Dodaj do ulubionych

sąsiedzi :/

16.04.08, 20:41
Witajcie Mamy smile
Mój synek ma 14 m-cy. Bawi się jak każde dziecko - jest żywy,
ciekawy wszystkiego (głównie tego co zabronione smile, zabawki często
lądują na podłodze - nie utrzymane w rączkach lub poprostu miały
zrobić "bach". Nie umiem wytłumaczyć tak małemu dziecku, że nie
wolno rzucać. Staramy się aby zabawki były lekkie, a ich upadek na
panele nie powodował walenia w kaloryfer. Mam świadomosc że może to
przeszkadzać i robię co mogę. Ostatnio chodzenie małego w
skarpetkach o 8.00 rano też zakończyło się pukaniem.
Nie wiem jak sobie poradzić z nimi (pani i pan razem bez dzieci -
pani ma syna nastoletniego).
Raz pofatygowała się do nas i podobno rozumiała, że dziecka nie da
się przywiązać do kaloryfera ani upilnować w 100 %. Niestety mam
wrażenie że z tego rozumienia niewiele wynika.
Podzielcie się proszę swoimi opiniami i doświadczeniami.
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • martucha90 Re: sąsiedzi :/ 16.04.08, 20:46
      Nie mam podobnych doświadczeń. Żaden sąsiad nie ma do nas pretensji,
      wszyscy miło się z nami witają i zagadują synka. Mój syn od
      maleńkości urządzał "koncerty" po nocach, aż mówiłam półżartem do
      męża, że sąsiedzi na nas doniosą policji, że dziecko katujemy.
      Zagadnęłam kiedyś sąsiadów i powiedzieli, że nic nigdy nie słyszeli.
      Może macie wyjątkowo akustyczne mieszkanie?
    • aurita Re: sąsiedzi :/ 16.04.08, 20:47
      moze poloz dywan/wykladzine?
      Ja wyciszylam podloge korkiem polozonym pod parkietem.
      Dziecka wyciszyc sie nie da, podloge owszem
      • anianow7 Re: sąsiedzi :/ 16.04.08, 20:54
        Na panelach położona jest wykładzina dywanowa.
        • artjoasia Re: sąsiedzi :/ 16.04.08, 21:05
          No to po prostu się nie przejmuj. Nie ma sensu tłumaczyć ani wdawać się w żadne dyskusje, najlepiej w razie czego im przytakuj i rób swoje. Jakoś nie bardzo mogę sobie wyobrazić, żeby chodzenie w skarpetkach po wykładzinie mogło przeszkadzać... Może mogłabyś zaprosić tych państwa do siebie na kawę, może zmienią zdanie, kiedy zobaczą dziecko w akcji.
    • ola_mi Re: sąsiedzi :/ 16.04.08, 20:56
      mam ten sam problem co Ty. W styczniu wprowadzlismy sie do nowo
      wybudowanego bloku i wszystko bylo OK az do zeszlego tygodnia. Pod
      nami zamieszkali sasiedzi i juz pierwszeggo dnia sasiadka niby w
      zartach trzy razy zwrocila mi uwage ze slyszy synka. Wic przestal
      chodzic w papciach tylko w skarpetkach, no ale uderzenia zabewka w
      ziemie nie wyeliminuje. Przejmowalam sie tym bardzo ale tylko ten
      jeden dzien. Sasiadka zrobila taka libacje ze w nocy nie moglismy
      spac. Poszlam d niej o 3 nad ranem a ta pijana otworzyla mi drzwi.
      pozniej calej klatce oglosila ze jej libacje przerywam. Z
      pozostalymi sasiadami sie zrzylismy i im nie przeszkadza ani placz
      dziecka ani krzyki. A sasiadka przestalam sie przejmowac ze wzgledu
      na jej wybryki. Dwie noce pozniej byla kolejna libacja. w sobote
      rozpalala grila...w mieszkaniu. Caly pion zostal zasmierdzony. wiec
      ja mam o tyle latwa sytuacje ze sasiadka jest niepowazna i moge ja
      ignorowac. I obiecaam sobie ze jak taikie libacje beda sie powtarzac
      to za kazdym razem po 23 bede dzwonila na policje.
      jak twoja sasiadka kolejny raz Cie odwiedzi to zapytaj za ktora
      nozke masz przywiazac synka do kaloryfera smile i nie przejmuj sie!!!
    • 1ewok Re: sąsiedzi :/ 16.04.08, 21:04
      Grubszy dywan na całej podłodze, bo panele są bardzo akustyczne, a wykładzina
      dywanowa może być za cienka. Znam przypadki, że sąsiedzi z dołu (dzieciaci,
      dzieci w wieku 2 i 4 lata) przychodzili na skargę do znajomych (dziecko 2 lata),
      żeby ich syn nie biegał po domu, bo ich dzieci spać nie mogą. Niestety
      mieszkanie w bloku ma wiele wad, a nowe budownictwo jest słabo wyciszone. Sama
      mam ochotę "udusić" sąsiadów jak biorą prysznic w momencie usypiania mojej
      Młodej, bo szum jest straszny. I o ile płaczącego dziecka z kolką nie da się
      "wyciszyć" o tyle gruby dywan potrafi cuda zdziałać.
    • hapkaj Re: sąsiedzi :/ 17.04.08, 21:33
      Panele powinny miec pod spodem warstwe izolujaca akustycznie, plus rzeczywiscie
      gruby dywan i wiecej nie mozesz nic zrobic. Zauwaz, ze pani slyszy kroki, nie
      spadajace zabawki. Cisza nocna jest od 22 do 6, potem dziecko moze chodzic do
      woli po domu. Niech sobie kobieta puka, a co tam. A rzucanie zabawkami to bardzo
      wazny etap w rozwoju. smile
    • srebrnarybka Re: sąsiedzi :/ 17.04.08, 22:00
      Powiedz, że kategorycznie sobie nie życzysz walenia w kaloryfer. Też
      to przerabiałam, waliła w kaloryfer np., jak pod nią, czyli 2 piętra
      pode mną, była awantura pijacka, ale tak, że mnie z rąk książka
      wypadała. Do mnie przyszła z awanturą, że o 20 miałam gości 2
      facetów i małżeństwo z dzieckiem, cicha rozmowa, plus dziecko
      upuściło krzesło na ziemię. Po paru razach przeszłam do kontraktaku
      i zrobiłam awanturę o walenie w kaloryfer (faltycznie wtedy obudziła
      mnie, spałam po pracy po południu i przyszłam z pyskiem w
      szlafroku), od tego czasu walenie w kaloryfer się skończyło. Jeżeli
      komuś przeszkadza zachowanie sąsiadów, nieważne, jakie, to powinien
      przyjść i powiedzieć to jak człowiek, a nie waliś w kaloryfery.
      • 3xmama Re: sąsiedzi :/ 17.04.08, 22:26
        A ja zadzwoniłabym na policję, że jestem nękana. Pokazałabym jak
        wyglada podłoga, i że nia ma fizycznej mozliwości, by sasiedzi
        słyszeli dziecko dreptajace w skarpetach.
    • kinga127 Miałam w dzieciństwie takiego sąsiada... 18.04.08, 07:31
      Myślę, że nie o dywany tu chodzi. Pamiętam jak dziś jak byłam mała to mieszkał
      "po nami" starszy Pan, który nachodził kilka razy moich rodziców, że hałasujemy
      (mam starszego o 3 lata brata), biegamy i w ogóle on sobie tego nie życzy,
      straszył moich rodziców milicją, pamietam jak wybiegłam kiedyś na dwór z klatki
      schodowej to mnie zatrzymał i powiedział, ze jak nie będę ciszej to oddadzą nas
      do domu dziecka, normalnie pamiętam to jak dziś i wiem, że b. się wystraszyłam.
      W każdym razie tata w końcu się wkurzył i mu porządnie nagadał, że nas nie
      przywiąże przecież i coś tam jeszcze, facet się w końcu odczepił a ja zawsze
      omijałam go szerokiem łukiem smile)))
      Nie pozostaje Wam nic innego jak porządny opieprz sąsiadów, a potem lekceważenie
      ich, a może się wyprowadzą ? smile))
      • anianow7 Re: Miałam w dzieciństwie takiego sąsiada... 18.04.08, 20:29
        uff, dzięki dziewczyny.
        pozdrawaim smile
    • denea Re: sąsiedzi :/ 19.04.08, 08:56
      Pomyślałabym, że jesteś moją sublokatorką, gdyby nie te wykładziny,
      my mamy akurat dywany wink Ale dziecię w grubych skarpetkach i
      rezonans kaloryferofy...
      Możesz to olać albo iść z gębą, że sobie nie życzysz takiego
      zachowania i tyle.
      Mnie pomogło jak mój niewzruszony mąż powiedział coś w tym stylu, że
      dziecko ma fazę na to czy tamto sensie nakarmisz - roznosi energia,
      takie odruchy, a baba jak pies Pawłowa - łycha i kaloryfer. Nie
      potrafię tego dokładnie zacytować, ale tak mnie to rozśmieszyło, że
      przestałam się wkurzać. A potem ona waliła jak sąsiad dwa piętra nad
      nią zaczynał remont o dzikiej godzinie... 9.00 rano... No to już w
      ogóle, przecież nawet ja nie jestem na tyle głupia, żeby się taką
      furiatką przejmować wink
      • mamciulka-nikulka Re: sąsiedzi :/ 19.04.08, 11:19
        jakby mi taka sąsiadka przyszła na skargę, że jej biegające po mieszkaniu
        dziecko przeszkadza to bym jej powiedziała, że jak wali w kaloryfer to też
        sąsiadów denerwuje hehe smile)) A jak chrapie w nocy to aż się ściany trzęsą
        hihihi. Tacy ludzie powinni na wsi mieszkać to by mieli spokój, kupując
        mieszkanie w bloku kupują też sąsiadów i między 6 a 22 dziecko ma prawo do
        swobody jak każdy. Ja bym ich olała.
        Mieszkam w bloku i mam wiekowych sąsiadów i nikt się nigdy nie skarżył, że synek
        przez 6 miesięcy się budził z krzykiem po nocach (nieraz nie mogliśmy go przez
        godzinę uspokoić), że rzuca zabawkami o glebę i jeździ walcem co hałasu takiego
        robi, że mi to przeszkadza.
        • ludlem Re: sąsiedzi :/ 19.04.08, 13:20
          Dziewczyny! ja mam pod soba takiego wariata, ktory nam nie tylko
          walił w sufit (nasza podloge), ale kiegys nawet wiertatk o 6 rano
          zaczal walic. oczywiscie wlączoną. z zemsty za tao, że - tu cytat-
          chodzimy mu nad glowa... normalny dramat...probuje to loewac i nie
          przejmowac sie, ale czasami mi trudno. L.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka