Dodaj do ulubionych

Czy uczycie czytać swoje dzieci?

05.02.08, 12:17
Ja uczę swoją małą czytać metodą Domana od chwili gdy córeczka
skończyła 1 rok życia. Bardzo cieszą mnie efekty tej nauki - zabawy.
A Wy? Stosujecie tradycyjną metodę, czy którąś z tych nowych?
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 12:19
      A ja nie uczę.
    • joanna_poz Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 12:20
      nie uczę -a synek ma 3,5 roku...

      jakoś nie sądzę, żeby z tego powodu cos stracił, a ja cos
      zaniedbałamsmile
    • adrianka00 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 12:25
      Ucze moja 3,5 latke czytac i pisac od pol roku mniej wiecej. W dwoch jezykach:
      polskim i angielskim. Sama sie dopomina, traktuje jak zabawe i bardzo to lubi. Z
      prostymi wyrazami radzi sobie swietnie.
    • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 12:47
      Ja swoją próbowałam nauczyć po węgiersku i grecku, jak miała 8
      miesiecy, ale odmówiła. Teraz pójdzie do szkoły, to niech ją uczą,
      ja sie poddaję.
      • gosiap_01 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 12:59
        Zastanawiam się po co ktoś pisze takie złośliwe komentarze - żeby
        się dowartościować? poczuć lepszym? podbudować sobie poczucie
        niskiej wartości? czy może ze zwykłej ludzkiej złośliwości? Nie
        lepiej po prostu nic nie odpowiedzieć? A już szczególnie
        niegrzeczne jest gdy robi to moderatorka, czyli osoba która z
        zasady powinna być życzliwie nastawiona do uczestniczek forum.
        Jeśli uważasz, że wątki tu poruszane są głupie i infantylne to może
        po prostu pożegnaj się z tym forum i tyle.
        • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:09
          Ależ ja sie wypowiedziałam nie jako moderator, tylko jako osoba
          całkiem prywatna. Uważam uczenie roczniaka czy trzylatka czytania i
          pisaia z nonsens. Chyba mi wolno?
          A jak moderatorka jestem tu, zeby sprzątać, a nie być nastawiona
          dowolnie do uczestniczek forum.
          Wątki zaś o przekuwaniu uszek kotkom, ilości pierdnięć, ilości kup,
          myciu nocnika itp... są, oczywiście, mądre i poważne. Dlatego nie
          odpuszczę sobie moderowania w dalszym ciągu. To zbyt dobra zabawasmile))
          • martucha90 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:12
            Ty się bj32 zmieniłaś ostatnio. Jakoś tak od kilku dni starasz się
            być zajefajna. Już nie pierwsza forumka widzi niestosowność Twojego
            zachowania, dwa już takie głosy były. Mój trzeci. Ja bym się
            ucieszyła, gdybyś się wylogowała a zalogowała się prawdziwa bj32.
            • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:17
              Na ten temat mozemy podyskutować na priv. Ponieważ jest to prywata
              właśnie.
            • mamamamba Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:32
              no wlasnie mi sie tez tak wydaje! tzn. nie wiem jaka byla wczesnij... nie chodzi
              o zarty, bo ok, moga byc, ale ..zajefajnosc wlasnie taka..hmm
          • gosiap_01 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:17
            Jak uważasz, że nauka roczniaka nie ma sensu to po prostu to napisz
            zamiast silić sie na (kiepski zresztą) dowcip. Z zasady to forum
            dotyczy kup, karmienia, buntu dwulatka itp bo takie są problemy
            związane z małymi dziećmi. Jeśli chcesz jakiejś rozrywki
            intelektualnej to zapisz się na forum o współczesnym balecie
            rosyjskim albo o operze. Ale tam pewnie nie byłabyś już taka
            wygadana.
            • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:20
              Z zasady kup dotyczy forum Zdrowie dziecka, karmienia dotyczą
              eksperckie: Karmienie piersią i Karmienie butelką oraz forum
              Jedzenie. I moze właśnie tu tkwi problem...
              • gosiap_01 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:30
                No tak, jak tak porozdzielasz wszystkie wątki na inne fora to tu
                zostanie tylko - jakże dowcipny - problem kup Twojego żółwia oraz
                wyśmiany przez Ciebie problem nauki czytania roczniaka - a nie to
                pewnie forum Wychowanie
          • dorcia1970 Do Pani Moderatorki 05.02.08, 14:01
            Pani Moderatorko!
            Myślę, że dbanie o dobrą atmosferę na forum powinno również należeć
            do Pani obowiązków.
            Ja, w każdym razie, choć wiem, że było to w Pani zamyśle, nie czuję
            się dotknięta.
            dorcia
            • bj32 Re: Do Pani Moderatorki 05.02.08, 15:37
              Bardzo się cieszę. Nie chciałam Cie dotknąć. O metodzie Domana i
              wczesnej edukacji od lipca było conajmniej z 15 wątków po prostu.
              A ja czasem miewam jak Garfield: bywam w gorszym nastroju i cały
              świat ponosi tego konsekwencjewink Szczególnie, jak na jednej i w
              dodatku pierwszej stronie pojawiają sie cztery identyczne pytania...
          • adrianka00 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 20:27
            > Uważam uczenie roczniaka czy trzylatka czytania i
            > pisaia z nonsens. Chyba mi wolno?

            Czy dobrze zrozumialam: "pisaia z nonsens" - pisania za nonsens?
            Nie dla wszystkich to jest nonsensem. Moja obecnie 3,5 latka we wrzesniu zaczyna
            dwujezyczna szkole, gdzie norma jest nauka pisania + czytania. I nie jest to moj
            wymysl, lecz system edukacyjny kraju, w ktorym zyjemy. Nadto, dziecko samo
            zamecza rodzicow checia powyzszego. Bardzo chce czytac i pisac. Dlaczego to
            uczenie, traktowane przez rodzicow na poziomie zabawy, ma byc absurdalne to nie
            wiem.
            Dlaczego uwazasz to za nonsen? Poza probami marnej zlosliwosci nie napisalas. Na
            pewno zapomnialas... Wszak nie bede posadzala moderatorki o plytka zlosliwosc.
            Bo to jakby nie na miejscu...
            • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 22:23
              Czy dobrze zrozumiałam "uwazasz to za nonsen" - uważasz to za
              nonsens?
              "system edukacyjny kraju, w ktorym zyjemy" Ja żyję w innym kraju. I
              mogę mieć własną opinię, że nie ma konieczności roczniaka czy
              trzylatka uczyć czytać i pisać. Prawda? Bo roczniak musi się jeszcze
              nauczyć dobrze chodzić, mówić i całej masy innych rzeczy, a pisanie
              jest mu potrzebne jak rak wargi. A tzrylatek czasami chce sie uczyć
              czytania i pisania i wtedy nie trzeba mu zabraniać, a często do tego
              nie dąży i przymuszanie go do tego jest - moim zdaniem - głupie i
              sadystyczne. Napór na małego geniusza i wpędzanie w wyścig szczurów.
              "Wszak nie bede posadzala moderatorki o plytka zlosliwosc." Po raz
              kolejny zauważę: na czarno nie piszę jako moderator, tylko jako
              jednostka prywatna. I jako taką możesz mnie posądzać o co chcesz.
              Jako moderator piszę na czerwono i jeśli masz powody uskarżać się na
              mnie w tej kwestii, to jest FoF i wyższa instancja.
              • adrianka00 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 00:59
                > mogę mieć własną opinię, że nie ma konieczności roczniaka czy
                > trzylatka uczyć czytać i pisać. Prawda?

                Wskaz miejsce, w ktorym przeczytalas o koniecznosci uczenia? Wymyslilas to sobie.


                Bo roczniak musi się jeszcze
                > nauczyć dobrze chodzić, mówić i całej masy innych rzeczy, a pisanie
                > jest mu potrzebne jak rak wargi. A tzrylatek czasami chce sie uczyć
                > czytania i pisania i wtedy nie trzeba mu zabraniać, a często do tego
                > nie dąży i przymuszanie go do tego jest - moim zdaniem - głupie i
                > sadystyczne. Napór na małego geniusza i wpędzanie w wyścig szczurów.

                Wskaz, prosze, miejsce w ktorym przeczytalas o przymuszaniu do czegokolwiek i
                naporze na milego geniusza, wyscigu szczurow...
                To tez sobie wymyslilas.
                By dac tylko upust swojej zlosliwosci.

                Po raz
                > kolejny zauważę: na czarno nie piszę jako moderator, tylko jako
                > jednostka prywatna. I jako taką możesz mnie posądzać o co chcesz.

                I jako jednostka prywatna przyszlas tu porzucac stereotypami, z dorobiona teoria
                o przymuszaniu do czegokolwiek dzieci, z wydumanymi wyscigami szczurow, ktore
                nie znajduja pokrycia w tym watku. Bez zadnych argumentow. Tak tylko porzucac
                jadem. Wlasnie o to cie posadzam, plytka z ciebie osoba.

                A moze, jako osoba prywatna zioniesz jadem, a jako moderatorka jestes kims
                innym... To chyba podchodzi pod rozdwojenie jazni...

                > Jako moderator piszę na czerwono i jeśli masz powody uskarżać się
                > na mnie w tej kwestii, to jest FoF i wyższa instancja.

                Zdaje sie, ze jestem kolejna osoba, ktorej rzeczywiscie nie podobasz sie jako
                moderatorka. Jestes delikatnie piszac nieuprzejma osoba. Zamiast sprzatac
                wprowadzasz tu tylko nieprzyjemnosci. Wstydz sie.
                • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 12:25
                  "Wskaz miejsce, w ktorym przeczytalas o koniecznosci uczenia?
                  Wymyslilas to sobie.":
                  "Moja obecnie 3,5 latka we wrzesniu zaczyna dwujezyczna szkole,
                  gdzie norma jest nauka pisania + czytania. I nie jest to moj
                  wymysl, lecz system edukacyjny kraju, w ktorym zyjemy". A, zwracam
                  honor. Chodzi o czterolatka, nie o trzylatka...
                  "Wskaz, prosze, miejsce w ktorym przeczytalas o przymuszaniu do
                  czegokolwiek i naporze na milego geniusza, wyscigu szczurow..." Może
                  Ci narysować komiks...? *Moim zdaniem* uczenie czytania roczniaka to
                  przymuszanie go do tego. No i jeśli nie rozumiesz przenośni,
                  porównań itd, jeśli nie wiesz, co to jest wyścig szczurów i w jaki
                  sposób wpędza sie w niego dzieci, to jest to Twój problem, nie mój.
                  Jakieś problemy z wyobraźnią, ze spytam uprzejmie?
                  Jako jednostka prywatna nie atakuję przynajmniej nikogo personalnie,
                  nie piszę, ze pluje jadem i ze mi się nie podoba, że powinien sobie
                  iść stąd i jest nieuprzejmy czy płytki. Nawet jeśli jest.
                  To zaś, czy jako moderator Ci się podobam czy nie nie wpływa na mnie
                  nijak. Masz problem? Zgłoś na FoF.
                  Nie widzę powodów, dla których miałabym sie wstydzić.
            • joanna_poz Re: z czystej ciekawości.. - pytanie do adrianki00 06.02.08, 10:12
              > Moja obecnie 3,5 latka we wrzesniu zaczyna
              > dwujezyczna szkole, gdzie norma jest nauka pisania + czytania. I
              nie jest to moj wymysl, lecz system edukacyjny kraju, w ktorym
              zyjemy.

              z czystej ciekawości - w jakim kraju 3,5 latki rozpoczynają szkołę?
              • adrianka00 Re: z czystej ciekawości.. - pytanie do adrianki0 06.02.08, 11:07
                W Wielkiej Brytanii nauke zaczynaja 4-latki (to zalezy od daty urodzenia
                dziecka; dzieci urodzone do bodajze sierpnia 2004r zaczynaja we wrzesniu tego
                roku, moja corka bedzie miala wiec 4 lata i 2 miesiace). Najpierw ida do takiej
                klasy jakby przygotowawczej na kilka godzin; nie jest ona obowiazkowa aczkolwiek
                wedlug mnie sensowniejsza niz tutejsze przedszkola. Ucza sie w niej wlasnie
                alfabetu, rozpoczynaja nauke pisania, czytania; wszystko raczej na zasadzie
                zabawy niz przymuszania. Jako 5-latki rozpoczynaja pierwsza klase.
            • halszka111 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 11:13
              Szczerze współczuje dzicku które w wieku 3,5 lat MUSI zaczynac dwujęzyczną
              szkołę. Dzieci w tym wieku to raczej normalnie do przedszkoli chodzą...
              • adrianka00 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 11:15
                W wieku 4 lat, doczytaj. A ja sie bardzo ciesze, moja corka nudzi sie w
                przedszkolu (mimo, iz jest dosc dobre).
                • mama303 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 07.02.08, 20:41
                  adrianka00 napisała:

                  > W wieku 4 lat, doczytaj. A ja sie bardzo ciesze, moja corka nudzi
                  sie w
                  > przedszkolu (mimo, iz jest dosc dobre).

                  E tam dobre.... jak dzieci sie nudzą??
              • adrianka00 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 11:24
                Jeszcze dopisze...
                Zobacz, juz wspolczujesz, a nie masz jeszcze zielonego pojecia czego
                wspolczujesz. Nie wiesz, w jakim wieku dziecko zaczyna szkole; nie wiesz, co to
                za szkola; nie masz pojecia, jak wygladaja tam "zajecia". Nawet nie wiesz, czy
                MUSI czy NIE MUSI. Bardzo wspolczujaca jestes. Miliony dzieci od lat sa ci za to
                wspolczucie na pewno wdzieczne wink
                • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 12:28
                  Nie atakuj personalnie
      • mamamamba Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:36
        slaba jestes, ja swojego zaczelam uczyc jak jujz w ciazy bylam!!! jestes chyba
        zla matka, jak moglas dopuscic do takiego zaniedbania. moj nie mowi jeszcze, ale
        po portugalsku pieknie spiewa.
      • madzioras Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 22.05.08, 11:06
        > Ja swoją próbowałam nauczyć po węgiersku i grecku, jak miała 8
        > miesiecy, ale odmówiła. Teraz pójdzie do szkoły, to niech ją uczą,
        > ja sie poddaję.

        przeciez to jest bardzo zabawne. co w tym zlosliwego? smile)
    • kerry_weaver Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 13:10
      Ja nie uczyłam a dziecko się samo nauczyło mając 2,5 roku, nie wiem
      jak i kiedy, nagle zaczął czytać smile
      Młodszej (4,4) nie uczę - nie jest zainteresowana literkami, ma
      jeszcze czas do zerówki. Musiałam się tylko przyzwyczaić że do niej
      nie mogę mówić rzeczy w stylu: "no przecież tu jest wyraźnie
      napisane, przeczytaj sobie" smile
      • slonko1335 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 14:43
        Dorcia wklejam Ci dwa linki do poprzednich wątków:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=60319436&a=60319436
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=70626147&v=2&s=0
        Polecam metodę, choć ostatnio trochę zaniedbałam ale ponieważ
        ostatnio cierpię na nadmiar wolnego czasu to wrócimy do czytania..
    • jakw Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 05.02.08, 22:01
      Ja stosuję metodę tradycyjną - albo nauczy się sama albo nauczą ją
      w szkole.
    • mama-ola Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 09:25
      Ja pokazywałam literki, tak jak pokazywałam kotka czy pieska. Patrz
      to jest kotek, a to jest P, to jest domek, a to jest U. Bo w naszej
      książce były różne wierszyki, w tym "Abecadło z pieca spadło"
      zilustrowane właśnie literkami. Półtorarocznemu dziecku chyba
      wszystko jedno, pies czy W smile
      A więc - poznał literki, jak miał 1,5 roku.
      A teraz - rok później - z własnej woli się dopytuje, co jest
      napisane, np. prosi o rozszyfrowanie tytułów z gazet, które leżą na
      stole. Więc mu mówimy każdą literke po kolei i cały wyraz, a on to
      powtarza.
      Kupiłam karty domana na allegro, obrazek + napis (np. oko), wczoraj
      przyszły pocztą. Dam du zabawy i zobaczę, czy jest zainteresowany
      czytaniem tego tak jak czytaniem tytułów gazet.
      Ja czytałam, jak miałam 4 lata, właśnie takim sposobem "gazetowym",
      bo byłam zainteresowana. O domanie 30 lat temu nikt nie słyszał smile
      Dlatego myślę, że metoda nie jest taka ważna, liczą się chęci
      dziecka. Pozdrawiam!
      • mama_hanulki Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 11:24
        Uważam że jeśli dziecku sprawia to przyjemność i jest chętne to czemu nie. Ja na
        razie ograniczam sie do pokazywania na obrazkach, ale moje dziecię ma to
        delikatnie mówiąc w nosku. Więc nie zmuszam... Myślę że zmuszanie byłoby
        najgorsze, bo dziecko pewnie by się zniechęciło..

        A co do złośliwych uwag.. to zastanawiałam się gdzie zniknął mój wątek o
        kulturze osobistej. Teraz sie nie dziwię że go "wyrzucono", skoro mamy takiego
        moderatora.
        • mama-ola Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 11:27
          > Myślę że zmuszanie byłoby
          > najgorsze, bo dziecko pewnie by się zniechęciło..

          W instrukcji do domana jest nawet zalecenie, żeby przerywać zabawę,
          _zanim_ dziecko zacznie przejawiać, że ma dość.


          > A co do złośliwych uwag.. to zastanawiałam się gdzie zniknął mój
          > wątek o kulturze osobistej. Teraz sie nie dziwię że go
          > "wyrzucono", skoro mamy takiego moderatora.

          Jeśli go moderatorka skasowała/przeniosła to skandal. Dołączam się
          do prostestu.
          • bj32 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 12:37
            Zgłoś na FoF.
            • aniucha333 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 18.02.08, 07:46
              Co to jest FoF?

              I jesli jestes tak znudzona byciem tu to czemu to robisz? Moze FoF
              moglby cie przeniesc na inne fora. Albo sama zglos taka potrzebe.

    • mw144 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 11:35
      W tym wieku nie uczę, bo uważam, że tak małe dziecko ma ciekawsze
      zajęcia niż wkuwanie literek. Starsze dziecko samo zaproponowało, że
      chce się uczyć jak miało 3,5 roku i nauczyło się bardzo chętnie w
      krótkim czasie. Młodsze ma 1,5 roku, jak będzie chciało, to się samo
      nauczy a póki co niech się zajmuje tym, co lubi.
      • kanga_roo Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 13:17
        a ja uważam, że mamusia, która uczy czytać roczne dziecko,
        kompletnie nie zdaje sobie sprawy z etapu rozwoju, na jakim się ono
        znajduje. po co i co ma czytać dziecko, które uczy się dopiero
        nazywać rzeczy (zresztą czasem ma problem z nazwaniem, bo jeszcze
        nie mówi), które nie rozumie pojęć abstrakcyjnych, które nie radzi
        sobie ze swoimi emocjami (a nie, to starsze, takie dwuletnie). czy
        taka nauka ma inny sens poza podbudowaniem ego mamusi, że ma takie
        genialne potomstwo?
        • mama-ola Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 14:19
          kanga_roo napisała:

          > a ja uważam, że mamusia, która uczy czytać roczne dziecko,
          > kompletnie nie zdaje sobie sprawy z etapu rozwoju, na jakim się
          > ono znajduje. po co i co ma czytać dziecko, które uczy się dopiero
          > nazywać rzeczy

          Doman został opracowany przez specjalistów znających się na rocznych
          dzieciach, nie mam co do tego wątpliwości. Ty raczej mówisz o
          intuicji ("po co dziecku...") niż o wiedzy nt. rozwoju. Tak mi się
          wydaje. Sama nie uczyłam, bo nie chciałam, ale nie odmawiam wiedzy
          tym, którzy to opracowali.
          • myelegans Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 15:10
            Kurcze przeciez tu nikt nie mowi o sadzaniu w lawkach na 8 godzin i
            kuciu literek. Jezeli 2 razy dziennie po 10 minut w formie zabawy
            nazywacie zakuwaniem, to nie wiem, co powiecie jak dzieci pojda do
            szkoly.
            Przeciez uczycie dzieci swiata, litery sa czescia tego swiata.
            Wystarczy popatrzec na ilosc zabawek dla wieku 6m+ z literami,
            ksztaltami, kolorami w roli glownej. Wala te wiadomosci w dzieci z
            kazdej strony, trudno sie oprzec, zeby sie nie nauczyly. Wystarczy
            poogladac Ulice Sezamokowa czy Teletubisie.

            Moje dziecko znalo wszystkie litery jak mial niecale 1.5roku,
            jeszcze nie bardzo mowil, sam sie nauczyl bo mial parcie. Teraz
            3.5latek uklada litery piankowe w wyrazy, zamecza nas co jak sie
            czyta, literuje wszystko, czyta juz sporo slow. Sam doszedl do tego,
            ze litery tak sie maja do ksiazek jak nuty do muzyki i cierpi bo nie
            potrafi czytac ksiazek.
            Jak mial 7 miesiecy uczylam go bobomigow, zostalam wysmiana na tym
            forum. Efekt byl taki, ze dziecko poslugiwalo sie w porywach 30
            znakami niewerbalnymi, kiedy znal 5 slow, a my mielismy wglad w jego
            swiat, wiedzielismy czego chce, co mu jest i co postrzega.
            Sama czytania nie uczylam, bo nie dal mi szans, ale teraz ucze, bo
            po prostu bardzo chce, jakby nie chcial to tez bym go zachecala.
            Poza tym biega, szaleje na placu zabaw, spiewa, tanczy, jezdzi na
            rowerze jak typowy przedszkolak w jego wieku.
          • kanga_roo Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 07.02.08, 09:09
            nie odmawiam specjalistom przygotowania i wiedzy. przed chwilą
            właśnie przeczytałam, że Glenn Doman uważał, że najlepiej uczyć
            dzieci trzyletnie, tak, żeby nauczyły się czytać przed piatym rokiem
            życia. do mnie to trafia i jak widać z tego wątku, są dzieci, które
            interesuja się czytaniem i chcą się uczyć. nie mam absolutnie
            zastrzeżeń do rodziców, którzy podążają za potrzebami dziecka i
            pomagaja mu opanować nową umiejętność. ale r o c z n e dziecko?!
            nadal twierdzę, że to nieporozumienie, żeby kłaść nacisk na
            opanowanie umiejętności czytania do tego stopnia.
            oczywiście, jest to moja prywatna opinia i intuicja smile
    • artjoasia Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 13:01
      Jeśli córka będzie chciała, to oczywiście będę uczyć. Ale tylko jeśli będzie jej to sprawiało przyjemność! Oczywiście każdy chce mieć dziecko inteligentne lub nawet genialne - ale nie mam najmniejszego zamiaru do niczego jej zmuszać w imię jakichś moich matczynych ambicji.
      Sama nauczyłam się czytać i pisać w wieku 4 lat - ale to były czasy zamierzchłej komuny i w deszczową pogodę nie było w zasadzie żadnych rozrywek poza książkami: żadnych komputerów, gier, w telewizji wyłącznie PZPR. Więc na PLUS jest to, że nigdy się nie nudziłam. Na MINUS - przez pierwsze trzy lata szkoły nudziłam się jak mops, bo już to wszystko umiałam (cyferek też się wcześniej nauczyłam). No i czułam się trochę jak dziwoląg - dziecko w tym wieku nie lubi się w żaden sposób odróżniać od grupy.
      Drugi minus - dzieciak powinien przede wszystkim biegać, szaleć, spędzać mnóstwo czasu na dworze - a nie być wdrażany w jakiś kierat, na to przyjdzie czas później (oby jak najpóźniej!) Czterolatek do szkoły?!? Lord have mercy!
    • nataliam2 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 14:04
      Nie nie uczę, bo to dla mnie tresura.
      Przyjdzie czas, sam będzie chciał, to czemu nie.
      Siostra uczyła metodą Domana i bez efektów.
      Przyjdzie czas, pójdzie do przedszkola to się nauczy.
    • em_em71 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 16:24
      Cóż... są takie dzieci, które wcześnie przejawiają tak silne
      zainteresowanie literkami i cyferkami, że nie można się opędzić wink
      Mój syn w wieku 2,5 roku poznał cały alfabet i cyfry, dziś /3,7/
      składa proste słowa z wielkich liter i zna niektóre małe litery.
      DOMAGAŁ się natrętnie wyjaśniania, to mu się mówiło, nic na siłę.
      Ale to nie jedyne jego hobby, zna większość marek samochodów,
      rozróżnia sporo gatunków kwiatów /mamy ogród/, "podstawowe" ptaki,
      zwierzęta - kłaniają się wypady do zoo, itd... ostatnio diagnozował
      u psa kaszel /stwierdził, że suchy/ Nie twierdzę, ze jest wyjatkowym
      dzieckiem, jest dzieckiem, dla którego oboje zawsze staramy się mieć
      czas, pomimo wielu obowiązków, pracy zawodowej. Aż boję się
      pomyśleć, co będzie dalej, gdyż powoli budzi się w nim nauczyciel i
      zdobytą wiedzę za wszelką cenę stara się przekazać młodszemu bratu smile
    • ariana1 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 06.02.08, 16:31
      Owszem. Moją 6 latkę uczę już czytać.
    • bazylea1 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 07.02.08, 09:39
      moj syn miał puzzle piankowe z literkami i w wieku 2,5r znał juz je
      wszystkie (tu oczywiscie z pomocą rodziców ale tez nie robilismy mu
      jakis specjalnych lekcji w tym temacie). w wieku 2,5 zaczał składać
      krótkie wyrazy, teraz (niecałe 5) czyta już dosc płynnie - te etapy
      już pokonał samodzielnie. ja się podobnie nauczyłam czytac, nawet
      wczesniej bo jak miałam 4 lata to juz czytałam normalnie. ale
      jakimis wymyslnymi metodami to by mi się po prostu nie chciało go
      uczyć. natomiast jesli komus sie chce i jest to dobra zabawa dla
      mamy i dziecka to czemu nie?
      • bazylea1 errata 07.02.08, 09:40
        zaczął składac 3-4literowe wyrazy w wieku 3,5r.
    • zuzanka89 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 07.02.08, 14:26
      Poniewaz czesto przewijal sie na forum watek "metody Domana"
      przeczytalam jego "Jak nauczyc male dziecko czytac?". Zastanowilam
      sie nad tym i jak dla mnie to ta medoda dla dziecka polskojezycznego
      jest zupelnie nieprzydatna. Nie wiem jaki jest sens nauczyc dziecko
      okreslonej niewielkiej liczby slow, skoro i tak nie umozliwi mu to
      przeczytania czegokolwiek normalnego (dla dzieci czytajacych metoda
      Domana trzeba przygotowywac specjalne ksiazeczki z slow ktore te
      dzieci znaja). Po co ograniczac dziecku swiat do okreslonej liczby
      slow wybranych przez mame, skoro nauczenie alfabetu wystarczy by
      czytalo wszystko?
      • dorcia1970 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 07.02.08, 19:45
        Właśnie sęk w tym, że to nieprawda!
        Dziecko znając elementy (najczęściej są to sylaby) ze słów
        podstawowych (elementarnych) potrafi potem tworzyć ("rozpoznawać"
        = "składać", choć nie "literować")nowe, czyli nieznane słowa.
        Dziecko buduje sobie te nowe słowa, tak jak buduje nową wieżę z
        klocków. Wieżę, której nikt przedtem nie pokazywał, nigdy przedtem
        nie widziało. Jest to całkiem nowa wieża, choć zbudowana ze starych
        elementów (klocków).
        Tak to działa u mojego dziecka - książeczki, które czyta kupione
        zostały w zwykłej księgarni - nie zostały przygotowane ani przeze
        mnie, ani przez wydawnictwo, w którym kupiłam tablice do nauki
        czytania.
        A co mnie najbardziej zadziwia, to to, że córeczka z czasem (jakby
        wtórnie) poznała litery. Czyli najpierw słowa - zwroty - zdania, a
        potem sama nauczyła się literek.
        • zuzanka89 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 07.02.08, 21:49
          Nierozumiem. Piszesz, ze dziecko w koncu uczy sie budowac slowa z
          elementow, ze uczy sie liter. Po co wiec ta metoda skoro w koncu
          dochodzi sie wlasnie do liter?
          Doman w swojej ksiazce, w etapie "wyrazenia dwuwyrazowe" wprowadza
          ksiazke zrobiona przez rodzica.
          Faktycznie na koncu gdy dziecko jest juz gotowe do "cztania
          wszystkiego" pozwala na ksiazki "kupione" pod warunkiem, ze: maja
          slownictwo w zakresie 50 do 100 slow; zawieraja nie wiecej niz jedno
          zdanie na jednej stronie, tekst poprzedza ilustracje i znajduje sie
          na osobnej stronie. Jak autor sam dalej pisze znalezienie takich
          ksiazek jest bardzo trudne i poleca kupowanie ciekawych ksiazek w
          celu przepisania ich na czystych kartkach papieru a nastepnie
          wycieciu profesjonalnej ilustracji i wklejeniu do tak przygotowanej
          ksiazki. To oznacza duze ograniczenie w wyboze literatury i
          koniecznosc ograniczenia sie do ksiazek specjalnie dostosowanych do
          tej metody.
          • dorcia1970 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 08.02.08, 17:14
            Witaj,
            Nie mamy z tym żadnego problemu.
            Opanowanie całego zestawu zajęło nam ok 1 roku. Polegało to na
            oglądaniu ilustrowanych kart - początkowo strony z ilustracją, potem
            bawiłyśmy się w zgadywanki - do tego wykorzystywałyśmy strony bez
            obrazka (nie korzystałyśmy ze starej metody Domana, a z jej nowej
            wersji, w której do słów dołącza się obrazki).
            W tej chwili mamy już za sobą także gotowe książeczki do nauki wg
            Domana, potem były te własnoręcznie robione (najczęściej zdania -
            podpisy pod zdjęciami).
            Teraz bez problemu korzystamy ze zwykłych książeczek kupionych w
            księgarniach. Nie zauważyłam jakiś specjalnych kłopotów w momencie
            przejścia ze specjalnych książeczk do nauki wg metody Domana na
            zwykłe dziecięce bajki kupione w księgarni. Poszło samo - jeśli
            córeczka nie umie przeczytać jakiegoś dłuższego słowa pyta się, ja
            jaj odpowiadam, a gdy czyta kolejny raz przypomina sobie bez
            problemu.
            A co do liter, to mała pojęła to jakoś sama, nie uczyłam jej
            literek, ani literowania. W tej chwili czyta płynnie, nie literuje,
            choć zna wszystkie literki.
            Co do słownictwa, to jestem przekonana, że dzięki tej metodzie moja
            mała mówi tak, jak dziecko starsze o co najmniej 2-3 lata.

            Nie bardzo rozumiem mamy, które doszukują się jakiś szkodliwych
            wpływów tej zabawy. Trochę mi to przypomina reakcję mojej babci, gdy
            ta dowiedziała się, że chodzę z półrocznym maluchem na basen. Babcia
            gotowa była uznać mnie za wariatkę. Zmieniła zdanie, gdy sama
            zdecydowała się z nami pójść smile
            • zuzanka89 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 08.02.08, 22:35
              Witaj smile
              Od razu przyznaje sie, ze nie znam nowej metody Domana. W dyskusjach
              na forum padal tytul "Jak nauczy male dziecko czytac?" w kontekscie
              metody Domana. Jeszcze ani razu nie widzialam dyskusji - nowa metoda
              Domana kontra stara ani niczego co naprowadzalo by na trop nowej.
              Zalinkoj wydawce lub sklep internetowy z nowa metoda Domana, pomoze
              nam to w dyskusji.
              Piszesz, ze nie rozumiesz mam przeciwnych metodzie Domana i ja Cie
              rozumiem. W dyskusjach czesto zaczynaly sie przepychanki i wlasciwie
              malo padalo argumentow. Dlatego mam propozycje - porozmawiajmy. Ty
              przedstawisz argumenty "za" - ja przedstawie "przeciw". Proponuje w
              tym momencie ograniczyc sie jedynie do metody Domana w przypadku
              dzieci bardzo malych (noworodkow i niemowlat, dzieci jeszcze
              niemowiacych), gdyz to budzi kontrowersje (cztajace 4 latki nie sa
              niczym dziwnym i niezadko same nauczyly sie cztac).
              Oczywiscie dopuki niedoczytam nowej metody Domana bede przytaczac
              argumenty ze starej liczac, ze jezeli to zostalo zmienione w nowej
              to poprostu zasygnalizujesz, ze w nowej juz tego niema.
            • zuzanka89 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 10.02.08, 01:32
              dorcia1970 napisała:

              > Nie bardzo rozumiem mamy, które doszukują się jakiś szkodliwych
              > wpływów tej zabawy.

              Poszukujac nowej metody Domana zaczelam przekopywac internet. Nowej
              metody co prawda nie znalazlam (ani zadnej wzmianki o niej i dalej
              prosze o link do wydawcy, sklepu internetowego lub chociaz strony
              ktora nowa metode popularyzuje) ale co nieco o metodzie Domana tak,
              np. wikipedia ( en.wikipedia.org/wiki/Doman_method ).
              "Criticism of the Doman-Delacato method is widespread in
              the medical establishment, many of whom regard it as quackery. One
              of the most vocal is the American Academy of Pediatrics (AAP). Their
              Committee on Children With Disabilities has issued warnings
              regarding patterning as early as 1968. They updated and repeated
              their warnings in 1982. The latest cautionary "policy statement"
              from them was in 1999, which was reaffirmed in 2002 and 2005:[10]
              "This statement reviews patterning as a treatment for children with
              neurologic impairments. This treatment is based on an outmoded and
              oversimplified theory of brain development. Current information does
              not support the claims of proponents that this treatment is
              efficacious, and its use continues to be unwarranted."
              "the demands and expectations placed on families are so great that
              in some cases their financial resources may be depleted
              substantially and parental and sibling relationships could be
              stressed."
              Kathleen Ann Quill, in her book "Teaching children with autism: What
              parents want",[11] says "thousands of families have wasted time and
              money to follow Doman's methods." She goes on to say "Professionals
              have nothing to learn from Doman's pseudoscientific treatments, but
              they have plenty to learn from his marketing strategy", which is
              aimed at parent's "hopes and fantasies".
              Martha Farrell Erickson and Karen Marie Kurz-Riemer discuss Early
              Intervention with "Normal Infants and Toddlers" in their
              book "Infants Toddlers and Families".[12] They claim
              Doman "capitalized on the desires of members of the "baby boom"
              generation to maximise their children's intellectual potential"
              and "encouraged parents to push their infants to develop maximum
              brain power". However his programs were "based on shaky or
              nonexistent research evidence" and "most child development experts
              at the time described many aspects of the program as useless and
              perhaps even harmful."
              Martin Robards also cites criticism in his book "Running a Team for
              Disabled Children and Their Families"[13] but concedes that Doman
              and Delacato caused paediatricians and therapists to recognise that
              early intervention programs are needed.
              Steven Novella, MD is a neurologist who has criticized the technique
              in an article called Psychomotor Patterning: An Expose of a Cruel
              Pseudoscience. The conclusion is reproduced here:
              The Doman-Delacato patterning technique is premised on a bankrupt
              and discarded theory and has failed when tested under controlled
              conditions. Its promotion with unsubstantiated claims can cause
              significant financial and emotional damage. Such claims can instill
              false hope in many people who are already plagued by guilt and
              depression, setting them up for a further disappointment, guilt, and
              feelings of inadequacy. The process can also waste their time,
              energy, emotion, and money. These resources may be taken away from
              their children. Parents can also be distracted from dealing with the
              situation in other practical ways and coping psychologically as a
              family with the reality of having a brain-injured or mentally
              retarded child. Parents are encouraged, in fact, to remain in a
              state of denial while they are pursuing a false cure."

              [moze znalazla by sie jakas uczynna e-mama, ktora przetlumaczyla by
              to na polski i udzwignela obrone tego tlumaczeniasmile ]

              Glenn Doman jest fizykoterapelta! Definicja za wikipedia:
              "Fizjoterapeuta – absolwent średniej szkoły medycznej,
              studiów licencjackich lub magisterskich, o kierunku rehabilitacja
              lub fizjoterapia. Obecnie w Europie, w tym w Polsce, kształci się
              fizjoterapeutów również na poziomie niższym, niż licencjat, tj.
              technik fizjoterapii. Specjalista w zakresie stosowania metod
              fizjoterapii." ( pl.wikipedia.org/wiki/Fizjoterapeuta )
              • dorcia1970 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 10.02.08, 18:52
                Witaj,
                Proponuję na wstępie założenie, że rozmawiamy o zdrowym dziecku i,
                co chyba ważniejsze, zdrowych rodzicach. A więc, po pierwsze nie
                mamy wątpliwości co do sensu stosowania metody u dziecka
                uszkodzonego, a po drugie, przyjmujemy poprawkę na to, że w każdym
                środowisku (także w najnormalniejszym przedszkolu i zwykłej szkole)
                możemy zetknąć się z zakompleksionym rodzicem i jego przerosłą
                ambicją. Dyskusji więc nie podlegają te dwie sytuacje.
                Fizjoterapia jest kierunkiem uniwersyteckim. W krajach zachodnich
                wykładana jest na Uniwersytetach, a u nas na akademii medycznej lub
                uniwersytecie (jako dziedzina rehabilitacji lub jako odrębny
                kierunek). Mamy więc i doktorów i profesorów w tej dziedzinie.
                Fizjoterapeutą nazwiemy więc absolwenta szkoły średniej
                (amerykańskiego college-u), ale i absolwenta z tytułem magistra lub
                doktora. Delacato (współtwórca metody, o mniejszych zdolnościach
                marketingowych) to z kolei psycholog. Jaki stopień naukowy ma Doman
                (i, czy w ogóle ma ) – nie znalazłam, możliwe, że nie. Wiadomo, że
                jest twórcą Institute For The Achievement Of Human Potential
                (instytut rozwoju możliwości intelektualnych), ma za sobą ponad 40
                letnią praktykę zawodową, jest autorem wielu publikacji, paru
                bestsellerów.
                Od razu powiem – nie moja działka. Rozmawiałam na ten temat z jednym
                doktorem rehabilitacji i jedną Panią psycholog (psychologia małego
                dziecka). Coś tam wiedzieli – nie za dużo. Moje wiedza na ten temat
                oparta jest przede wszystkim na własnych doświadczeniach i
                doświadczeniach znajomych (4 rodziny, 6-cioro dzieci).
                Oto krótka historia:
                Moja córeczka urodziła się, gdy byłam już sporo po 30-ce. Uraz
                okołoporodowy sprawił, że dziecko urodziło się w bardzo ciężkim
                stanie. Najpierw były obawy o życie córeczki, potem o jej zdrowie.
                Wtedy zaczęłam szukać metod wspomagających rozwój dziecka. W moim
                przypadku tak się zaczęło. A potem była fascynacja metodą, jej
                skutecznością. Córeczka jest zdrowym dzieckiem o fenomenalnych
                zdolnościach. Jaki był (i, czy w ogóle) wpływ metody na rozwój
                dziewczynki, tego nie wiem, choć głęboko wierzę, że był.
                Pytałaś o starą metodę Domana. Ja zaczęłam od starej. Może to nie
                był jeszcze dobry czas na Domana (12 m-c życia córeczki), bo
                początkowo córeczka nie wykazywała wielkiego zainteresowania
                planszami z czerwonymi literami. Od znajomej dowiedziałam się, że są
                takie karty, ale z obrazkami. To był strzał w dziesiątkę. Kupiliśmy
                na Allegro. Niby nic takiego, ale kolorowe książeczki, zabawki
                interaktywne bardziej i mniej chińskopochodne poszły w odstawkę.
                Nastąpił wtedy prawdziwy boom – córeczka poznawała codziennie kilka
                nowych słów. Szło jak burza. Można by książkę pisać. Jaki jest efekt
                po 1,5 rocznej zabawie, napisałam wyżej. I nie chodzi wcale o
                czytanie – budowała proste zdania w wieku 18 mc-y, złożone zdania
                przed ukończeniem 2 roku, a teraz, to mówi właściwie już jak dorosły.

                Teraz powiem tak: Każda metoda ma zwolenników i przeciwników.
                Słyszałaś może o Helen Doron? Logopedzi mówią, by nie uczyć obcego
                języka zanim dziecko nie skończy 5 lat. I co z tego? Na zajęcie w
                szkole Doron (lub innych podobnych) uczęszcza kilku moich znajomych.
                Mówią pięknie po polsku, a nowe zwroty angielskie łapią zaskakująco
                szybko.
                A słyszałaś o metodzie Suzuki? To nauka gry na instrumentach bardzo
                małych dzieci. Nasza nauczycielka od skrzypiec powiedziała, że
                kiedyś wyśmiałaby każdy pomysł nauki gry na skrzypcach dziecka
                poniżej 5 roku życia. Teraz uczy 2,5-3 latki i jest pełna entuzjazmu
                w tym, co robi.
                Dziś tyle. Pozdrawiam.
                P.S. Co do tekstu przytoczonego przez Ciebie - nie mówmy o chorym
                dziecku. Jest parę opini, że bezużyteczne, że szkodliwe... Ale w
                czym, przepraszam bardzo?... Dla mnie taka opinia jest trochę
                zabawna. Nauka z tablicami to zabawa, jak każda inna. I nauka, jak
                każda inna - jak nauka posługiwania się łyżką, zakładania
                rajstopek... Można uczyć ubierania się 2-latka, ale można i czekać
                aż przyjdzie "jego czas"i dziecko pójdzie do zerówki... Zaburzenie
                rozwoju emocjonalnego, strata czasu, pieniędzy... Dla sfrustrowanego
                rodzica zabawa z klockami może okazać się ponad jego siły...
                • zuzanka89 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 11.02.08, 00:39
                  Witaj,
                  Od razu przypominam sie o link do wydawcy nowej metody Domana, lub
                  do strony ktora ta metode popularyzuje.
                  Zawezenie naszej dyskusji do dzieci wylacznie zdrowych uwazam za
                  bardzo dobry pomysl (oczywiscie i do zdrowych rodzicow). Co do
                  stosownosci jakiejkolwiek metody w przypadku dziecka z uszkodzeniami
                  w muzgu - nie wypowiadam sie bo nie mam o tym zielonego pojecia.
                  Doman jest fizykoterapelta (wikipedia zaklada tu: fizykoterapie
                  i rechabilitacje, Ty postulujesz jedynie fizykoterapie) wiec chodzby
                  nawet mial tytul naukowy staje sie malowiargodny w momencie gdy jego
                  metody sa szeroko krytykowane (tekst przytoczony przezemnie jest
                  krytyka Domana i jego metod, pochodzi z wikipedi - jak podalam
                  wyzej). Krytykuje go i ostrzega przed nim American Academy of
                  Pediatrics gdyz jego metody nie maja zadnego potwierdzenia naukowego
                  (bo Doman nie bazuje w swoich teoriach i metodach na nauce ale na
                  swoich spostrzezeniach na dzieciach z uszkodzeniem muzgu).
                  Doman w swojej ksiazce "jak nauczyc male dziecko czytac?" pisze
                  tak: "Przypuscmy, ze mamy przed sobą trojke siedmioletnich dzieci:
                  Alberta, ktoremu usunieto polowe mozgu; Wojtka, ktory ma calkowicie
                  normalny mozg; i Karolka, ktory byt leczony zachowawczo i ktory
                  obecnie funkcjonuje w pelni normalnie, chociaz miliony komorek jego
                  mozgu sa martwe. Albert bez polowy mozgu jest tak inteligentny jak
                  Wojtek. Tak samo Karol z milionami martwych komorek w glowie.
                  Co dolega milemu, przecietnemu, zdrowemu Wojtkowi? Co dolega zdrowym
                  dzieciom?" ... "Kiedy czlonkowie zespolu zobaczyli wiele dzieci z
                  uszkodzeniem mozgu czytajacych i to czytających dobrze w wieku
                  trzech lat, stalo się jasne, ze cos niedobrego dzieje sie ze
                  zdrowymi dziecmi. Skutkiem tego jest miedzy innymi ta ksiazka.
                  Zawartosc ksiazki jest dokladnie tym, co mowilismy rodzicom dzieci
                  chorych i zdrowych od 1961 roku."
                  Wlasnie tu jest dla osob krytykujacych metode Domana sedno sprawy.
                  Fizykoterapelta (no fakt pracujacy z dziecmi ale z dziecmi z
                  uszkodzeniem mozgu) mowi rodzicom, ze z normalnymi i zdrowymi
                  dziecmi jest cos nie tak gdyz zespol w ktorym pracuje osiaga duze
                  sukcesy w leczeniu dzieci z uszkodeniem mozgu. Nie ma na to zadnych
                  badan. Poprostu to wie. Wie i jez, ze "Dzieci moga czytac slowa gdy
                  maja rok, zdania gdy maja dwa lata i cale ksiazki gdy maja trzy
                  lata — i uwielbiaja to." A z kad to wie? Wydedukowal obserwujac
                  dzieci z uszkodzeniem mozgu. Napisal ksiazki o tym jak nuczyc
                  dziecko: czytac, matematyki, wiedzy encyklopedycznej, wspanialej
                  sprawnosci fizycznej; jak poszezyc inteligencje i jak bystre jest
                  Twoje dziecko. Te ksiazki skierowane sa do dzieci zdrowych. (Od razu
                  zeby nie zaponiec prosze o link do artykolow o ktorych wspominalas,
                  lub gdzie i w ktorych latach byly poblikowane - napisalas, ze jest
                  autorem ksiazek i artykulow). Moze sie powtoze, ale to jest w tej
                  kwestji bardzo wazne - ta metoda zostaly skrytykowane jako metoda
                  nie majaca zadnego naukowego uzasadnienia i co najwazniejsze w
                  testach kontrolowanych naukowo okazala sie nieskuteczna. Wlasnie
                  dlatego osoby przeciwne metodzie Domana w kestji nauki cztania
                  malych dzieci (w tym noworodkow i niemowlat) mu nie wieza. Te osoby
                  bardziej wieza American Academy of Pediatrics, psychologom i innym
                  niz Domanowi (fizykoterapelcie, autorowi poradnikow). To jest tez
                  kwestja kto dla kogo jest autorytetem. Ty zaczelas od starej metody
                  Domana, przeszlas na nowa bo powiedziala Ci o niej kolezanka.
                  Smieszy Cie "pare opini" (krytyka z wikipedi) bo bardziej wiezysz:
                  Domanowi, swojej kolezance i swojemu doswiadczeniu we wspomaganiu
                  rozwoju coreczki w zwiazku z problemami. Masz do tego prawo i inne
                  osoby ktore wieza w przeciwienstwie do Ciebie w nauke i metody
                  ktorych skotecznosc jest potwierdzona naukowo tez.
                  Co jeszcze mozna tej metodzie zazucic? To co juz wczesniej
                  zasugerowalam - po co uczyc dziecka czytania globalnego (zakladajc
                  ze metoda Domana byla by prawda, choc nie jest)? Jaki ma to sens tak
                  zastanowmy sie czysto juz teoretycznie? Ty napisalas, ze w koncu i
                  tak dziecko uzywa liter, dlaczego wiec nie zaczac od liter?
                  Nauka tablicami nie jest zabawa jak kazda inna. Lyzke dajesz dziecku
                  gdy ono umie ja wziasc od Ciebie, pokazujesz jak ubierac rajstopki
                  gdy dziecko jest na tyle rozwiniete, zeby umiec wziasc je do reki i
                  zrozumiec co od niego oczekujesz. Dwumiesiecznemu dziecku mozna
                  dawac te rajstopki chocby milion razy i drugi milion tlumaczyc jak
                  je zalozyc i nic to nie da. W nauce cztania nie czekasz az dziecko
                  rozwinie sie do poziomu czytania, nie czekasz az jego wzrok
                  naturalnie dojrzeje tylko sztucznie go symulujesz, na wlasna
                  odpowiedzialnosc. Doman zaleca w swojej metodzie systematycznosc i
                  jako konieczne uwaza by matka byla entuzjastycznie nastawiona. Piec
                  razy dziennie, codziennie przez okreslony czas matka ma byc
                  entuzjastycznie nastawiona i z radoscia pokazywac dziecku karty,
                  przez jakies rok do dwoch. Czy czymkolwiek innym, ktokolwiek tak sie
                  bawi? Systematycznosc w zabawie? Nakazany entuzjazm. Okreslona
                  dlugosc czasu. Czy to jest zabawa?
                  Pytasz w czym ta metoda jest szkodliwa. W tym, ze oklamuje ludzi, ze
                  zaniedbuja wlasne dzieci nie uczac ich czytania. Klamie ze mozna
                  wplynac na inteligencje dziecka. Strata czasu dlatego, ze jej
                  dzialanie jest nie potwierdzone naukowo (nie ma zadnych dowodow, ze
                  dziala). Strata czasu dlatego, ze paradoksalnie konczac ja dochodzi
                  sie do punktu wyjscia przy normalnym czytaniu - liter. Strata
                  pieniedzy, to za ksiazki ktore sa ni mniej ni wiecej a jedynie
                  czyjms pogladem i rzyczeniem. Strata pieniedzy za materialy (w moim
                  osadzie bardzo te metode propaguja osoby ktore potem sprzedaja takie
                  zastawy na allegro).
                  Pozdrawiam
                • zuzanka89 na koniec :) 12.02.08, 20:08
                  Dorcia nie odpowiedzialas, przyjmuje wiec do wiadomosci, ze
                  rozumiesz juz z czego wynika postawa przeciwnikow metody Domana.
                  Odnalazlam tez juz o co chodzi z nowa metoda Domana. Jeden ze
                  sprzedawcow na allegro proponuje zestaw "Naucz swoje dziecko czytac
                  *1-5 r.z.* G.Doman" Tablice słowno-obrazkowe z wykorzystaniem metody
                  Domana dla dzieci w wieku 1-5 lat. W zestawie jest tez przewodnik do
                  tej metody ale nie posiada autora. Wyraznie jest tez napisane, ze sa
                  to ich tablice i roznia sie od tych Domana.

                  Dodatkowo pare cytatow:
                  "Wbrew wielu, stanowczo zbyt rozpowszechnionym ksiazkom, radzacym,
                  jak podniesc iloraz inteligencji Twojego dziecka, co robic, aby
                  dziecko bylo swietnie rozwiniete umyslowo, jak nauczyc male dziecko
                  czytac czy (najnowsza i najbardziej niedozeczna ze wszystkich), jak
                  nauczyc male dziecko matematyki - we wczesnych latach nie nalezy
                  zbyt wiele w tej sprawie robic." ... "Nalezy natomiast poswiecac mu
                  jak najwiecej uwagi, bawic sie z nim, rozmawiac, czytac mu,
                  odpowiadac na rozliczne pytania."
                  Rozwoj psychologiczny dziecka od 0 do 10 lat - poradnik dla
                  rodzicow, psychologow i lekarzy. Gdanskie Wydawnictwo Psychologiczne.
                  F. L. Ilg, L.Bates Ames, S. M. Baker [sa wspolzalozycielami
                  Instytutu Rozwoju Dziecka powstalego na Uniwersytecie w Yale w
                  Stanach Ziednoczonych]

                  "Aby moc nauczyc sie czytac dziecko mosi dysponowac niezbednymi
                  zdolnosciami w zakresie analizy i syntezy zarowno wzrokowej, jak i
                  sluchowej, pozwalajacymi na spostrzeganie i odroznianie od siebie
                  prostych i zlozonych znakow graficznych oraz na prawidlowe
                  rozpoznawanie glosek, zarowno wypowiadanych oddzielnie jak i
                  stanowiacych czesci wypowiadanego wyrazu. Dziecko nie moze mylic
                  okreslonych glosek z innymi, podobnie brzmiacymi, oraz powinno
                  rozpoznawac wyraz wymawiany z rozna intonacja. Potrzebny jest zatem
                  dziecku odpowiedni poziom sluchu fonematycznego oraz prawidlowa
                  wymowa glosek."
                  Psychologia rozwoju czlowieka tom 2. Wydawnictwo naukowe PWN
                  B. Harwas-Napierala, J. Trempala

                  "Dziecko z dysleksja czyta znacznie gorzej niz inne dzieci w jego
                  grupie wiekowej. Najnowsze badania wykazaly, ze trudnosci w czytaniu
                  maja zwiazek ze zdolnoscia rozruzniania subtelnych roznic w
                  dzwiekach. W jezyku istnieja jednostki dzwikowe, zwane fonemami, a
                  zatem pierwszym krokiem w nauce czytania jest polaczenie
                  odpowiedniego dzwieku z jego graficznym symbolem w alfabecie."
                  Twoje dziecko. The American Academy of Child and Adolescent
                  Psychiatry. Wydawnictwo Jacek Santorski.

                  Dlatego ja stawiam na lafabet smile Nie bede dla "ulatwienia" przez
                  okres 1 -2 lat, 5 razy dziennie, codziennie, z radoscia pokazywac w
                  szybkim tempie (tak by zainetresowac) i z odpowiednim entuzjazmem
                  (tak by nie znudzic) kartonikow. Dla "utrudnienia" zycia sobie i
                  coreczce kupie jej puzle piankwe z literkami (lub klocki), naucze ja
                  32 liter. Dalej bede jej cztac ksiazeczki ktore uwielbia. Tak, nie
                  dane jej bedzie zabawa w nauczenie sie kilku tysiecy wyrazow
                  globalnie (91 godzin straconych w przypadku gdyby przyjemnosc nauki
                  trwala tylko rok, 182 godziny gdyby trwala 2 lata - na dzien (5
                  sesi) zakladam tylko 15 minut (3 minuty na sesje))wink

                  Ps. Nie boje sie zalewu geniuszow - takiej konkurencji dla mojej
                  corki wink - metoda Doman jest stosowana w stanach zjednoczonych od
                  lat 60 i czy widzicie efekty? Dlaczego nadal imprtuja naukowcow?
                  Gdzie sa Ci geniusze?
              • aniucha333 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 18.02.08, 07:56
                Hey:

                Jest takie nastawienie do Domana na swiecie. AAP (American Academy
                of Pediatrics) bardzo powazana instytuacja ALE to oni 20 lat temu
                postulowali zeby nie karmic piersia. Dzis mowia odwrotnie. Jeszcze
                nie dawno polecali OTC (over the counter medication) czyli leki bez
                recepty jakies 6 miesiewcy temu zaczeli bic na alarm ze dzieci
                ponizej 2 roku zycia umieraja od tych lekow. I jak tu wierzyc tym
                opowiesciom i ostrzezeniom?

                Miej troche wlasnej opinii i nie ulegaj tak pierwszej lepszej
                osobie. Sluchaj samej siebie a nie tysiecy ludzi dokola ciebie nawet
                jak maja ilosc tam jakis tytulow.
      • bj32 Zuzanka i Dorcia:) 11.02.08, 07:37
        Jeśli chcecie porozmawiać prywatnie we dwie, to nie mam nic
        przeciwko, ale moze jednak na mailu..."
        Pozdr.
        • martucha90 Protestuję!!! 11.02.08, 14:16
          bj32 napisała:

          > Jeśli chcecie porozmawiać prywatnie we dwie, to nie mam nic
          > przeciwko, ale moze jednak na mailu..."
          > Pozdr.

          Protestuję!!! Ja to czytam z wielką uwagę i chcę czytać dalej.
          Bardziej mnie to interesuje niż o kotku, wiesz bj32?
          • bj32 Re: Protestuję!!! 11.02.08, 14:24
            "Bardziej mnie to interesuje niż o kotku, wiesz bj32?"
            O jakim znowu kotku?
            • martucha90 Re: Protestuję!!! 11.02.08, 14:34
              Persie. Niebieskim rosyjskim. Wszystko jedno jakim. Nie wyganiaj
              nikogo na prywatnego maila, tylko dlatego że... No właśnie nie wiem
              dlaczego. Że posty długie? Ja tam daję radę ozebrać tyle literków.

              Dziewczyny mówcie o Domanie dalej, mnie to też dotyczy, proszę.
              • bj32 Re: Protestuję!!! 11.02.08, 14:49
                "No właśnie nie wiem dlaczego. Że posty długie?":

                forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html

                Tamże:
                "Pisz zwięźle i na temat."
                "Jeśli dyskusja przerodzi się w prywatną pogawędkę, kontynuuj ją
                poza forum."
                • martucha90 Re: Protestuję!!! 11.02.08, 15:02
                  > Pisz zwięźle i na temat

                  Na temat piszą na pewno, a że nie zwięźle - może nie zawsze się da?
                  Cytują sobie jakieś badania i dziękują za te cytaty, czyli to są
                  ważne rzeczy, a nie przegadania.

                  > "Jeśli dyskusja przerodzi się w prywatną pogawędkę, kontynuuj ją
                  > poza forum."

                  Nie nazwałabym ich dyskusji "prywatną pogawędką", analizują metodę
                  domana i jej wpływ na _małe dziecko_. Jesteśmy w temacie. Prywatne
                  pogawędki to były te o kotku, którego już nie pamiętasz. Mam się
                  wtrącić im jakkolwiek, żeby to nie było prywatne, tylko między
                  trzema osobami? Wtedy będzie zgodnie z regulaminem?
        • mama303 Re: Zuzanka i Dorcia:) 11.02.08, 18:58
          bj32 napisała:

          > Jeśli chcecie porozmawiać prywatnie we dwie, to nie mam nic
          > przeciwko, ale moze jednak na mailu..."
          > Pozdr.
          A ja z zaciekawieniem czytałam te dyskusję sad
        • zuzanka89 Re: Zuzanka i Dorcia:) 11.02.08, 23:31
          Faktycznie, to ja zaproponowalam Dorci dyskusje. Faktycznie moglo to
          zabrzmiec jako chec dyskusji tylko miedzy nami dwiema i wreszcie to
          tez prawda posty sa bardzo dlugie. Moja wina. Niemniej jednak
          wystarczy je przeczytac, zeby zobaczyc, ze to nie jest prywatna
          pogawedka. Temat metody Domana przewija sie na forach: male dziecko,
          wychowanie, pomoz dziecku rozwinac skrzydla i zwykle konczy sie
          klutnia, pytaniami bez odpowiedzi. Czemu na nie nie odpowiedziec?
          Zreszta przekopalam ksiazki i znalazlam fajne argumenty przeciwko
          metodzie Domana - niezdzierze jak nie napiszewink
          • bj32 Re: Zuzanka i Dorcia:) 11.02.08, 23:33
            OKsmile Może nawet lepiej, jak będzie wątek ze szczegółami tej metodysmile
            Pozdr.
    • anias29 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 08.02.08, 11:42
      Nie uczę. Dziecko samo się nauczyło.
      • kora266 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 10.02.08, 12:47
        Nie ucze, ma niespelna 2 lata i jest na etapie nocnikowania. Uwazam, ze w tym wieku dla dziecka to za wczesnie i swiadczy raczej o przerosnietych ambicjach rodzicow a nie samej checi ich dzieci. Bede uczyc, jak przyjdzie na to czas, na razie niech uczy sie przez zabawe. Jeszcze przyjdzie czas na obowiazki.
        • anias29 kora266 10.02.08, 21:22
          > Nie ucze, ma niespelna 2 lata i jest na etapie nocnikowania.
          > Uwazam, ze w tym wieku dla dziecka to za wczesnie i swiadczy
          > raczej o przerosnietych ambicjach rodzicow a nie samej checi ich
          > dzieci.

          A co jeśli 2-latek natrętnie i z uporem maniakawink pyta o każdą
          literę i cyfrę - na szyldach, tablicach rejestracyjnych, itp -
          odpowiadać mu, że jeszcze nie pora, żeby to wiedział?wink
          • bj32 Re: kora266 11.02.08, 07:34
            "odpowiadać mu, że jeszcze nie pora, żeby to wiedział?wink"
            A w żadnym wypadku! Trzeba cierpliwie wyjaśniać te litery i cyfry,
            bo jak mu zabronisz, to gotów sie zrazić, zamknać w sobie,
            zniechęcić i odbierzesz mu szansę na normalną egzystencję. Jeszcze
            grabarzem zostanie, albo innym kryminalistą...
            wink))
            • kora266 Re: kora266 11.02.08, 07:39
              Amensmile). Lepiej bym tego nie ujela bj32smile
            • anias29 bj32 11.02.08, 17:23
              Hihiiiibig_grinD

              Mnie chodziło raczej o fakt, że nie każdy znający alfabet i umiejący
              czytać 2-latek jest przejawem przerostu ambicji u rodzicówwink
              Sama mam takiego już 3-latka, co to czyta, liczy i rachujewink i wciąż
              się tłumaczę (sama nie wiem dlaczego heh) przed różnymi znajomymi,
              że nie - nie uczyłam na siłę, nie zmuszałam do nauki, itd.
              • myelegans Re: bj32 11.02.08, 18:45
                ania tez tak mam. Lapie sie na tym, ze tlumacze sie nawet przed
                obcymi, ze ja mojego 3letniego dziecka do niczego nie zmuszam i nie
                przerostow. Jak jedziemy metrem, czy autobusem, a on na glos
                wszystkie znaki i reklamy czyta i pyta jak sie co czyta, wiec
                trudno, zebym mu nie odpowiadala, albo jak dodaje i odejmuje, i mnie
                pyta o weryfikacje, albo jak mowi, ktora jest godzina.
                Tak samo bylo jak jako 1.5roczniak w wozku wykrzykiwal w sklepach
                wszystkie litery jakie zobaczyl, z wielkim podnieceniem i kazal
                weryfikowac.
                • bj32 Re: bj32 12.02.08, 02:12
                  No jak chce, to niech sie uczy. Różne dzieci różnie lubią. Ja sobie
                  po prostu prywatnie uważam, że pan Doman pewnie jest czy był mądrym
                  człowiekiem, ale "uczenie się" przez trzylatka, "uczenie przez
                  rodzica" dziewięciomiesieczniaka to różne sprawy.
                  A jak już umie, to sie nie ma co tłumaczyć.

                  Tylko tak to fajnie zabrzmiało z tym zabranianiemwink))
    • koza_w_rajtuzach Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 11.02.08, 18:43
      Nie uczę. Właśnie bawi się lalkami i uważam, że to odpowiednie zajęcie dla
      dwuletniej dziewczynki. Literkami interesuje się, zna ich kilka i czasem pyta
      się jak nazywa się dana litera. Gdyby ją to nie interesowało to nie czułabym
      potrzeby, aby ją tego uczyć.
      Jest wrażliwą, grzeczną i mądrą dziewczynką. Na razie niech cieszy się
      beztroskim dzieciństwem, a na naukę taką poważniejszą przyjdzie czas później.
      Szczerze mówiąc wolę z nią pokicać jak króliczek, poskakać po sofie, pokazać jak
      lata ptaszek niż uczyć czytać.
      • mama_kotula Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 11.02.08, 18:50
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Na razie niech cieszy się beztroskim dzieciństwem, a na naukę taką
        poważniejszą przyjdzie czas później. Szczerze mówiąc wolę z nią pokicać jak
        króliczek, poskakać po sofie, pokazać jak lata ptaszek niż uczyć czytać.

        Ja natomiast nie znoszę kicać jak króliczek ani pokazywać jak lata ptaszek,
        tudzież wzruszać się kwiatkiem, listkiem i innymi zjawiskami przyrody.
        A moje zdanie na temat szczęśliwego beztroskiego dzieciństwa napisałam tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1014&w=72663094&a=72970466
        • mama-ola Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 12.02.08, 09:02
          Często zauważam w forumowiczkach taką ukrytą niechęć do książek,
          taką reakcję, że czytanie = zmuszanie, nauka, coś okropnego,
          zabranie dzieciństwa. Wydaje mi się, że jest to odzwierciedleniem
          ich postawy wobec książek, tego, z czym im, dorosłym, się książki
          kojarzą. Jak pokazują statystyki, czytanie ksiażek w Polsce nie jest
          popularnym sposobem spędzania czasu. A jak dorośli mają do tego taki
          stosunek, to trudno, by dzieciom zaszczepiali coś innego.

          To taka uwaga ogólna - nie kieruję jej do nikogo osobiście, bo nie
          zamierzam się kłócić. Przyszła mi do głowy po tych różnych wątkach,
          typu "presja - dwulatek nie mówi" i "czy uczycie czytać" itp.
          • mama303 Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 12.02.08, 19:52
            mama-ola napisała:

            > Często zauważam w forumowiczkach taką ukrytą niechęć do książek,
            > taką reakcję, że czytanie = zmuszanie, nauka, coś okropnego,
            > zabranie dzieciństwa.

            Mylisz dwie kwestie. My strasznie duzo czytamy od zawsze ale jestem
            zdecydowana przeciwniczką nauki czytania 1,5 roczne dzieci /czy
            jeszcze młodsze/ bo nie sa na to gotowe ani im to niepotrzebne do
            zycia. Co innego poznawac sobie literki /dzieci przewaznie sie tym
            interesują same z siebie/ a co innego uczyć czytać maleńkie dziecko
            systematycznie jakąś metodą.
            • mama-ola Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 13.02.08, 08:32
              Miałam na myśli czytanie dziecku, a nie naukę czytania, niezbyt
              precyzyjnie się wyraziłam.
    • na_pustyni Re: Czy uczycie czytać swoje dzieci? 12.02.08, 20:37
      Ja nigdy nie uczyłam, sama zainteresowała się literami, ma niespełna 2.5 roku i
      rozróżnia ich kilkanaście
    • jovi78 ja uczę...a w zasadzie bawimy się w czytanie 12.02.08, 20:56
      Metodą Domana od około miesiąca, córka traktuje to jako zabawę i bardzo to lubi, zajmuje to w sumie kilka minut dziennie. Teraz czekam na efekty smile
      • woi.mi Re: ja uczę...a w zasadzie bawimy się w czytanie 22.05.08, 12:02
        Jak dziecko będzie chciało to metoda Domana nie będzie mu potrzebna.To raczej
        wiek na poznawanie świata realnego , a nie abstrakcję. Ja wcześnie czytałam i
        potem cały czas siedziałam z książeczkami, do tej pory nie lubię wysiłku fizycznego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka