Dodaj do ulubionych

Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku???

25.11.08, 22:53
... w tytule nie zmieściło mi się słowo nareszcie.

Nie chodzi mi o wypadki czy inne nieprzewidywalne rzeczy, tylko o to, kiedy dziecko zaczyna mieć świadomość niebezpieczeństwa. Że czegoś nie wolno nie dlatego, że mama ma taki kaprys, ale dlatego, że to jest niebezpieczne. Kiedy dziecko przestanie odkręcać kurki z gazem albo pchać palce do gniazdka nie dlatego, że akurat stoję obok i patrzę, ale dlatego, że nauczy się pojęcia niebezpieczeństwa?
Jasne, że dzieci są różne i na pewno nie ma na to jakiegoś ściśle określonego momentu, ale jakąś średnią statystyczną może da się określić. Napiszcie, jak było u Was.
Obserwuj wątek
    • rudy_wyjec Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 25.11.08, 23:08
      Nigdy.
      Przestanie kręcić kurkami, to zacznie brać dragi, już nigdy nie
      zaznasz spokoju.
      • royalmail Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 00:50
        rudy_wyjec napisała:

        > Nigdy.
        > Przestanie kręcić kurkami, to zacznie brać dragi, już nigdy nie
        > zaznasz spokoju.

        Hehe, święte słowa rudy_wyjec smile
      • artjoasia Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 15:17
        CytatPrzestanie kręcić kurkami, to zacznie brać dragi, już nigdy nie
        > zaznasz spokoju.


        big_grin
        No ale chyba między jednym a drugim powinno być z 10 lat względnego spokoju...?

        To z innej beczki. Tak naprawdę chodziło mi o latanie. Nie cierpię co parę sekund podrywać starego tyłka z kanapy i latać po całym mieszkaniu! Więc kiedy już nastąpi etap sex, drugs&rock'n'roll, to owszem, można się nabawić nerwicy, powiedzmy wegetatywnej, można sobie rwać włosy z głowy, cierpieć na bezsenność i co tam jeszcze, ale w sumie zamartwiać się można jakoś bardziej... stacjonarnie, nieustannego latania to nie wymaga.

        Przykład:
        Początkowo zakleiłam lodówkę plastrem (wystarczyło na jakieś pół dnia), potem kupiłam takie ustrojstwo na przyssawki. Więc nie dość, że lodówka zabezpieczona antydzieciowo, to jeszcze stojąca wysoko na szafce... No i dwuletnia mała zaraza przyssawki pokonała w ciągu kilku dni. Wybebeszyła całą lodówkę, czego nie mogła otworzyć, to psy rozszarpały, pełna współpraca. Zawartość wszystkich pojemników, słoiczków i opakowań zalazła się na podłodze, po czym komisyjnie i w pełnej symbiozie była z tej podłogi konsumowana za pomocą ozorów: dżem z musztardą, danonki z mielonym mięsem... no koszmar. No żesz (...) (...) (...)!!! Cała akcja trwała nie więcej niż 3 minuty; przyleciałam, bo zaniepokoiła mnie podejrzana cisza.
        Pytanie: Kiedy wreszcie dziecko otworzy sobie lodówkę i po prostu wyjmie twarożek w celach konsumpcyjnych, nie dewastując przy tym wszystkiego w promieniu 5 metrów???
    • edit38 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 06:26
      artjoasia napisała:

      Kiedy dziecko
      > przestanie odkręcać kurki z gazem albo pchać palce do gniazdka nie
      dlatego, że
      > akurat stoję obok i patrzę, ale dlatego, że nauczy się pojęcia
      niebezpieczeństw

      Gdy włoży palec do gniazdka i poczuje że to nie było przyjemne.
      A tak na poważnie to nie dasz rady chyba wyciągnąć średniej,
      niektórzy dorośli zachowują sie jak dzieci i w wielu przypadkach są
      nieodpowiedzialni. Trochę prawdy jest w tym co napisałam w pierwszym
      zdaniu. Mój brat podobno strasznie chciał zaglądać do pieca i cały
      czas sie koło niego kręcił, do chwili kiedy mój tata wyczekał moment
      że piec był już baaardzo ciepły ale jeszcze nie gorący i przyłożył
      rączkę dziecka. Od tej chwili brata nie ciekawiło już to co się
      dzieje w piecu. Może trochę drastyczne ale skuteczne.
      • artjoasia piec 26.11.08, 15:31
        Dziwne, ale akurat z piecem nie miałam żadnego problemu. Piec mam na działce,
        taki wolno stojący, duży, żeliwny, z naprawdę małymi drzwiczkami do wkładania
        drewna. Już na długo przed wyjazdem kombinowałam, żeby go obudować jakimś
        płotkiem czy siatką, ale okazało się, że nie było potrzeby. Raz powiedziałam, że
        piec jest "baaaardzo gorący" - i wystarczyło. Do tej pory mnie to zdumiewa.
        Moja córka akurat pojęcie "gorący" zapamiętała sobie parę miesięcy wcześniej. Z
        uporem maniaka chciała dotknąć takiej komunistycznej lampy biurkowej z metalowym
        kloszem i pozwoliłam jej - oparzyć się tym nie można, ale przyjemnie nie jest.
        Od tej pory na hasło "gorące" włączają jej się jakieś hamulce i nie pcha się z
        łapami.
        Z tym piecem to nawet ją sprawdzałam. Zostawiałam ją samą przy palącym się piecu
        (tak tak, wyrodna, nieodpowiedzialna matka!), wychodziłam sobie na papieroska i
        cały czas podglądałam ją przez okno. Wyszłam z założenia, że trudno, najwyżej
        się oparzy, nie umrze od tego. No i owszem, podchodziła dość blisko, bo piec ją
        fascynował, ale ani razu nie próbowała dotknąć. Nie i już.
    • mw144 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 10:48
      Tłumaczyłam odkąd zaczęło uczyć się chodzić, czyli ok 9 m-c, do ok
      1,5 roku nauczyło się prawidłowej, bezpiecznej obsługi
      wszelkich "niebezpiecznych" urządzeń w domu typu pralka, kuchnia
      gazowa, kominek, gniazdka elektryczne, zapałki, noże i w tym wieku
      mniej więcej przestałam pilnować.
      • artjoasia Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 15:52
        Mw, a nie myślałaś, żeby założyć Ośrodek Intensywnej Tresury Dla Rozwydrzonych Dwulatków? Bo ja bym była chętna w razie czego. Nawet rottweilerów się nie boję, bo nie mają ogonów do ciągnięcia...

        A poważnie: wiem, że to jak najbardziej możliwe, bo sama byłam takim dzieckiem. Byłam z natury spokojna i ostrożna, można było mnie w ogóle nie pilnować i żadnych głupot po prostu nie robiłam. Niestety moja córka jest z gatunku tych dzieci wiecznie poobijanych, posiniaczonych i podrapanych; albo ma bardzo żywy temperament, albo ADHD. Wszelkie zakazy, polecenia czy tłumaczenia ma generalnie w głębokim poważaniu, a tzw. "bunt dwulatka" zaczął się tuż po pierwszych urodzinach i trwa do tej pory.



        Cytatok 9 m-c, do ok
        > 1,5 roku nauczyło się prawidłowej, bezpiecznej obsługi
        > wszelkich "niebezpiecznych" urządzeń w domu


        Zaraz zaraz. Konkrety poproszę. Czy to znaczy, że Twoje dziecko w wieku 1,5 roku umiało zapalić gaz czy zapałkę i mogło to robić bez kontroli?
        • mw144 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 28.11.08, 13:43
          > Zaraz zaraz. Konkrety poproszę. Czy to znaczy, że Twoje dziecko w
          wieku 1,5 rok
          > u umiało zapalić gaz czy zapałkę i mogło to robić bez kontroli?
          Zapałkę to dopiero jak miał 2 latawink A kuchnia gaz. jest z
          zapalnikiem elektrycznym, więc sobie radził.
          Z kontrolą było u nas tak, że od początku nauczył się pojęcia
          niebezpieczeństwa doświadczalnie, tj. mówiłam, że czegoś nie wolno i
          dlaczego, ale jeśli chciał sprawdzić, czy na pewno, to proszę bardzo
          (pod moją kontrolą oczywiście, której on nie był świadom). Po kilku
          takich kontrolowanych upadkach, ukłuciach, dotknięciu czegoś
          gorącego nauczył się, że skoro mama tak mówi, tzn. że rzeczywiście
          tak jest.
          "Mw, a nie myślałaś, żeby założyć Ośrodek Intensywnej Tresury Dla
          Rozwydrzonych
          > Dwulatków? " - nie, dziękujęwink Wystarczy mi, że zajmuję się
          tresurą rozwydrzonych rottweilerów, chociaż wyzwanie byłoby
          porównywalnewink (dorosły pies ma mentalność właśnie dwulatka).
    • jagabaga92 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 11:10
      jak najwięcej tłumaczyc i pokazywać (z tym goracym piekarnikiem to naprawdę
      skuteczna metoda - sami zastosowaliśmy i mamy święty spokój z obawami, że młody
      się oparzy chcąc przetestować, czy cos jest gorące - wystarczy mu tylko
      powiedziećwink)

      A z tego co zauważyłam, to małe dzieci są stosunkowo ostrożne w porównaniu ze
      starszakami - ci to dopiero ryzykanci wink
    • jakw Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 11:11
      Starsza tak w okolicach 3-4 lat, w każdym razie w okolicach 4
      urodzin była całkiem rozsądną dziewczynką. Młodsza się nie zanosi na
      taki rozsądek i pewnie potrwa to dłużej.
    • isaisa5 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 11:20
      Jak powiedziała moja mama- "jak się ma dziecko, to się już nie ma
      spokoju".
      Mój mały ma obecnie 2 latka. Doskonale wie, że nie wolno mu grzebać
      po szufladach w kuchni itp itd, ale i tak gdy tylko nie widzę, to
      zaczyna kombinować.
      Dlatego staram się być zapobiegliwa- gniazdka mamy zablokowane
      specjalnymi zatyczkami, ostre i niebezpieczne przedmioty typu noże
      trzymam poza jego zasięgiem.
      Niestety dzieci są nieobliczalne...
    • akado Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 14:13
      Ja odetchnęłam gdy córka miała 2 lata i 3 miesiące - przestała pisać po
      ścianach, odkręcać kurki od gazu, wsadzać palce do kontaktu i jeść proszek do
      prania, chyba jej się komórki mózgowe rozmnożyły nareszciesmile
      Naprawdę się nie martwię jak ją na chwilę zostawiam w drugim pokoju. Zresztą
      kontakty nadal mam zaślepione. Obecnie mała ma 2 lata i 8 miesięcy.
      • akado Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 14:14
        A - i dodam, że mała teraz sama jest bardzo ostrożna, tak jakby moje kilkusetne
        tłumaczenia przynosiły teraz własnie dobre efekty ufff! smile
        • artjoasia Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 16:00
          Znaczy nagle pojawiła się w niej ostrożność, której przedtem nie było? Nagle zaczęło do niej docierać tłumaczenie?
          Bo wiesz, moja kilka dni temu skończyła 2 lata, a ja tłumaczę i tłumaczę mniej więcej od czasu raczkowania, no i nic, groch o ścianę. A poziom ostrożności zerowy.
    • krztyna Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 14:58
      Mój syn ma dwa latka i tydzień i nie pilnuję go na każdym kroku.
      Sporo bawi się sam w swoim pokoju, do którego zagladam czasami -
      szczególnie jak jest za cicho. Myślę, ze uczenie dziecka nie na
      zasadzie suchego zabraniania daje najlepsze rezultaty. Np. mój mąż
      zabraniał młodemu pić zamydloną wodę z wanny i ten próbował robić
      to, bo zabawa była przednia. Ja pozwalałam. Spróbował, skrzywił sie
      i po zabawie. Chciał włazić na taboret, to nie zabraniałam tylko
      pokazałam jak. Spadł ze dwa razy - juz wie jak to zrobić, żeby nie
      bolało.
      A jak dobrze się zastanowić, to kładłam dwumiesięczniaka na macie
      edukacyjnej i odprężałam się w kuchni lub w łazience a więc nie
      pilnowałam smile

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • artjoasia Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 16:44
        Masz całkowitą rację.
        Ja w ten sposób nauczyłam swoją latać po schodach. Na działce mam kilka schodków przed drzwiami wejściowymi, w sumie dużej krzywdy sobie nie mogła zrobić, więc po prostu puściłam ją tam na żywioł. Parę razy przekoziołkowała na łeb - nie łapałam w locie, nie odstawiałam szopek w stylu "Jezus Maria" - i nauczyła się w kilka dni. Ale w bloku nie byłoby to możliwe - nie pozwoliłabym łapami dotykać schodów, które mogą być oplute, obsikane i ogólnie niezbyt czyste... No i wysokość jednak mało bezpieczna.

        Pozwoliłam nawet wpakować mydliny do oczu. Załapała.

        Jednak nie wszystko da się sprawdzić empirycznie. Nie pozwolę przecież sprawdzać, w jaki sposób kopie prąd albo jak wygląda wybuch gazu...

        Jasne, że suche zakazy są bez sensu, na moją nie działają w ogóle. Jeżeli czegoś nie wolno, to musi przynajmniej wiedzieć dlaczego. No więc jak wytłumaczyć, że można się zatruć albo że może wybuchnąć???
        • hanula12 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 29.11.08, 21:56
          No więc jak wytłuma
          > czyć, że można się zatruć albo że może wybuchnąć???
          Normalnie, stosownie do wiekusmile jeżeli chodzi o zatrucie np.
          pokarmowe to mówię, że czegos tam nie je się bo potem bardzo
          brzuszek boli, że może wybuchnąc, tez normalnie, po prostu że może
          wybuchnąć, że bedzie huk, pożar (choc z tym uważam, bo mój mały
          uwielbia strażakówsmilei że to niebezpieczne, dziecko jakoś po swojemu
          rozumuje. synek ma 2,5 roku, tłumaczę mu wszystko i nie mam problemu
          z zostawianiem go samego w pokoju, w weekend on wstaje a ja jeszcze
          leniuchuję, nie śpię, ale jestem w drugim pokoju. oczywiście
          kontakty, noże, itp. zabezpieczone, pralka wyłączona z prądu, itd.
          a resztę poznaje empirycznie, jak się da, tak jak piszą dziewczyny.
    • mama-osama Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 26.11.08, 22:44
      Mój załapał po 3 urodzinach. Teraz to nawet jak czasem wstanie
      przede mną to mnie nie budzi tylko bierze sobie jedzenie z lodówki,
      włącza bajki i wskakuje pod koc (we wrześniu skończył 4lata). No ale
      jak miał 2 lata to wylazł mi sam na balkon bez barierki choc ja
      byłam z nim w pokoju(odkurzałam i nie słyszałam że otwiera balkon).
      Ale z Małej to gorszy gagatek będzie. Jak tylko zobaczy uchylone
      drzwi od salonu to człap człap do kuchni kręcić kurkami od gazu.
      • asia0212 Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 29.11.08, 23:38
        Hmmmm...to zależy od dziecka.Zawsze mówiłam-nie wolno!gdy dziecko wchodziło na
        meble,skakało po fotelach i robiło inne niebezpieczne rzeczy.I co jest bardzo
        ważne tłumaczyłam dlaczego.Oczywiście czasami córka
        musiała sama się przekonać,że coś może zaboleć, zanim uwierzyła w moje
        słowa.Teraz, gdy ma 3 latka jest rozsądną dziewczynką, choć i tak jest pod moją
        kontrolą, gdy np.robię coś w kuchni czy drugim pokoju.Co jakiś czas zaglądam do
        niej by sprawdzić czym się zajmuje.Nieznane są myśli i zamiary maluchówsmile
    • koza_w_rajtuzach Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 30.11.08, 06:14
      Moje dziecko nigdy nie odkręcało kurków (gazu akurat w domu nie mamy), nigdy nie
      próbowało włożyć paluszków do kontaktu, nigdy nie ciągało za kable, nigdy nie
      wychylało się tam gdzie jest wysoko. Odkąd nauczyło się chodzić to szło bardzo
      ostrożnie, patrząc pod nogi i uważając, żeby się w coś nie stuknąć. Większych
      wypadków od delikatnego zadrapania nigdy nie miało, guzów na swoim kącie nie ma
      żadnych, a ma już 3 lata. A ja nie jestem nadopiekuńczą mamą. Nie pilnuję na
      każdym kroku, nie przestrzegam, że coś się stanie. Często jak jestem na placach
      zabaw to widzę zestresowanych rodziców, którzy co chwila krzyczą "oj, uważaj, bo
      spadniesz. Nie podchodź za blisko huśtawki" itd. A ja się nie muszę martwić,
      moje rodzicielstwo jest bezstresowe, bo moje dziecko troszczy się o siebie jak
      mało które, co też wcale nie znaczy, że jest bojaźliwe. Taki charakter. Już jak
      miała 1,5 roku to tak naprawdę nawet w piaskownicy nie było potrzeby, żeby ją
      pilnować, bo nigdy nie zdarzyło się, żeby poszła w stronę ulicy czy oddaliła się
      od domu. Jest najbardziej odpowiedzialnym dzieckiem jakiego znam.
    • moofka Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 30.11.08, 08:35
      po trzecich urodzinach
      wczesniej dziecko mialo potrzebe wszystko sprawdzac samemu
      i nawet nie prad czy gaz, bo tu juz byl wystarczajaco swiadomy i "wytresowany"
      wiedzial, ze pod zadnym pozorem
      ale mial mase innych idiotycznych pomyslow
      • guderianka Re: Kiedy można przestać pilnować na każdym kroku 30.11.08, 09:06
        Moja starsza córka od małego była "kumata"-nie wsadzała palców do
        gniazdka, nie bawiła się kurkami od gazu, nie otwierała dla zabawy
        okien. Nie wiem czy to kwestia wychowywania od małego czy też
        charakteru dziecka.
        Wygląda na to,że "od zawsze" wiedziała czego nie wolno robić bo
        grozi to okaleczeniem. Wczoraj np (teraz ma 8,5roku ) poprosiłam ją
        by na andrzejkowy wieczór zapaliła świece. Bała się. Była bardzo
        ostrożna. Powiedziała,że beze mnie by się nie odważyła

        Młodsza-ma 2,5 roku. Równiez nie pchała "palców między drzwi"-korki,
        kurki,gniazdka - nie zainteresowały jej na tyle by ryzykować.
    • zebra12 Około 7-8 lat 30.11.08, 11:21
      Nie chodzi mi o dom, ale o plac zabaw np. W domu moja dwulatka chodzi luzem i
      nic głupiego nie robi. Do lodówki się nie dobiera - ani razu jej nie próbowała
      otworzyć. Do łazienki się nie pcha, gdy jest ciemno. Do kuchni też, a że mam
      kuchnię bez okna, to wychodzę, gaszę światło i już. Do gniazdka niestety sięga i
      chce wsadzać paluchy, a częściej zabawki, ale zwykle mam ją na oku. Za to na
      placu zabaw nie posiedzę ani minuty, bo huśtawka ją może uderzyć, albo karuzela
      lub ktoś ją zepchnie ze zjeżdżalni, a tak w ogóle to ona ucieka i muszę ją
      gonić. Najgłupsze pomysły mają 3-5 latki. Mojej koleżanki syn mając 4,5 roku
      wyrzucił piłeczkę przez okno na taki daszek. Po czym sam tam wylazł... A to było
      11 piętro. I nie był to balkon, tylko daszek od balkonu, który był poniżej, a
      młody wlazł tam przez okno. Akurat był luty i leżał tam śnieg. Ześlizgnął się...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka