I jaki, Waszym zdaniem, byl tego efekt?
Czy dzieki temu "wyrosliscie na ludzi"?
A moze konsekwencja byl raczej zal i utrata zaufania do rodzicow? Moze wciaz
pamietacie jak bolalo, i to niekoniecznie samo uderzenie, ale to, ze rodzic
podniosl na Was reke i to w momencie, gdy szczegolnie potrzebowaliscie jego
zrozumienia? A moze w glebi ducha obawiacie sie, ze moglibyscie powielic te
zachowania w stosunku do wlasnych dzieci i za wszelka cene chcielibyscie tego
uniknac?
Zainspirowala mnie wypowiedz Tijgertje, ktora wyznala, ze byla bita w
dziecinstwie.
Otoz ja tez bylam.
Nie z premedytacja, o nie, rodzicow mam porzadnych i kulturalnych. Niestety,
moja mama, bo to od niej dostawalam, ma problemy z panowaniem nad emocjami,
dlatego w chwili uniesienia zdarzylo jej sie kilka razy wyrzadzic mi fizyczny
bol - uderzyc pasem, skakanka, reka

Nie, zebym byla jakas szczegolnie
nieposluszna - po prostu na przyklad mamie sie spieszylo, a ja grymasilam i
zwlekalam przy zakladaniu wybranego przez nia ubrania...
Pamietam te kilka razy, jakby mialo to miejsce wczoraj, choc minelo juz
dwadziescia kilka lat.
Nie sadze, aby czegokolwiek mnie te doswiadczenia nauczyly, na pewno nie
stalam sie dzieki nim grzeczniejszym dzieckiem ani lepszym czlowiekiem. Wrecz
przeciwnie, mysle, ze zasialy one we mnie rozgoryczenie i zwatpienie,
sprawily, ze stalam sie troche bardziej nieufna, smutniejsza, mniej otwarta na
swiat.
Teraz sama wychowuje dziecko. I goraco pragne, aby takie sytuacje miedzy mna a
moim dzieckiem nigdy nie mialy miejsca. Dlatego duzo zastanawiam sie nad
metodami wychowawczymi, probuje jak najlepiej poznac swoje dziecko, a
jednoczesnie poznaje sama siebie, ucze sie - lepiej pozno niz wcale -
rozpoznawac i kontrolowac swoje emocje. Mam nadzieje, ze przyniesie to owoce w
postaci szczesliwej rodziny, skladajacej sie ze szczesliwych ludzi. Jak na
razie jest dobrze - oby zawsze tak pozostalo.
A Wy? Jakie sa Wasze doswiadczenia i zapatrywania w tej materii?