Dodaj do ulubionych

Moje dziecko

17.02.06, 09:50
Mój syn (tearz ma ponad trzy i pół roku) nigdy nie miał tego typu problemów,
żeby mu nadmiernie przeszkadzało ubranie, światło lub hałas. Jego najłatwiej
potocznie określić nieśmiałym, chociaż jestem świadoma, że nie jest dobra taka
"etykietka". Chodzi mi o to, że z boku może na takiego wyglądać. Jest mało
towarzyski wśród rówieśników (mówiąc delikatnie). Często zachowuje się wręcz
gburkowato. Na przykład: scenka z przedszkolnej szatni, rano - kolega z grupy
pyta swoją mamę (ale tak, że i my słyszymy, bo siedzimy obok), czy Artek (mój
syn) będzie się z nim bawił. Mama na to, że oczywiście tak. A mój (prawie ze
złością w głosie): "Nie, nie będę się z nikim bawił!"
W ubiegłym roku chodził do żłobka. Wyglądało to tak, że większość czasu
spędzał na swoim krzesełku obok cioć. Najchętniej tylko z opiekunkami się
bawił, całe dnie z nimi "dyskutował". Jeśli nawet zdarzało mu się czymś zająć
(uwielbiał tamtejszą kuchnię), zaraz uciekał na krzesełko, gdy w pobliżu
zjawiało się inne dziecko.
W tym roku widzę, że jest już lepiej. Może przez to, że dzieci są nieco
starsze (w żłobku niestety większość była od niego młodsza). Widzę nieraz jak
zaczepia inne dzieci w szatni, brał udział w koncercie na dzień babci i
dziadka, tańczył za rączki itd.
Swoich rówieśników z podwórka omija szerokim łukiem, woli siedzieć pół godziny
na huśtawce, niż szaleć z "kolegami". Chociaż bardzo ładnie się dogaduje z
dziećmi starszymi (ok. 5 lat). Woli spokojniejsze zabawy w piaskownicy. Sam
jest z tych spokojnych i nie lubi "łobuzów", stroni od nich.
Oprócz tej "nietowarzyskości" mamy jeszcze jeden kłopot z wszelkimi
nowościami. Nie lubi nowych ubrań, na rajstopy zagniewał się już w wieku dwu
lat. Nie zgodził się na przykład ładniej ubrać na koncert, nie chce się za nic
przebrać na bal karnawałowy. Uwielbia muzykę, rytmikę, ale na moją propozycję,
że pójdziemy (razem!) do szkoły muzycznej na zajęcia ruchowe (i nie tylko),
odpowiada, że nie chce. Trudno jest go przekonać do jakiejkolwiek zmiany,
czegoś nowego. Przełożyłam pluszaki do nowego pudełka, bo w starym sie nie
mieściły - nie, był krzyk, że mają leżeć na swoim miejscu, że mu robię
bałagan. Wynieśliśmy szafkę, bo zgracała mieszkanie, mówi, że brzydko i ma być
jak było. I podobnie ze wszystkim.
Dodam, że mieszkamy ciągle w jednym pokoju, teraz pojawiła się okazja, żeby
zająć dwa, a on nie chce mieć własnego pokoju, chce z mamą i tatą. smile
Takie jest moje dziecko.
Rozpisałam się mocno, ale to i tak jest baaardzo ogólnikowe.
Dziękuję, jeśli ktoś przebrnął. Chciałabym poznać też Wasze dzieci. Jakie są?
Obserwuj wątek
    • aszlan Re: Moje dziecko 17.02.06, 11:39
      Sweet.joan napisała:
      "Chciałabym poznać też Wasze dzieci. Jakie są?"
      No jakby Ci to powiedzieć, moje poza różną płcią w wieku 3,5 l. bardzo, nawet
      bardzo, bardzo, przypominało Twoje.
      Jaka jest teraz:
      1) okazało się, że problemy z ubraniami (szorstkie, ciasne, za małe) przeszły i
      nie były wynikiem jamiejkolwiek nadwrażliwosci
      2) skłonnośc do wyrażania własnego zdania często tylko z przekory (a własnie,
      że nie, a propos Twojego przykładu z szatni) pozostała
      3) równieśnicy też dorastają i są bardziej przewidywalni, mozna się z nimi dagadywać
      4) wrażliwość na dźwięki pozostała, choć głośny/nieznany dźwięk, nie powoduje
      paniki ani histerii
      5) chęć do decydowania o każdym nowym przedmiocie w domu albo o miejscu jego
      usytuowania (były takie zapędy kiedy 3 lata się przeprwadzaliśmy), ograniczyłam
      do jej pokoju, trudno jesli pluszaki nie mieszczą się w starym pudełku,
      proponuję jej albo schowanie częsci do worków i wyniesienie albo zakup nowego
      większego pudełka, innego wyjścia nie ma,
      6) są sprawy w których decyzja należy wyłącznie do rodziców, u nas np. dziecko
      nie stawało przed wyborem czy chce mieć swój pokój,. zostało pinformowane, że w
      nowym mieszkaniu będzie miec swój pokój, mogło sobie za to wybrac kolor ścian
      smile. Poszło lepiej niż mogłam się spodziewać smile





      Pozdrawiam, Malgosia
      • aszlan Re: Moje dziecko 17.02.06, 11:41
        aszlan napisała:
        ) chęć do decydowania o każdym nowym przedmiocie w domu albo o miejscu jego
        > usytuowania (były takie zapędy kiedy 3 lata się przeprowadzaliśmy),
        oczywiście, przeprowadzalismy się 3 lata temu
    • haritka 3,5 latek nie powinien podejmowac decyzji 03.03.06, 08:56
      Moj syn w wieku 3-5 lat ze wzgledu na swoja osobowosc " maly stary" decydowal
      o wielu sprawach, takze nie chcial ubierac tego czy tamtego, nie chcial ogladac
      bajki, lub sluchac tej ksiazki ....... w pokoju takze mialo nie byc zmian.
      Teraz syn ma 9 lat i niestety mamy bardzo duze poroblemy z jego
      przystosowaniem sie do szkolnych polecen i wspolpracy z innymi - dyskutuje,
      decyduje i ciagle jest zdziwiony ze nie ma wplywu na wiele spraw.

      Wiec prosze uwazac z tym oddawaniem partnerstwa w podejmowaniu decyzji .
      dziecku
      • mamaemilii Re: 3,5 latek nie powinien podejmowac decyzji 03.03.06, 09:10
        Może Twój syn ma po prostu bardzo silną osobowość? Może kiedyś mu to się przyda
        np. w zarządzaniu?
        Wydaje mi się, że normalne dawanie wyboru już od najmłodszego to jednak dobre
        rozwiązanie. Kształtowanie osobowości, ukazywanie wpływu wyboru na
        rzeczywistość i sam fakt możności decydowania jest każdemu potrzebne do
        właściwego rozwoju.
        Inną sprawą jest przystosowanie się do reguł rządzących w różnych miejscach.
        Jeśli nasze dzieci potrafią się dostosować do zasad panujących w restauracji,
        kinie, sklepie, to nie powinny mieć z tym problemu także w przedszkolu, szkole.
        A jeśli wyjątkowo z czymś się nie zgadzają w takim wypadku, to może mają w tym
        trochę racji? Może faktycznie zachowanie pań mogłoby być lepsze? Tak mi się
        nasunęło po przeczytaniu Twojego postu, Haritka smile
      • sweet.joan Re: 3,5 latek nie powinien podejmowac decyzji 03.03.06, 09:11
        Fakt, że trzeba być ostrożnym. Ale nie należy też przegiąć w drugą stronę. Ja na
        przykład do tej pory mam trudności z wyrażeniem (a czasem nawet posiadaniem)
        własnego zdania. Wynikło to właśnie z metod wychowawczych moich rodziców, którzy
        rzadko liczyli się z moim zdaniem. Każdy mój sprzeciw kończył się dłuuuugą
        dyskusją i albo przeforsowaniem jedynie słusznego zdania rodziców, albo słowami
        "rób jak uważasz, ale..." i obrazą majestatu.
        Uważam, że dziecko ma prawo zadecydować, które skarpetki woli założyć. Są
        sprawy, o których może (a nawet powinien) decydować trzylatek (np. które zabawki
        chce wziąć na spacer - piłkę czy rower itp.), co nie znaczy, że całkowicie sam o
        sobie decyduje i wszystko się kręci wokół niego i według jego widzimisię.
        Trzeba szukać złotego środka, co nie jest łatwe.
        Pozdrawiam
    • kruszynkaispolka Re: Moje dziecko 06.03.06, 15:48
      kiedy tak sobie czytam Wasze posty czuje jakby moja musia to mowila. ja tez tak
      bylam- nie znoszaca zmian, odizolowana od otoczenia. to wszystko zmienilo sie
      gdy zaryzykowlam i zrobilam sie troche pewniejsza, ale musialam dojsc do tego
      sama. dzisiaj jestem uczennica najlepszego ogolniaka w moim miescie, jednego z
      najlepszych w polsce i szczesliwa nastolatka, ktora ZYJE PO SWOJEMU- KRUSZYNI,
      jak to powiedizala moja kumpela ostatnio
      pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka