i_love_my_babies
18.11.09, 23:44
Drogie Mamy, muszę się wypisać bo coś mnie trafia, nie ma pediatry w
mojej przychodni (przyjmuje 4), do którego można spokojnie pójść
i "zawierzyć" mu dziecko.
Mój młody (5 mscy) dostał kataru, dość uciążliwego, bo założone miał
całe oko, które zaczęło ropieć, a katar straszny. Poszłam do
pediatry, głównie ze względu na to oko, bo zaczęło puchnąć (od
urodzenia ma przytkany kanalik łzowy)
Oczywiście dostał 2 antybiotyki, jeden w kroplach, drugi w maści, a
jak zaprotestowałam usłyszałam: "ależ nie ma pani już wyjścia!"
antybiotyku nie podałam, przemywałam solą, katar zelżał, oko wraca
do normy, jeszcze trochę łzawi, ale już nie ropieje tak bardzo.
Gdy miał miesiąc, dostał na oczko Tobrosopt, w końcu wylądowaliśmy u
okulisty i ten złapał się za głowę, że to krople dla ludzi po
operacjach!
Pediatra poleciła mi teraz podawać dziecku przy katarze, mimo że nie
gorączkował, paracetamol "no wie pani, ze względu na jego działanie
przeciwzapalne, to tak jakby sobie pani wzięła.."
zamurowało mnie, bo byłam przekonana że tylko ibuprofen z leków
dostępnych dla małych dzieci tak właśnie działa.
Mój starszak już drugi rok choruje w przedszkolu i do tej pory nikt
nie wpadł na to, aby nas skierować do alergologa, laryngologa,
zbadać pod kątem pasozytów, o wszystko muszę prosić, sama szperać,
szukać przyczyn.a jemu tylko antybiotyk - sru, szczepionka na
odporność - sru..
A wystarczyłoby tylko trochę poczytać...
Czy może się mylę?
Najłatwiej zajrzeć do gardła, osłuchać, pomacać brzuszek i repertuar
możliwości się kończy...