magoska1984
08.12.09, 19:18
Zastanawiałam się trochę, czy poruszyć taki wątek tu na forum, czy
to wypada, ale widzę, że tu jest sporo takich bardziej prywatnych
spraw, więc i ja dodam swoja. Mój mega problem to przyszłośc moja i
mojej rodziny dotycząca naszego miejsca na dom, na nasze ukochane
gniazdko. Już ponad rok mieszkamy tymczasowo u moich rodziców z
mężem i synkiem, od ślubu. Już kilka planów było, ale skończyło się
na tym, że przeprowadzimy się do domu rodzinnego męża. Tzn dostawimy
sobie do tego domu praktycznie drugi dom, tyle tylko, że będziemy
mieli ładną działkę na dobudowę i przed domem. Byłoby ładnie,
pięknie, gdyby nie to, że tam jest teść, który bardziej niz bardzo
ma pociągi do alkoholu. I wiadomo co się z tym wiąże, nic nie zrobi
w podwórku, w ogóle nigdzie nic nie zrobi, pieniędzy brak itd., a i
zachowanie pod wpływem alkoholu wiadome. Żeby tam coś było zrobione,
w polu, czy drzewo na opał zwiezione, jedzie tam szwagier i czasami
mój mąż. Mnie przeraża tam cała sytuacja, jak pomyślę, że miałabym
tam byc i patrzeć codziennie na piajanego dziadka moich dzieci, to
bym chyba zwariowała. Już miałam wyobrażony tam nasz dom i nasze
dzieci, ale po którychś tam z kolei akcjach już mam dość nawet
myślenia, że mam tam mieszkać. Mąż tez zbytnio nie chce tam
mieszkać, ale szkoda mu domu, bo już popada w ruinę, a co będzie jak
teścio zostanie sam. Mieszka tam też męża siostra, nastolatka,
której nie przeszkadza, że w domu zimno itd, że opału nie ma na
zimę, byle tylko kochany tatuś był szczęśliwy. Może ktoś miał
podobną sytuację i zamieszkał z takim człowiekiem i jak to się
ułozyło. Ja już sama nie wiem co mamy zrobić i jak bedzie dla nas
najlepiej. Mąż nie chce kupować mieszkań w blokach, bo ciągle musi
coś majsterkować. Ja już jestem dobita samą świadomością, że mam tam
mieszkac. I znajomi znający sytuację juz mi współczują, a ja o tym
myslę, że zamieszkanie tam to będzie skazanie mojej rodziny na
trudne zycie i nie wiem, czy będę miała siłę na codziennośc tam.
Może się mylę??? A może nie? Czy możecie coś poradzić?
//dodam, że nie pokieruję swojego życia odpisami na tego posta,
jedynie wezmę je pod uwagę//