magdal-enita
28.03.10, 14:11
Pisze dziś pod innym nickim bo trochę się wstydzę.
Z rodziną meza mam średnie stosunki od czasu urodzenia się naszej coreczki,
czyli od ponad pół roku. Jego Mama probowala ingerować w mój sposob opieki nad
dzieckiem, a ja nie należę do osob które zaciskaja zęby i znoszą dzialania
innych ze stoickim spokojem dla dobra wyzszego.
Konflikt z jego Mama przeniosl się na innych czlonków jego rodziny, bo jego
Mama oczywiście zaczęła na mnie gadac siostrom, kuzynkom itd.
Od kilku miesięy nie utrzymuję z nimi prawie żadnych kontaktow - jedynie
poprawnie dyplomatyczne, bez czułości i serdeczności.
Jeszcze zanim bylam w ciąży i w ciaży przy okazji różnych rozmow rodzina męża
poznala mój poglad na temat kolczyków. Wiedzą dobrze ze nie nosze, nie mam
przebitych uszu i swojej córce też nie przebiję. Jak dorośnie i sama będzie
chciała, to ok, ale na pewno nie w najblizszych latach.
W czwartek mój maż zabral mala do swojej Mamy, żeby się nia nacieszyła. Caly
piatek i sobotę spędził ze szfagrem pomagając mu przy naprawie komputerow w
jego firmie i odzyskiwaniu danych bo zostały zainfekowane jakimś wirusem, a
mala w tym czasie byla z Babcią. Wrocili wczoraj wiezorem i... mala ma
przebite uszy!!! Kolczyki natychmiast wyjęlam, ale chyba te dziurki się nie
zarosną tak by nie bylo nic widac?
Od meża uslyszałam: "tylko się nie denerwuj". Siedzę i mysle, bo nie daje mi
to spokoju. Wydaje mi się, że teściowa zrobila to zlosliwie, bo dobrze zna
moje zdanie na temat kolczyków. Narazie nic nie mówie, choć mam ochotę zrobic
sajgon tak się we mnie gotuje. Reagować? Nie reagować? Powiedziec coś mężowie?
Zadzwonić do teściowej i opieprzyć? A może ona tylko na to czeka?
Na pewno jak mąż bedzie chciał nastepnym razem zabrać mala do Matki, odpowiem
coś w stylu, że nie zgadzam się, bo obawiam się o zycie i zdrowie mojego
dziecka. Nie będe oddawać corki w ręce osoby ktora ją kaleczy.