jestem ama rocznego synka tzg "z charakterkiem",tzn nic po dobroci
nie wchodzi w gre.Jeszcze mies temu zjadal wszytko pieknie,az kazdy
sie dziwil i podziwila,znalazlam mase pomyslow na nowosci dla
dziecka ,zaczelam wprowadzac z entuzjazmem kisileki,ryze z
jabluszkiem,budynie i po co?maz to teraz zjada,bo maly nic nie
rusza.Zaczela sie jakis mies temu,maly wcale nie chce nic juz
skosztowac nawet zupki,jablka,banana,ciagle walki o choc
lyzeczke,jak tylko widzi lyzeczke nawet nie probuje,najchetiej jadly
tylko chlebek z czyms tam.Alez ile mozna?przeciez musi jesc owowce i
inne rzeczy.Probowalam dac do raczki kawalek owoca to bawi sie tym i
rozmazuje popodlodze....Takze w kwestii jedzenia-klapa.A bylo tak
pieknie....

Jesli chodzi o sen tez ciagle walki,klade do
lozeczka,zanim zasnie mija 30-40 min.a bylo juz tak ze zasypial
ladnie o 20.30....Znow klapa.Nocne pobudki-ok troszke lepiej,ale
nadal budzi sie pare razy.Nad ranem miedzy 5-6 maz idzie do niego bo
chetnie juz by wstal na rowne nogi.Maz kaldzie sie kolo niego na
lozku naszym i dosypia jako tako do 7 ,a czasem do 6.Nie
przespalismy jeszcze nigdy nocy.Jesli chdzi o zabawe w dzien to
najchetniej kolo mamy,zeby ciagle cos zabawiala,a jak juz maz wroci
to szok-maly ciagle chce byc u taty na rekach.Maz nawet zjesc obiadu
nie jest w stanie bo maly mu nie da nic zrobic.Wyjazd na wakacje
gdzie jest tyle roznych atrakcji czesto jest dla nas meczacy bo jak
maly cos zobaczy to koniecznie chce to i tamto,a jak nie dostanie
tego czego chce to histeria.Mycie zebow-klapa,na poczatku jako tako
szlo a teraz maly zabiera szczote i ja ssie albo gryzie,ja sie
poddalam,nie myje na sile.Poza tym smieje sie czesto itp,jest
kochany przez nas,ale czasem jak czytam o tych"wspanialych
dzieciach"to lapie dola.....