ola_motocyklistka
17.12.09, 21:37
odkąd dowiedziałam się, że jestem ciaży nie opuszczają mnie przedziwne
wydarzenia, stresogenne. Pożar, baba wjechala mi w tyłek, zalało mi
mieszkanie, okradli nas, dziecko w szpitalu i ostatni wypadek i strata
samochodu. Jedynym dobrym wydarzeniem było to że obroniłam pracę mgr, którą z
bólem, ale udało mi sie napisać.
Dzisiaj mam termin porodu.
Jutro córka ma wigilię w przedszkolu, jutro nie urodzę, zaparłam się
Mam lęki i boję się śmiertelnie, do tego stopnia, że poprosiłam moją p. doktor
abym urodzila u niej na dyżurze. \data do wyboru: jutro, albo poniedziałek.
\jutro odpada. \zostaje poniedziałek
Co byście zrobiły na moim miejscu?
Jak nie pójdę to będę czekać aż młody sam zachce przyjść na ten świat. \\a jak
trafię w wigilię? na jakiegoś lekarza z przypadku? pijanego?
niedoświadczonego? \tego się straszliwie boję.
\czy iść na prowokację w poniedziałek czy czekać aż sytuacja sama się rozwiąże?
\w normalnych warunkach nie miałabym takich wątpliwości, natomiast po
ostatnich intensywnych 9 mcach mam mega lęki.
Nie mogę spać, a muszę do niedzieli wieczór podjąć decyzję.
co byście zrobiły?