Wychowac smiałe dziecko

27.01.08, 00:54
Synek ma 2 lata i 4 miesiące. Prawie do drugiego roku życia nie pracowałam,bylam z dzieckiem w domu (teraz zajmuje sie nim babcia). Odwiedzalismy wtedy przede wszystkim rodzinę (dziadkow, ciocie, czasem kuznknę). Dziecko wydawalo sie śmiałe. Synek ma 14 lat starszego brata, do ktorego przychodzą koleżanki i koledzy, mały wtedy biega, chętnie bawi się ze znajomymi starszego brata. Jakis czas temu zauważyłam, że zaczyna się wstydzić, a nawet bać innych. Wczoraj zabrałam go na zabawę choinkową do szkoły, w ktorej pracuję i okazało sie, że mały nie chce wejsć ze mną do sali, w ktorej siedzą dorośli, w panice ucieka od dorosłych. I jeszcze jedno- na choince byla też rowiesnica mojego dziecka a synek robił wszystko to, co ona. Jak dziewczynka kladla się na podlogę- on też, jak jadla, o też... itd., itd. I dlatego mam pytanie... czy mamy wpływ na to, jakie bedzie nasze dziecko??? Chodzi mi o sytuacje przedstawione wyżej...
    • alpepe Re: Wychowac smiałe dziecko 27.01.08, 21:31
      zachowaniu opisane przez ciebie jest podyktowane wiekiem. Koniec kropka,
      następny problem proszę.
    • andziulindzia Re: Wychowac smiałe dziecko 27.01.08, 22:35
      Trudno oczekiwać od dziecka, które do tej pory spotykało znajomych
      ludzi w znajomych miejscach śmiałości w sytuacji, w której zetknęło
      się z nieznajomymi ludźmi w całkowicie obcym dla siebie miejscu.
      Twój synek zachował się zupełnie normalnie. Czy ty i mąż jesteście
      śmiali? Jeśli nie bardzo, to nie możesz śmiałości oczekiwać po swoim
      dziecku
      • alfa36 Re: Wychowac smiałe dziecko 28.01.08, 22:33
        Mąż smiały ja tak sobiesmile
    • bomba001 Re: Wychowac smiałe dziecko 29.01.08, 08:49
      no wiec moj syn (teraz 7 latek) byl dosc niesmialy i malo
      przebojowy. mysmy w stosunku do niego stosowali program napraczy.
      zadzialal.
      duzo miedzy dziecmi- piskownica teatr (oswajanie po kawalaku) rozne
      imprezy
      wczesnie do przedszkola (tak tak) jak mial 2,5 roku. tam sie
      rozbawil. panie bardzo madre byly.
      sport i zachecanie do niego (rower narty teraz w ramach kontynuacji
      terapii juzo)
      i duzo duzo duzo milosci i przytulania
      i akceptacji....
      moj maz bywa niesmialy, w sunku widzial siebie jako dziecko. bez
      problemu akceptowal i rozumial.
      ja jestem smiala, jako dziecko bylam baaardzo smiala (jak moja
      corka teraz- z kazdym gada, kazdemu- mi tez! po imieniu, w stosunku
      do dzieci bywa nietety wrecz nachalna czasami. smiala jest) i bylo
      mi zachowania syna trudno zaakceptowac.
      powiem taK; moj syn jest wrazliwy, pilegnujemy w nim ta wrazliwosc
      ale staramy sie nie przeksztalcac jej w NADwrazliwosc.
      uwazam, ze dziecka do konca nie zmineisz, ale mu
      pomagasz "odwrazliwiajac" do nieco. trudno sie zyje nadwrazliwym i
      niesmialym osobom.
    • mama-ola Re: Wychowac smiałe dziecko 29.01.08, 10:52
      Mój syn się śmielej zachowuje, gdy się tego od niego nie wymaga,
      gdy nie jest "atakowany" poprzez: daj cześć, a jak ci na imię,
      a ile masz latek itp. Z zasady nie podaje ręki obcym ludziom,
      nie mówi jak ma imię, nie podaje wieku. Ignoruje, stoi bokiem,
      albo mówi do mnie: nie chcę powiedzieć. Już to niejednokrotnie
      przerabialiśmy i wiem, że tak robi. Jakie było więc moje
      zdumienie, gdy wdał się w rozmowę z panią w sklepie! Byliśmy
      w spozywczym, a on ni stąd ni zowąd porozmawiał sobie z kimś o...
      twarożkach smile, opowiedzieli sobie nawzajem, że lubią capri, że
      to dobry serek itp.

      Od razu zauważyłam różnicę: tamta pani nie atakowała go swoją
      uwagą, nawet niespecjalnie na niego patrzyła, mówiła mimochodem
      i nie czekała, że on znów coś powie, nie było w jej sposobie
      zachowania wyczekiwania z napięciem, co też maluch z siebie
      wydobędzie.

      Nie wiem, czy ta opowieść Ci w czymś pomoże smile Mnie to zdarzenie
      pomogło o tyle, że już wiem, że lepsze efekty są wtedy, gdy się
      od dziecka nie wymaga, nie oczekuje, tylko stwarza mu okazje.
    • sing11 Re: Wychowac smiałe dziecko 29.01.08, 13:55
      Z tym naśladowaniem to normalna sprawa w tym wieku. Mój synek ma 2
      latka i gdy przyjdzie do niego kilka lat starsza kuzynka, często ją
      naśladuje.
      • alfa36 Re: Wychowac smiałe dziecko 29.01.08, 23:13
        sing11 napisała:

        > Z tym naśladowaniem to normalna sprawa w tym wieku. Mój synek ma 2
        > latka i gdy przyjdzie do niego kilka lat starsza kuzynka, często ją
        > naśladuje.
        A ja to odebrałam tak, ze to moje dziecko nie ma swojego zdania... Synek uwielbia inne dzieci, tamta dziewczynka, ktora tak nasladował jest pół roku starsza od synka.... Czy rzeczywiście pół roku to tak dużo dla dwulatka/ trzylatka?
        I jeszcze jedno- synek caly czas powtarza, że chce do przedszkola, choć tak naprawdę nie wie, co to jest (wie o tyle, ze chodzi tam starsza kuzynka). Zostawilam go więc wczoraj w znajomym przedszkolu, ale okazało się, ze po moim wyjściu bardzo się rozpłakał...
        • bomba001 Re: Wychowac smiałe dziecko 30.01.08, 08:25
          moja corka, mimo, ze jest smiala, w wielu okolicznosciach po
          prostunasladuje. to chyba normalne.
          a z tym przedszkolemsmile tak jak napisalas, dziecko po prostu nie do
          konca wie co to jest. moja mala chodzi odbierac braciszka ze mna, i
          codziennie powtarza, ze chce chodzic do przedszkola, raz ja
          zostawila na godzine i nie zauwazyla, ze mnie nie masmile ale ja nie
          wysnuwam wnioskow na przyszly rok, kiedy do przedszkola pojdzie.
          pewnie beda lzy, bo to standard, szczegolnie jak inne dzieci placza
          i jedno drugie nakreca
          • phantomka Re: Wychowac smiałe dziecko 30.01.08, 08:48
            Moja corka jest niby szczytem smialosci, zaczepia kazdego na ulicy,
            potrafi podejsc do obcego mezczyzny i go zagadywac. Natomiast
            zaczelysmy chodzic na rytmike, na ktorej bylo dosc duzo dzieci z
            rodzicami, a wiec bylo glosno, tloczno, itd. Moja Manka zmienila sie
            nie do poznania. Stala z poczatku zagubiona na srodku, szukala mnie
            wzrokiem. Takze zachowanie Twojego syna w ogole nie wydaje mi sie
            dziwne, dostal po prostu za duzo bodzcow na raz, w zupelnie obcym
            miejscu.
            Co do przedszkola, to zupelnie nie przewidzisz reakcji dzieci.
            Podejrzewam, ze moja tez bedzie plakac na poczatku, bo jdnak jest
            mocno ze mna zwiazana. Zostawialismy ja kilka razy w takim letnim
            przedszkolu, ale wydaje mi sie, ze to nie ma przelozenia na "zwykle
            przedszkole"
Pełna wersja