Gość: mama
IP: 217.98.12.*
11.04.08, 09:54
Mam 2,10 synka, ktory nie lubi dzieci, ich towarzystwa. Mieszkamy
niestety w takim miejscu, gdzie malych dzieci jest niewiele. Nie
mamy za duzo znajomych z dziecmi, wiec kontak z rowiesnikami
niestety jest ograniczony.
Zeby zmienic nastawienie synka do dzieci chodzilismy przez kilka
miesiecy raz w tygodniu na zajecia dla rodzicow z dziecmi, ale moj
syn nie mial ochoty uczestniczyc w zabawach. Przestalismy chodzic
na zajecia, myslalam, ze wrocimy do nich po malej przerwie, ale syn
abosultnie nie ma ochoty na taka forme zabawy, najcheteniej bawilby
sie z doroslymi - rodzice, babcia, niania itp. Nie ma ochoty jechac
ze mna do kolezanki, gdzie jest jego rowiesnik, mowi wprost, ze on
dzieci nie lubi. I tu prosze o rade? Czy sprobowac znowu chodzic na
zajecia? Znalazlam fajne miejsce gdzie jest mala grupa dzieci, sa to
zajecia przygotowywujace do przedszkola - pomalu rodzic wycofuje sie
z tych zajec, zostawia dziecko na godzine w grupie innych dzieci.
Chcialalbym, zeby zaczal chodzic do przedszkola od wrzesnia, chocby
na 4 godziny i choc mowie o przedskzolu same dobre rzeczy, to moj
syn mowi, ze on nie chce tam isc i koniec.
Prosze o rade, jak z nim postepowac? Moze nie zmuszac do kontaktow z
innymi dziecmi, moze po prostu jeszcze nie dojrzal do wspolnej
zabawy? A moze wprost przeciwnie - probowac, pokazywac, ze moze byc
fajnie?