27.01.04, 12:20
Czytam zamieszczane tutaj teksty i wstyd mi. Ja nie cieszę się z
macierzyństwa, minął ponad rok - a ja jestem zła na siebie, że świadomie
odstawiłam tabletki. Kocham swoje dziecko, ale jestem tak bardzo zmęczona,
synek jest znany wśród moich znajomych jako "diabeł wcielony" z powodu
niezwykłej ruchliwości. Kiedyś - jeśli wróciłam z pracy zmęczona, to mogłam
poleżeć, odpocząc. Teraz jestem w ruchu nieustannie. Brak mi pieniędzy,
robiłam przed poczęciem wyliczenia ewentualnych kosztów, ale moja pensja nie
wzrosła, a wszystkie inne produkty i owszem. Jestem rozdrażniona, zła -
głównie na siebie, bardzo często mam ochotę wyjść z domu i nie wrócić. Nie
jestem samotną matką, mąż przepada za synkiem, stara się przy nim pomóc.
Ogólnie nie jest tragicznie, a mimo to jestem nieszczęśliwa. Nie spełniam się
w macierzyństwie. A zdaję sobie sprawę, że to źle i chyba jestem jakąś
wybrakowaną kobietą. Boję się, że to poważna sprawa, czasem nie poznaję sama
siebie, pokłóciłam się z teściami, oni dążą do zgody, a ja wzięłam dyżur na
sobotę, tylko po to, aby nie być w domu, bo zapowiedzieli przyjazd w
odwiedziny do wnuczka, owszem upiekę ciasto i przygotuję obiad, mąż go
odgrzeje, ale ja jestem wkurzona, bo przyjeżdżają, aby "się pogościć", a
kiedy mały był chory, to nawet nie zadzwonili (chociaż wiedzieli o chorobie).
Nie pomagają nam w żaden sposób (wiem, nie mają obowiązku), ale to nie powód,
aby być taką wredną. Niby rozumiem, a nic nie potrafię zmienić. Mieszkam w
małym mieście, nie ma tu psychologa - terapeuty, jest psychiatra. Czy warto
tam zajrzeć? Czytałam też o tabletkach z dziurawca. Chcę być szczęśliwą,
radosną matką! Pomocy!
Obserwuj wątek
    • alinaw1 Re: Wstyd mi 27.01.04, 12:49
      Mój synek jutro kończy 2 lata i niestety dalej świat wali się na głowę. Ja ze
      względu na niego- musiałam zrezygnować z pracy. Czuję się przede wszystkim
      totalnie zmęczona, bo mały od zawsze miał problemy ze snem. Jest już taki duży,
      a nadal ciągle budzi się w nocy, od roku już nie śpi w ogóle w dzień, wstaje
      między 5, a 5.30, czyli gdy na dworze jest jeszcze noc! Jak mam być zadowoloną,
      wypoczętą i tryskającą energią mamusią? Na dodatek zaczęło się psuć w naszym
      małżeństwie (to już zupełnie inna bajka)- też z powodu tej całej sytuacji, z
      teściami podobnie. Jestem chyba przewrażliwiona, nie umiem doceniać rzeczy
      dobrych (inni mają gorzej, są nieuleczalnie chore dzieci, inne umierają, więc
      ja powinnam być zadowolona- to powtarza mi mąż!). Wskazane byłoby iść do
      jakiejś poradni. My tak uczynikiśmy rok temu. Pomogło- ale jak widać na krótką
      metę. Wiele tu mojej winy, bo inaczej wyobrażałam sobie macierzyństwo (patrząc
      choćby na moją siostrę), inaczej własną rodzinę. A jeszcze niedawno wydawało mi
      się, że zaakceptowałam moją sytuację (niegdyś podróżniczka, aktywna zawodowo,
      towarzyska, teraz 24 godz. na dobę z trudnym synkiem), ale żeby tak naprawdę,
      na 100% zaakceptować i nie cierpieć z tego powodu - trzeba chyba zmienić swój
      umysł, no i mieć wsparcie najbliższych. Bez tego nawet najlepszy terapeuta nie
      przyda się. Życzę siły i cierpliwości.
    • kicia_edziecko Re: Wstyd mi 27.01.04, 13:26
      Ja na Twoim miejscu poszłabym do tego psychiatry, może masz deprechę?
      Bezustanne zmęczenie jest jednym z objawów. Niedługo wiosna, ale jak nie
      pojawi się w Twojej głowie to nie będziesz mogła się nią cieszyć...
      Pozdrawiam cieplutko
    • miola Re: Wstyd mi 27.01.04, 14:01
      Nie powinnaś tak pisać. Powinnaś korzystać z każdej okazji żeby napisać jak
      bardzo jesteś spełniona jako matka, jak świetnie radzisz sobie ze wszystkim.
      Pisać tak długo aż w to uwierzysz i przeniesiesz na życie. Nie powinnaś wierzyc
      w to że wszystko co czytasz jest szczere i prawdziwe - kreujemy tu swoje
      wizerunki, odrywamy się od rzeczywistości itp. Każda z nas miała doła - czasem
      ciągnął sie bardzo długo, naprawdę.
      • mruwa9 Re: Wstyd mi 27.01.04, 23:58
        A Ty też nie powinnaś tak pisać, bo wpędzasz autorkę wątku w jeszcze głębszy
        dołek... Nie wszystkie dzieci są słodkie i do rany przyłóż. Niektóre od
        urodzenia przejawiają cechy ADHD i wówczas opieka nad takim dzieckiem jest
        naprawdę ponad siły jednego rodzica (zwłaszcza, gdy się przebywa z dzieciakiem
        24 godziny na dobę). Wiem, co mówię sad( A może po prostu potrzebna jest
        dodatkowa pomoc z zewnątrz? Właśnie babcia albo niania? Choć przy braku kasy to
        trudne.. A teraz właśnie macie najtrudniejszy (chyba) etap: zima, więc trudno
        o wybieg dla dziecka, maluch zaczyna chodzić, niby się usamodzielnia, ale na
        sekundę nie można spuścić go z oka, a obawie o bezpieczeństwo dziecka i
        domu...Ale to kiedyś minie, choć może pomoc fachowa byłaby wskazana? Albo
        przynajmniej jakaś przyjaciółka lub mama, której możesz wypłakać się w mankiet,
        a która Cię nie potępi, bo masz prawo się tak czuć? Dla nas wyjściem z takiej
        sytuacji było..... drugie dziecko. Żeby naszego potwora oduczyć manier
        rozwydrzonego jedynaka. I chociaż po urodzeniu drugiego dziecka było jeszcze
        trudniej, to teraz, z perspektywy czasu (dzieci mają 3 i 5 lat) widzę, że ta
        decyzja była słuszna. Po pierwsze, gdy czasowo ubywa mi jednego dziecka (jedzie
        do dziadków), ja czuję się jak na wczasach i sama się sobie dziwię: jak kiedyś
        mogłam być zmęczona opieką nad jednym synkiem? Ale tu nieoceniona była pomoc
        rodziców (chociażby, żebym mogła się wyspać w sobotę, albo wyjść z mężem do
        kina). Ale dopiero od kilku miesięcy tak naprawdę w pełni cieszę się
        macierzyństwem, czyli uczucie przyjemności z zabaw z dziećmi i bycia mamą
        bierze górę nad zniecierpliwieniem, zmęczeniem i chęcią "sprzedania" dzieci na
        kilka dni.
        Nie uważam, że moja recepta jest godna polecenia, ale wierzę, że kiedyś, gdy
        Twoje dziecko będzie bardziej samodzielne i komunikatywne, Ty znajdziesz
        przyjemność i szczęście w byciu mamą.
    • farpakon Re: Wstyd mi 27.01.04, 14:01
      przykro mi to czytac. nie wiem, jak wam dziewczyny pomoc. nie ma jednego modelu
      maciezynstwa i musicie to zaakceptowac, ze kazdy jest inny. agak73, nie jestes
      wybrakowana! na pewno przydalby sie wam odpoczynek i spojrzenie na zycie z
      dystansu. wiem, wiem, trudne do zrealizowania. ale sprobujcie lykac spora dawke
      wit B complex, ktops ze znajomych lykal to przy depresji. natomiast na
      malych "diablow wcielonych" jest ponoc skuteczna rada - lykanie tranu,
      regularnie minimum przez 3 miesiace, zeby widac bylo efekty. ogladalam niedawno
      w brytyjskiej tv program o trudnych dzieciach, z ktorymi nikt nie mogl sobie
      poradzic, wiec zaczeto podawac im wlasnie tran. po jakims dzieci zmienily sie
      niedopoznania. sprobujcie i wy. trzymam kciuki, oby do wiosny!
    • mamongabrysi Re: Wstyd mi 27.01.04, 14:02
      Jejciu, musisz naprawde poszukać pomocy. jeżeli jest tyko psychiatra to leć tam
      a jeśli nie pomoże może w jakims większym mieście. Powiedz mężowi, że jest
      naprawdę źle i to nie są zwykłe fanaberie, że wiesz że powinnaś być szczęśliwa
      ale z jakiegos powodu nie jesteś. Może tez pomyśl, że szkoda zycia na smutki -
      ono ucieka a jest takie jakie jest. I sama widziśz ze nie jest takie zle tylko
      ciebie cos dopadlo. Mnie też czasami dopada - to glównie ze zmęczenia, ale po
      lekkiej histerii przechodzi. Sprobuj doraźnych małych przyjemności i zauważaj
      je. Za kilkanaście lat nasze dzieci nastolatki nie będą chciały z nami gadac -
      bo oczym tu gadać z wapnemwink)?
      Pozdrawiam
      Ania
    • olaj10 Re: Wstyd mi 27.01.04, 14:50
      Mój syn skończył 3 latka.
      Także jestem zmęczona, zła, nie mam kasy, itd. pracuję. Nigdy nie pomyślałam,
      że żałuję! Postarałam dać coś od siebie, zmieniłam nastawienie, przestałam
      narzekać (jeszcze mam momenty, kiedy nie mogę się opanować, ale juz mniej wink.
      Słuchaj, idz do lekarza czy coś, przestań sie użalać! Wiesz ilu ludzi ma takie
      kłopoty, a Bogu dziekują za dzieci! Ty masz jedno, a inni mają wiecej i żyją.
      Ja nie mówię, że dziecko to szczyt marzeń, ale skoro się zdecydowałaś, pomyśl
      ono odczuwa Twoją niechęć sad.

      Pozdrawiam
      Ola (która jeszcze jakiś czas temu miała pretensje o wszystko i do
      wszystkich wink

    • agak73 Re: Wstyd mi 27.01.04, 15:16
      Bardzo dziękuję eMamom, które zechciały odpowiedzieć na mój post. Macie rację -
      trzeba trochę siebie kreować - w końcu uwierzę w to, co chcę. Ale bez
      farmakologii chyba też się nie obejdzie. Wielkie dzięki! Cieszę się , że jest
      miejsce, gdzie można naprawdę pogadać. Pozdrawiam. A.
      • ppjw Re: Wstyd mi 27.01.04, 15:49
        wiesz, jak dla mnie, idź do tego psychiatry, to też człowiek i czasem potrafi
        pomóc wink A tak poważnie - miałam tak samo i skończyło się na lekach i całe
        szczęście - paskudny okres już dawno za mną smile. Więc uszy do góry - taki stan
        w końcu przechodzi i zupełnie inaczej się patrzy na rzeczywistość...
        pozdrawiam, Paulina
    • goska271 Re: Wstyd mi 27.01.04, 15:46
      ja mysle tak, nie psycholog, nie psychiatra a własny wewnętrzny rozrachunek,
      takie plusy i minusy maciezyństwa. Bo nikt nigdy nie powiedział, że posiadanie
      dziecka to sam miód i nawet jak masz dość, to jak zajrzysz głębiej to
      zobaczysz, że to nie dziecko jest problemem, ale zupełnie coś innego. Moze to
      praca, może ciągłe zabieganie, może stres, może brak czasu dla siebie, może
      brak samorealizacji, ale wierz mi na 100% to nie dziecko. A powiem tak na
      marginesie, że roczne dzieci tak mają, że są ruchliwe, wszystko je interesuje
      i dla tych co nie maja dzieci to może byc wkurzajace, bo burzy ich wyobrażenie
      o dziecku jako słodkim maleństwie. sama miałąm doła bo mam troje dzieci, nie
      pracuje od dawna i tylko głupieje w domu, ale doszłam po długich
      rozmyślaniach, ze to nie dzieci są problemem.
    • olina2 Re: Wstyd mi 27.01.04, 16:55
      Dlaczego Ci wstyd? Że masz dość ,że chciałabyś się wyspać ,że chciałabyś gdzieś
      wyjść, że chciałabys się wyspać, że chciałabyś przespać całą noc, że chciałabyś
      żeby znikło na parę dni? To normalne. Nienormalne, ,ze masz być taka a
      taka..... Mam dwoje dzieci, 9 lat-Karen i 16 lat -Kaj. Często słyszałam, że
      jestem nienormalną mamą, ale kiedyś usłyszałam radę- gdy twoje maleńkie
      dziecko śpi w ciągu w ciągu dnia, nie nadrabiaj sprzątania, obiadów ,prasowania
      itp. po prostu śpij razem z maleństwem. Nie słuchaj co Ci mówią inni, wczuj
      się w siebie. To trudne, wiem.Myślę, że ciężko być mamą słysząc, że inne nie
      narzekają, są zachwycone swoimi dziećmi / nie wierz one też dały się wciągnąć
      program -ja cudowna mama/. To jakiś szalony pęd- ja, matka Polka. Nie daj się.
      To twoje życie, twoje dzieci, ty jesteś mamą.Życzę wytrwałości. Pozdrawiam
      wszystkie młode mamy.
      • burza4 Re: Wstyd mi 28.01.04, 11:45
        Olinko - dobrze to ujęłaś. Kreowanie imagu to dla mnie coś sztucznego - i jak
        kazda sztucznośc kiedyś wychodzi bokiem. Nie da się oszukiwać samej siebie! Ja
        zawsze miałam podobne odczucia jak autorka watku - i to niezależnie od stopnia
        zmęczenia. Zresztą, muszę uczciwie przyznać, że moje dziecko nie było
        absorbujące czy męczące - spała od "nowości" minimum 6 godzin w nocy ciągiem,
        budziła się na 15 minutowe karmienie i zasypiała z powrotem, w dzień godzinami
        oglądała rączki, potem w starszym wieku godzinami w zachwycie budowała sobie z
        klocków i wymagała minimalnego nakładu czasu... A mimo to wcale nie byłam
        uszćzęśliwiona. Moze dlatego, że byłam zbyt młoda i nie miałam takiej chwili
        dla siebie, kiedy ma się już własne pieniądze i można za nie realizować własne
        potrzeby? Od razu wskoczyłam w małżeństwo i macierzyństwo. I od tamtej pory ja
        spadłam na ostatnie miejsce w hierarchii, potrzeby wszystkich innych były
        wazniejsze. Nie jest łatwo pogodzić się z poczuciem, że ma się tylko dawać,
        dawać i dawać z siebie bez końca- a nie można niczego oczekiwać dla siebie. Bo
        dziecko - wiadomo małe, mąż pracuje na utrzymanie rodziny i cóż od niego
        jeszcze wymagać...

        Mam wrażenie, że wiele z matek takich uczuć doświadcza, ale chyba większość po
        prostu nie uzewnętrznia ich, bo "nie wypada" po prostu! Nie wypada mówić
        głośno, że ma się dość, że chciałoby się mieć choć 2 godziny w tygodniu tylko
        dla siebie itd. Tak nam wpojono, że istniejemy dla dzieci. My się nie liczymy.
        Do tej pory pamiętam, że miałam coś w rodzaju wyrzutów sumienia za każdym
        razem, jak np. wybrałam się do solarium (a nie było to często). To było coś jak
        glosik w głowie "co z ciebie za matka, dziecko tęskni w domu a ty egoistycznie
        dbasz tylko o siebie..." Tak jakbym nie miała do tego prawa.

        Mam koleżankę - taką matkę-polkę właśnie. Musiała niestety wrócić do pracy, na
        szczęście babcia mieszka obok. Ona ustawiła sobie pracę tak, że zaczynała o 7
        rano, żeby wyjść o 15 i jak najszybciej byc w domu. Wstawała o 5 żeby
        CODZIENNIE nastawić świeżą zupkę dla małej, karmiła piersią prawie 3 lata, męza
        odstawiła od łóżka, bo mała inaczej nie prześpi nocy, nie wychodziła z domu bo
        małej nikt nie nakarmi odpowiednio, nie wykąpie jak trzeba, a o usypianiu przez
        inną osobę w ogóle nie może być mowy. Patrzyłam na nią z
        niedowierzaniem. "Pękła" po tych 3 latach kieratu, który sama sobie zafundowała
        i zadzwoniła do mnie w stanie mocnej histerii, że dłużej już nie wytrzyma...
        Trochę jej nagadałam i trochę ja otrzeźwiło. Wydawało mi się, że ona wierzy, że
        postać matki wygląda tak jak na reklamie - wiecznie uśmiechnięta, zadowolona,
        bez śladu zmęczenia - i nie mogła się pogodzić, że nie dorownuje do tego
        wizerunku.

        Tylko szczęśliwa matka może wychować szczęśliwe dziecko - i dodam, że chodzi o
        taką która CZUJE się szczęśliwa, a nie taka, która na szczęśliwą WYGLĄDA...
        • mamongabrysi Re: Precz z matką-polką-męczennicą 28.01.04, 12:04
          Zgadzam się ,ze tzw "poświęcanie się" dla dobra dziecka nie ma sensu. Kończy
          się źle dla wszystkich zainteresowanych: matki, dzieci, męża. Wszyscy po pewnym
          czasie mają męczennicy dość i uciekają bo męczennica funduje im poczucie winy i
          jednocześnie nie pozwala sobie pomóc. Macierzyństwo jest nniełatwe i nie da się
          od niego wymigac (jeśli już mamy dzieci) ale to nie znaczy że mamy zanegować
          siebie. Dzieci też są szczęśliwsze z wypoczętą mamą. Istnieje wiele udogodnień
          z których w miarę możliwości trzeba korzystać i nie wymagać od siebie za dużo
          np. codziennego gotowania innego obiadu dwudaniowego o piątej rano brrrrr..
          Chyba że ktos lubi gotować i nielubi spać (szczerze nie wierzę). Prasowanie
          zamknąć w szafie i prasować to co akurat potrzebne, obiadki ze słoiczka, itp
          Pozdrawiam
          Ania
        • katlak Re: Wstyd mi 29.01.04, 15:40
          Mysle że to nie chodzi o takie "kreowanie siebie" , a raczej w próbe
          podniesienia samej siebie na duchu podobno swiadomosc ludzka i siła
          autosugestii jest ogromna i jezeli bedziemy sobie powtarzali ileś razy
          dziennie "że nic nam się nie chce i jesteśmy nieszczęśliwe " to będziemy się za
          kazdym razem w tym utwierdzały.

          Wiem,że wyjcie z doła nie jest proste, macierzyństwo tez nie jest. Ja wpadałam
          w potworne kompleksy bo nie miałam tyle cierpliwosci , nie umiałam się tak
          bawić z moim dzieckiem itd itp jak pokazują wszystkie gazety telewizja
          pokazując jedyny "słuszny" i mądry model wychowywania.

          W koncu odpuściłam sobie postanowiłam być od czasu do czasu egoistką, nie mieć
          wyrzutów sumienia o każdego McDonaldsa, którego zje mój syn(fakt faktem że
          nawet teraz ograniczam do minimum ) o kazdą bajkę którą mu puszcze żeby choć na
          chwile w piatkowy wieczór móc przglądnąć jakąś gazete czy książkę.

          I o dziwo mam do niego więcej cierpliwości , chętniej sie z nim bawie nie
          wariuje na punkcie edukacyjnych zabaw.

          Doszłam do wniosku że nie nadaje się na idealna matkę polkę ale jestem
          przynajmniej szczęśliwą matką, a moj syn wyrasta na inteligentnego rozrabiake i
          nie widze jakiś rażących konsekwencji moich "niedociagnięć".

    • lanetka222 Re: Wstyd mi 28.01.04, 16:53
      Jeśli chodzi o to,że brakuje Ci pomocy ze strony teściów to myślę, że im
      wcześniej powiesz sobi,że sama musisz dać sobie radę i nie będziesz od nich
      wymagać pomocy tym lepiej dla Ciebie. Inaczej sama wciąż będziesz się użalać
      nad sobą i uskarżać nad teściami, że samo myślenie o tym może wpędzić w obłęd.
      Ja sama mam teściową którą gdy poprosiłam o coś to mi odmawiała bo coś
      ważniejszego było i też się łapię na tym ze na nią nażekam i chciałabym aby
      miała inny stosunek do mnie ale potem jestem w strasznym dołku. Dlatego staram
      się nie oczekiwać nic dobrego od niej i w tedy jest O.K. Powodzenia taki okres
      powinien minąć.
    • judytak Re: Wstyd mi 29.01.04, 13:06
      nie wstydź sie, to nic nie pomoże

      psychiatrę można odwiedzić, jeśli generalnie ma dobrą opinię jako człowiek (bo
      inaczej jeszcze cię zdołuje), można też porozmawiać z dobrym lekarzem rodzinnym
      (może to brak witamin, mikroelementów itp.? moze takie ziołowe specyfiki
      na "poprawienie humoru" wystarczą?)

      trzeba niektóre rzeczy sobie odpuścić
      przede wszystkim trzeba sobie odpuścić perfekcjonizmu - nie chcij być doskonałą
      matką, nie chcij byc szczęśliwą, spełnioną w macierzyństwie matką! (bo chcenie
      w tym nie pomaga, tylko właśnie pomaga odpuszczanie!)

      z tym dyżurem, to dobry pomysł - wszyscy się cieszą, a ty się nie męczysz

      po pracy, jak masz ochotę się położyć, to kładź się na podłodze - dziecko
      będzie zachwycone, użyje ciebie jako drabinkę do wspinania, a ty możesz nawet
      przysypiać, czasem tylko mruknąć coś do dziecka...

      ja czasami biorę urlop, jeden dzień, dzieciom, ani opiekunce nawet o tym nie
      mówię, i umawiam się z mężem na randkę, jak też robię inne przyjemne rzeczy,
      przychodzę do domu w tym samym czasie, jakbym była po pracy

      no, a później można będzie też dziecko podrzucić dziadkom na parę dni, ty
      wiesz, jaka to przyjemność? im dziadki dalej mieszkają, tym dłuższe mogą
      być "wakacje"...

      będzie dobrze
      Judyta
    • olina2 Re: Wstyd mi 01.02.04, 16:24
      To jeszcze raz ja. Nie daj się wciągnąć w -ja wspaniała matka. Moje dzieci mają
      16 i 9 lat. Myślę, że są szczęśliwe a przede wszystkim wolne. Byłam młodą matką
      tak jak wy teraz i poprostu przyznałam się sama sobie że, nie bawi mnie presja
      wszystkich jaką mam być matką. Oczywiście były słowa potępienia. Olałam. Zawsze
      byłam zbuntowana. Myślę, że dobrze na tym wyszłam. Zważcie, że było to parę lat
      temu, jestem teraz dumna z siebie, że umiałam się oprzeć otoczeniu /mama,
      teściowa, koleżanki, itd./, że się zbuntowałam. Słuchaj siebie.Pozdrawiam
      wszystkie młode mamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka