Dlaczego większość emam broni się rękami i nogami przed opieką nad
przyszłymi wnukami? Najczęściej czytam: "niech sobie córka nie
myśli, że się zajmę jej dziećmi", "na pewno nie dam sobie wcisnąć
wnuków", "nie dam się wrobić" itd.
Ja mam małe dzieci i jestem nimi zmęczona, jednak obserwując
koleżanki z pracy myślę, że za jakieś 20 lat może mi się to odmienić.
Z tego co widzę, mamy, których dzieci są w fazie zawierania
małżeństw cieszą się na wnuki i zastanawiają się, czy zdążą przejść
na emeryturę zanim urodzą się wnuki, a te młodsze boleją nad tym, że
nie będą miały okazji opiekować się wnukami, bo pracują. Kobiety,
które mają wnuki przynoszą całe sterty zdjęć, które od razu są
rozdrapywane przez żądne widoku niemowlaka panie

.
Czy więc z czasem to się zmienia?