Dodaj do ulubionych

Czy on naprawdę tak bardzo pomaga?

20.11.09, 16:56
Mąż pracuje po godzin, dużo czasu spędza w domu, bo do pracy ma 5 minut
drogi. Ja jestem poza domem od 7 do 18, czasem dłużej, różnie. Do pracy mam
daleko, dużo czasu poświęcam na dojazdy. Mąż w tygodniu gotuje obiady (ja w
weekendy), robi codzienne zakupy. Na zmianę zaprowadzamy córkę do przedszkola,
on często ją odbiera - ze względu na godziny pracy u mnie jest to niemożliwe.
Po powrocie do domu, zajmuję się młodszą córką (bawimy się), starszej pomagam
w lekcjach, wstawiam pranie lub prasuję, ewentualnie wykonuję inne czynności
związane z funkcjonowaniem domu. Kąpię córkę, kładę spać, porządkuję i mam
wolne ok. 22. Do mnie należą wszelkie sprawy urzędowe, rachunki, wizyty u
lekarzy, zakupy dla domu i dzieci, wywiadówki itp.
Któraś z dziewczyn stwierdziła, że wkład mojego męża w funkcjonowanie domu
jest w stosunku do mojego mały. Czy wg was też tak jest?
Moje znajome uważają, że mam skarb, bo dziecko zaprowadzi, zakupy zrobi i
ugotuje. Czy mój wkład jest mały?
Obserwuj wątek
    • ipola Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 16:57
      pracuje po 8 godzin - tak miało być
    • cherry.coke Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 17:01
      > Któraś z dziewczyn stwierdziła, że wkład mojego męża w funkcjonowanie domu
      > jest w stosunku do mojego mały. Czy wg was też tak jest?
      > Moje znajome uważają, że mam skarb, bo dziecko zaprowadzi, zakupy zrobi i
      > ugotuje. Czy mój wkład jest mały?

      Jesli oboje pracujecie zawodowo to maz sie faktycznie nie przemecza, ale leniem
      totalnym tez nie jest. Moze mozesz go bardziej zaangazowac w sprawy urzedowe,
      medyczne i szkolne? To upierdliwe, bo nie zawsze regularne, a ty masz tu chyba
      monopol.
    • marzeka1 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 17:44
      Przy dojazdach i takich godzinach pracy zdecydowanie na męża scedowałabym
      wywiadówki i część spraw urzędowych, właśnie z racji bliskości pracy (szybko
      jest w domu) i 8 godzin pracy.
      Znajome, które mówię,że to skarb, pewnie same muszą sobie z wszystkim radzić,
      widzę to po mojej jednej szwagierce, zwariowałabym, gdyby tak na mojej głowie
      był cały dom i wszystko z nim związane, a tak jest u niej (mąż- wpada z
      zagranicy co kilka miesięcy i przywozi kasę).
    • sueellen Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 17:49
      Myślę, że masz dobry podział obowiązków. Mój robi w domu zdecydowanie mniej.
    • princy-mincy Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 18:14
      Az tak bardzo nie- moim zdaniem.
      Oczywiscie, robi sporo, ale moglby robic wiecej.
    • net79 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 18:32
      ale co cię obchodzi zdanie innych, jeśli Tobie taki układ pasuje, to o co
      chodzi...go tez w domu nie ma od powiedzmy 8 do 15:30, zatem do 18 poświęca sam
      2,5 godziny na dzieci zakupy i obiad... mógłby w tym czasie czasem załatwić
      urzędowe sprawy owszem, ale na tym mógłyby ucierpieć obiad, bo jak pisałaś on
      gotuje i robi zakupy, kwestia co dla ciebie ważniejsze... to tez trochę czasu
      zajmuje. z tego co zrozumiałam, nie jest tak, że ty wracasz, a on wychodzi ,
      albo leży odłogiem, a zajmuje się na spółę choć jednym z dzieci, jeśli ono tego
      wymaga... zresztą sprawy urzędowe nie co dzień trzeba, rachunki można on line-
      to żaden kłopot... jeśli chciałabyś, aby on prasował swoje rzeczy powiedz... nie
      pytaj co na to forumowe "koleżanki" bo po co ci to??? Przecie to wasza sprawa,
      każdemu odpowiada inny podział obowiązków.. na pewno wracając o 18-stej masz
      ochotę trochę czasu spędzić z dziećmi i Twoim znajomym nic do tego.
    • lolinka2 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 18:45
      obiektywnie nie jest to podział fifty/fifty: ani ilościowo, ani
      jakościowo.

      Inna baja, jeśli Ci to pasuje...
      • echtom Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 22:12
        > obiektywnie nie jest to podział fifty/fifty:

        Podział fifty-fifty to na ogół utopia, bo ludzie są różni. Moja przyjaciółka więcej pracuje, więcej zarabia i więcej zajmuje się domem niż jej mąż. Nie dlatego, że daje się wykorzystywać, tylko dlatego, że w tym związku jest osobą bardziej energiczną, lepiej zorganizowaną i przychodzi jej to łatwiej. Ten nierówny podział nie przeszkadza jej być szczęśliwą mężatką od 20 lat - uzupełniają się i całość dobrze funkcjonuje, bez potrzeby wyliczania, kto ile zrobił.
        • aandzia43 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 22:25
          >
          > Podział fifty-fifty to na ogół utopia, bo ludzie są różni. Moja
          przyjaciółka wi
          > ęcej pracuje, więcej zarabia i więcej zajmuje się domem niż jej
          mąż. Nie dlateg
          > o, że daje się wykorzystywać, tylko dlatego, że w tym związku jest
          osobą bardzi
          > ej energiczną, lepiej zorganizowaną i przychodzi jej to łatwiej.

          To fakt, ludzie różnią się dynamiką i wytrzymałością. I nie ma na to
          rady. Trzeba więc bardzo uważnie i indywidualnie oceniać sytuację.
          Ale bywa, że pod pozorem mniejszych zasobów energetycznych i ogólnie
          mniejszych potencjałów jedna strona zapuszcza korzenie w kanapie i
          powolutku osuwa się w lenistwo.
    • mala21wrzesnia Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 18:45
      U mnie różni się to tym że mój pracuje na 3 zmiany i nie gotuje wink i nawet tak
      wolę bo mogłabym spalonych garów nie doszorować. Ale nie marudzi jak czasami
      zamiast obiadu jest grzana kiełbaska + kanapki, albo tylko smażone ziemniaki (
      on do tych raczej mięsnych należy), zakupy też zrobi musi mieć karteczkę wink, jak
      mu się powie to pojedzie i rachunki zapłaci, załatwiać raczej nic nie lubi bo go
      urzędasy irytują i to moja działka. Pozmywa, wannę wyszoruje ale też muszę
      powiedzieć "zrób". Dziecia odbierze z przedszkola i nawet do lekarza z nią
      pójdzie ale wtedy prosi o wsparcie moją siostrę, on słucha lekarza, siostra
      obrabia małą. Nie narzekam - ale czasami mnie wkurza że nie ma własnej
      inicjatywy, ale taki to już typ i nie mam ochoty go wymieniać na lepszy model,
      kwestia przyzwyczajenia i tyle. A pomarudzić zawsze sobie mogę
    • margotka28 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 19:26
      nooo, jeszcze brakuje stwierdzenia, że mąż za bardzo ci "pomaga".
      A tak na poważnie. Oboje pracujecie. Żyjecie razem i macie dzieci.
      Obowiązki powinny rozkładać się mniej więcej po połowie, dla mnie to
      oczywiste.
    • miska_malcova Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 19:49
      ipola, bardziej rzuca mi sie w oczy fakt, że Twój mąż w ogóle nie zajmuje sie
      dziećmi sad Oprócz zaprowadzania i odprowadzania...
    • aandzia43 On nie pomaga tobie, tylko obrabia swoją działkę! 20.11.09, 20:50
      Nie wiem, czy to nie mój post w wątku sprzed jakiegoś czasu zmącił
      spokój twego duchawink Chodziło mi wtedy o to, żebyś przyjrzała się
      uważnie temu, co wcześniej napisałaś. Bo z okrojonej wersji, jaką
      wtedy zaprezentowałaś wynikało, że mąż nie zajmuje się domem wcale
      tak dużo, jak ci się wydaje. Dzisiaj zaprezentowałaś wersję
      rozszerzoną. Zrehabilitowałaś go niecowink Mam jeszcze pytania: ty
      masz wolne o 22, a on? Jaki ma kontakt z dziećmi?

      > Moje znajome uważają, że mam skarb, bo dziecko zaprowadzi, zakupy
      zrobi i
      > ugotuje. Czy mój wkład jest mały?


      Skarb, cholera! Masz w miarę normalnego chłopa. A co on niby miałby
      robić przez te godziny do twojego powrotu z pracy? Grzać dupskiem
      kanapę i słuchać ryku głodnych dzieci? To, że robi obiad dla
      rodziny, jak wraca z pracy, to jest NORMA. Fajnie, że masz męża,
      który sie w niej mieści - fakt. Ale nie rozpatrywałabym tego w
      kategoriach skarbu. Nie sądzę, by panowie jako szczególny skarb
      postrzegali żonę kolegi, która np. pracuje zawodowo i przynosi do
      domu jakieś pieniądze.
    • margerytka69 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 20:58
      nosz ku... ja nie rozumiem o co chodzi z tym poamaganiem

      pomóc to może koleżanka, sąsiadka, mama, znajomi

      ale mąż????

      skoro piszesz, że on pomaga, to rozumiem, że to nie jest wasz
      wspólny dom, bo w swoim domu się nie pomaga, pomóc można u sąsiada
      na przykład, a w swoim domu się pracuje

      więc jak na POMOC to jest BARDZO DUŻO
    • margerytka69 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 21:02
      odpowiadając więc na Twoje pytanie o pomoc - tak, pomaga Ci BARDZO

      takiego pomocnika każdy chciałby mieć

      ty7lko dlaczego on nie bierze udsziału w życiu waszego domu/rodziny,
      a ogranicza się tylko do POMOCY?????
    • slonko1335 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 21:08
      Gdyby u nas w domu był taki układ czułabym się wykorzystywana ale martwiłabym
      się brakiem kontaktu męża z dziećmi najbardziej.
    • 18_lipcowa1 pomaga? 20.11.09, 21:15
      sorry ale on wykonuje swoje zas,,,ne obowiazki a nie litosciwie
      pomaga
      i tak, uwazam, ze malo robi
    • jdylag75 Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 21:39
      Nie wiem czy Twój mąż wystarczająco Ci "pomaga", czytam Twój post i widzę, ze
      mój mąż robi o wiele więcej, szczególnie jeśli chodzi o sprawy związane z opieką
      nad dziećmi, włączając w to branie opieki i chodzenie do lekarzy czy czasami
      zakup ubrań i butów. Pracujemy po tyle samo godzin za +/-t akie same pensje
    • mdro Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 20.11.09, 21:41
      A ja zapytam przewrotnie - gdyby żona codzienie robiła zakupy,
      gotowała obiady, odbierała dziecko z przedszkola, a mąż gotowałby
      obiad w weekendy, po powrocie z pracy pilnował odrobienia lekcji
      przez dziecko jedno, a z drugim się bawił, no i popłaciłby rachunki
      (czyli przy koncie internetowym raz-dwa razy w miesiącu usiadł przy
      komputerze) czy poszedł na zebranie (tak raz na dwa miesiące), a,
      jeszcze pranie wstawił, to robiłby dużo czy mało?
    • z_lasu Macie auto? 20.11.09, 21:48
      Kto się nim zajmuje? Jakieś drobne naprawy w domu mąż robi?

      Masz chwilę dla siebie codziennie? A mąż?
      • izak31 Re: Macie auto? 21.11.09, 05:59
        Strasznie mnie wkurza stwierdzenie,ze dobrze jak mąż w domu
        pomaga....Toż to także jego dom...
        To są akurat moje wolne wnioski nie związane z wypowiedziami na tym
        wątku.
        Jestem męzatką od 14 miesięcy, razem mieszkamy od ponad 3 lat. NIE
        INTERESUJE mnie czy mój mąz ma czystą bieliznę, ubrania i czy ma na
        w czym isc do pracy. Jest dorosły i ma dwie zdrowe ręce. Jak sie
        wprowadził to dostał jako lekturę instrukcję do pralki i przez jakis
        czas łśuzyłam poradą w zakresie segregowania prania i uzywanych
        detergentow. Sam sobie pierze, prasuje itp. Nie obłsuguje dorosłego
        faceta. Oduczyłam się takze wkurzania jak chce posprzątac a on lezy
        na kanapie i mowi 'Slonko, pozniej Ci pomogę". Nie posprzątasz -
        zyjesz w brudzie. Działa, trzeba sie tylko na początku na brud
        uodpornic i nie zapraszac ludzi do domu wink. Sprzątamy razem. Nie
        gotuje w tygodniu bo nie mam na to czasu - oprocz pracy mam jeszcze
        studia. Mozna powiedziec, ze w domu robie niewiele i jest mi z tym
        bardzo dobrze. Jak pojawi sie dziecko to mam nadzieje, ze nie
        zostane umeczoną matką-polką z odmacicznym zapaleniem mózgu wink
        • ipola Re: Macie auto? 21.11.09, 09:29
          Mąż poza sprawami organizacyjnymi typu zaprowadzanie do przedszkola, nie zajmuje
          się dziećmi. Jak tylko wracam do domu, ona zalega na kanapie i ogląda telewizję.
          Uważa, ze swoje zrobił, zanim wróciłam do domu i teraz to ja powinnam zająć się
          całym domem. Szczegół, że cały ten czas pracowałam, a nie piłam kawkę. Wchodzę
          do domu i dzieciaki mnie oblegają. Czasu dla siebie nie mam, bo po 22 to marzę
          już tylko o kąpieli i spaniu.
          To ja czuwam nad wszystkim, tzn., że teściowa ma imieniny, że trzeba iść z
          dzieckiem do dentysty itd. Tym jestem najbardziej zmęczona, tym ciągłym
          myśleniem o wszystkim.
          • marzeka1 Re: Macie auto? 21.11.09, 11:40
            "Mąż poza sprawami organizacyjnymi typu zaprowadzanie do przedszkola, nie zajmuje
            się dziećmi. "- to JAK chce nawiązać więź z dziećmi? Właśnie to jest - moim
            zdaniem- niedobre w waszych relacjach. Pan mąż na kanapie przed TV (klasyka
            schematu), ty zasuwasz na drugi etat, ba, ty nawet imienin teściowej pilnujesz.
            I o to miałabym pretensje do męża, że nie chce być ojcem dla dzieci, odwala
            swoją część i heja....
            W sumie smutne są prawie zawsze twoje posty, jesteś wartościową osobą, a tak
            przez męża niedocenianą.
            Powiedz: CO STAŁOBY się, gdybyś po pracy zrobiła sobie wieczór w SPA, a mąż
            zostałby z całym kramem? Dlaczego nie zbuntujesz się, że mąż nie chce dla dzieci
            być ojcem, zajmować się nimi? Bo przyprowadzić i zaprowadzić potrafi obca osoba.
    • ik_ecc Re: Czy on naprawdę tak bardzo pomaga? 21.11.09, 14:09
      > Któraś z dziewczyn stwierdziła, że wkład mojego męża w
      > funkcjonowanie domu jest w stosunku do mojego mały. Czy wg was też
      > tak jest?
      > Moje znajome uważają, że mam skarb, bo dziecko zaprowadzi, zakupy
      > zrobi i ugotuje. Czy mój wkład jest mały?

      Nie bardzo rozumiem co Cie obchodzi co na temat wkladu Twojego meza
      mowia inne dziewczyny i znajome, ktore nie mieszkaja z Wami i nie
      wiedza dokaldnie jak to wyglada. Najwazniejsze jest to co TY sadzisz
      na temat wkladu Twojego meza i czy oboje jestescie zadowoleni z
      podzialu obowiazkow.

      Generalnie jest to pytanie z natury "czy ubrac dziecku rajstopki" -
      bo, jak wiadomo, caly swiat musi zaaprobowac rajstopki badz ich brak
      na nogach dziecka. To TWOJA sprawa.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka