest dobrze.
    • kolina01 Re: Jest większy niejadek...??? 16.08.07, 10:45
      A czy 23msc. dziecko może żyć całkowicie bez mleka, nabiału itp?sad
      Mój niejadek niestety nietknie się nic z tych rzeczy. 2 tyg. temu
      odstawiłam ją od piersi bo myślałam, że to z tego powodu, że napija
      sie z cyca (histeria była o to coraz większa, co 30min chciała sobi
      pocimkac)sad Przy mnie nic, a to kompletnie nic nie jadła i nie piła -
      a to prawie 2 latka !
      Teraz, rano czasem uda mi się wcisnąć tak z 80-90ml sinlacu (taką
      niepełną filiżaneczkę), lub kaszki na moim mleku (troszke jeszcze
      próbuję jej odciągnąć), lub próbuję kaszki na Nan Ha2 (czasem ją
      obsypuje i jest podejrzenie alergii). Jeżeli nie zje, to chodząc za
      nią zje pół kanapeczki z szynką i popije kilka łyków herbatki.
      Na obiad tak ze 120ml zupy - normalnej, żadkiej.
      Na 2 danie - to znaczy po dżemce - jak od rana nic nie zje to
      więcej, jak coś się uda to mniej - tak ok. 1 małego zmiemniaczka,
      małą kulkę pulpecika lub kawałeczek mięska, troszkę
      marchewki/buraczka.
      Potem trochę owoców: trochę malin, jabłko, pół banana (jak na obiad
      mało to nawet cały, ale na placu zabaw).
      Na kolację w wannie - czasem wejdzi ActiMelek, a jak nie mam to tak
      z 60-80ml kaszki/sinlacusad
      Pije niewiele - jak naleję do butelki rano ok. 150ml. klarownego
      soczku z wodą, lub herbatki - to na cały dzień starcza - czasem
      przelewa sobie to z butelki do filiżanki i tak popija po kilka łyków.
      Jest chudziutka - waży ok. 11kgsad (88cm).
      Ciężko ją zabawić, bo tez jak nie chce to pluje i odpycha rękami,
      więc się nie da. Starszy synek nie chciał jeść, bo był bardzo żywy
      i nie usiedział, więc trzeba mu było dać do ręki radio lub inny
      przyrząd i jadł. Teraz je sporo (4,5 roku), ale nie chce jeść sam,
      bo też zacznie sie zaraz zajmować czymś innym (troche nadpobudliwy
      jest).
      Ot cóż, nerwy czasem przy takich niejadkach już biorą i nieraz się
      pryczałam. Zwłaszcza, jak trzeba gdzieś wyjść, a tu cyrk z
      jedzeniem. Idzie w efekcie głodna, a potem cały czas marudzi, płacze
      nie wie co chce. Nie chcę dawać słodyczy, ale dziwo, czasem ten wg.
      mnie "głupi" sposób męża skutkujesmile Zje jakieś ciastko, przestaje
      płakać marudzić (w takim stanie zawsze wszystko odpycha), bo
      zaspokoju 1 głód i ssanie. Zacznie się bawić, a ja mam większą
      szansę na wepchanie czegośsmile

      • tomsmom Re: Jest większy niejadek...??? 16.08.07, 11:56
        kolina,
        moja siostrzenica tez taka byla!! Teraz ma 12 lat i nadal jest
        bardzo chudziutka i niestety czesto lapie infekcje, ale za to od
        paru juz ladnych lat je jak wilk i rosnie jak na drozdzach.
        Swego czasu (karmiona byla piersia 3,5 roku) siostra szukala pomocy
        u lekarzy. Wielu ja straszylo, inni wzruszali ramionami, w koncu
        trafila na madrego, i on tak jej powiedzial:
        Mleko krowie jest dla cielatek. Zasadniczo swieze mleko dla
        czlowieka ma bardzo mala wartosc bo jest slabo przyswajalne.
        Najlepiej przyswajaja sie produkty mleczne typu: zsiadle mleko,
        jogurty, kefiry, maslo etc. Jesli wiec dziecko nie chce pic mleka to
        niech nie pije. Jesli w ciagu dnia zje jakis serek, jogurcik, zupke
        na masle, to dostarczy organizmowi potrzebnego wapnia.
        Mala do tej pory mleka nie ruszy, sery tez nie za bardzo, ale lubi
        jogurty (takze te z ktorych w lecie robi sobie lody), je maslo i
        rosnie a zeby ma piekne i zdrowe.

        Ja z moim niejadkiem miesiac temu przeszlam mleko-wstret. Zawsze
        uwielbial mleko a tu ni z tego ni z owego przestal je pic (zdaje sie
        zawazyla duza roznica smaku pomiedzy mlekiem tu w Irlandii a tym,
        ktore dostal na wakacjach w Polsce... i znielubil "biale picie").
        Odpuscilam na jakis czas, a potem "przemycilam" kakao
        jako "czekolade w kubku" (no bo czekolade oczywiscie uwielbia). No i
        w ten sposob pije kubek kakao rano. Poza tym szukalam roznych
        produktow, ktore by mu smakowaly: tak jak juz pisalam, w zwiazku z
        jego miloscia do slodyczy udalo mi sie go "oszukac" i przyzwyczaic
        do suszonych owocow, kiedys np zrobilam makaron z rodzynkami -
        najpierw wybieral, a w koncu zjadl wiekszosc (makaron cieniutki byl
        i trudno bylo te rodzynki wygrzebac hehehe).
        Wiem co znaczy rozpacz matki niejadka - najgorsze to, ze jak glodny
        to marudny - ale nie mamy wyjscia: musimy sie uzbroic w cierpliwosc
        i starac wykorzystac wszelkie, nawet najdziwniejsze pomysly ktore
        przyjda nam do glowy. Deser przed obiadem? Czemu nie, jesli humorek
        poprawi? Grunt to, zeby byl maly coby sie potem cos jeszcze
        zmiescilo! Sluchaj, i tak nie jest tak zle: moj maly miesa tknac nie
        chce, a warzywa i owoce wg niego trujace sa i tyle...
      • tijgertje Re: Jest większy niejadek...??? 22.08.07, 01:27
        kolina01 napisała:

        > A czy 23msc. dziecko może żyć całkowicie bez mleka, nabiału itp?sad

        Moze. Moj mlody jest alergikiem i zadnych przetworow mlecznych nie
        dostaje. Trafilismy na fajna dietetyczke zajmujaca sie zywieniem
        malych alergikow, kazala mi tylko uzupelniac wapn z magnezem i
        pilnowac wit D. Bialko mozna zastapic innymi produktami, ale wapn
        wystepuje tam w znikomych ilosciach, dlatego musi byc podawany
        suplement. Kombinacja z megnezem pozwala go latwiej przyswajac.
        Zapytaj w aptece, moze nie beda mieli, ale moga zamowic, jest syrrop
        nadajacy sie dla maluchow, wlasnie wapno z magnezem, ale nazwy
        niestety nie pamietam. Nie mieszkam w Polsce, moj mlody
        dostaje "jaja dinozaurow", tabletki do zucia.
    • kura17 Re: Jest większy niejadek...??? 16.08.07, 13:52
      szczerze mowiac, jak czytam Wasze sposoby, jak WMUSIC dziecku jakies jedzenie,
      to robi mi sie niedobrze i odniechciewa mi sie jesc zupelnie, choc generalnie
      jesc BARDZO lubie...
      okropnie traktujecie swoje dzieci (mowie tutaj caly czas o dzieciach zdrowych, z
      rozsadnymi wynikami badan krwi, ale mysle, ze Wasze to wlasnie takie, bo zadna
      nie wspomina o jakis chorobach powodujacych problemy z laknieniem...)
      gdybym byla Waszym dzieckiem, tez bym nie jadla - Wam na zlosc...

      troche luzu
      moj syn je roznie, czasem bardzo duzo, czasel ledwo-ledwo. jest szczuply, czasem
      chudy (97 cm i 13 kg). jedyne sytuacje, gdy wmuszam jedzenie (tzn pozwalam
      czytac ksiazke przy jedzeniu, a ja karmie, to zawsze dziala), to wtedy gdy cos
      MUSI zjesc - np jakies lekarstwo lub jogurt przy kuracji antybiotykowej (kiedy
      to na ogol nie ma apetytu i potrafi przez caly dzien zjesc ten jeden "wmuszony"
      jogurt).
      a normalnie - je ile sam chce, ja co najwyzej nakladam na talerz.
      nie zmuszam
      nie wsciekam sie z powodu nie-jedzenia
      nie robie scen
      sama NIENAWIDZE, jak mi sie naklada na talerz gore jedzenia, a potem wymaga,
      zebym wszystko zjadla, czy mam ochote, czy nie
      dziecko to TEZ czlowiek, nalezy mu sie SZACUNEK (chocby w tym, by SAM mogl
      zdecydowac, ile zjesc...)
      szanujecie swoje dzieci? ja uwazam, ze nie bardzo...
      • mdulniak Re: Jest większy niejadek...??? 16.08.07, 19:51
        kura17.
        W pełni masz racje w przypadku Twojego dziecka jednak w przypadku
        mojego niekoniecznie.
        Jak piszesz Twój synek ma 97 cm i waży 13 kg i piszesz że jest
        szczupły.
        ok. Według mnie Twoje dziecko faktycznie jest szczupłe.
        Mój synek ma obecnie ponad 4 lata 108 cm wzrostu i waży niecałe 12
        kg!
        Według mnie jest przeraźliwie wychudzony! latem zakładam mu spodnie
        na rzomiar 86 , które spadają mu z pupy i nosi je ściągnięte gumką
        jako rybaczki.
        Próbowałam sposobu nie nakłaniania do jedzenia.
        Efekt był taki że przez cały dzień - ponad 10 godzin nic nie zjadł i
        napił się klka łyków picia, kilka!
        Po 2 dniach takiej samowoli schudł ponad 1 kg czyli praktycznie 10%
        swojej masy ciała!
        Wole osobiście go nakłaniać zachęcać, bo jak widzisz akurat w
        przypadku mojego synka Twoja metoda prowadziłaby go do wycieńczenia
        organizmu.
        Na każdej wizycie u lekarza dowiduję sie że moje dziecko jest
        niedożywione wi wierz mi nie miło słucha się takich komentarzy.
        Dlatego będe walczyła o te 500 kalorii dziennie bo takie dziecko jak
        on powinno w jego wieku ważyc ok 6 kg więcej i zjadać ok 1000
        kalorii.
        Wydaje mi się że dość łatwo nas oceniłaś bardzo krzywdząco,a dla nas
        mam zamartwionych problemem niejedzenia własnych KOCHANYCH dzieci
        takie osądy nie sa potrzebne.
        U mojego synka zdażył się może 1-2 dni kiedy sam upomniał się o
        jedzenie, więc stosujać Twoją metodę mój mały przyswajał by dziennie
        1 posiłek i wypijał klka łyków ale według moich zasad nie ma tym
        polega miłość dziecka.
        • kura17 Re: Jest większy niejadek...??? 17.08.07, 09:23
          mdulniak napisała:


          > Próbowałam sposobu nie nakłaniania do jedzenia.
          > Efekt był taki że przez cały dzień - ponad 10 godzin nic nie zjadł i
          > napił się klka łyków picia, kilka!
          > Po 2 dniach takiej samowoli schudł ponad 1 kg czyli praktycznie 10%
          > swojej masy ciała!

          1-2 dni to za malo, niestety. niechec do jedzenia wyrabiala sie u dziecka duzo
          dluzje... ponoc najwieksze uparciuchy wytrzymuja tydzien, potem zaczynaja jesc w
          miare normalnie - czlowiek (dziecko tez wink ma instynkt samozachowawczy, nie
          zaglodzi sie sam, o ile nie jest chory (a rozumiem, ze Wy wykluczylyscie choroby
          powodujace brak laknienia) lub nie ma powodu ideologicznego (strajk glodowy jako
          wyraz protestu).
          ja rozumiem, ze serce sie kraje, jak dziecko nie je i chudnie, choc jest chude i
          tak sad mielismy kilka razy takie sytuacje, synek chudl w oczach (bo jadl po pare
          kesow dziennie, doslownie), widac bylo wystajace zebra, tracil tluszczyk na
          rekach i nogach... ale przezylismy, zaczynal za kazdym razem jesc normalnie.
          jedyne, do czego "zmuszalam", to picie, pic musial, nawet jak specjalnie nie
          mial ochoty, bo to bardzo wazne.
          ale nie potrafilam zmuszac do jedzenia - widzialam, jak bardzo stresujace dla
          niego jest to, ze chce sie go zmusic do czegos, czego on absolutnie nie chce...

          wiem, ze musi Wam byc ciezko, ale Waszym dzieciom - tez... czytalam gdzies, ze
          najwazniejsze w tym "przeczekaniu" dziecka jest WYLUZOWANIE sie rodzicow... to
          WY musicie zrozumiec, ze do jedzenia sie nie zmusza, WY musicie "olac"
          niejedzenie dziecka, musicie przestac reagowac negatywnie na fakt, ze dziecko
          NIC nie je... stawiacie obiad (ulubiony wink, dajecie czas, ok 20-30 minut, nie
          namawiacie, NIC, usmiech i PRAWDZIWY spokoj, nie je? zabieracie z usmiechem,
          spokojnie, nastepny posilek za 3 godziny...
          wiem, ze to trudne, tez przez to przeszlam. na szczescie zrozumialam, ze nie
          tedy droga.
          moze postarajcie sie wyluzowac, przez tydzien? przez 7 dni dziecko nie umrze z
          glodu... jedna z moich znajomych internetowych to wyprobowala - zadzialalo, choc
          mowila, ze ciezko bylo, zwlaszcza ze spokojem, jej coreczka zaczela jesc po 7.5
          dnia (sama poprosila o obiad...)
      • tomsmom Dlaczego tak ostro?... 16.08.07, 20:44
        Ojej, kura, dlaczego tak sie najezylas od razu?... Bardzo mnie takie
        osady mecza, tyle tego na kazdym forum, a przeciez piszac tutaj
        wiekszosc z nas prosi o rade, ewentualnie o opisanie swoich
        doswiadczen. Komu sadzic jak dalece matka kocha i szanuje swoje
        dziecko? A gdyby Tobie ktos z kolei powiedzial, ze swojego nie
        szanujesz bo jedzenia nie wmuszasz to jakbys sie poczula? Punkt
        widzenia zalezy od punktu siedzenia i tak jak caly Twoj post byl
        wedlug mnie bardzo interesujacy (bo pewnie sporo mam teraz i nad
        taka opcja sie zastanowi) tak te ostre uwagi, mysle, sa zupelnie
        niepotrzebne.
        • kura17 Re: Dlaczego tak ostro?... 17.08.07, 09:35
          dlaczego tak ostro? bo wiem, jak JA, dorosla, zrownowazona, spokojna osoba sie
          czuje, jak moja mama, w trakcie jedzenia obiadu, przeklada pol swojego kotleta
          na moj talerz (mam kotelta tez...), zeby go we mnie wmusic (a niejadkiem nie
          jestem, wrecz przeciwnie!). mam ochote walnac ja po lapach i caly obiad, lacznie
          z talerzem, wywalic przez okno!!! wscieka mnie to OKROPNIE, uwazm to za skandal
          - mysle, ze nasze dzieci mysla tak samo sad

          pisalam o szacunku - szanujemy drugiego czlowieka szanujac jego wybory. lamiac
          czyjas wole (nie chce jesc), wg mnie, wyrazamy BRAK szacunku...
          mozna pisac, ze nie zmuszajac dziecka do jedzenia dzialam w jakis sposob na jego
          szkode, ale nie mozna (tak uwazam) napisac, ze go nie szanuje. to slowo oznacza
          co innego.

          pomysl, zmuszano Cie kiedys do jedzenia? albo do czego innego, na co nie mialas
          ochoty? podobalo Ci sie to? zaloze sie, ze nie... tak samo jest z Twoim
          dzieckiem. mysle, ze teraz to "niejadkostwo" to jest juz przekaz woli - nie jem,
          bo mnie zmuszasz... a Ty zmuszasz, bo dziecko nie je... kolo sie zamyka sad

          piszesz, ze szukasz rady (inne mamy tez). a powiedz mi, z reka na sercu,
          probowalas przestac zmuszac i zmienic SWOJE nastawienie do niejedzenia dziecka
          przez 7-8 dni? po prostu OLAC, ze nie je, podawac posilki, nie namawiac, nie
          karmic, nie zabawiac, nie swirowac... samemu WYLUZOWAC, tak naprawde (wiem, ze
          to trudne, moze maz by pomogl, faceci na ogol troche inaczej do tego podchodza,
          choc nie zawsze). probowalas? bo moze warto, zamiast LAMAC swoje dziecko w ten
          sposob kilka razy dziennie. tak, uwazam, ze takie zmuszanie to lamanie woli
          dziecka, czego sie robic, wg mnie, nie powinno.

          jeszcze jedno. dlaczego tak ostro? mam w rodzinie kuzyna, sporo mlodszy... tez
          mial maly apetyt, jak byl dzieckiem, dodatkowo mieszkal razem ze swoja babcia,
          ktora praktykuje kult jedzenia... zmuszali to dziecko do jedzenie roznymi
          sposobami, bez tv nie mozna bylo zjesc posilku i bez karmienia... a maly
          wybrzydzal strasznie, jadal 3-4 rzeczy, tyle... i co? w wieku 10 lat (sic!) byl
          obiadem karmiony przez matke, przed tv, oczywiscie, tylko ulubione potrawy,
          prawie nic "nie lubi"... goscilam go kiedys przez 10 dni, KOSZMAR... nic mu nie
          smakowalo, nic nie chcial jesc (a potem chodzil i smedzil, ze glodny...), karmic
          go trzeba bylo... no rozpacz... taka chcesz przyszlosc dla swoich dzieci? brrr...

          przepraszam, jesli za ostro. ale, wg mnie, takimi watkami same sie mamy
          nakrecacie. piszecie, ze Wam z tym zle, ze nerwy Wam puszczaja... moze wiec
          warto sprobowac odpuscic, bo juz chyba gorzej byc nie moze, prawda?...
          powodzenia smile 3majcie sie dzielnie
          • tomsmom Re: Dlaczego tak ostro?... 17.08.07, 16:20
            Wiesz? Ja NIGDY swojego dziecka do niczego nie ZMUSZAM, tylko
            ZACHECAM, skad akurat tego typu wniosek, to nie wiem. Juz pisalam,
            ze "olac" probowalam i tak jak tu jedna juz z dziewczyn mowila,
            skonczylo sie utrata wagi i choroba.
            A poza tym, to nie my tu mamy problem z emocjonalnym podejsciem do
            kwestii jedzenia...
            Dzieki za slowa otuchy.
            • mdulniak Re: Dlaczego tak ostro?... 17.08.07, 19:08
              kuro17
              Jak już napisałaś wiadomo skąd to Towje podejście do nas mam
              niejadków.
              Owszem uważam że twoja mama zachoduje się conajmniej dziwnie że
              dorosłej babce nakłada na talerz jakeiś swoje kotlety!!!

              Tym się różni sytuacja mojego dziecka od Ciebie dorosłej babki że ja
              w przeciwcieństwie do Tojej mamy nie dokładam dziecku na talerz
              swoich koteletów bo uważam coś takiego za obrzydliwe.

              Ja mojemu dziecku nakładam 1/7 kotleta czyli 4 cm 1 kartofelka i
              łyżkę surówki.
              Jeśli przez to jestem nienormalna i szalona to ok.

              Nikt w tym wątku nie pisał, że zmusza dzieci do jedzenia.
              Przynajmniej ja tego się tu nie doczytałam.

              Moje dziecko jest na tyle duże że potrafi powiedzieć kiedy nie chce
              już jeść.
              Schemat wygląda tak że nigdy nie ma ochoty na jedzenia ale jak
              zacznie jeść to je póki nie powie "dziekuję mama"
              Wtedy wstaje i odchodzi.
              Czyli je tyle ile chce, czyli malutko bo taka porcja jedzenia wyba
              zdaniem każdego to kropla w morzu potrzeb.
              Ten watek dotyczy ILOŚCI POSIŁKÓW.
              Jesli wydaje Ci się że moje dziecko jest wiąz,ane bite do jedzenia
              lub może na siłę coś mu ktoś wlewa do gardła to chyba oszalałaś.
              Bo tak reagujesz na ten wątek.
              Otóż NIE moje dziecko je malutko i o tym pisałam.
              Pisałam Ci również wyżej że twoja metoda u mnie się nie sprawdziła.
              Gdyby moje dziecko ważyło tyle co Twoje (nie wiem ile Towje ma lat?)
              czyli przy wzroście 97 cm - 13 kg w ogóle nie pisałabym tutaj bo
              uważam że dziecko o takim wzroście i masie wygląda ok i nie
              zaliczałabym go do niejadków i chudzielców.
              Ten wątek dot przypadków takich jak moje dziecko czyli 4 latka o
              wzroście 108 cm i masie dokładnie 11,900 g.
              Jeśli Twoim zadaniem można pozwolić takiemu dziecku na niejedzenie
              to jesteś w ogromnym błędzie- bo nie można.
              Moje dziecko po rozebraniu przypomina dosłownie dziecko z
              Oświęcimia - ma zapadnięty o 3 cm w głąb ciała brzuszek, nie ma w
              ogóle mięsa i tłuszczu tylko na kościach pokrytych skóra widać
              olbrzymie kolana i wzbudza litość wszystkich dookoła na plaży, bo
              mógłby posłużyć za eksponat do nauki anatomii bo wystają mu dosłonie
              wszystkie żebra.
              Jesli Twoim zdaniem można takiemu dziecku nie podawać przez 8 dni
              jedzenia to mylisz się absolutnie.
              Wierz mi Twoje dziecko przy wzroscie jaki podałaś jest normalnie
              rozwijającym sie malcem.
              Mój wygląda na niedorzywionego a ja przy okazji na wyrodną matkę
              która dziecku nie daje jeść.
              I dodam że jak mały nie chce to nie je.
              Tu piszą mamy które mają z problem a nie które dorzucają komuś na
              talerze swoje porcje.
              Powinnaś raczej pogadac i to porządnie z własną mama bo problem leży
              tak naprawdę w Twojej głowie a nie naszym wątku.

              • akna74 Re: Dlaczego tak ostro?... 19.08.07, 15:44
                hmm jestem tu nowa, bo moje dziecko ma dopiero 15 mies. ale chciałam
                sie wtracić ze nie odebrałam posta kury17 za krzywdzacy kogokolwiek.
                Wyraziła swoje zdanie. Moim zdaniem bardzo trafne zresztą. Czesto
                pogrązamy sie w swoich problemach i nie widzimy w nich konca.
                Czasami warto potrzasnąć sobą. A kura to zrobiła wink mi pomogłas
                swoim postem -dziekuję - postaram sie nie wmuszac kolejnego kesa (bo
                moje dziecie tez rosnie na niejadkasad )i szanowac jego NIE. Choc to
                trudne bo kazda mama chciałaby aby dziecko zjadło cały talez i
                powiedział ze chce jeszcze wink
                Natomiast jesli chodzi o mdulniak- wydaje mi sie ze tu juz powinnas
                szukac pomocy lekarza. Moze mały ma mało zelaza co jest powodem
                anemii i niejedzenia, a niejedzenie powoduje znowu niski poziom
                zelaza i tu wszystko sie zapętla? Podejscie mamy to jedno - czyli
                bez nacisków ale chorobowe niejedzenie to inna sprawa.. \Pozdrawiam
                • mdulniak Re: Dlaczego tak ostro?... 19.08.07, 19:35
                  A ja mimo wszystko odbrałam post kury jako krzywdzący bo jakiś
                  nadzwyczaj agresywny był jego ton, poczytaj dobrze.
                  On nie był w rodzaju "Dziewczyny poluzuje" on był w stylu "Nie
                  chciałabym być Waszym dzieckiem" a to już jak dla mnie nie jest
                  głos w sprawie a głos przeciw.
                  A propos mojego synka - miał robione badania już chyba pod każdym
                  względem - wszystko niby ok o czywiście pod kątem jedzenia. On wiele
                  przeszedł w swoim krótkim życiu pod kątem ratowania jego zdrowia i
                  życia, ale jak twierdzą lekarze nie powinno mieć to przełożenia aż
                  tak dotkliwego na problem posiłków.
                  Lekarz zalecał jedynie zachęcanie go do jedzenia jak się tylko da.
                  A ja jak pisałam nie jestem jakąś przewrażliwiona matką wciskającą
                  dziecku jedzenie, a mamą która stara sie aby jej dziecko jadło choć
                  trochę. No i trochę je.
                  I w tej sprawie zabrałam głos.
                  Zresztą starałam się nawet zastosowac metode kury bo widze w niej
                  pewne plusy ale w przypadku mojego uparciuszka nie zdała egzaminu
                  Pozdr.
                  • sybil-grazka Re: Dlaczego tak ostro?... 08.09.07, 19:28
                    Cześć przeczytałam część rad i co do twojego chłopca to może że ma już 4 latka
                    spruj może układanie wspólne jadłospisu, robienie innych posiłków niż zwykle,
                    samodzielne nakładanie. Czy wiesz jaki ma "Smak" czyli jakie potrawy ostre
                    słodkie , itp. lubi. Jeśli pije soki to radzę aronię. Nie wiem czy pomogłam . Grażka
    • weronikarb Re: Jest większy niejadek...??? 22.08.07, 08:03
      No a ja w 100% zgadzam sie z Kura. Dlaczego? Bo mialam idealnie tak
      samo z synem.
      Do 4 m-ca pil mleko wg norm jakie byly na opakowaniu, mozna bylo
      ustawic zegarek wg jego wolania jesc.
      Gdy weszly nowe smaki, apetyt opadl, waga tez na 10 centyl.
      Przestal jesc, jadl tak male ilosci ze szkoda gadac.
      Tesciowa zaczela przy jedzeniu zabawiac i wpychac.
      Ja robilam co 3 m-ce badania krwi i odpuszczalam.
      Byl dzien ze byl tylko na mleku.
      Od ukonczenia roku jak sam siedzial zaczal sam jesc (tesciowa nadal
      wpychala), stawialam mu obiad ile zjadl to zjadl reszte bralam.
      Teraz ma prawie 4 lata, sa dni ze zyje o wodzie - nic innego nie
      pije bo nie lubi.
      Obecnie mleka pije moze szklanke.
      U tesciowej nie ruszy zadnego jedzenia - efekt upychania - chocby
      bylo jego ulubione.
      Mierzy 100 cm i w porywach dobije 14 kg jednak waga wacha sie
      pomiedzy 13 a 14.

      Ale sedno to to ze dziecko tez czlowiek i musi miec wybor.
      Moj 4 latek juz sam sobie nalozy na talerz ilosc jaka uwaza ze zje.

      Zauwazylam ze im wiecej swobody mu daje tym wiecej je.
      Wczoraj np. zjadl banana i pol jablka oraz kes parowki - to wszystko

      Acha zdrowy i energii ma za 3 smile

      Takze wyluzowac naprawde pomaga, dziecko sie nie zaglodzi.
      Moj jedynie co to pilnuje wody, musi pic, bo przy niskiej wadze
      bardzo szybko sie odwadnia - przy jednodniowej biegunce wyladowal w
      szpitalu w ciezkim stanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka