Dodaj do ulubionych

Tak bardzo płakała...

05.09.03, 08:10
witam
dziś dzień rozpoczął się bardzo smutno. nie potrafię przestać o niej myśleć.
może przesadzam, ale mi serce się kraje. ale od początku
od poniedziałku moja 1,5 roczna Misia chodzi do żłobka. pierwsze dni była
szczęśliwa, zadowolona, że do domu nie chciała wracać. Panie ją chwaliły, że
jak na debiutanta, to zachowuje się rewelacyjnie. i ja też się cieszyłam
razem z nią. jednak zawsze po powrocie do domu dziecko było marudne, jakieś
rozbiegane, hałaśliwe i trudne do zniesienia. wczoraj przeszła samą siebie-
zwykle grzeczna choć bardzo energiczna dziewczynka, zmieniła się w
rozwydrzonego bachora. miałam ochotę dać jej klapsa, ale wytrzymałam. po
prostu wiedziałam, że to nie jest jej zwykłe zachowanie, że coś jest nie tak.
dziś rano wstała i z radością wybrała się do żłobka, ale tam już nawet wejść
nie chciała, wyrywała się i tak strasznie płakała, tak bardzo wołała mama,
mama!!! to była rozpacz i panie powiedziałay, że wczoraj też płakała więcej.
to znaczy, że od początku płakała, tylko mi nikt nie powiedział. ona tak
bardzo przeżywa ten żłobek, a ja razem z nią, że po dzisiejszym poranku nie
wiem co robić. co się dzieje z moim dzieckiem? czy źle zrobiłam posyłając ją
do żłobka???? ona uwielbia dzieci i towarzystwo innych ludzi. nigdy nikogo
się nie bała, nigdy nie marudziła, gdy miała z kimś zostać, wręcz przeciwnie.
co się stało? czy tak już zostanie??? co robić????
Obserwuj wątek
    • dagmarabe Re: Tak bardzo płakała... 05.09.03, 09:21
      Hej!
      Mimo wszystko żłobek to "szkoła przeżycia" dla malców.
      Na pocieszenie opowiem Ci historyjkę mojego starszego synka. Z początku chodził
      do żłobka bardzo chętnie (miał 1.5 roku). Po tygodniu wrócił ze śladem
      ugryzienia na rączce. Przez kolejne dni bardzo płakał, gdy go tam
      zostawialiśmy. Aż któregoś dnia poszedł bardzo chętnie a po południu panie
      skarżyły się, że Mateusz gryzie dzieci... Od tej pory problemów nie było. Wręcz
      musiałam go przekupywać, żeby chciał ze żłobka wyjść. Poza tym wychodził
      zadowolony i radosny, czego nie mogę powiedzieć o wyjściach z przedszkola. A w
      przedszkolu nie leżakował. Może Twoje dziecko się nie wysypia w żłobku?

      Życzę, żeby się Wam wszystko dobrze ułożyło.

      Pozdrowienia,
      Dagmara
      • rudi74 Re: Tak bardzo płakała... 05.09.03, 09:40
        Witaj,
        Szczerze Ci współczuję i rozumiem, mimo, że moja córcia nie chodzi do żłobka.
        Jestam mamą o wyjątkowo miękkim sercu i sceny płaczu przy rozstaniu na pewno
        wytrąciłyby mnie z równowagi, tak jak Ciebie.
        Przede wszystkim za wszelką cenę starałbym się ustalić, czy przypadkiem
        coś "złego" nie przytrafiło się Twojej Niuni w żłobku, co mogło spowodować tak
        radykalną zmianę zachowania. Panie w żłobku bywają nieszczere, często chcą
        zaoszczędzić mamom dodatkowych zmartwień. Przykładowo, moja koleżanka nie mogła
        nawet zobaczyć sali w której zostawia dziecko, a na pytanie jak jest usypiana
        jej 6 -cio miesięczna córka, usłyszała, żeby się nie martwiła - najważniejsze,
        że śpi.
        Poza tym rozważyłabym inną opcję opieki...niania, babcia...mniejszy etat
        zatrudnienia. Choć wiem, że w dzisiejszych czasach jest tak trudno sad((.
        Trzymam kciuki i pozdrawiam,
        Rudi
    • a_pynia Re: Tak bardzo płakała... 05.09.03, 12:47
      Nie martw się i głowa do góry! Jak płacze przed wejściem do żłobka straszliwie
      płacze - ty bądź radosna , pełna optymizmu i werwy i staraj się dziecko
      uspokoić. Ryczeć i szlochać możesz dopiero, jak dziecko zniknie Ci z oczu...
      Po powrocie do domu staraj się poświęcić córeczce jak najwięcej czasu, a raczej
      przez powiedzmy godzinę poświęcić się bezwzględnie dziecku, jak najwięcej
      przytulać i nie romawiać o żłobku. Na pewno to pomoże. Niech córeczka zabiera
      ze sobą do żłobka jakąś maskotkę, będzie jej raźniej.
      Przeżywam to samo od kwietnia, odkąd Agatka poszła do żłobka. Wcześniej była z
      Babcią, więc trochę była rozpieszczona. Pierwsze dni wspaniałe, a potem
      codziennie ryki i błaganie, żeby nie szła do żłobka. potem coraz lepiej, ale do
      połowy lipca jeszcze rano popłakiwała przed wejściem na salę. Potem już
      wspaniale, stwierdziła, że będzie chodzić do żłobka bez płaczu. Po przerwie
      wakacyjnej dwa dni były trochę ciężkie, ale teraz jest już dobrze.
      Żłobek to radykalna zmiana dla dziacka. Z "centrum uwagi" nagle staje
      się "jednym z wielu", nie ma ukochanej mamy. Długa aklimatyzacja Agatki
      wynikała chyba z tego, że jest trochę rozpieszczona i z tego, że ja ją
      odprowadzałam. Podobno lepiej, jak odprowadza dziadek, czy tata. Po drugie
      dziecko widzi, że mama się łamie, że też nie chce i w tym widzi szansę
      pozostania z mamą. Bo nie o to chodzi, że nie chce iść do żłobka, ale o to, że
      chce zostać z mamą.
      Podobno im młodsze dziecko, tym szybciej i "bezboleśniej" przyzwyczai się do
      żłobka. Najgorzej jest z 2-latkiem, co miałam okazję sprawdzić smile.
      A co do pań w żłobku, to u mnie zawsze są szczere i mówią, jeżeli są jakieś
      problemy. Agatka bardzo lubi "ciocie", a zwłaszcza tą, o której na początku
      myślałam, że się nie nadaje do opieki nad dziećmi - miała dość szorstkie
      obejście z ludźmi.
      Jeszcze raz głowa do góry i czekaj!
      Pzdr
      • magda0 Re: Tak bardzo płakała... 05.09.03, 22:56
        No coz nie musze wysylac dziecka do zlobkai nikomu bym tego nie zyczyla,
        przeszlam pieklo z przedszkolem i wbrew temu co sadzi wilu pedagogow i
        psychologow to ze dziecko w towarzystwie innych dzieci lepeij sie rozwija nie
        jest najwazniejsze, wazne zeby bylo szczesliwe, a szczerosc czy warunki jakie
        panuja w zlobkach pozostawiaja bardzo wiele do zyczenia i jest to dosc oglednie
        powiedziane, Magda.
    • mika_p Re: Tak bardzo płakała... 06.09.03, 00:06
      Hej, spokojnie, wcale nie musiała płakać od początku. Pamiętam (acz coraz
      słabiej, bo to było 3 lata temu) pierwsze tygodnie mojego Pisklęcia w
      przedszkolu - miał wtedy 2 lata i 4 miesiące. Jako jeden z nielicznych nie
      rozpaczał w pierwszych dniach, zwyczajnie wchodził do sali zadowolony i wesoły,
      tyle atrakcji na niego czekało. Minęło kilka, czy kilkanaście dni - i zaczął
      się opór, a później nawet straszny płacz przy wejściu. Co nie zmieniało faktu,
      że po południu, jak przychodziłam, spędzałam nad nim pół godziny, żeby namówić
      go do wyjścia.
      Z niektórymi dziećmi tak jest: najpierw ciekawość i atrakcje nie pozwalają się
      smucić, a dopiero po kilku dniach w małym łebku pojawia się skojarzenie faktu
      wejścia na salę ze zniknięciem mamy na ładnych parę godzin. Ale to minie.
      Bądź cierpliwa.
      Ja już czwarty raz obserwuję początek roku szkolnego-przedszkolnego - co roku
      we wrześniu jest płacz trzylatków, jednych dzieci od pierwszych dni, innych
      później, tak jak mojego Pisklaka, ale to mija.

      Wiem, że doświadczenia przedszkolne dotyczą ciut starszych dzieci. Ale może
      pokop w zesżłorocznych wątkach wrześniowych i spróbuj zacisnąć zęby i wysilić
      się na odrobinę optymizmu - statystyki są po Twojej stronie, Mała przywyknie i
      będzie w porządku, to niestetty naturalna reakcja.
      Trzymajcie się.
    • goniab3 Re: Tak bardzo płakała... 06.09.03, 18:56
      Cieszę się,że znalazłam ten wątek na forum,bo ja też prowadzam swoją córkę od
      2tyg do żłobka i nie jestem pewna czy dobrze robię.Ja jestem w dużo lepszej
      sytuacji ponieważ nie zostawiam jej samej,jesteśmy tam razem, bawimy się.Na
      początku myślałam,że to słuszna decyzja,dziś myślę inaczej. To co widzę w
      żłobku czasem mnie szokuje np:sposób w jaki "ciocie" karmią dzieci,ktore nie
      nadążają gryźć i łykać,które dławią się jedzeniem.Widziałam też jak dzieci
      wymiotują z płaczu,jak dostają jakiejś dziwnej histerji,to straszny widok.Od 1
      września doszło kilkoro nowych maluchów,widzialam popuchnięte buźki od płaczu i
      zniecierpliwione miny "cioć" które nie wiedzą już jak te maluchy zabawić.
      Są też dzieci,które sobie świetnie radzą,potrafią się same bawić,nie wspominają
      rodziców i tylko takie dzieci powinny chodzić do żłobka.
      Więc jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić nie posyłaj małej do
      żłobka,najważniejsze,żeby czuła się bezpieczna i była szczęśliwa a tego moim
      zdaniem żłobek jej i tobie nie da.
      • aniag4 Re: Tak bardzo płakała... 06.09.03, 20:30
        Do tej wypowiedzi dodam tylko-AMEN.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka