Witajcie Mamy

Mój synek ma 14 m-cy. Bawi się jak każde dziecko - jest żywy,
ciekawy wszystkiego (głównie tego co zabronione

, zabawki często
lądują na podłodze - nie utrzymane w rączkach lub poprostu miały
zrobić "bach". Nie umiem wytłumaczyć tak małemu dziecku, że nie
wolno rzucać. Staramy się aby zabawki były lekkie, a ich upadek na
panele nie powodował walenia w kaloryfer. Mam świadomosc że może to
przeszkadzać i robię co mogę. Ostatnio chodzenie małego w
skarpetkach o 8.00 rano też zakończyło się pukaniem.
Nie wiem jak sobie poradzić z nimi (pani i pan razem bez dzieci -
pani ma syna nastoletniego).
Raz pofatygowała się do nas i podobno rozumiała, że dziecka nie da
się przywiązać do kaloryfera ani upilnować w 100 %. Niestety mam
wrażenie że z tego rozumienia niewiele wynika.
Podzielcie się proszę swoimi opiniami i doświadczeniami.
pozdrawiam.