julia.33
05.03.10, 13:49
Witajcie.
Mam na imię Julia. Dziś odwiedziłam was po raz pierwszy. Długo się
zastanawiałam gdzie szukać odpowiedzi na moje pytanie. Którą drogą
do Boga? Bo wiem, że zeszłam z tej drogi. Zeszłam mimo, że Bóg
zawsze był obecny na mojej drodze życia, ale teraz stoi tak jakoś na
poboczu. Stoi, mijam Go i tak mi jakoś ciężko na sercu, że nie idę
razem z Nim. Brakuje mi Boga, brakuje coniedzielnej Mszy świętej.
Modlitwa jest, może nawet szczersza, niż kiedykolwiek. To jest taka
moja modlitwa z Bogiem. Zapytacie zapewne, ale o co chodzi? Dlaczego
nie kroczysz po ścieżce Boga? No właśnie dlaczego?
Emil pojawił sie w moim życiu 5 lat temu. Jest moją miłością. Jest i
owoc tej miłości. Jestem zatem szczęśliwą mamą i żoną. Szczęśliwą
nie do końca. Mamy tylko ślub cywilny, kościelnego wziąć nie
mogliśmy, gdyż Emil był rozwodnikiem. Teraz zapewne zrozumieliście,
dlaczego nie kroczę z Bogiem na wspólnej drodze. Jest mi ciężko, że
nie mogę przyjąć Jezusa do serca podczas Eucharystii. Od Kościoła
oddaliłam się, bo czuję się potępiona. Czasami jestem zła na to, że
Emil pojawił sie w moim życiu, ale już za chwile proszę Boga, żeby z
niego nie odchodził. Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez
niego. Ale wiem, czuję, że kocham również Boga. Pragnę żeby był
obecny w moim życiu. Tylko jak mam to zrobić? Czuję się taka
rozdarta, że aż boli. Wiem, że Bóg mnie kocha, ale czy kiedyś mi
wybaczy? Czy wybaczy mi moją miłość do Emila?