agak73
27.01.04, 12:20
Czytam zamieszczane tutaj teksty i wstyd mi. Ja nie cieszę się z
macierzyństwa, minął ponad rok - a ja jestem zła na siebie, że świadomie
odstawiłam tabletki. Kocham swoje dziecko, ale jestem tak bardzo zmęczona,
synek jest znany wśród moich znajomych jako "diabeł wcielony" z powodu
niezwykłej ruchliwości. Kiedyś - jeśli wróciłam z pracy zmęczona, to mogłam
poleżeć, odpocząc. Teraz jestem w ruchu nieustannie. Brak mi pieniędzy,
robiłam przed poczęciem wyliczenia ewentualnych kosztów, ale moja pensja nie
wzrosła, a wszystkie inne produkty i owszem. Jestem rozdrażniona, zła -
głównie na siebie, bardzo często mam ochotę wyjść z domu i nie wrócić. Nie
jestem samotną matką, mąż przepada za synkiem, stara się przy nim pomóc.
Ogólnie nie jest tragicznie, a mimo to jestem nieszczęśliwa. Nie spełniam się
w macierzyństwie. A zdaję sobie sprawę, że to źle i chyba jestem jakąś
wybrakowaną kobietą. Boję się, że to poważna sprawa, czasem nie poznaję sama
siebie, pokłóciłam się z teściami, oni dążą do zgody, a ja wzięłam dyżur na
sobotę, tylko po to, aby nie być w domu, bo zapowiedzieli przyjazd w
odwiedziny do wnuczka, owszem upiekę ciasto i przygotuję obiad, mąż go
odgrzeje, ale ja jestem wkurzona, bo przyjeżdżają, aby "się pogościć", a
kiedy mały był chory, to nawet nie zadzwonili (chociaż wiedzieli o chorobie).
Nie pomagają nam w żaden sposób (wiem, nie mają obowiązku), ale to nie powód,
aby być taką wredną. Niby rozumiem, a nic nie potrafię zmienić. Mieszkam w
małym mieście, nie ma tu psychologa - terapeuty, jest psychiatra. Czy warto
tam zajrzeć? Czytałam też o tabletkach z dziurawca. Chcę być szczęśliwą,
radosną matką! Pomocy!