Dodaj do ulubionych

Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO.

23.02.10, 10:16
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,7402286,Jestesmy__by_sluzyc.html
A teraz przyznać się z ręką na sercu która wyręcza we wszystkim pana i władcę?
Której mąż w życiu prania nie zrobił? Która biegnie po pracy do domu aby
mężowi dać dwudaniowy obiadek bo misiu by się zupką z wczoraj nie najadł?
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 10:25
      w swoim domu kazdy moze sobie wymoscic jak chce
      ja bedac jedyna kobieta w swoim domu udreczona sie nie czuje
      ale jednoczesnie o to pranie i lodowke dbam
      ktos musi
      pasozytnictwo z zadnej strony nie jest dobre
      niech kazdy robi co lubi i umie
    • kropkacom Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 10:27
      Wokoło widzę raczej modele partnerskie. Nawet jeśli kobieta jest w domu to widzę
      że nie wyręcza ze wszystkiego pana. I u mnie też tak jest. Ale oczywiście nie
      raz czytałam że dwudaniowy obiadek musi być bo inaczej nie przejdzie. Oczywiscie
      forumki deklarują (i to często te pracujące poza domem) że przecież lubią
      gotować. Ciekawe tylko jaka była by reakcja męża gdyby dostał na obiad jedynie
      pomidorówkę tongue_out
    • aandzia43 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 10:58
      > A teraz przyznać się z ręką na sercu która wyręcza we wszystkim
      pana i władcę?
      > Której mąż w życiu prania nie zrobił? Która biegnie po pracy do
      domu aby
      > mężowi dać dwudaniowy obiadek bo misiu by się zupką z wczoraj nie
      najadł?

      Jola, chyba cię pogięło ;-P Nie dość, że się naje zupką, to sam ją
      umie wyprodukować.
      Jeśli chodzi o pranie, małż nadzwyczaj biegły w temacie nie jest. Za
      to ja w życiu nie tknęłam palcem samochodu z przyległościami. Wolę
      czystą robotę przy pralcewink
    • ewrzostar Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 10:58
      Eee, to ja sie wylamie. I to o zgrozo, z moim mezem.
      Wszystko robimy RAZEM. Lodowka, pranie, zakupy. Obiadow nie robie (chyba ze mam
      jakis pomysl ale to samo u niego, tez miewa inwencje), od sprzatania, prasowania
      i opiekowania sie dziecmi mamy opiekunke.
      Nawet scielenie lozka - mezowi latwiej niz mi nawlec poszwe na koldre i machnac
      raz a porzadnie.
      Model, o ktorym mowa w liscie jest modelem klasycznym, wielopokoleniowym, bardzo
      polskim. Kobieta w domu, facet przynosi pieniadz. Takie zwyczaje, jak obsluzenie
      meza DWUDANIOWYM obiadem nie zanika w malych miejscowosciach, w rodzinach ktorzy
      zyja z tesciami, etc.
      Ale wsrod moich znajomych taki zwiazek (tak, partnerski) jest wiecej niz norma.
      Bo pracujemy, bo funkcjonujemy, bo nie przykladamy miary do czegokolwiek ( co
      powiedza sasiedzi? tesciowie?), nie przykladamy uwagi do obrzedow (slub,
      chrzest) czy do tradycji obiadkow. Sa wieksze mozliwosci, wieksze szanse i to co
      najwazniejsze - komunikacja.
      Zmieniamy sie. Miejmy nadzieje, ze na lepsze.

      • ally Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 15:21
        > Model, o ktorym mowa w liscie jest modelem klasycznym, wielopokoleniowym, bardz
        > o
        > polskim.

        bardzo polskim? eee tam. polecam wizytę np. w hiszpanii.
        • ewrzostar Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 16:28
          A faktycznie! Jest jeszcze Sycylia, Grecja i w ogole kraje srodziemnomorskie. I
          Rosja (powojenne konsekwencje).
          Racja.
          Ciekawe, ze ten model kiepsko sie ma w UK, we Francji i Skandynawii. W kazdym
          razie tam tak czesto zjawisko mamincioty nie wystepuje.
          Zas w USA ogolnie wyznaje sie zasade, ze jesli studia to z dala od rodzinnego domu.
    • babcia47 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:02
      to nie tylko kwestia "obrabiania" pana małzonka ale przede wszystkim
      podejscia do tego kto ile powinien wnosic wysiłku do małżenstwa a
      nawet postrzeganie prawa do wypoczynku, chwili wytchnienia od
      wszelkich obowiązków itd. tego jaki poniosło sie trud.. Co najgorsze
      faktycznie kobiety dały sobie wmówić, taki sposób postrzegania a
      celuja w tym kobiety ze starszego pololenia. Pan po pracy musi
      wypocząć, bo ciężko pracował, kobieta nawet gdy pracuje dłuzej
      najczęściej nie ma sie kim wyręczyc w pracach domowych, bo pan albo
      ma dwie lewe raczki albo "wyręcza" ją w taki sposób, ze woli zrobic
      sama, bez strat w ludziach i sprzętach, kobieta często chociaz część
      urlopu poswięca na pozałatwianie spraw domowych..pan musi odpocząć,
      o kompleksowym zajmowaniu sie dzieckim nie ma co zazwyczaj mówić,
      choc obecnie mozna trafić na osobniki, którym da się dziecko
      powierzyc bez strachu ale i tak mamy robiąc sobie "wolne" albo sie
      niepokoją, albo maja wyrzuty sumienia..nie widziałam jeszcze watku
      ojca, który miałby rozterki czy moze wyjechać i zostawic zonę samą z
      dzieckim w połogu lub zostawic niemowlaka ponizej roku na kilka dni
      z babcią..itp.itd. mimo poprawy, jednak nierówny podział obowiązków
      i specyficzny stosunek do tego, czego mozna i nalezy oczekiwac, przy
      podziale obowiązków, od męża i zony ma się nadal dobrze
      • memphis90 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 21:12
        > to nie tylko kwestia "obrabiania" pana małzonka ale przede
        wszystkim
        > podejscia do tego kto ile powinien wnosic wysiłku do małżenstwa a
        > nawet postrzeganie prawa do wypoczynku, chwili wytchnienia od
        > wszelkich obowiązków itd. tego jaki poniosło sie trud.
        Bardzo ładnie napisane. I zostawia duże pole do interpretacji. Ja
        jestem zdania, że- o ile zadowala wszystkich domowników- to każdy
        układ jest dozwolony, prawidłowy i właściwy. Ważne jest, żeby mieć
        poczucie, że do wspólnego życia wkładamy tyle samo wysiłku i
        zaangażowania. Więc jeśli mój małżonek pracuje do 22, to ja nie
        zostawiam mu do zrobienia prania, porządkowania zabawek czy
        pichcenia na kolejny dzień obiadu i nie oglądam serialu- bo moja
        dniówka się skończyła. I też raczej nie ma sytuacji, że jedno z nas
        zap... jak dziki osioł, a drugie wyleguje się na kanapie. Żadne nie
        narzeka na ewentualny nieporządek, na brak satysfakcjonującego
        obiadu (wiadomo, każde z nas lubi co innego, więc nie zawsze jest
        euforia na widok zawartości talerza). Więc ja nie narzekam big_grin
    • premeda Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:05
      Ja pochodzę z takiej rodziny ale mój ojciec gdyby został sam to
      zdechłby z głodu. Za to ja swojemu chłopu nie gotuję, on też nie, a
      na ewentualne obiady jeździ do mamusi. Pranie robi wiecej razy ode
      mnie tak samo jak potrafi po 6-tej rano myć toaletę i umywalkę.
      Odkurzacza też tylko on dotyka, ja za to myję naczynia smile U nas
      każdy robi to co lubi.
      • tullinka Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:17
        Każdy robi to co lubi - to jest supper przepis. Jak się pojawiają nielubiane obowiązki to po równo. Narazie 2 lata tak funkcjonujemy ale jest OK smile
        • kropkacom Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:32
          A kto lubi sprzątać, stać przy garach codziennie itd?
          • bsl Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:36
            sprzątać nie lubię , ale stać przy garach jak najbardziej smile
            • kropkacom Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:43
              A ja nie lubię. Moja mama po trzydziestu latach codziennego gotowania obiadków
              stwierdziła że starczy i teraz ojciec gotuje. tongue_out
              • bsl Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:58
                oki , ale to mój wybór , nie będę rezygnować z czegos co lubie tylko
                i wyłącznie dlatego że komuś się to nie podoba
                mi z tym dobrze
                • kropkacom Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 12:01
                  A ktoś ci każe? smile
                  • bsl Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 12:07
                    nie , ale promowac sie na mega emancypantkę nie mam zamiaru
                    obowiązki dzielimy tak żeby nam było dobrze
                    a że siedzę w domu ( niestety ) to korona mi z głowy nie spadnie
                    jak mężowi obiad pod nos podstawię
                    i wstydzić się tego nie muszę
                    • kropkacom Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 13:09
                      > a że siedzę w domu ( niestety ) to korona mi z głowy nie spadnie
                      > jak mężowi obiad pod nos podstawię
                      > i wstydzić się tego nie muszę

                      Ja też jestem w domu i obiad ugotowany. Co nie zmienia faktu że mój mąż też
                      ugotuje, nastawi pralkę i naczynia umyje. Mój świętej pamięci dziadek sam sobie
                      herbaty nie zrobił a prania pewnie też w życiu nie zrobił. Moja mama tak
                      znienawidziła gotowanie bo przez te trzydzieści lat gotowała codziennie
                      dwudaniowe obiadki bo ojciec musiał zjeść (nam starczyła zupa albo naleśniki).
                      Mogła to znienawidzić? Mogła.
                      • memphis90 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 21:15
                        Ja bym chciała mieć czas na pichcenie trzydaniowych obiadków- bo
                        bardzo lubię, ale czasu nie mam zupełnie sad Mąż za to myje naczynia,
                        bo tego nie znoszę i unikam jak ognia, brrr. Pranie też zrobi, ale
                        jakoś tak wychodzi, że dorzuci moje białe majtki albo biustonosz do
                        swoich czarnych koszul- i mam potem szarą bieliznęuncertain Za to goni
                        pająki, nawet te wielkie i obrzydliwe.
            • figrut Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:45
              > sprzątać nie lubię , ale stać przy garach jak najbardziej smile
              No to mamy podobnie. Nienawidzę przede wszystkim odkurzać, ale naczynia
              mogę myć oby tylko nie 3 godziny na dobę.
          • nanuk24 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 18:29
            ja sie wylamie, bo jak bum cyk cyk sprzatac uwielbiam: sprzatanie
            mni uspokaja, relaksuje, wycisza. Podobnie mam z prasowaniem. To sa
            dwie czynnosci, za ktore sie z piesnia na ustach zabieram i chetnie
            te dyscypline uprawiam u moich znajomych, ktorzy, np: potrzebuja
            pomocy przy robieniu jakies imprezysmile Do kuchni sie nie pcham, ale
            lazienke moge im posprzatac i obrus uprasowac, i nakryc do stolusmile
    • figrut Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:26
      Mój jedzenie po za obiadem robi sobie sam. Obiad gotuję raczej
      sporadycznie, ale tylko ja. On jest od przyniesienia ziemniaków co
      najwyżej. Nie po to opłacam obiady w szkole i wyżywienie w
      przedszkolu, abym musiała jeszcze przy garach stać. On nie umie
      gotować, ja nie lubię gotować. Piorę tylko ja. Jak mi kiedyś pranie
      nastawił, to jasne ubrania które miały jasny kolor zyskały szarą mgłę
      - dorzucił ciemno zielone dżinsy dzieciaków do kolorowych ale jasnych
      ubrań. Ja sprzątam w domu. Jeśli nie sprzątnę, to mam syf a jemu to
      nie przeszkadza, więc palcem nie ruszy.
      On czyści szambo jak się zapcha, ja tego nawet palcem nie dotknę. On
      załatwia wszystkie brudno śmierdzące sprawy przy których mnie na
      wymioty się zbiera (nie mamy pełnej obsługi ekip czyszczących po za
      ewentualną wywózką śmieci i wypompowaniem szamba). On też jest od
      naprawy naszych samochodów jeśli nie potrzeba dwóch osób. Choć ja też
      się na tym znam, to właśnie on od tego jest. Jak jest nawał pracy, to
      razem paprzemy się w smarach, ale własny samochód takim nawałem pracy
      nie bywa. On jest też od odśnieżania dachu i innych cięższych, mniej
      bezpiecznych czynności które zrobić trzeba jako standard wokół
      własnego domu.
    • tully.makker Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 11:33
      Problem w tym, ze panowie zarabiaja jak dziady, ale obslugi oczekuja
      ksiazecej. Moja babacia prowadzila dom przed wojna- czyli zarzadzala
      gosposia i niania, a dziadek na to zarabial.

      Ale te czasy w wiekszosci sie skonczyly. I nadszedl czasm, by obie
      plcie sie do tego przystosowaly.
      • triss_merigold6 Kocham Kicię 23.02.10, 12:22
        Podpiszę się z okrzykami entuzjazmu. Jak partner ma wymagania
        księcia pana to niech zarabia jak książę, a nie jak referent,
        nauczyciel czy magazynier. Moja babcia (czasy tzw. komuny) czekała
        na dziadka z dwudaniowym obiadem punktualnie o 16:15, ale babcia
        niepracująca dysponowała gosposią.
        Te se ne vrati. Pracuję, zarabiam, sprzątam, gotuję. Dwa ostatnie
        bez szalonego entuzjazmu ale uważam, że dziecko po powrocie z
        przedszkola o 17 powinno mieć jakiś ciepły posiłek, ja zresztą też,
        a jajecznica nie jest synonimem obiadu.
        • nangaparbat3 Re: Kocham Kicię 23.02.10, 16:42
          Jeszcze jest model a la moja mama: tata pracowal i nieźle zarabial, mama
          pracowala i - jak wielokrotnie powtarzała - pracowala dla przyjemnosci, bo
          zarabiala tyle co szło na gosposię.
    • roula Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 12:06
      jak nie pracowałam to większość rzeczy robiłam w domu,chyba bardziej
      z nudów.Mąż czasem gotował,robił zakupy no i codziennie dzieci do
      szkoły odwozi.Jak poszłam do pracy bez żadnego problemu,nawet słowa z
      mojej strony wziął się za pranie,prasowanie,czy
      sprzątanie.Jednego,czego go nie robi,to wsadzanie brudnych naczyń do
      zmywarki(efekt wychowania-syneczkowi,wnuczkowi pod nos podac
      trzeba).Ale ja tez mam swoje wady i przyzwyczajenia bałaganiarskie
      więc się nie czepiam.

      Ale jedno mnie wkurza.Tresowanie meza,czyli nie zrobię mu kanapek
      albo herbaty bo mi się misio rozpuści i rozleniwi.A podanie facetowi
      obiadu (zwłaszcza jak sie naklada sobie) to powazne przestepstwosmile
      • tolka11 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 12:31
        Nie piorę, pralka pierze i suszy.
        Nie myję, bo mam takie coś, co zmywa.
        Nie prasuję, bo ubieram się tak, zebym nie musiała prasować.
        Nie gotuję, bo mój szanowny to lubi, więc co mu się bedę pchać do
        kuchni.
        Maluję ściany, kafelkuję, gipsuję, bo lubię.
        I sprzatam, bo jak on juz gotuje to też mi czasem wypada coś
        prozaicznego dla domu zrobić.
        No to się przyznałam do niewolnictwa.
    • velluto Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 12:34
      mam taką służalczą znajomą, nieodmiennie irytuje mnie jak w gościach rzuca się
      na półmiski - żeby misiowi nałożyć najlepsze kęski.
      Ów Miś, pozostawiony na gospodarstwie na czas dłuższy, przyciśnięty do muru
      brakiem czystych gaci - parę dni szukał pralki, bo po 20 latach mieszkania w tym
      domu nie bardzo wiedział, gdzie się znajduje...
    • ewag12 Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 12:59
      O matko jak ja nie lubie gotować albo inaczej nie cierpie tego
      ciągłego wymyślania co tu dziś ugotować...
      Przez to całe żarcie miałam spięcie z mężem i popsuty cały weekend.
      Że niby PO CO nam lodówka z taaakim dużym zamrażarnikiem kiedy tam
      prawie nic nie ma? Więc mówie a co stoi na przeszkodzie - idź do
      sklepu, nakup mięcha, ugotuj sobie skoro masz tyle czasu i ochote by
      w weekend stac przy garach i wsadź to to sobie do zamrażalnika i
      bedziesz dużo spokojniejszy bo masz zamrażalnik zapchany żarciem.
      Na co on znowu: ale dlaczego upierałas sie przy taakim dużym
      zamrażalniku itd

      Nie lubie gotowac przez to, że musze. Podobnie jak część z Was
      uważam że dzieci musza zjeśc cos ciepłego w domu. Pracuje. Dzieci
      mam małe. Czasu w związku tym też niewiele.

      Czy macie napchane lodówki i zamrażalniki jedzeniem?

    • anorektycznazdzira teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 13:03
      u mnie nie ma aż takiego hard-core'u, ale to TYLKO dlatego, żem
      zdzira...
      Mój ślubny miał oryginalnie, tj. z wychowania swej mamusi, wdrukowane
      że facet to sobie może herbaty nie umieć nalać, że o zrobieniu nie
      wspomnę. Lata cieżkiego użerania sprowadziły go na poziom możliwy do
      zaakceptowania, choć ciągle z konieczności robię więcej niż on.
      Naprawdę: pozdrowienia dla teściowej, wychowała kalekę funkcjonalną i
      mentalną.
      • ewrzostar Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 15:10
        To wlasnie jest standard. Poprzednie pokolenia maja jeszcze takie myslenie.
        Tesciowa podtykajaca obiadki w sloikach i glaskajaca 30latka po glowie to
        klasyczny obrazek w wielu domach. A jeszcze jak synus obrazony na zone, to
        tesciowa zwykle dolewa oliwy do ognia. Istna sielanka.
        Wlasciwie to ja sie dziwie tym kobietom, ktore biora sobie wlasnie za meza
        takiego maminciote.
        Nie, nie mamy zamrazalnikow napchanych jedzeniem. Przede wszystkim mamy
        normalnych rozmiarow zwyczajny zamrazalnik, w ktorym trzymamy lody i okazyjnie
        alkohol (wodzia). Czasami jakis drob, ale to jest juz bardzo rzaaaadkie.
        • babcia47 Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 15:35
          tak z ręka na sercu drogie mamusie przyznajcie sie czy same
          jednakowo wychowujecie synów i córki..ja co prawda chyba troche
          starsza ale nie raz spotkałam się z wieelkim zdziwieniem, gdy była
          mowa, ze moi synowie uczyli się nawet piec ciasteczka a w wieku
          wczesnonastoletnim potrafili nawet ugotowac proste dania, że syn sam
          sobie pierze skarpetki i podkoszulki, bo kupował jakies wypasione i
          nie chciał by mu zaginęły w ogólnym praniu, od koncowych klas
          podstawówki synowie mieli obowiązek raz w tygodniu sprzątnąć
          (odkurzyc i przeleciećna mokro) powierzchnie płaskie, sprzątnąć
          łazienki, od średniej wymyć okna w swoich pokojach..prasowałam tez
          tylko rzeczy wymagające wyjątkowej precyzji. Z wielkim zdziwieniem
          było przyjmowane, ze dorosły chłopak nie tylko odniesie po sobie
          naczynia ale też je umyje (tam gdzie nie ma zmywarki)!! Często
          widuję, ze synkowie to najwyżej zostana wysłąni do sklepu,
          zkubełkiem do smietnika lub zatrudnieni przy jakis pracach z ojcem
          (rzadkich) za to córeczki mają mieć nie tylko zamiłowanie do prac
          domowych ale i mają konkretne obowiązki..tak jakby np. poskładanie
          prania przekraczało mozliwosci umysłowe i manualne mężczyzny
          • zocha16 Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 16:02
            u mnie w domu było na odwrót. To mój brat w większości przypadków
            (99%) wykonywał wszelakie prace domowe od sprzątania po zmywanie,
            czyszczenie łazienki itp. Ja nie, bo moja mam twierdziła, że się w
            życiu jeszcze napracuję przy obowiązkach domowych. Faktem jest to,
            że ja zawsze byłam raczej bałaganiarą (a może wypływało to z tego,
            że nie musiałam po sobie sprzątać, bo zawsze ktoś za mnie to zrobił,
            np. mój brat), a on był pedantyczny i bałagan mu przeszkadzał.
            Dzisiaj jego żona ma z niego ogromny pożytek bo robi w domu
            wszystko. Ja za to mam pralke która pierze, suszarkę która suszy
            dzięki niej prasować też nie muszę, zmywarkę, która zmywa (córka
            ładuje i rozładowywuje), Panią która raz w tygodniu sprząta i co
            najważniejsze męża który niewiele "wymaga" jeśli chodzi o jego
            obsługę. Jak mu zaserwuje obiadzik to na ogół całuje mnie po rękach
            i dziękuje za pyszne jedzonko, nawet jeśli jest to obiad późną porą
            w postaci jajecznicy.
            Ja powiedziałam jedno, nie chcesz sprzatać bo nie lubisz - ok - ale
            ja sprzatac też w takim razie nie będę bo też nie lubię i robi to
            kobieta. Aby nie było nieporozumień co do prasowania, bo tez żadne z
            nas tego nie lubi - kupilismy suszarkę.
            Wszystko da sie rozwiązac.
            • babcia47 Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 17:40
              > Wszystko da sie rozwiązac.
              w zasadzie tak ale tylko do chwoli gdy z jakiś powodów ta dobrze
              naoliwiona maszynka nie popsuje sie..pozatym jakoś trzeba młodych do
              życia przygotować..choc faktycznie trudno jak się samemu nie umie,
              moze choć pani sprzataczka coś córce pokaże..nie widomo jak w zyciu
              wyląduje..
              • zocha16 babcia47 24.02.10, 14:21
                Właśnie dlatego z córki nie robię takiej sieroty jaką byłam Ja. Dziś
                potrafię zrobić wszystko, aczkolwiek jak nie muszę to nie robię, albo
                jak mam możliowość to robi to właśnie kobieta. Gdyby jej nie było -
                dzisiaj nie jest dla mnie problemem prowadzenie domu.
                Córka natomiast ma obowiązki (w przeciwieństwie do mnie jak byłam w jej
                wieku), bo w żadna stronę nie powinno się przegiąć.
                Syn adekwatnie do swojego wieku również wykonuje prace domowe
              • ledzeppelin3 Re: teściowa pozdrawiam... :P 25.02.10, 13:18
                > moze choć pani sprzataczka coś córce pokaże..nie widomo jak w zyciu
                > wyląduje..

                Żeby nauczyć się myć żyrandol, nie trzeba kończyć dwóch fakultetów. Nawet
                podstawówka jest zbędna. Jak ktoś musi, da radę. A przekonanie, że NIE MUSI za
                wszelką cenę zaliczyć codziennej łyżwy figurowej na mopie jest cenniejsze, niż
                koty w przedpokoju
          • anorektycznazdzira Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 21:25
            No więc właśnie, jako że kły mi się same odsłaniają na takich
            mamusiowych synusiów, po doświadczeniach własnych, mój syn jest
            wychowywany zupełnie inaczej. Wymagało to oczywiście jeszcze
            przepracowania tematu z mężem, który (a jakże!) miał odruchy w
            stylu: córka musi/nie może "bo jest dziewczyną" a syn to nie od
            tego. Obecnie obawia się przegryzienia tętnicy i zachowuje takie
            idiotyczne komentarze dla siebie. Poza tym, po latach, chyba zaczęło
            mu się robić głupio, ze taka z niego była łamaga w pracach domowych.
            Nie powiem, w remontach i samochodach jest the best, ale biegłość
            remontowo-budowlana nie wyklucza znajmości osługi np. pralki tongue_out
            • babcia47 Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 22:22
              no jak mam być szczera to kładłam kafelki a i remoncik dość
              gruntowny pokoju o powierzchni kilkunastu m kw do trzydziestu
              potrafię zrobić, zdarzało sie przepychac jakieś zatkane, o tym, ze
              instaluję rózne takie i robie małzowi za podręczny serwis nie
              wspomnę..jednak o ile zrobienie przez męża obiadu wzbudza podziw i
              podejrzenie o jego nadużywanie, to gdy kobieta robi cos z "męskich"
              prac jest przyjmowane jak naturalne..no mozna co najwyżej stwierdzić
              że raz chociaż pomogła biednemu misiowi, bo on taki "zaorany"
              pracą..nawet, gdy pracują na podobnych stanowiskach, ba! nawet w
              podobnej brznży i czasie wykonywanej pracy...gdy chodzi o tesciów to
              nawet bardzo się nie dziwiłam, ale gdy podobny poglad wyraziła moja
              mam..odpadłam.
              A tak z innych stereotypów, co ciekawe, kobieta zawsze powinna
              wywiązywać się ze swoich obowiązków rodzicielskich, jakiekolwiek
              odstepstwo ma tylko jedna nazwę: "wyrodna"..męzczyzna może byc
              ostatnim gn..kiem, miec dzieci głeboko w powazaniu a zasłuzy sobie
              najwyżej na komentazr, ze "oni" tak to mają, kobieta podpita
              to "szm.ta"..mężczyzna "musi czasem się napić", najlepiej z
              kolegami..kobieta powinna byc przyspawana do dzieci, aż nie osiągną
              dorosłości, wymaganie od ojca pójscia na spacer z dzieckiem, to duże
              wymaganie, a jak juz pójdzie, to zasłuzył conamniej na Legię
              Honorową, normalka ze mąz w okresie mistrzostw piłkarskich jest
              obecny ciałem w domu ale nie duchem, rodzina powinna sie ewakuować,
              by nie przeszkadzać.. podobne zachowanie ze strony kobiety
              zaowocowałoby checią skontaktowania jej z psychiatrą..i tak mozna
              mnozyc przykłady w nieskończoność
              • ewrzostar Re: teściowa pozdrawiam... :P 24.02.10, 01:20
                babcia47 napisała:

                > no jak mam być szczera to kładłam kafelki a i remoncik dość
                > gruntowny pokoju o powierzchni kilkunastu m kw do trzydziestu
                > potrafię zrobić, zdarzało sie przepychac jakieś zatkane, o tym, ze
                > instaluję rózne takie i robie małzowi za podręczny serwis nie
                > wspomnę..jednak o ile zrobienie przez męża obiadu wzbudza podziw i
                > podejrzenie o jego nadużywanie, to gdy kobieta robi cos z "męskich"
                > prac jest przyjmowane jak naturalne..no mozna co najwyżej stwierdzić
                > że raz chociaż pomogła biednemu misiowi, bo on taki "zaorany"
                > pracą..nawet, gdy pracują na podobnych stanowiskach, ba! nawet w

                Pudlo. Ludzie bez wzgledu na wiek sa pod wrazeniem, gdy sie dowiaduja ze od
                mechaniki samochodowej jestem ja, z wyksztalcenia humanistka. Maz, pomimo ze
                polibuda i fizyk, i potrafi wytlumaczyc zasade dzialania silnika, to kompletnie
                nie zna sie na autach. Jest pod tym wzgledem straszliwa oferma wink To ja mu
                tlumacze, co sie nadaje do wymiany, jak wyglada lejek od chlodnicy i czym sie
                rozni od lejka do spryskiwaczy szyb. I to ja sie w tym grzebie i to ja jestem od
                wszystkiego wlacznie z ubezpieczeniem.
                Jego umiejetnosci co do auta koncza sie na kierownicy i skrzyni biegow.
              • anorektycznazdzira Re: teściowa pozdrawiam... :P 24.02.10, 10:00
                Do listy stereotypów dorzucę jeszcze, doprowadzające mnie do drgawek
                stwierdzenia, że dziewczynka powinna być: czysta, uczesana,
                zacerowna, nie kląć i nie hałasować i dobrze się uczyć BO (k****)
                JEST DZIEWCZYNĄ.
                Mój mąż wyniósł soczysty kosz takich mądrości ze swego domu i
                podsumuję to tak: moja córka ma szczęście, ze jest również moją
                córkąwink bo wybiłam mężowi z głowy selekcję płciową dzieci dość
                skutecznie. Nie przyjmuję do wiadomości, ze chłopak może być brudnym
                leniwym chamem bo jest chłopakiem a ona ma być wtłoczoną w ramki
                paniusią spełniającą wyznaczone normy. Albo uczymy higieny i kultury
                oboje albo żadnego.
                Niesłychanie znamienne jest to, że tych wszystkich mądrości uczyła
                swoje dzieci moja teściowa (!) która mimo ciężkiego żywota a
                następnie rozwodu z teściem nie dotarła do żadnych refleksji ani
                przemyśleń na temat gó...anej wartości wyznawanego przez siebie
                systemu...
                • babcia47 Re: teściowa pozdrawiam... :P 24.02.10, 10:45
                  > Niesłychanie znamienne jest to, że tych wszystkich mądrości uczyła
                  > swoje dzieci moja teściowa (!) która mimo ciężkiego żywota a
                  > następnie rozwodu z teściem nie dotarła do żadnych refleksji ani
                  > przemyśleń na temat gó...anej wartości wyznawanego przez siebie
                  > systemu...
                  no ja tak piszę, piszę a Ty ujełaś to wszystko w jednym
                  zdaniu smile..Zadziwiające jest, że chociaż to na kobietach głównie
                  spoczywa trud wychowania potomstwa obojga płci, to mamy taki obraz
                  ich ukształtowania, póxniejszego traktowania swoich ról w zyciu,
                  postrzegania, oceniania..z nastawieniem, że to inne rodzaje
                  ludzi..jak to jest, ze kobiety wychowując synów dla innych kobiet
                  robią im cos takiego..hmm
          • najma78 Re: teściowa pozdrawiam... :P 23.02.10, 21:27
            Pod tym postem babciu jak i powyzszym podpisuje sie obiema rekami.
            Niestety kobieta musi mezczyzna co najwyzej moze, a czasem nawet mu
            nie wypada.
          • a_gurk Re: teściowa pozdrawiam... :P 25.02.10, 01:49
            Obowiązki domowe- wdrażam jednako. Jednakowoż córka bardziej się
            interesuje kuchnią i gotowaniem. Podobnie- taka dygresja- jest z
            zabawkami. Córka woli lalki i zabawę w księżniczkę, syn (młodszy)
            woli rzucać klockami i gonić siostrę. Aczkolwiek w przypadku
            porządków syn jest zdecydowanie bardziej systematyczny i
            zdyscyplinowany. Wyleje jogurt czy sok, to od razu rzuca się po
            ściereczkę, aby wytrzeć (dodam, że ma tylko 3 lata). Córze (starszej
            prawie o 2 lata) trzeba o tym przypominać. Mam nadzieję, że nauczę
            oboje na tyle samodzielności, aby mogli przetrwać w świecie nawet
            wtedy, gdyby zostali sami.
    • truscaveczka Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 17:19
      Mój mąż istnieje dla mojej wygody, pozmywa, pomopuje, dziecko mi z
      głowy zdejmie. Odwdzięczam się śniadankiem i kawusią o poranku. Czy
      to się nie nazywa miłość i wzajemność? Nie wyobrażam sobie, jak
      można DOPUŚCIĆ do tego, żeby taki tyranoleniwus rozwinął swoje
      macki. Jak się już powiedziało A to trzeba powiedzeć B. Uważam, że
      ponoszenie konsekwencji swoich wyborów ma niezastąpioną wartość
      edukacyjną.
    • kali_pso Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 23.02.10, 18:38

      > A teraz przyznać się z ręką na sercu która wyręcza we wszystkim
      pana i władcę?

      Zdarza się wyręczać albo cały tydzień miec dom na głowie bo pan mąż
      PRACUJEwink Ja za to nie pracuję przecież, ja chodzę do
      pracy...hehehehe Cóż, został chyba rozwód, ale mi sie nie chce, mam
      dom i pracę i dziecko na głowie...hehehhehe



      > Której mąż w życiu prania nie zrobił?


      Zrobił, zrobił, wcześnie z domu wywędrował musiał być
      samowystarczalny. To z kolei zaskutkowało, że zrobił się okropnym
      bałaganiarzem, z czym to walczę już dośc długo, bez specjalnych
      efektów..

      Która biegnie po pracy do domu aby
      > mężowi dać dwudaniowy obiadek bo misiu by się zupką z wczoraj nie
      najadł?


      Zdarza się dwudaniowy obiadek, zwłaszcza w wakacjewink
      W ciągu roku- po prostu nie mam na to czasu, aby w kuchni siedzieć.
      • a_gurk Re: Jesteśmy dla wygody mężczyzn. List z WO. 25.02.10, 01:59
        Mojemu się zmieniło, jak zaczął wiecej w domu bywać i dziećmi się
        opiekować. Teraz już nawet nie bardzo protestuje, gdy kupuję sobie
        coś nowego podczas samotnych wypadów do sklepów, bo wie, że muszę
        odreagować opiekę nad naszymi milusińskimi. Nawet mnie sam czasami
        do tego zachęca!!! Potrafi się młodymi zająć, ugotować im i nam i po
        nich posprzatać.
        Ale i tak większość porzadków w domu robię ja, bo mój ukochany
        zwyczajnie nie dostrzega bałaganu (np. kurzu na meblach). Za to od
        pewnego czasu mam zwis na opłacanie rachunków i in. zobowiązania
        finansowe. Zapewnienie pieniędzy na to i załatwianie tych spraw jest
        domeną męża.
        A było i tak, że niemal wszystkim zajmowałam się ja, bo moja połówka
        studiowała i pracowała i często nie chciało mu się nic w domu robić
        (ale nie zawsze ze zmęczenia).
    • ykke Partnerstwo. 23.02.10, 19:45
      A to jak ulał tu pasuje smile

      www.youtube.com/watch?v=wNHmEFbFnFg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka