Dodaj do ulubionych

Zdrowy egoizm emamy

07.12.09, 11:59
Intryguje mnie jedna sprawa. Mam dopiero 25 lat to może się nie znam. I
dopiero od 2 lat mieszkam z facetem, ognistym i klasycznym latynoskim macho. I
tak sobie czytam to forum i czytam...
o co chodzi z tymi domowymi obowiazkami? Dlaczego to ematki gotuja obiady,
zastanawiaja się czy cebulka surowa czy smazona w kotletach, pranie,
sprzatanie...Tzn rozumiem, ze to jest kwestia wychowania, jestesmy chyba
pierwszym pokoleniem, które naprawdę ma podstawy do walczenia o rownosc w
domu, więc czasem jest trudno, wiele kobiet w polsce ma wpojone, ze ma sluzyc,
usmiechac się, gotowac i jak to mowi moja babcia GOSPODARZYC.

Mnie np. się po prostu NIE CHCE. Tez zostalam wychowana jak większość polskich
kobiet, gdzie brat gral w pilke a ja mialam zmywac naczynia, jak jestem w domu
rodzinnym wciaz podstawiam wszystko pod nos ojcu, ale bardziej z szacunku i
dlatego, ze jest starsza i schorowana osoba, ale w moim wlasnym domu?
Podstawiac wszystko pod nos partnerowi?? mnie się po prostu NIE CHCE. Jestem
byt leniwa, zeby sluzyc 30 letniemu, dorodnemu i zdrowemu mezczyznie. Dla mnie
to jest logiczne, ze jak się mnie pyta np. czy mamy oregano, to mu odpowiadam:
a kupiles/ nie wiem, sprawdz/ nie mam monopolu na przyprawy/ nie mam
pojecia,etc. Nie jest to kwestia braku szacunku, zlosliwosci czy wscieklosci.
To naturalny odruch. Obsmialabym się jak norka, gdyby facet mi powiedzial, ze
mam smazyc cebulke do kotletow, bo tak robila jego mamusia (podaje ten
przykład, bo to jeden z ostatnich, które wyczytalam). Fakt, gotuje, bo to
uwielbiam, ale naturalna konsekwencja tego jest, ze to mój partner zmywa.
Wraca wczesniej ode mnie do domu, więc jak wracam ja to dom jest posprzatany,
podlogi zmyte, kuchnia czysta...

Dlaczego tak wielu kobietom polskim brakuje zdrowego egoizmu, a kazdy jego
przejaw traktuja jako zbrodnie przeciw Rodzinie, dlaczego sprawienie, zeby
facet robil cos w domu jest okupione tak wielkim wysilkiem?
Obserwuj wątek
    • emma_me Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 12:19
      Nie wiem czy jesteś pierwszym pokoleniem. To jak każdy ma w domu jakie są
      relację między ludzmi zależy tylko od samych domowników. U mnie w domu sprzątali
      wszyscy, my swoje pokoje mama wycierała kurze tata wszystkie inne czynności
      łącznie z myciem okien. Gotowała mama ( bo robi to genialnie) ale tata również
      zawsze coś upitrasił i bynajmniej nie trzeba go było do tego namawiać.
      Najczęściej szalał w kuchni w niedzielę kiedy wszyscy mogliśmy wreszcie coś
      zjeść razem. Zmywał tata. Dziś kiedy rodzice mieszkają sami sprząta tylko tata a
      gotują jak które ma czas. W moim rodzinnym domu nieznany był opisywany przez
      Ciebie model Pana i Służby. I wiem, że nie byliśmy wyjątkiem a jedynie normalną
      rodzina. Widocznie Ty trafiłaś gorzej.
      • asocial Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 12:26
        mimo ´´tradycyjnego wychowania´´ (chociaz uwaga, moj ojciec jest i byl zawsze
        uporzadkowanym czlowiekiem i biegal ze scierka nie raz, a moj brat ma tyle samo
        obowiazkow co jego zona) mam na tyle zdrowego rozsadku, zeby dbac o SIEBIE i
        SWOJ DOM. czytam to forum (i ´´rozwod i co dalej´´) i widze jak niektorzy
        strzelaja sobie w stope organizujac zycie wg takiego a nie innego modelu. i
        wszystko jest ok dopoki im to pasuje, ale zeby po 17 latach sie zorientowac, ze
        sorka, ja biegam ze sciera, robie pranie, a maz siedzi przed kompem? dla mnie to
        jakies nieporozumienie
        • elza78 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 12:49
          wiesz mnie to smieszy, bo to indywidualna sprawa kazdego jak sobie zycie uklada
          - mam to na co sobie pozwalam i juz, z drugiej strony najlatwiej jest oceniac
          wyrwane z kontekstu posty siedzac przed komputerem jak latynoski macho
          zapierdziela ze scierka smile
          dziewczyno mieszkacie ze soba 2 lata, skad wiesz co bedzie za lat 5 10 20?
          skad wiesz co bedzie kiedy narodzisz mu dzieci i bedziesz siedziec w domu na
          jego utrzymaniu bo moze wtedy macho powie ze scierka jest wliczona w koszta
          bezrobocia bo w koncu on do domku kase przynosi smile
          i bedzie zadal oregano i cieplego obiadu, cholera wie czas pokaze smile tyle o
          osbie wiemy na ile nas sprawdzono, a niektorych rzeczy przed slubem nie
          przetestujesz...
          a co do wyboru faceta to w stosunku do typow latynoskich mam zdanie ze czasem
          wydaje sie kobietom ze sobie ich wychowaly... do czasu uncertain
          tak jak z arabami ktorzy po powrocie do kraju dostaja pie...a... i zona nagle
          ma status nizszy od wielblada...
          przemysl to dokladnie zanim zaczniesz ta cebule oceniac bo ci powiadam ze to
          pie... jest w zasadzie - kwestia umowy kto co robi i dlaczegoi smile
          • asocial Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:02
            elza,
            mnie wlasnie o to chodzi. Ze ja sobie nikogo nie wychowuje. Nie mam zamiaru
            wychowywac doroslego faceta. Dla mnie to jest jakieś nieporozumienie. Owszem
            można sie klocic, domagac się czegoś, ale zeby jeden z dwoch lokatorow
            aboslutnie nic nie robil w domu?

            Btw, mieszkam znaczna większość zycia poza krajem, sporo tez mieszkalam z nim w
            jego kraju, podejrzewam, ze przyzwyczajen mam już więcej poludniowych niż
            polskich (to apropos roznic kulturowych i o tym co mnie wg ciebie
            najprawdopodobniej czeka.). Przezylismy już moje bezrobocie, jego bezrobocie i
            wspolne zaiwanianie od rana do nocy. W ogole to nastawienie polaka do
            obcokrajowcow jest bardzo ciekawym zjawiskiem ,ale to już temat na inny watek.

            Oczywiscie, ze nie wiadomo co się stanie za kilka/ kilkanascie lat. Od ciebie
            tez wkrotce być mozemaz zarzada odgarniania sniegu. Co jednak nie przeszkadza
            tobie wyrazac konkretnych sadow w innym watku, prawda?
            • asocial ERRATA: zazada n/t 07.12.09, 13:03
            • elza78 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:09
              ale ja moge snieg odgarniac nie mam nic przeciwko smile nie mam z tym problemow
              wlasnie nie zwykladm robic z gowna problemu big_grin
              w tamtym watku dziwi mnie ze ktos rownouprawnienie moze postrzegac przez pryzmat
              zapierdzielania z lopata do sniegu big_grin
              co do reszty - tez wiele przezylam przed malzenstwem ale takiej rewolucji jak
              narodziny dziecka nie porownasz z niczym smile
              jak ktos ma problem z mezem ktory nic nie robi - coz, widac zle wybral partnera
              smile i nie ma to nic wspolnego ze zdrowym egoizmem tylko z tym jak sie trafi tongue_out
              • asocial Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:12
                zdrowy egoizm jest wlasnie naturalnym instynktem obronnym przed np.wspolokatorem
                (z ktorym dodatkowo wiaze sie reszte zycia, uczucia, seks, itp), ktory jest
                totalnie niepraktyczny. jak to triss napisala, lepiej jest miec legwana.
                i uwazam, ze to akurat z ¨´JAK SIE TRAFI¨´ nie ma nic wspolnego. jesli ktos
                organizuje swoje zycie kierujac sie kwestia tylko i wylacznie losowa to
                serdecznie wspolczuje, oprocz braku zdrowego egoizmu nalezy dodac jeszcze brak
                mozgu.


                elza78 napisała:
                jak ktos ma problem z mezem ktory nic nie robi - coz, widac zle wybral partnera
                > smile i nie ma to nic wspolnego ze zdrowym egoizmem tylko z tym jak sie trafi tongue_out
                • elza78 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:21
                  widzisz pogratulowac tylko trafnosci wyboru i zyciowej madrosci wypada...
                  powodzenia wink
                  i zeby nigdy wam oregano nie zabraklo wink
        • ola Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 12:52
          myślę że przesadzasz.
          Wychowanie nie ma tu wiele do rzeczy.
          Każdy organizuje sobie życie tak, żeby było dobrze.

          Zanim porodziły nam się dzieci nie gotowaliśmy, tylko jedliśmy na
          mieście po lub podczas pracy. Sprzątaliśmy razem (po równo) i był
          git.
          Teraz mamy dzieci, ja nie pracuję zawodowo (ciąża) a maż pracuje
          baardzo dużo, żeby nas utrzymać.
          To chyba naturalne jest że to JA robię obiad, żeby mieć co dzieciom
          dać do jedzenia jak z przedszkola wrócą. Przecież maż się nie będzie
          z tego powodu z pracy zwalniał.
          Ja odbieram dzieci z przedszkola, bo on jest w pracy a ja w domu. Ja
          sprzątam itd.
          Co w tym dziwnego?
          Co innego, gdybysmy oboje pracowali. Wtedy równowaga byłaby
          zachowana. Ale tak jak jest jest wygodniej dla wszystkich.
          I jakoś nie czuje się z tego powodu zdominowaną kurą domową
          zaszczutą stereotypami płuciowymi.
          Pójdę do pracy to się nasze życie w naturalny sposób przeorganizuje
          • skanke ... i wtedy się obudziłam 07.12.09, 12:58
            n/t
          • elza78 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 12:59
            wlasnie ola tak sobie pomyslalam ze latwo gadac o zdrowym egoizmie kiedy
            jedynymi dylematami sa takie czy w domu jest oregano big_grin
            puki nie ma dzieci mieszkanie ze soba jest latwiejsze, latwiejsze jest takze
            manipulowanie kims i wcielanie w zycie jakichs odgornych podzialow rol smile tyle
            ze w sytuacji kryzysowej takiej jak np narodizny potomka i tak wszystko sie
            zmienia o 180 stopni i role nie sa przydzielane odgornie tylko kazdy robi to co
            potrafi najlepiej smile
            dziwi ta mentalnosc ze jest albo woz albo przewoz smile
            nic po srodku, a czasem niestety bywa ze ten facet musi sie zajac zarobkowaniem
            dosc konkretnie (niestety w polsce macierzynski trwa 6 miechow po cyzm kobiete
            czesto wywalaja z roboty) wtedy naturalnym rozwojem sytuacji jest taki ze babka
            zajmuje sie domem smile
            niektorzy nei potrafia tego pojac smile
        • iwles Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:15


          a po co czytasz forum "Rozwód i co dalej" jeszcze przed ślubem ?
          • drinkit Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 15:46
            iwles napisała:

            >
            >
            > a po co czytasz forum "Rozwód i co dalej" jeszcze przed ślubem ?

            a po co ateiści obchodzą wieczór wigilijny?
            • iwles Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 16:40

              błąd.
              Żeby sens był ten sam, powinnas zapytać:
              po co ateiści czytają rozkład mszy świętych na Boże Narodzenie.
              • drinkit Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 18:46
                >
                > błąd.
                > Żeby sens był ten sam, powinnas zapytać:
                > po co ateiści czytają rozkład mszy świętych na Boże Narodzenie.
                >
                >

                Nie błąd. Po prostu pytanie z tej samej beczki.
    • mimka23 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 12:59
      Nie cierpię gotować, ale zazwyczaj robię to ja, natomiast nie ma tragedii, gdy nic nie przyrządzę i spada to na mojego męża. Naczynia zmywam ja, odkurza podłogi on. Jak mówię poodkurzaj, to czasem się ociąga, ale jeszcze nigdy nie odmówił, nawet gdy był po męczącym dniu w pracy. W ogóle nie mam problemów z wykonywaniem przez niego tego, o co poproszę. Dlaczego więc ja miałabym czasem nie pousługiwać? Tym bardziej, że widzę wdzięczność, a nie podejście typu "to twój obowiązek boś baba". Wszystko zależy od tego jakie zasady panują w danym domu. Ja tam nie mam zamiaru nikogo emancypowaćsmile
      • asocial Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:08
        Mój post jest zainspirowany ostatnimi watkami na forum.
        O odgarnianiu sniegu lopata, o tym ze maz, który nie ma zadnego wkladu w prace
        domowe się czepia, ze zona za dużo na prezenty wydaje, o tym, ze kobiety
        pracujace musza oprac i oporzadzic cala rodzine i się zastanawiac czy cebulka
        smazona czy surowa, zeby spelnic widzimisie meza.
        Nie mowie o kobietach, które nie pracuja to jest zupelnie inny temat.
        Mowie o dwoch osobach, które razem sobie zorganizowaly życie i zazwyczaj jest
        to hiper organizacja dla faceta:
        sniadanka do pracy, babka odgarnia snieg lopata, zrobi pranie, powiesi, zdejmie,
        prasuje, gotuje, a facet sobie przed kompem w dooma pyka.
        I to nie jest woz albo przewoz, to są typowe przekrojowe watki na emamie. I ja
        się zastanawiam, jako mloda baba, jak to jest mozliwe. Zeby w XXI wieku można
        tak sobie strzelic w stope. I powtarzam, jak komus to odpowiada to luz, ale
        wymienione przeze mnie posty raczej nie są oda do radosci,.
        • embeel Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:29

          nie chce tutaj wyjezdzac z tekstem "mloda jestes" ale troche w tym
          jest prawdy. czlowiek w wieku 25 lat, bedac w mlodym zwiazku bez
          dzieci inaczej patrzy na swiat niz ktos, kto jest z tym samym
          czlowiekiem od ponad dziesieciu lat, ma trzydzieche na karku (i
          dobrze mu z tym wink) i do tego sa jeszcze dzieciaki. tego sie chyba
          nie zmieni. Z wiekiem, uplywem czasu i pojawieniem sie dzieci
          zmienia sie wiele rzeczy. I czlowiek lagodnieje, choc nie kazdy. Gdy
          mialalam 25 lat inaczej patrzylam na pewne sprawy, inne rzeczy mnie
          interesowaly niz po 30tce. za jakich czas znowu to "zaewoluuje" -
          przepraszam za nowomowe.
          Nie oddawalabym sie rozwazaniom na temat strzelania w stope, bo to
          chyba nie o to tu do konca chodzi, ale o konkretne sytuacje, rzadko
          czarne czy biale. Mnie np. nie przeszkadzaloby odsniezanie - gdyby u
          nas padal snieg i sama lubie "meskie" czynnosci, jak malowanie,
          przybicie gwizdzia czy przeglad samochodu. moj drogi malzonek
          podchodzi do nich jak pies do jeza a ja lubie jechac na przeglad,
          podyskutowac z mechanikami i dopilnowac (oni oczywiscie sie dziwia,
          jak to mozliwe ze sie baba zna tongue_out ) a z kolei moj maz bardzo lubi
          gotowac i mu na to z mila checia "pozwalam". Co nie znaczy, ze on
          mebli nie skladal a ja w zyciu nie ugotowalam obiadu wink.
          poza tym, czasem trzeba z dystansem brac to co pisze sie na forum,
          ono jest tez po to by ponarzekac, dzielic sie, by latwiej bylo
          dzwigac pewne rzeczy.
        • i_love_my_babies Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:40
          no cóż, poprę dziewczyny, które piszą, że po pojawieniu się dzieci
          wszystko się zmienia

          My mamy dwójkę, mąż naprawdę ciężko zasuwa, żeby utrzymać dom i
          rodzinę, po powrocie z pracy zajmuje się starszym synkiem (młodego
          karmię piersią, więc raczej ja go obsługuję, usypiam), poza tym
          odkurza, zmywa podłogi. Ja narazie nie pracuję, ale za 2 miesiące
          wracam do pracy.

          Autorce wątku pozostaje pogratulować, że trafiła na taki cudowny
          zasuwający ze ścierą egzemplarz, bo to akurat rzadkość.
          Mój mąż z tych, co to całe życie WSZYSTKO podtykane pod nos mieli, a
          jego ojciec sterował całą rodzina pilotem od telewizora (nigdy nie
          poszedł z synami na piłkę, ryby czy durny spacer).

          I uwierzcie mi, że trudno od niego wymagać, aby po powrocie z pracy
          łapał za ścierę, szorował gary, prał firanki i pucował okna (choć
          czasem coś ugotuje, i to całkiem nieźle).

          Za to ma cudowny kontakt z dziećmi, wspaniale zajmuje się naszym
          starszakiem, poświęca mu naprawdę mnóstwo czasu.

          Więc śmieszą mnie takie posty, gdzie kobiety myślą, że życie
          ogranicza się do latania męża ze ścierą i to już jest szczyt
          looksusu...
          Sorry, ale życie dopiero przed Tobą dziewczyno...

        • premeda Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:55
          Nie zrozumiałaś wątku o odśnieżaniu i rąbaniu drewna. Dla tych co to
          robią (choc nie muszą) to odśnieżanie czy rąbanie drewna jest formą
          relaksu. Jakby mi się facet relaksował np. haftując serwetki to ja
          mogę odśnieżać, a on niech sobie hatftuje. W żadnym przypadku nie
          rozpatrywałabym tego w kontekście równouprawnienia.
      • roula Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:15
        Otóż to.Na tym chyba polega dojrzaly zwiazek partnerski.
        Smiesza mnie osoby,które zrobienie facetowi herbaty traktuja jako
        zamach na swoja wolnosc i rownouprawnienie
    • ally Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:24
      no i już wiesz - życia nie znasz, jeszcze się przekonasz, poza tym to naturalne,
      inaczej się czasem nie da itd. itp.
      racjonalizacja własnych porażek?
      • asocial Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 13:50
        gdybym nie napisala ile mam lat i ze nie jestem z polakiem to bylabym super
        zorganizowana kobieta z godnym pozazdroszczenia zyciem.
        a ze napisalam, ze mam 25 lat i dopiero od 2 lat mieszkam z partnerem...

        dzieci na pewno duzo zmieniaja,w ciagu najblizszych kilku dobrych lat nie
        zamierzam ich miec.

        latwo mowic, ze zycia nie znam, bede gorsza od wielblada, bo przeciez przez 2
        lata wspolnego mieszkania (nie zwiazku, a wspolnego mieszkania), nic sie nie
        dzialo, prawda? tylko oregano szukalismy jak glupki.

        nie bylo bezrobocia mojego i jego, nie bylo pracy po 20 h n dobe, nie bylo
        choroby nowotworowej. nic z tych rzeczy. bo przeciez mam tylko 25 lat i smiem
        twierdzic, ze wiekszosc doroslych kobiet nie potrafi sobie zycia zorganizowac.

        wole sobie zaczac organizowac zycie w wieku 25 lat niz obudzic sie za 15 z reka
        w nocniku.

        ally napisała:

        > no i już wiesz - życia nie znasz, jeszcze się przekonasz, poza tym to naturalne
        > ,
        > inaczej się czasem nie da itd. itp.
        > racjonalizacja własnych porażek?
        • ola Racjonalizowanie właśnych porażek?? 07.12.09, 14:25
          Dwoje małych, kochanych dzieci, maż, udany dom, praca w
          perspektywie - to nazywasz porażką?

          Ja tu żadnej porażki nie widzę.
          Dlaczego mam się zadręczać tym, że zrobiłam mezowi kolację kiedy
          wrócił z pracy? To takie upokażające?

          Albo to, że ja zmywam, a on dziecko kąpie - to też jest porażka?

          Albo, nie daj Boze, takie niewolnictwo, że on LEZY na kanapie po
          całej nocy w pracy, a ja dla rodziny budyń robie w kuchni? No nie!
          Toz to wyzysk. Jego do kamieniołomów za sadyzm, a nie ukamienować że
          się na to godzę!

          Swoją drogą to smutne muszą być Wasze związki, skoro nie przychodzi
          Wam do głowy, żeby ukochanej osobie czasem podać herbatę gdy chce mu
          się pić, ot tak, bez poczucia krzywdy, po prostu żeby jej zrobić
          przyjemnosć.
          • ally Re: Racjonalizowanie właśnych porażek?? 07.12.09, 14:32
            skąd ty wytrzasnęłaś tę herbatę? zdarza się, że robię facetowi herbatę, a nawet
            obiad. a mimo to doskonale rozumiem, o co chodzi autorce wątku. również
            zaliczyłam niejednokrotnie opad szczęki, czytając, jak wyglądają związki
            niekórych forumowiczek.
        • cherry.coke Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:33
          Bardzo dobrze. Tak trzymaj. Nawet jesli bedziecie powiekszac rodzine, zycze tak
          samo rozsadnego podejscia. Wszystko sie da dogadac.
    • alabama8 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:08
      To jest forum e-matek, a nie e-dzierlatek. Jest wam teraz z macho
      jak w niebie? Teraz macho jeszcze potrafi zabrać w niedzielę do
      kina, zabiegać o względy, pindrzyć się i mizdrzyć, kupować róże i
      ścierać kurze.
      Ale poczekaj jeszcze 2-3 lata, wyklują się pociechy, macho zacznie
      robić wszystko by więcej czasu spędzać w robocie zamiast podcierać
      obs...ane dupy. Będzie wolał delegację niż spacer. Konferencja
      będzie o wiele fajniejsza niż wieczorna kąpiel potomstwa i kładzenie
      spać. Pizza w piątek z przyjaciółmi też stanie się czymś
      niecodziennym. Czy twój macho to przetrwa, czy też dołączysz do
      Samodzielnych.
      Do tego zda sobie sprawę z tego, że mając dzieci zostajesz na jego
      łasce / niełasce. Będziesz tą która wydaje JEGO ciężkozarobione
      eurasy na zasypki do pup, pieluchy i ubranka w rozmiarze 68.
      Będziesz wdzięczna za stówkę wręczaną w poniedziałek, żebyś mogła
      sama z niemowlakiem przy cycu doturlać się do marketu i zrobić
      zakupy (on pracuje!). Po jakimś czasie zdasz sobie sprawę, że nie
      masz roboty, mieszkanie jest jego, samochód jest jego, telewizor
      kupiliście wspólnie ale płacił on i na fakturze jest jego nazwisko,
      nie jesteście małżeństwem i właściwie zegniesz kark i będziesz
      gotować obiady dwudaniowe, podtykać pod nos czyste skarpety i z
      uśmiechem sprzątać włosy z umywalki. Bo jak nie to won - nic cię tu
      nie trzyma.
      • asocial Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:22
        Eee?
        Ze co?
        dzieci w chwili obecnej mieć nie zamierzam. Więc kwestie pieluch mnie nie
        dotycza. Nie potrzeba mi roz, zeby czuc się szczesliwa. Do kina chodze
        codziennie i to często niestety sama, mam wykupiony karnet w miejscowej
        filomtece i naprawdę, nie jestem psem, którego można do kina wyprowadzac lub na
        spacery. Jsli chodzi o takie sprawy to naprawdę jestem praktyczna kobieta i do
        pewnosci, ze ktos mnie kocha i SZANUJE nie potrzebuje ani kina ani pindrzenia.

        Sytuacja opisana przez ciebie jest wg mnie totalnie nie do przyjecia. Co więcej,
        trzeba być skonczonym debilem i ostro sobie życie spierodlic, zeby skonczylo
        się tak jak to opisujesz. To twoja wlasna historia?
        Nie widze absolutnie zadnej mozliwosci, zeby to o czym mowisz się spelnilo.
        Przede wszystkim mam wlasne dochody (wynajem dwoch mieszkan), więc w porownaniu
        do wielu, nie potrzebuje zadnej stowki raz na tydzien. Jako ze, mam te dwa
        mieszkania, więc jedyna osoba, która wyrzucac może na zbity pysk jestem ja.
        Mieszkamy teraz tez w moim mieszkaniu. Telewizji szczesliwie nie posiadamy i
        wszystkie faktury są na mnie. Co, teraz powiesz, ze mi dlugow narobi? Przykro
        mi, jeśli ty się niczego nie dorobilas, oprócz dzieci i obsranych pieluch.
        Ja tego nie rozumiem, toz to cierpienie na wlasne zyczenie, o co tu chodzi,
        licytacja kto ma gorzej? Co to za ZGINANIE KARKU?? say what?
        Naprawdę przykro mi jeśli tak wyglada twoja sytuacja w domu. Może wlasnie
        dlatego, ze w wieku 25 lat nie myslalas o sobie tylko o motylkach w tylku i jak
        cudownie jest z mezusiem?
        • skanke Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:28
          25 lat i dorobiłaś się już 2 mieszań, sama? jakim cudem?! (rodzice?)
          • asocial Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:34
            pierwsze mieszkanie ze spadku a drugie wlasna praca.
            a gdyby sprezentowano mi mieszkanie, czy to bylby jakis problem?
            • iwles Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:39

              tak, problem, bo większość ludzi w Twoim wieku to ma raczej kredyt
              do spłacenia przez 20-30 lat niż 3 mieszkania, z tego 2 na wynajem.
              A w sytuacji, gdzie 1/2 dochodów idzie na spłatę + opłaty - to życie
              inaczej wygląda niż opisujesz to Ty.

              Piszesz wszędzie - JA, mieszkania MOJE i dochody MOJE. To ja mam
              pytanie - jak w tym wszystkim czuje się Twój partner ?
              Bo Ty - widzę, że dobrze, czujesz się pewnie, bo masz
              zabezpieczenie, a on ?
              • ally Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:42
                > tak, problem, bo większość ludzi w Twoim wieku to ma raczej kredyt
                > do spłacenia przez 20-30 lat niż 3 mieszkania, z tego 2 na wynajem.
                > A w sytuacji, gdzie 1/2 dochodów idzie na spłatę + opłaty - to życie
                > inaczej wygląda niż opisujesz to Ty.

                to znaczy kobieta pełni rolę służącej z powodu kredytu/sytuacji mieszkaniowej?
                • iwles Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:57

                  hehe - nie
                  chodziło o to, że mając na głowie kredyt, albo brak mieszkania - ma
                  się inne problemy niż kto ma kupić oregano.
                  • ally Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 15:02
                    ale kwestia podziału obowiązków chyba nie znika, prawda?

                    a propos oregano wink
                    autorka podała najbardziej banalny przykład, żeby wyjaśnić, o co jej
                    chodzi, a parę osób stara się udowodnić, że jej problemy są banalne.
                    • dorota.alex Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 15:17
                      ale sama sie tez czepia banalnej cebulki do kotletow smile
                • triss_merigold6 Zdziwiona? 07.12.09, 15:04
                  Zdziwiona? Tak, brak szeroko pojętej mobilności życiowej jest
                  powodem trwania wielu kobiet w związkach. Bo nikt mi nie wmówi, że
                  pani z dwójką małych dzieci, brakiem pracy i pomocy ze strony
                  otoczenia jest mobilna.
                  • ally Re: Zdziwiona? 07.12.09, 15:15
                    pewnie, że tak. ale to nie znaczy, że kredyt musi automatycznie oznaczać, że
                    pani zasuwa na dwóch etatach, a pan ma darmową służącą. bo tak to zabrzmiało.
              • asocial Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:42
                kredyt mi sie konczy za kilka lat.
                on sie czuje dobrze, bo ma tez swoje dochody.
                jestesmy taka sobie szczesliwa para bez problemow finansowych. czyzby teraz
                usprawiedliwieniem kobiecego harowania po poludniami w domu sa finanse w rodzinie?
                • cherry.coke Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:58
                  Ale zrozum ze optyka jednak sie zmienia w momencie, kiedy sila rzeczy musisz
                  spedzic co najmniej kilka miesiecy w domu z malym dzieckiem. Jesli - jak w
                  wiekszosci przypadkow - wiekszosc kasy przynosi wtedy maz, czesto biorac
                  nadgodziny czy dodatkowe projekty, to normalny przyzwoity czlowiek siedzac w
                  domu z dzieckiem zacznie sie tym domem zajmowac nieco wiecej niz przedtem (w
                  kazdym razie na ile dziecko na to pozwala, nim tez zajmowac sie przeciez trzeba).

                  Bylabym chyba ostatnia swinia, gdybym siedziala w chacie i majac czas i moce
                  przerobowe ignorowala robote do zrobienia, wiedzac, ze maz w tym czasie pracuje
                  na rodzine.

                  Trudnym momentem jest tu chyba powrot zony do pracy, bo trzeba powiedziec - OK,
                  teraz wracamy do pol na pol jesli chodzi o chalupe. I tutaj wlasnie potrzeba tej
                  dobrej komunikacji. Duzo par pewnie wlasnie tego progu nie pokonuje i kobieta z
                  rozpedu zatrzymuje te wieksza czesc prac domowych mimo tego, ze czasowo ma juz
                  sytuacje identyczna do mezowskiej.
                  • ally Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 15:04
                    jest też mnóstwo kobiet, które od początku związku stawiają się w roli
                    sprzątaczki i kucharki, niezależnie od posiadania dziecka.
                    • cherry.coke Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 15:16
                      Wiem, ich wybor. Osobiscie nie nie uwazam tego podejscia za rozsadne
                      rozwiazanie, chocby z powodu wypadkow chodzacych po ludziach, gdzie matka
                      dzieciom zostaje z dnia na dzien bez srodkow do zycia, bo pensja sie skonczyla
                      razem z mezem.
                • iwles Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 15:02

                  twierdzisz, że czytasz to forum nie od dzis, przeprowadzasz na
                  własny użytek jakieś "obserwacje i badania socjologiczne" i nie
                  dopatrzyłaś się, że tak, własnie finanse powodują najczęściej taką
                  sytuację ? a raczej brak finansów ? Że konieczność polepszenia bytu
                  finansowego często spada na jednego z rodziców (np. dodatkowa
                  praca), a drugi w tym czasie ogarnia prace domowe ?
        • daisy Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:28
          *asocial* głupio piszesz i niepotrzebnie silisz się na złośliwości. Ale młoda
          jeszcze jesteś i problemów większych najwyraźniej w życiu nie miałaś. Zresztą
          oczywiście ich ci nie życzę, ale z czasem życie da ci w tyłek jak każdemu i
          rurka ci zmięknie, zapewniam. Lepiej się nie wymądrzać, jak się mało wie...
          • asocial Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:32
            oczywiscie, wg standardow tego forum nie mialam absolutnie zadnych problemow. bo
            przeciez nie mam dzieci.

            • daisy Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:40
              No żebyś wiedziała... Bez dzieci przeżyłam prawie całe dorosłe życie i też
              myślałam, że czasami to order powinni mi dać za dokonania i cierpienia - a od
              kiedy mam dziecko, to widzę, że to wszystko były WAKACJE!!!!!
              No ale o tym musisz się właśnie sama przekonać. Dziecko rozwala związek lepiej
              niż semtex i niejeden już macho zrobił się od tego małym szczurkiem, co uciekł
              przez pierwszą lepszą naprędce wygryzioną dziurę.
              • girasole01 Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 17:22
                O kurde, smutne to co piszesz. Brzmi jakby Twoje zycie zamienilo sie
                w koszmar od kiedy pojawily sie dzieci. Ja tam, mimo ze dzieciata,
                nie uwazam, zeby moje problemy byly wieksze od problemow osob
                bezdzietnych. Nie uwazam tez, ze dziecko rozwiala zwiazek, mysle ze
                jest wprost przeciwnie, o ile tylko rodzice sa mniej wiecej swiadomi
                obowiazkow rodzicielstwa i nie uznaja go za jakis wielki problem.
                • daisy Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 17:49
                  Trochę koloryzuję na użytek publiczny rzecz jasna, ale nie mam zamiaru udawać,
                  że nie oberwałam. Mój związek przetrwał i teraz przetrwa prawdopodobnie już
                  wszystko, ale nie będę udawać, że wybuchu nie było. Naprawdę nie wiem też, jak
                  można być (naprawdę) świadomym obowiązków rodzicielstwa, zanim posiądzie się
                  dzieci - no chyba że ktoś pochodzi z tradycyjnej wielodzietnej rodziny
                  cygańskiej (że się tu posłużę niepoprawnym politycznie stereotypem).
                  Tak czy siak gratuluję bezproblemowości, mało znam takich osób jak ty.
          • ally Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:35
            "rura ci zmięknie", "zegniesz kark"? nie ma to jak pogodzone z losem szczęśliwe
            żony i matki, które życzą innym jak najlepiej wink
            • skanke [...] 07.12.09, 14:43
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • daisy Re:alabama, ZE CO? 07.12.09, 14:45
              Coś w tym jest smile
              Rurka zmiękła mi w życiu rodzinnym totalnie, ale nie ma to związku z partnerem,
              który akurat w czasach próby okazał się prawdziwym złotem i diamentem.
              I jakoś nie znam żadnej mamusi, której by nie zmiękła - jak się bliżej przyjrzeć
              oczywiście, nie tylko słuchać przy kawce.
              To pewnie właśnie znaczy "pogodzenie z losem", niestety... A ze szczęściem to
              wiadomo, zjawia się, kiedy chce.
      • panpaniscus Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 19:11
        Boże, dobrze że nie czytałam tego ZANIM zrobiliśmy dwójkę dzieci. Naprawdę da
        się inaczej, jeśli odpowiada ci powyższy model, to ok, ale nie wmawiaj, że to
        jedyny dostępny.
    • evenjo Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:16
      Miałam ostatnio podobne refleksje-nt stereotypów w polskich
      rodzinach-ich trwałości (tych stereotypów)i braku jakiejś szerszej
      dyskusji na ten temat. I nawet się zastanawiałam, czy napisać coś o
      tym na tym forum czy na kobiecym. Ale nie napisałam, bo właściwie-po
      co? Nie mam dwudziestu lat, ale widzę te kwestie podobnie. Mój-były-
      mąż nie funkcjonował jako dorosły-a ja usiłowałam się jakoś
      dostosować. Teraz już nie muszę, a i jego dorastanie, czy
      niedorastanie mam gdzieś. Nie polecam tego sposobu jako uniwersalnego
      rozwiązania, ale-dla mnie-ono było optymalne. Przestałam się czuć
      wykorzystywana, nadużywana, niesprawiedliwie traktowana. Nie dało
      rady, by facet się zmienił-to mu podziękowałam, choć samo
      równouprawnienie, czy braki w partnerstwie nie były wyłącznym powodem
      podziękowania.
    • zlosliwe_malpisko Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:19
      z jednej strony masz rację - często z niedowierzaniem czytam to, co
      tu dziewczyny wypisują o swoich mężach. I nie mogę uwierzyć dlaczego
      dopuszczają do sytuacji kiedy harują na 2 etaty, utrzymują dom i
      znoszą jeszcze wymówki mężów.
      Ale w przyrodzie nic nie jest czarno-białe. Pamiętam siebie w Twoim
      wieku. Mieszkaliśmy razem, masa czasu dla siebie, świat stał
      otworem. Każde z nas robiło swoje, podział ról był bardzo
      przestrzegany. Związek bardzo partnerski. Nigdy, przenigdy nie
      musiałam przypominać mężowi o obowiązkach.
      Kupiliśmy dom, urodziły się dzieci. Wróciłam do pracy. Czasu na
      wszystko brakuje, sił coraz mniej. Mąż coraz częściej przypomina
      misia kanapowego, ja - zrzędliwą kurę z gdekającą na okrągło, że
      jescze to i to nie zrobione. Dużo się zmieniło. Czasami z braku sił
      robię coś za niego, bo już gadać mi się nie chce.
      To kobiety mają większe poczucie obowiązku, odpowiedzialności za
      dom. W sytuacji kiedy małżonkom po równo się nie chce - w 99%
      przypadków kobieta podciąga rękawy i robi a miś udaje się na kanapę
      leżeć. Bo zwykle chodzi o dzieci.
      Wszystko łatwo ocenić z perspektywy młodej, wolnej osoby, tak jak
      piszesz - nie masz doświadczenia.
      Życzę Ci, żeby to jak jest teraz u Ciebie trwało zawsze, ale radzę
      też wydrukować ten wątek i poczytać za 10 lat...
      I daj znać czy dalej myślisz to samo.
    • alabama8 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 14:51
      eeeh .. wszystko to jak głuchy ze ślepym o kolorach. Gratuluję
      autorce wątku, że tak dobrze poradziła sobie w życiu. Szczerze.
      Po drugie ja też w tym wieku wierzyłam w ludzi, wierzyłam w
      uczciwość, wierzyłam, że jeśli ja wyciągnę pomocną dłoń to i sama
      kiedyś otrzymam wsparcie. Miałam ideały, nadzieję, wiarę w ludzi i
      takie tam pierduły.
      Proza życia jednakowoż pokazuje, że i brat ci może nóż w plecy wbić,
      ojciec zatłuc widłami ... (to przenośnia, żeby potem nie było że
      ktoś mi widły w plecy - czy cośsmile.
      Ale wolałabym, żebyś się o tym wszystkim jak najpóźniej przekonała,
      a najlepiej - nigdy.
      • asocial Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 21:30
        wiekszosc z was wypomina mi mlody wiek, mowiac, ze zycia jeszcze nie znam.
        wybaczcie, ale co wy robilyscie jak mialyscie 25 lat? bo jak na razie to co
        tutaj piszecie dotyczy bardziej 15latki niz 25latki.
        tekst:
        "Po drugie ja też w tym wieku wierzyłam w ludzi, wierzyłam w
        > uczciwość, wierzyłam, że jeśli ja wyciągnę pomocną dłoń to i sama
        > kiedyś otrzymam wsparcie. Miałam ideały, nadzieję, wiarę w ludzi i
        > takie tam pierduły" jest conajmniej infantylny.
        takie nastawienie do zycia to ja mialam 10 lat temu.
    • 18_lipcowa1 zartujesz? 07.12.09, 14:55
      jaki egoizm?
      obraz matki i zony w Polsce jawi mi sie coraz bardziej przerazajaco


      nie tak dawna dyskusja uswiadomila mi ze:
      prawdziwa kobieta dla misia ugotuje wszystko co on sobie zyczy, bo
      ha ha i hi hi co to za problem?
      a odsniezyc podjazd? no przeciez kazda meza szanuje zeby na niego
      zwalac taka prace, a jaki to swietny fitness, no tylko ksiezniczki
      sie za to nie lapia, a wiadomo ze mis ksiezniczke zdradzi z kobieta
      pracy w koncu

      i na dodatek teraz sie dowiedzialam, ze uwaza, ze jak kobieta wymaga
      uwagi meza wieczorem to jest nudna i nie ma pasji, powinna sobie
      taka znalezc i dac spokoj mezowi, bo to potworne jak facet z rodzina
      nie ma pasji, nie wiedzialas?


      zalosne, naprawde
      • ola Re: zartujesz? 07.12.09, 15:02
        a ja nadal myślę, że jesteście strasznie przewrażliwione.

        Wasi meżowie chyba nawet boja się w domu odezwać, bo zaraz dostają
        burę, że pod własnym dachem ucisk szerzą smile
        • asocial Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:13
          Uwaga, uwaga.
          Bedzie trudno, calkiem skomplikowane zdanie, ale mozecie dacie rade:
          to NIE jest watek o kobietach na zwolnieniu macierzynskim czy bez
          pracy.
          To jest zupelnie inny temat.
          Ten watek dotyczy kobiet, ktore pracuja na pelen etat, po czym
          wracaja do domu, podkasuja rekawy i zabieraja sie za sprzatanie i
          opieranie+ inne, podczas gdy Pan Maz siedzi na kanapie i
          _odpoczywa_, gra w gry komputerowe badz z namaszczeniem czyta
          lokalna prase.
          Watek ten dotyczy kobiet, ktore narzekaja n ato, ze maz nic w domu
          nie robi oprocz problemow (nie sprzata po sobie, nie umie zajac sie
          dzieckiem, nie przytuli, nie gotuje, nie zmywa, nie sprzata, nie
          odkurza, etc, etc). Powtarzam przyklad triss, lepiej miec legwana
          niz takiego faceta.
          Moj facet nie jest zestresowany, bo czym mialby niby byc? Przeciez
          to logiczne: zyjesz- brudzisz- sprzatasz. Jedno gotuje, drugie
          zmywa. O godzinie 20tej sie je kolacje. Nie ma pytan CO DZIS NA
          KOLACJE? Nie ma pytan GDZIE SA SWIEZE RECZNIKI. A jak sa to
          odpowiada sie grzecznie i zgodnie z prawda: dam gdzie zawsze,
          zamiast leciec w podskokach, zeby podac panu recznik. To sa
          przyklady z fórum oczywiscie. I podanie herbaty zmeczonemu
          malzonkowi jest przykladem cosik niestosownym i jest czepialstwem.
          Mnie NIE O TO chodzi.
          Takie rzeczy mojego faceta nie stresuja, bo przeciez zyje, sluzacej
          nigdy nie mial, to sam wie co ma robic. Jak kazdy normalny dorosly
          czlowiek.
          • ola Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:17
            no to szkoda, że tego od razu w pierwszym watku nie zaznaczyłaś.
            Nie trzebaby było sobie strzępić gęby (palców znaczy)
            • 18_lipcowa1 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:23
              ola napisała:

              > no to szkoda, że tego od razu w pierwszym watku nie zaznaczyłaś.
              > Nie trzebaby było sobie strzępić gęby (palców znaczy)


              a to trzeba zaznaczyc?
              nie domyslilas sie?
          • triss_merigold6 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:19
            Kod kulturowy + potrzeba bycia dobrą i niezbędną + starannie
            pielęgnowane lenistwo faceta.
          • 18_lipcowa1 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:21

            > Ten watek dotyczy kobiet, ktore pracuja na pelen etat, po czym
            > wracaja do domu, podkasuja rekawy i zabieraja sie za sprzatanie i
            > opieranie+ inne, podczas gdy Pan Maz siedzi na kanapie i
            > _odpoczywa_, gra w gry komputerowe badz z namaszczeniem czyta
            > lokalna prase.



            Tak ja zrozumialam Cie i w pelni popieram.
            Ale widzisz PAN MAZ ma prawo miec pasje, nawet jesli jest nia gra
            komputerowa, ma prawo odpoczac po pracy.
            Pani za to ma odsniezyc podjazd i byc happy ze to darmowy fitness.


            > Watek ten dotyczy kobiet, ktore narzekaja n ato, ze maz nic w domu
            > nie robi oprocz problemow (nie sprzata po sobie, nie umie zajac
            sie
            > dzieckiem, nie przytuli, nie gotuje, nie zmywa, nie sprzata, nie
            > odkurza, etc, etc). Powtarzam przyklad triss, lepiej miec legwana
            > niz takiego faceta.

            Oczywiscie. Tylko trzeba WYMAGAC. WYMAGAC od pana. Nie, to go nie
            boli, to mu traumy sie spowoduje, korona mu z glowy nie spadnie.
            I SZANOWAC SIE trzeba.

            > Moj facet nie jest zestresowany, bo czym mialby niby byc? Przeciez
            > to logiczne: zyjesz- brudzisz- sprzatasz. Jedno gotuje, drugie
            > zmywa. O godzinie 20tej sie je kolacje. Nie ma pytan CO DZIS NA
            > KOLACJE? Nie ma pytan GDZIE SA SWIEZE RECZNIKI. A jak sa to
            > odpowiada sie grzecznie i zgodnie z prawda: dam gdzie zawsze,
            > zamiast leciec w podskokach, zeby podac panu recznik. To sa
            > przyklady z fórum oczywiscie. I podanie herbaty zmeczonemu
            > malzonkowi jest przykladem cosik niestosownym i jest czepialstwem.
            > Mnie NIE O TO chodzi.
            > Takie rzeczy mojego faceta nie stresuja, bo przeciez zyje,
            sluzacej
            > nigdy nie mial, to sam wie co ma robic. Jak kazdy normalny dorosly
            > czlowiek.




            Ty to wiesz,ja to wiem, ale statystyczna emama nie. I na dodatek
            jeszcze ciebie zjedzie ze ty smiesz wymagac od meza.
            • ally Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:26
              > Oczywiscie. Tylko trzeba WYMAGAC. WYMAGAC od pana.

              niekoniecznie. niektórzy panowie SAMI od siebie wymagają.
            • zlosliwe_malpisko Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:28
              18_lipcowa1 napisała:

              > Tak ja zrozumialam Cie i w pelni popieram.

              cóż... jedna warta drugiej.
              • asocial Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 15:36
                wystarczy czytac ze zrozumieniem, vide moj wczesniejszy post w tym
                watku:
                asocial napisala o 13.08:
                ´´
                Mój post jest zainspirowany ostatnimi watkami na forum.
                O odgarnianiu sniegu lopata, o tym ze maz, który nie ma zadnego
                wkladu w prace
                domowe się czepia, ze zona za dużo na prezenty wydaje, o tym, ze
                kobiety
                pracujace musza oprac i oporzadzic cala rodzine i się zastanawiac
                czy cebulka
                smazona czy surowa, zeby spelnic widzimisie meza.
                Nie mowie o kobietach, które nie pracuja to jest zupelnie inny
                temat. ´´
                • i_love_my_babies Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 17:10
                  zapominasz o tym, że wiele wątków na tym forum zakładanych jest pod
                  wpływem emocji, że czasem któraś z e-mam ma ochotę sobie
                  ponarzekać,
                  , powylewać żółć na męża, jaki to on leń,
                  wstręciuch, tyran, nic nie robi, nie słucha, gapi się w monitor.
                  To nic, że taki wątek powstaje często wówczas, gdy baba ma okres, do
                  tego musiała wrócić do domu, obiad zrobić, dzieckiem się zająć i
                  chatę ogarnąć.A Pan przyszedł po pracy i włączyłsobie kompa i jej
                  nie pomógł.

                  Co do cebulki, to niekoniecznie chodzi o spełnianie widzimisię męża -
                  czasem chodzi o sprawienie mężowi przyjemności, tak jak on sprawia
                  mi przyjemność, gdy kupując dla siebie gazetę w empiku przynosi mi
                  książkę, o której kiedyś wspomniałam.

                  Nie chełpiłabym się na Twoim miejscu tak swoim ukochanym, nie
                  sprowadzałabym roli większości kobiet do służących i kelnerek, że
                  sobie czasem ponarzekają? po to jest forum. I jak już wcześniej
                  wspomniałam, często górę biorą emocje.



          • kawka74 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 18:29
            podczas gdy Pan Maz siedzi na kanapie i
            > _odpoczywa_, gra w gry komputerowe badz z namaszczeniem czyta
            > lokalna prase.

            Źle to ujęłaś - pan mąż po prostu realizuje swoje pasje ;p Przecież nie można mu tego odmówić, więc zakasujemy rękawki i do roboty.
            • 18_lipcowa1 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 18:40

              > Źle to ujęłaś - pan mąż po prostu realizuje swoje pasje ;p
              Przecież nie można m
              > u tego odmówić, więc zakasujemy rękawki i do roboty.

              no wlasnie
              a jak sie nie podoba to nie krzycz na meza tylko znajdz sobie swoja
              pasje
              • kawka74 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 18:46
                A to, że się związaliście ze sobą po to, żeby widywać się przy posiłkach i dawać buzi na dobranoc (o ile, rzecz jasna, w tym czasie mąż nie realizuje swojej pasji), to naprawdę nie jest problem.
                Mam czasem wrażenie, że stawianie partnerowi jakichkolwiek wymagań jest jakimś straszliwym afrontem wobec niego.
                • 18_lipcowa1 Re: UWAGA- UWAGA 07.12.09, 18:56
                  kawka74 napisała:


                  > Mam czasem wrażenie, że stawianie partnerowi jakichkolwiek wymagań
                  jest jakimś
                  > straszliwym afrontem wobec niego.


                  och kawko, to nie wrazenie, to szara rzeczywistosc emamy
    • mloda0242 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 18:04
      nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi: żyjesz w wolnym związku, dzieci w
      niedalekiej przyszłości mieć nie zamierzasz - to po co przychodzisz na forum dla
      matek i usiłujesz forsować swoje spostrzeżenia? bez sensu;

      pomijając już inne niekonsekwencje w Twoich wypowiedziach...
    • w-i-k-i Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 18:11
      Swietny watek, zgadzam sie absolutnie - ja nigdy ,,nie obsluguje"
      meza, gotuje, tylko wtedy jak chce poeksperymentowac z ciekawym
      przepisem. Smieszy mnie takie czekanie z ,,cieplutkim obiadkiem" i
      moze jeszcze podawaniem od progu kapci. Zreszta my bardzo lubimy
      jesc w restauracjach - zawsze ciekawe, roznorodne dania, rozmaite
      kuchnie, swietna obsluga itd. Uwazam, ze lepiej zeby kogos bylo stac
      na kupno najlepszej jakosci dania, niz na strate czasu aby je
      przyzadzic. Czesto korzystam tez z uslug firm dostawczych, na
      wieksze okazje catering. Moj maz tez nie lubi mnie w ,,fatruchu, z
      chochla" i w mieszkaniu o zpachu np. kotletow, czy ryby - tego nie
      znosimy.
      Odbiegamy wiec raczej od modelu ,,gospodarzenia" w znaczeniu zawsze
      ma byc podane, cieple i gotowe. Pomijam juz kwestje, ze to strata
      czasu - wole wtedy pojsc do np. kosmetyczki, a jedzenie zamowic z
      restauracji z dostawa do domu. Moz zadowolony, ze ma ladna i zadbana
      zonke i ja, ze milo spedzilam i spedzamy czas.
      P.S. Ale Panie tutaj to Cie ,,zlinczuja" za to, ze ,,ublizasz" im
      swoimi modernistyczno-liberalnymi pogladami - ,,KURA DOMOWA" to
      brzmi dumnie.
      • i_love_my_babies Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 20:05
        a ja uważam, że gotowanie to meeega przyjemność...

        a tak poza tym wnioskuję, że dzieci nie posiadaszwink
    • figrut Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 19:00
      Ja zajmuję się domem, ja w większości zajmuję się dziećmi. Do tego jeszcze
      pracuję w naszym warsztacie jak trzeba, a więc nie codziennie co widać choćby po
      mojej bytności na forum. Ja również biorę udział w wszelkich pracach remontowych
      łącznie z kładzeniem gładzi (do Triss, paca z gładzią gipsową to jakieś 30 - 40
      deko, a nie kilka kilogramów) i urabianiem cementu w betoniarce. Mogłabym tego
      nie robić, ale wtedy miałabym rozgrzeb trzykrotnie więcej czasu niż gdy
      przykładam do tego rękę, a rozgrzebu nienawidzę.
      Mój facet w domu nie sprząta, nie gotuje, choć dziećmi się zajmuje (nie od lat
      co prawda, ale od dłuższego już czasu). To on jest głównym zarabiającym i kiedy
      ja siedzę w ciepłym mieszkaniu, on pracuje w zimnym warsztacie - ja tam idę
      wtedy, kiedy czas nagli, albo jest praca którą ja wykonam dużo lepiej od niego.
      On też jest od wszelkich ciężkich, ale stałych prac i wtedy do pomocy bierze
      kogoś "z ulicy". Tak nam pasuje, choć pewnie każda ze stron miałaby jakieś
      zastrzeżenia, ale całkiem wygodnie i całkiem pod siebie się nie da.
    • szyszunia11 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 19:34
      u nas zazwyczaj gotuję ja. Z kilku powodów: po pierwsze potrafię, po drugie - lubie, po trzecie i najwazniejsze - od czasu kiedy mieszkamy razem nie pracowałam na pełny etat, po porstu mam ku temu więcej możliwości, więcej jestem w odmu. Obecnie jestem na utrzymaniu męża. On nie wymaga ode mnie codzienni eobiadu, ja też go codziennie nie robię, chyba nawet nie co drugi dzień. Ale jak robię, to lubię go sama podać, nie uważam tego za uwłaczające, choć czasem mąz sobie bierze sam. Dla mnie pytanie o oregano skierowane do mnie byłoby jak najbardziej uzasadnione, bo mąż nie zna się na przyprawach i to moja działka. Podobnie, jak pytanie o jakis tam powiedzmy klucz francuski czy inne narzędzie to raczej do męża, nie do mnie. Mnie te rzeczy nie interesują i nie zawiaduję nimi w domu. Mam nadzieję, że do tego mementu nie lapię się na jakies uwałaczające uslugiwanie misiowi?? wink
      tekst z cebulką i mamusią byłby dowodem wybitnego braku zdolności dyplomatycznych, wręcz karykaturalne by to było.
      A co do Twego pytania o edrowy egoizm - każdy egoizm jest inny. Niektóre kobiety widocznie realizują się w męczeństwie, cierpia za miliony... dla siebie. I dobrze im z tym, po prostu. Ja nei bardzo wierzę w taki czysty altruizm jako powód zycia w jawnie niesprawiedliwym i krzywdzącym układzie. Żeby było jasne - nie uważam za takowy układu, w którym panuje tzw. tradycyjny podział ról lub jego elementy, wynikający z organizacji zycia rodzinnego i zarobkowego (np. ja gotuję bo jestem w domu i nie wymagam tego od męża, który w tym czasie pracuje na etat).
      • 3-mamuska Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 20:50
        Boze nastepna nawiedzona,nie ma dzieci nie planuje ,a czyta forum dla
        mam,dziwne?Twoj facet wraca z pracy wczesniej wiec sprzata,jesli to kobieta jest
        wczesniej to ona sie za to zabiera.Ja siedze w domku z dziecmi,ale moj maz nie
        oczekuje cieplego objadu,tylko raczej dzieci, bo moj maz na 2 rece i o zgrozo
        umie ich uzywac,(wlasnie teraz wstawia pranie)W tygodniu to ja wiecej robie w
        domu,chodz maz wracajac z pracy dzwoni i pyta czy cos potrzebujemy do
        domu.Gotowac uwielbiam jestem kucharzem,lubie cos zrobic i jak wszyscy
        chwala,ludziska uwielbiaja nasze imprezy, bo zawsze dobre jedzonko a nie slone
        paluszki,za to moj maz zrobi wszystko w domu, sam naprawi i sam podlaczy,on lubi
        sie grzebac czasem w jakis naprawach.Mysle poprostu ze sie uzupelniamy.Jak nie
        chce nam sie cos robic to nie robimy mamy lenia,to robi to ta 2 osoba,nie
        chcialabym miec sluzacego w domu i chwalic sie,jaki to wyszkolony piesek,w
        zwiazku potrzeba cos wiecej.
    • annasi23 Re: Zdrowy egoizm emamy 07.12.09, 22:21
      Ja mam 29 lat, dwoje dzieci i męża. Męża właśnie takiego, o jakim piszesz -
      wychowanego tak, że to jego matka robiła w domu wszystko, a ojciec zajmował się
      tym czym chciał. I tak jest do tej pory. Oczywiście nie jest mi łatwo, walczę o
      swoje, wściekam się na męża i próbuję go "wychować" po swojemu. Ale strasznie
      wkurzają mnie takie komentarze jak Twój, asocial, że nie rozumiesz, jak można z
      kimś takim żyć, że brak Polkom zdrowego egoizmu, teksty typu widziały gały co
      brały, trzeba było ustalić to przed ślubem. Bo owszem, mój mąż ma tę wadę,
      podobnie zresztą jak autorka wątku, że mu się nie chce. Ale oprócz tego ma
      mnóstwo zalet i właśnie dlatego jest moim mężem. To prawda, nie rozdzieliliśmy
      obowiązków domowych przed ślubem, widziałam, jak wygląda życie w jego rodzinnym
      domu, wiedziałam, że jest bałaganiarzem. To prawda, cieszyłam się, że się
      pobieramy i nie zastanawiałam się, jak to będzie wyglądało, kiedy urodzi nam się
      dziecko. ALE mój mąż jest fantastycznym tatą, dzieci go uwielbiają, potrafi się
      z nimi fantastycznie bawić, tłumaczyć świat, ma do nich o wiele więcej
      cierpliwości, niż ja. Jest świetnym, cenionym fachowcem, jest też po prostu
      dobrym człowiekiem. I mimo, że czasami potrafi potknąć się o coś, a tego nie
      podnieść, wiem, że mnie kocha i szanuje. Nie zamierzam się z nim rozwodzić,
      chociaż czasami wkurzam się na niego okropnie i wiele razy sprawy, o których
      piszesz były powodem konfliktu.
      Ale nie wiem, czy za kilka albo kilkanaście lat nie stwierdzę na przykład, że to
      gra nie warta świeczki, że są w życiu rzeczy ważniejsze, niż to, kto komu poda
      kanapkę. Tym bardziej, że mój mąż się stara, z różnym skutkiem, ale jednak.
      I potwierdzam to, co pisały poprzedniczki. Kiedy nie masz dzieci, może ci się
      nie chcieć. Mi też się nie chciało. Kiedy już się urodzą, zobaczycie, komu
      bardziej się nie będzie chciało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka