Dodaj do ulubionych

"przemoc" u lekarza

24.02.08, 23:17
drogie mamy, mam 2,5 letnią córkę i dylemat. do listopada zeszłego roku nie
było problemu z wizytą u lekarza czy podaniem leku. w listopadzie córka
zachorowała, lekarz zalecił antybiotyk który trzeba było odstawić bo miała po
nim biegunkę, lekarka przepisała kolejny antybiotyk wyjątkowo paskudny w
smaku, ponieważ z córą było już kiepsko, jak to się mówi leciała przez ręce,
próbowałam wlewać jej ten antybiotyk na siłe do gardła. skonczyło się
zwracaniem leku, poszłam po rozum do głowy zmieniłam pediatrę, a ten zapisał
lek w zastrzykach.
Efektem tych ciężkich chwil jest uraz mojej córki do jakichkolwiek lekarzy,
leków czy badania. Na próbę zwykłego osłuchania do niedawna reagowała spazmami
nie mówiąc o zaglądnięciu do gardła czy podaniu leku.
Powiedzcie jak to jest z Waszymi dziećmi, czy zawsze udaje się Wam wytłumaczyć
konieczność badania bez przytrzymywania na siłe, czy zawsze udaje sie Wam
podać lek?
Bo ja nie wiem co robić, z jednej strony mam dziecko któremu wszystko jestem w
stanie wytłumaczyć, przekonać, nie używam siły po prostu gadu gadu aż jest
akceptacja. A tu z drugiej strony jadę z nią do lekarza i "zmuszam" ją pomimo
jej strachu, bo wiem że trzeba zaglądnąć do uszka, do gardła itd. Oczywiście
tłumaczę staram się przekonać ze to nic złego ale mam wrażenie że strach przed
bólem [wspomnienie zastrzyków] powoduje że córa w pada w panikę i nic do niej
wtedy nie dociera.
Czy tak ma być? czy u Was też tak jest? Dołuje mnie to strasznie, bo
chciałabym żeby córa miała do mnie zaufanie na całej linii a jak ma mieć skoro
mamuśka ją przytrzymuje za rączki nózki i co się da żeby lekarz mógł zrobić
swoje??
Teraz już jest mała poprawa, tłumaczę przytulam i da się osłuchać ale za żadne
skarby nie otworzy buzi i nie pokaże gardła, nie da się dobrowolnie dopuścić
do ucha.
co radzicie?
Obserwuj wątek
    • anita53 Re: "przemoc" u lekarza 24.02.08, 23:32
      Jedyne co mogę Ci doradzić to bawić się z dzieckiem w
      lekarza...odgrywanie ról na zmianę, misiowi, lalce, dziecku,
      sobie... itd. aż znowu się oswoi. Nie ma innego wyjścia. W moim
      przypadku zadziałało.
    • dzika41 Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 00:00
      Kup zestaw 'mały lekarz' coś w tym stylu i pobaw się z córeczką w lekarza, leczenie misia, ulubionej lalki
      Możesz jeszcze 'zamówić' wizytę domową pediatry, może wtedy bez otoczki przechodni (korytarz, dorosłe osoby w fartuchach) a na 'swoim terenie' da się zbadać na spokojnie.
      I bardzo ważne jest żeby lekarz miał podejście do dziecka, żeby potrafił je zająć, odwrócić uwagę.
      • pucka1234 Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 00:38
        zestaw małego lekarza mamy, córa od tamtego czasu non stop robi zastrzyki
        wszystkim misiom, w międzyczasie była jeszcze operowana na przepukline co
        również "odbiło się" na misiach, bo mają kilka razy dziennie pobieraną krew do
        badania wink. ech poprostu widzę że ona to przeżywa bardzo i mnie to gnębi. a
        teraz zapalenie ucha złapała i mam powtórkę z rozrywki czyli primo zastrzyki po
        drugie trzeba zaglądać do uszka.
    • royalmail Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 00:23
      Nie martw się, to nie narusza zaufania.
      Bezcennym sprzymierzeńcem w takich przypadkach okazuje się lekarz "z
      podejściem" do dzieci lub wesoła pielęgniarka smile.
      Kiedyś też nad tym dokładnie samym myślałam, obawiając się
      konsekwencji (a to jakiś uraz, a to brak zaufania dziecka do mnie mi
      sie pałętał po głowie). Nic z tych rzeczy. Gadu-gadu przed, gadu-
      gadu po, sporo tłumaczenia i niedemonizowanie, zdecydowana postawa
      (a nie "ryczę razem z moją dzidzią") i ...w końcu dzieci akceptują
      pewne działania. Ja też niejednokrotnie trzymałam córkę za główkę i
      rączki u laryngologa, czy wlewałam lekarstwo. Ale później
      przytulasz, jesteś obok, i tyle. Córa ma już prawie 16 lat i nie
      odniosła urazu psychicznego - ba, nawet tego nie pamięta. Jesteśmy
      bardzo żżyte.

      Trzeba umieć wybierać mniejsze zło i tyle. z naszymi dziećmi jest
      tak, że gdy nawet są duże nie zawsze wiedzą, co dla nich wskazane smile
      Od tego jest rodzic.
      • malgosiek2 Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 23:06
        Hehe ja się ostatnio zabawiałam w wesołą pielęgniarkę i 6 latkowi
        robiłam iniekcje "bez"igły.
        A do zabiegowego weszła mama w asyście taty i chcieli trzymać
        dziecko siłą-głównie tu tata był potrzebny.
        Ja bez pomocy taty zrobiłam domięśniowo antybiotyk i ze zdziwieniem
        mamy,że obyło się bez histeriismile)
        Pzdr.Gośka
    • beatazet Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 08:13
      Witam.
      Całkiem Cię rozumiem , bo moja długo nie chciała do lekarza wejść, położyć się
      na kozetce, być osłuchana. Strasznie to przykre gdy łapała się mnie jak małpka a
      ja na siłę ją odciągałam , aby lekarka zbadała.
      Z czasem minęło. Chociaż położyć się i tak nie da. Kozetek boi się panicznie.
    • mama-ola musi być lekarz z dobrym podejściem 25.02.08, 08:41
      Mój synek zawsze u lekarza wpadał w histerię, cały drżał, widać
      było, że nie panuje nad tym. Aż do dnia kiedy się przeprowadziliśmy
      i poszliśmy do innej lekarki...

      Cudowna kobieta, ja nie wiem, jak ona to zrobiła, ale zaglądała mu
      do gardła chyba 4 czy 5 razy "no pokaż, niech ja spojrzę jeszcze
      raz, no coś strasznego! pokaż też mamie" - a mój Antoś rozdziawiał
      buzię na życzenie, do lekarki, do mnie, pod oknem, pod lampą, gdzie
      się tylko poprosiło.

      Lekarka poprosiła, by się położył na kanapce - mały stawił opór,
      a na to lekarka zaproponowała, żebym ja się położyła, a mały na
      mnie. I zadziałało. Miała takie różne swoje sposoby na wszystkie
      elementy badania.

      Co chwilę synek dostawał naklejkę, patyczek (nowy oczywiście),
      jakieś pudełeczko (ma je do dziś).

      Widać było, że kobieta zna się na dzieciach, mój syn czuł się bardzo
      swobodnie, coś tam jej opowiadał.

      Wszystkim mamom życzę takiej lekarki smile
      • kanga_roo Re: musi być lekarz z dobrym podejściem 25.02.08, 11:15
        to prawda, że wiele zależy od podejścia - lekarza i rodzica; niby
        mamy świetną lekarkę, ale zawsze są do niej okropne kolejki, więc
        siłą rzeczy sama zaczynam sie u niej spieszyć, co skutkuje rykiem i
        protestem dziecięcia - nawet, kiedy jest zdrowe. natomiast kiedy
        wetknął sobie patyk do oka, bolało go i miał prawo protestować,
        zachował się spokojnie i współpracował z lekarzem - bo facet dał mu
        czas na oswojenie z sobą i gabinetem, był spokojny, nawet
        niespecjalnie go zabawiał, zachowywał się normalnie, jakby pacjent
        miał lat 20 a nie 2. dziecko pozwoliło się zbadać, wyciągnąć
        paprochy z oka, zakropic oczy, zakleić opatrunkiem, a na końcu
        wizyty jeszcze samo odbierało od lekarza kartę informacyjną. więc u
        nas - tylko spokój i nic na siłę.
    • gosika78 Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 11:24
      My robimy tak, że lekarka najpierw zagląda mi do gardła i mnie osłuchuje, córa obserwuje, raz nawet dostała do posłuchania, jak bije moje serce. Po takm pokazie na spokojnie daje się przebadać, robi tylko "podkówkę" jak lekarz bada brzuch. Po przebadaniu żąda naklejki i zadowolona wychodzi z gabinetu wrzeszcząc "do widzenia".
      Bardzo dużo zależy od lekarza.
      • phantomka Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 11:46
        Mi tez sie wydaje, ze dobry jest sposob "najpierw mama, pozniej
        corka" Poza tym, wazny jest lekarz. Jego cierpliwosc, usmiech. Moja
        lekarka ma bardzo cieply glos, ogrzewa sobie rece i wszystkie
        sprzety, zanim dotknie Maryski. Mowi, co teraz bedzie robic, itd. A
        corka ma duzo przezyc z powodu wizyty w szpitalu. Nie pamieta ich i
        bardzo lubi chodzic do lekarza. Lekarstwa tez lubi brac, ale
        pamietam jak kiedys dostala gorzki antybiotyk, to pozniej zrazila
        sie do lekow na jakis czas. Dlatego teraz jak ide do lekarza, to
        zawsze prosze o "dobre" leki, bo corka musi codziennie przyjmowac
        swoje lekarstwo i nie chce, zeby miala z tym problem.
    • ewcia1980 Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 15:20
      U mnie pomogła zmiana ośrodka zdrowia i lekarza.
      Na poczatku corke zadeklarowałam do tego samego osrodka gdzie ja
      naleze. wybór wsród pediatrów był praktycznie zaden.
      Chodziłam wiec do lekarki, która przyprawaiała o histerie moje
      dziecko a mi na maksa podnosiła cisnienie.
      wizyta wygladała w ten sposób :
      - szybciej, szybciej - a tak w ogóle to czego pani ode mnie chce? -

      gabinet - szary, smutny i nieprzyjemny!

      poza tym lekarka zawsze miała do mnie jakies "halo"
      zmieniłam osrodek zdrowia po tekscie lekarki, ze małego dziecka nie
      ciaga sie po swiecie gdy przyszłam na wizyte z 8-miesieczna corka
      aby osłuchała ja czy nie jade na wakacje z chorym dzieckiem.

      teraz chodzimy do SUPER osrodka i SUPER lekarek.
      maja rewelacyjne podejscie do dzieci.
      w gabinecie jest kolorowo i przytulnie i jest cały stos zabawek.
      poza tym lekrki nie robia nic na siłe. przez to wizyta czasem trwa
      bardzo długo zanim dziecko pozwoli sobie cokolwiek zrobic.

      poza tym chociaz moja corka ma dopiero 16 miesiecy to:
      - przed kazda wizyta u lekarza dokładnie jej tłumacze gdzie i po co
      idziemy i co pani doktor bedzie jej robiła
      - codziennie czytamy/ogladamy ksiazeczke "dobre wychowanie - u
      lekarza" i omawiamy co jest na rysunkach.

      pozdrawiam
      • pucka1234 Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 16:07
        zgadzam się z Wami że podejście lekarza to podstawa w takich sytuacjach. Ja
        miałam taką pediatrę, wizyta trwała długo ale wszystko dało się z córką zrobić.
        Tylko że........... to ona źle zdiagnozowała chorobę córki, zapisała antybiotyk
        który nie zadziałał, do tego był doustny i paskudny w smaku i doprowadziła mi
        córkę do stanu agonalnego wręcz, nie chcę więcej tego przeżyć, dziecko
        przelewało się przez ręce. Teraz mam innego pediatrę, to ona wyprowadziła wtedy
        moją małą. Jest dobra, rodzice ją bardzo chwalą, kolejki do niej nieziemskie.
        Dlatego sie na nią zdecydowałam ponadto jest nazwijmy to "dobrą znajomą" mojej
        teściowej i mogę liczyć na przyjęcie bez kolejki, zawsze i o każdej porze mogę
        do niej podjechać z dzieckiem do domu itd. Są to ewidentne plusy a minusem jest
        to że z uwagi na to jaki ma młyn u siebie w gabinecie nie ma czasu na "cackanie
        się" i jeśli dziecko nie chce współpracować to po krótkim przekonywaniu,
        zaoferowaniu 5 naklejek i pokazaniu 6 zabawek odpuszcza sobie i pakuje patyk do
        gardła...
        • 24lena Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 16:54
          fakt-zalerzy na jakiego lekarza sie trafi.
          Moj syn od kiedy zrobil sie kumaty,byl uczony otwierania buzi tak zeby pokazac pani doktor gardelko,czy wystawiania jezyka gdy byla taka potrzeba.zawsze przed wizyta (nawet przy pierwszym szczepieniu winkwiedzial ze idziemy do lekarza i pani zrobi zastrzyk,teraz juz pokazuje w gabinecie palcem udo i mowi magiczne "pik",wiedzac ze bedzie ukloty.Nigdy nie plakal przy szczepieniach.Z podaniem lekow nie mam problemu,on podaje lek misiowi,zaglada mu do gardelka,po czym ja zagladam mlodemu,liczy zeby konikowi,po czym ja ogladam zeby mlodego i tak w kolko,najpierw na tapete idzie mis potem igor...lubi taka zabawe.teraz mial pierwsza wizyte do dentysty,otworzyl ladnie buzie,ale juz dotknac zlamanego zeba nie chcial pozwolic...nie wiem czy bedzie mial awersje do dentysty,ale nagroda w postaci naklejek bardzo go ucieszyla i po powrocie do domu sprawdzilismy zeby konia smile
    • idadura Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 21:57
      moi tak mieli jeszcze niedawno, a mają 2latka. puszczałam im
      nałogowo bajkę o koziołku matołku pt. żeby kózka nie skakała. tam
      lekarz bada koze w bardzo zabawny sposób, teraz kiedy idziemy do
      lekarza to jak mają coś pokazać to im mówie żeby robili tak jak
      koziołek. poskutkowało. jeszcze na bilansie mieli lekkie opory ale
      przy wirusówce kilka dni temu dali sie zbadać jak dorośli.
      niepowiem, byłam dumna!
    • jowitamikke Re: "przemoc" u lekarza 25.02.08, 22:46
      A "mój" lekarz pediatra, powiedział: tego (tj. opornego zachowania
      dziecka u lekarza) nie można przetłumaczyć, można skrócić badanie do
      niezbędnej minimalnej chwili. I to wystarczyło, przytrzymałam
      dziecko, lekarz szybko zrobił swoje, i już!
      Fakt, że u mojego dziecka było tylko osłuchanie i zaglądnięcie do
      gardła.
    • kinga127 Re: "przemoc" u lekarza 26.02.08, 08:02
      Ciekawe co maja powiedzieć Mamy dzieci rehabilitowanych, kiedy często dziecko
      rehabilitowane płacze przez 45 minut rehabilitacji wyciąga ręce do mamy i woła
      "mama", a mamunia musi grzecznie na to patrzeć i stać z boku. Co tutaj z zaufaniem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka