Dodaj do ulubionych

Moja 2,5 latka ma problem.

01.10.07, 13:09
Od jakiegoś czasu tz.2-3 miesiące moja córka bije dzieci.Gdy
wchodzimy do piaskownicy to po kilku minutach okłada inne dzieci
łopatką lub ręką.Zazwyczaj bije po twarzy i głowie.
U nas w domu nie ma przemocy.Ostatnio za to daję jej pojedyńczego
klapsa.Zaraz maszerujemy do domu,jako kara dla niej.Nawet nie
protestuje,a później z uśmiechem na ustach pyta mnie kogo zbiła.
Naprawdę nie wiem,jak mam z nią postępować.Może któraś mama i
dziecko miała podobny problem.Koleżanka powiedziała mi,że ona pewnie
jest zazdrosna o inne dzieci.Jest jedynaczką i jedyną wnuczką jednej
i drugiej strony.
Obserwuj wątek
    • olamazur Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 13:21
      Mój syn też bywa nieznośny, też mi czasem opadają ręce, też bywa, że
      z kar sobie nic robi. Chyba wiem, co czujesz. Klaps nie jest dobrym
      pomysłem, bo jak możesz mówić: "nie wolno bić innych", jednocześnie
      to robiąc? Trąci absurdem nieco, prawda? Może jakaś inna kara, taka
      naprawdę dla Twojej małej dotkliwa. Ja stosuję kąt - syn bardzo nie
      lubi, więc dla niego to jest dotkliwe. Od razu przeprasza, jak ma
      iść do kąta. Moja mama stosuje natychmiastowy powrót do domu z
      odpowiednim komentarzem, a przed następnym wyjściem na dwór
      pogadankę, czego nie wolno robić i ostrzeżenie, że jak zrobi, to
      zaraz wracają do domu. Też działa.
      • ejka.pe Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 13:45
        Zgadzam się z poprzedniczką - piszesz, że nie ma u Was przemocy, a
        jednocześnie dajesz klapsy i wymagasz przy tym, by dziecko samo nie
        biło innych - chyba nie tędy droga... U nas dobrze sprawdza się
        ustalenie zasad przed wejściem na plac zabaw (nie bijemy innych, nie
        krzyczymy, nie wyrywamy zabawek etc.). Jeśli coś idzie nie tak, daję
        ostrzeżenie, a potem to już tylko wyprowadzam z placu zabaw i w
        najgorszym razie spacer się konczy - ale to teraz rzadkośc -
        córeczka wie, że nie żartuję i zrobię tak, jak zapowiedziałam, a
        ponieważ szkoda jej spaceru, stara się bardziej nad sobą panowac.
        Zawsze też pamiętam o pochwaleniu jej za ładną zabawę z innymi
        dziecmi, czasem dostaje jakąś drobną nagrodę. Chwalenie i
        nagradzanie działa niekiedy lepiej niż ciągłe karanie... Zachowaj po
        prostu spokój i bądź konsekwentna, zobaczysz, że to pomoże. I
        dostrzegaj także te dobre momenty, kiedy Twemu dziecku uda się
        zrobic coś bardzo, bardzo grzecznie.
        Pozdrawiam.
    • jj555 Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 13:45
      Nie mam doświadczenia w tej materii, ale może lepszą karą będzie nie wyjście na
      podwórko (do piaskownicy), ona nie protestuje że każesz jej iść do domu, bo to o
      co jej chodziło już zrobiła tzn komuś przywaliła i może już iść do domu. Nie
      wychodź z nią a jak będzie chciała iść do piaskownicy to powiedz, że nie bo bije
      inne dzieci - może to zadziała. I spróbuj jednak nie dawać jej klapsa, bo tym
      samym dajesz przyzwolenie na bicie, skoro tobie wolno, to jej też.
    • jagoda56 Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:01
      Ona dopiero od jakiegoś czasu dostaje klapsy.Zanim w dupę dostała to
      juz zdążyła kilkoro dzieci zbić.
      Dziękuje za odpowiedzi drogie emamy.
    • alpepe Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:01
      a może problem nie jest w klapsie, który dajesz, tylko w tym, że twoja córka od
      innych dzieci nigdy nie dostała po głowie i twarzy i nie wie, że to boli? Nieważne.
      Najgorsze to to, że ta kara, którą wyznaczasz córce, czyli natychmiastowy powrót
      do domu, nie jest dolegliwa. Musiałabyś te karę tak zmodyfikować, by dziecko
      wolało się bawić w piaskownicy etc. niż być w domu. Może zakaz bawienia się
      zabawkami po powrocie do domu, zakaz telewizji i ignorowanie dziecka np. przez
      pół godziny?
      • olamazur Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:09
        > Najgorsze to to, że ta kara, którą wyznaczasz córce, czyli
        > natychmiastowy powrót do domu, nie jest dolegliwa.

        Nie wiem, czy to powszechne, ale dla mojego dziecka jest karą to,
        co... się nazwie karą. Samo pójście do domu nie - bo on lubi się
        bawić w domu zdecydowanie bardziej niż na dworze. Ale jak odtrąbić
        głośno: kara! kara! za karę do domu! - o, to mu się nie podoba, to
        przeprasza i obiecuje poprawę. Podobnie jest z kątem. Kąt to miejsce
        jak każde inne, ale jak stanie tam nazwać karą, to moje dziecko się
        wije w proteście, jak ma tam pójść.
        • alpepe Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:32
          Nie mówimy teraz o Twoim dziecku smile. Dla córki autorki wątku taka ewakuacja z
          placu zabaw nie jest żadną karą, skoro się dziecko sadystycznie pyta, komu to
          dziś przywaliło i nie protestuje, że je się zabiera z dworu.
          • olamazur Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:48
            > Nie mówimy teraz o Twoim dziecku smile.

            Oczywiście, ze nie smile W domyśle było: może u Twojej córki byłoby
            tak samo. Przecież dzielimy się doświadczeniem z _własnymi_ dziećmi,
            a każda forumowiczka musi sama rozstrzygnąć, czy to do jej dziecka
            by pasowało czy nie.

            > Dla córki autorki wątku taka ewakuacja z placu zabaw nie jest
            > żadną karą,

            Ale może ewakuacja mogłaby być karą, gdyby ją tak _nazwać_. Tak jak
            pisałam - dla mojego dziecka samo pójście do domu też karą by nie
            było, bo lubi dom, ale jak _nazwać_ to karą - to już się karą staje.
            Podzieliłam się swoim doświadczeniem i dałam radę, jak postąpić.

            Tak zupełnie od czapy to było, alpepe?
            • alpepe Re: Moja 2,5 latka ma problem. 02.10.07, 10:08
              olamazur: W domyśle było: może u Twojej córki byłoby
              > tak samo. Przecież dzielimy się doświadczeniem z _własnymi_ dziećmi, a każda
              forumowiczka musi sama rozstrzygnąć, czy to do jej dziecka
              > by pasowało czy nie.
              Z tym, że akurat ta kobieta już opisała sytuację, więc wiemy, że ta kara jest
              nieskuteczna smile
              >
              > Ale może ewakuacja mogłaby być karą, gdyby ją tak _nazwać_. Tak jak
              > pisałam - dla mojego dziecka samo pójście do domu też karą by nie
              > było, bo lubi dom, ale jak _nazwać_ to karą - to już się karą staje.
              No tak, przyznaję rację, autorka wątku nie wspomniała NIGDZIE, że mówi dziecku,
              że to jest kara.

              > Podzieliłam się swoim doświadczeniem i dałam radę, jak postąpić.
              >
              > Tak zupełnie od czapy to było, alpepe?
              Nie rozumiem ostatniego zwrotu, bo nie znam jego znaczenia, ale to chyba
              nieważne już smile.
      • jagoda56 Re: Do an-ni i alpepe. 01.10.07, 20:53
        Zawsze na forum znajdą się jakieś żmije,które szukają jak kogoś
        ukąsić.Jak nie macie mądrych rad to siedźcie cicho.
        • an_ni Re: Do an-ni i alpepe. 02.10.07, 09:59
          sssss ssss ssssss
        • alpepe Re: Do an-ni i alpepe. 02.10.07, 10:04
          zawsze na forum znajdą się matki szukające tylko pocieszenia a nie wyjścia z
          sytuacji. Dla nich każda kobieta, która nie głaszcze ich po główce i nie użala
          się nad nimi i nad ich indolencją wychowawczą ("oj, ale moja córka tak jęczy, że
          jej ustępujemy, bo nie możemy znieść jej jęków"), jest żmiją.
      • corkaswejmamy Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 22:15
        a może problem nie jest w klapsie, który dajesz, tylko w tym, że twoja córka od
        innych dzieci nigdy nie dostała po głowie i twarzy i nie wie, że to boli?
        Dla córki autorki wątku taka ewakuacja z
        placu zabaw nie jest żadną karą, skoro się dziecko sadystycznie pyta, komu to
        dziś przywaliło

        No, moja droga, przypominam ci, że mówisz o niespełna 2,5-letnim dziecku, a nie
        zwyrodniałym nastolatku. Jakie sadystyczne zachowania może mieć dziecko w tak
        młodym wieku? Trochę się zagalopowałaś z tymi okresleniami. Dwuletnie dziecko
        dopiero uczy sie funkcjonowania w grupach rówieśniczych, a tego typu zachowania
        są własnie jednym z etapów takiej miedzyludzkiej egzystencji. Dzieci biły, były
        bite przez inne dzieci mod zarania dziejów i nie ma co z tego robić jakiejś
        strasznej afery.
        Do autorki wątku:
        Absolutnie nie pozwalam swojej córce bić kogokolwiek. Największą karą dla
        takiego dziecka jest odseparowanie go od zabawy(ale tylko w tym momencie). Nie
        musisz od razu zabierać dziecka do domu, wyobraź sobie, że już podczas owego
        powrotu w jego główce aż roi sie od pomysłów co też mozna bedzie ciekawego robić
        po powrocie do domu, bo dom to przecież fajne miejsce. Lepszym rozwiązaniem
        bedzie strofowanie dziecka, mówienie, że źle zrobiło, próbowanie dowiedzieć się
        dlaczego uderzyło inne dziecko i egzekwowanie obowiązku(bezwzględnie)
        przeproszenia skrzywdzonego uderzeniem dziecka. Jeśli dziecko tego nie zrobi
        bądź zrobi a sytuacja się powtórzy odciagasz córkę od zabawy,ale na taka
        odległośc by widziało wciąż bawiące się w piaskownicy dzieci. Dzieci to nie
        sadyści lecz mali ludzie dopiero cą uczący się żyć w społeczeństwie. Mają swój
        własny rozum i naprawdę umieją łączyć przyczyny i skutki.Agresją córki zatem nie
        przejmuj się aż tak bardzo. Broń Boże jednak na nią nie zezwalaj.
        A klaps-cóż, zdarzyło mi się, ale było to spowodowane wyłącznie moją chwilą
        słabości. Takie sytuacje nie mogą się zdarzyć. Dla dziecka surowszą(i bardziej
        wychowawczą) karą bedzie twój zmutek, twoje lekceważenie(pozorne oczywiście)
        dziecka. Dziecko musi widzieć, że swoim zachowaniem sprawiło ci przykrośc. Gdy
        to zauważy Twoim obowiązkiem jest porozmawianie z dzieckiem, wyjasnienie całej
        sytuacji.
    • jagoda56 Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:07
      Tu sie rodzi kolejny klopot.Córka swym płaczem i wrzaskiem potrafi
      wszystko wymusić.Nie mogąc słuchać tych jęków(razem z mężem)
      pozwalamy na co chce.Babcie tak samo tego nie trawią.Jedna babcia to
      nawet zanim ona o czymś pomysli to juz jej daje.
      Dziecko rozbuchane do granic możliwości.NIE RADZIMY SOBIE.
      • olamazur Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:14
        Hasło: ignor. Ja się nauczyłam, choć oczywiście nie jest łatwo
        słuchać płaczu własnego dziecka. Jak mały histeryzuje, rzucam do
        męża hasło "ignor" i ignorujemy. Da się!
        Dziecko rozbuchane też nie jest szczęśliwe, ona by chciała jakichś
        stałych zasad, w domu z zasadami (nie znaczy nie) czułaby się
        bezpieczniej. Wprowadźcie je dla jej dobra. Niech "nie" znaczy "nie"
        plus ignor. Będzie dobrze smile
      • an_ni Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:23
        to moze zglos sie do Super Niani ...
        rozbrajajace sa twoje teksty ... wyglada na to ze ty w ogole nie
        wychowujesz swojego dziecka
      • alpepe Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 14:36
        no tak, nie znoszę takich ludzi, którzy robią swoim dzieciom krzywdę, nie
        stawiając im granic i nie wyznaczając norm.
        Wychowują dzieci na wrzaskliwe bachory, którym się wszystko należy i które, jak
        im się coś nie podoba, to biją inne dzieci w piaskownicy.
        Sorry, przestało mi cię być żal.
        Na jęki są zatyczki do uszu i zamykanie w swoim własnym pokoju niegrzecznej
        rozbestwionej pannicy.
    • anias29 Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 18:17
      > Koleżanka powiedziała mi,że ona pewnie jest zazdrosna o inne
      dzieci.Jest jedynaczką i jedyną wnuczką jednej i drugiej strony.

      Taaaa, jasne. Ciekawe, że mój 2,5-letni jedynak jakoś nikogo nie
      bije.
    • sybil-grazka Re: Moja 2,5 latka ma problem. 01.10.07, 19:40
      Konsekwencja w działaniu z wszystkich stron rodziców i dziadków ustalenie reguł
      dla was. Jakie stosujemy "kary" i dużo tłumaczenia czego robić nie wolno i
      stosowanie kar po przewinieniu (oczywiście ostrzeżenie najpierw). Kary to nie
      tylko do domu znasz swoje dziecko i na pewno wiesz o jej przyjemnościach i co
      lubi. Jeśli zachowanie będzie ok to duża pochwała bo chwalenie daje bardzo
      dobre rezultaty. Rady nierady- zastosowanie dowolne
    • andziulindzia to nie jest problem twojego dziecka 01.10.07, 21:00
      tylko dorosłych, którzy to dziecko otaczają. Mała zachowuje się tak,
      bo nie ma wyznaczonych reguł, nie wie co można a co jest
      niedozwolone. Dopóki nie przestaniecie ulegać płaczom i krzykom
      małej, nie zaczniecie stosować kar, które odczuje, a nagradzać wtedy
      gdy rzeczywiście na nagrodę zasluguje, dopóty poprawy jej zachowania
      nie będzie. Szkoda mi twojej córki, bo głupio postępujecie i jeśli
      nic sie nie zmieni będzie jej zwyczajnie ciężko w kontaktach z
      rówieśnikami. A wchodzi w wiek gdy coraz ważniejsi stają się
      rówieśnicy a rodzice powoli odchodzą na dalszy plan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka