asocial
07.12.09, 11:59
Intryguje mnie jedna sprawa. Mam dopiero 25 lat to może się nie znam. I
dopiero od 2 lat mieszkam z facetem, ognistym i klasycznym latynoskim macho. I
tak sobie czytam to forum i czytam...
o co chodzi z tymi domowymi obowiazkami? Dlaczego to ematki gotuja obiady,
zastanawiaja się czy cebulka surowa czy smazona w kotletach, pranie,
sprzatanie...Tzn rozumiem, ze to jest kwestia wychowania, jestesmy chyba
pierwszym pokoleniem, które naprawdę ma podstawy do walczenia o rownosc w
domu, więc czasem jest trudno, wiele kobiet w polsce ma wpojone, ze ma sluzyc,
usmiechac się, gotowac i jak to mowi moja babcia GOSPODARZYC.
Mnie np. się po prostu NIE CHCE. Tez zostalam wychowana jak większość polskich
kobiet, gdzie brat gral w pilke a ja mialam zmywac naczynia, jak jestem w domu
rodzinnym wciaz podstawiam wszystko pod nos ojcu, ale bardziej z szacunku i
dlatego, ze jest starsza i schorowana osoba, ale w moim wlasnym domu?
Podstawiac wszystko pod nos partnerowi?? mnie się po prostu NIE CHCE. Jestem
byt leniwa, zeby sluzyc 30 letniemu, dorodnemu i zdrowemu mezczyznie. Dla mnie
to jest logiczne, ze jak się mnie pyta np. czy mamy oregano, to mu odpowiadam:
a kupiles/ nie wiem, sprawdz/ nie mam monopolu na przyprawy/ nie mam
pojecia,etc. Nie jest to kwestia braku szacunku, zlosliwosci czy wscieklosci.
To naturalny odruch. Obsmialabym się jak norka, gdyby facet mi powiedzial, ze
mam smazyc cebulke do kotletow, bo tak robila jego mamusia (podaje ten
przykład, bo to jeden z ostatnich, które wyczytalam). Fakt, gotuje, bo to
uwielbiam, ale naturalna konsekwencja tego jest, ze to mój partner zmywa.
Wraca wczesniej ode mnie do domu, więc jak wracam ja to dom jest posprzatany,
podlogi zmyte, kuchnia czysta...
Dlaczego tak wielu kobietom polskim brakuje zdrowego egoizmu, a kazdy jego
przejaw traktuja jako zbrodnie przeciw Rodzinie, dlaczego sprawienie, zeby
facet robil cos w domu jest okupione tak wielkim wysilkiem?