Dodaj do ulubionych

mama zajęta, dzieci harcują...

09.04.09, 10:14
tak jakoś ostatnio mój w miarę grzeczny syn miał parę wybryków, że ręce mi
opadły jak zobaczyłam efekty... dodam tylko, ze najczęściej działo się to jak
poszłam usypiać dzidziuśka, a on zostawał sam.
- wyspał cały kilogram mąki na stolik podłogę i na siebie oczywiście. jak
zapytałam co zrobił, to stwierdził, że obiad gotował... naleśniki...
- stworzył piękny obraz startującej rakiety, szkoda tylko że kredkami
świecowymi na ścianie w przedpokoju.
- wylał 2 butelki gęstego syropu (na kaszel) na podłogę, bo nie był dobry...
i jak tu się złościć, jak zawsze znajdzie jakieś sensowne wytłumaczenie na
swoje wybryki ...
Obserwuj wątek
    • clapton1985 Re: mama zajęta, dzieci harcują... 09.04.09, 10:33
      Najbardziej podoba mi się perspektywa robienia naleśników hehehe.
    • ga-ti Re: mama zajęta, dzieci harcują... 09.04.09, 13:41
      Mój synek w takich chwilach przeważnie eksperymentuje w łazience. Nalewa, przelewa, wylewa i rozlewa wodę w co, z czego i do czego sie da albo nie da. Robi pianę, myje kran, woduje stateczki i wszystko co się zwodowac da.
      Ewentualnie wycina... I też zawsze znajduje bardzo logiczne i sensowne wytłumaczenie! Ręce opadają, a buzia mimo wszystko się uśmiecha smile
    • ik_ecc Re: mama zajęta, dzieci harcują... 09.04.09, 13:59
      U mnie nie jest "mama zajeta" tylko "mama sie nie rusza bo szczesliwa
      ze jest cicho".

      Moaj corka ostatnio powyciagala ze wszystkich butow sznurowki i
      powkladala je po swojemu, w szalenie fantazyjne wzorki, jednoczesnie
      sprawiajac ze buty byly 100% nieuzyteczne.

      Pociela moj swiezo wykonany na drutach sweterek ("ostrzygla go").

      Posklejala wszystkie kartki w ksiazce z bilbioteki.

      Jakiestam eksperymenty kulinarne, ale nie na wielka skale, bo maka i
      inne sypkie rzeczy sa niedostepne dla niej.

      Ale nie zdarzylo mi sie na nia solidnie wkurzyc, bo to zawsze jest
      moja wina, ze nie ruszylam tylko zeby zobaczyc co robi i
      pozostawialam jakies rzeczy w zasiegu reki.
      • katka74 Re: mama zajęta, dzieci harcują... 10.04.09, 12:49
        U mnie takie rzeczy nie mogłyby zaistnieć, bo zarówno lekarstwa
        (syrop) jak i produkty typu mąka są wysoko w szafkach poza zasięgiem
        dziecięcych rączek. Jeśli chodzi o malowanie po ścianach to moje
        dzieci 'od urodzenia'wink wiedzą, że maluje sie na kartce i nawet by
        im to nie przyszło do głowy. No a poza tym wiem, że cisza w
        dziecięcym pokoju zwykle zwiastuje kłopoty, więc dzieci zwykle nie
        są same.
        • mama-ola Re: mama zajęta, dzieci harcują... 10.04.09, 19:22
          > Jeśli chodzi o malowanie po ścianach to moje
          > dzieci 'od urodzenia'wink wiedzą, że maluje sie na kartce

          Mój też to WIE, i też od urodzenia, ale się nie słucha.

          > i nawet by
          > im to nie przyszło do głowy

          Ale tylko do czasu, aż kiedyś przyjdzie...
          Nie chciałam straszyć smile
          • mamaigiiemilki Re: mama-ola, prywata:) 10.04.09, 20:21
            gratulacje z narodzin synka!!!
            • mama-ola Re: mama-ola, prywata:) 10.04.09, 23:19
              mamaigiiemilki napisała:

              > gratulacje z narodzin synka!!!

              A dziękuję serdecznie smile Bardzo jesteś miła smile)))
              • mamaigiiemilki Re: mama-ola, prywata:) 11.04.09, 21:02
                smilezwróciłaś moja uwagę- na pewno pamiętasz- tym, że zgadzałam się z każdą twoją
                wypowiedziąsmileno i mamy dzieci w tym samym wiekusmilei tak jakoś zapamiętałam Twój
                nicksmilepozdrawiam;
          • katka74 do mama-ola 11.04.09, 09:44
            Wiesz, moje dzieci sa starsze od twoich, więc mimo wszystko myślę, że etap chęci malowania po ścianach jest juz za mną.
    • efidorek Re: mama zajęta, dzieci harcują... 15.04.09, 10:04
      he, he, z tymi grzecznymi to widocznie tak jest. Moja też taka niby
      grzeczna, nigdy nie trzeba było jakoś szczególnie nic przed nią
      chować czy zabezpieczać. Aż któregoś dnia siedzi przy swoim stoliku
      i coś tam sobie maże flamastrami w zeszycie, ja coś robię w
      łazience, nagle wchodzę a ona z tym flamastrem na kanapie i po
      kanapie maże. Zatkało mnie totalnie, nawet się nie nie zezłościłam
      (flamaster w sumie zmywalny), ale musiałam mieć minę strasznie
      głupią, bo pomimo reprymendy następnego dnia powtórka z rozrywki.
      Ręcę mi opadły, więc już podniesionym głosem do niej "co ty
      wyprawiasz?", a ona niewinnie: "pisiu lalę" smile Ale za tym drugim
      razem dostała solidny wykład i pisanie po łóżku się skończyło.
    • m_laczynska Re: mama zajęta, dzieci harcują... 15.04.09, 11:52
      Ja bym się na Twoim miejscu cieszyła, że wylał syrop na podłogę, bo jakby tak
      sobie wlał całość do buzi, dopiero byś miała harce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka