Dodaj do ulubionych

Serie zastrzyków

20.04.10, 13:13
Czy nadal dzieci się torturuje zastrzykami?

Moja córa jest dziwaczną jednostką: niemal nie choruje. Dziwne bo my
z mężem chorowić w dzieciństwie byliśmy. Od czwartego do 8 roku
życia w każdą zimę "świętowałam" serią zastrzyków. Mała jeszcze nie
ma 4 lat więc pocieszcie mnie, że jest szansa, że nawet jeśli
zacznie chorować to będzie mogła przyjmować leki w innej postaci.
Obserwuj wątek
    • kub-ma Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 13:23
      Za to moje dzieci chorują za siebie, za Twoją córkę i pewnie jeszcze
      za kilkoro innych dzieci smile
      Zastrzyki dostawały na "dzień dobry" przy zapaleniu krtani, żeby
      ułatwić im oddychanie. I oczywiście przy pobycie w szpitalu wenflon
      w łapce.
      • agni71 Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 20:31
        Moje dzieci dostawały zastrzyki w postaci wenflonów w szpitalu, ew.
        były kłute podczas podawania szczepionek czy pobierania krwi.
        Normalne leczenie domowe - jakos obywalismy sie bez zastrzyków.
    • madame_edith Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 20:43
      Moje dzieci, zwłaszcza starsze, chorowało duuuużo, ale jeśli już antybiotyk był
      grany to doustny. Natomiast pewnie gdyby się takowy nie przyjął, dziecko np. by
      wymiotowało, to pewnie by go nie ominęło.
    • domatorka.amatorka Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 20:48
      niestety tak, szczególnie wtedy gdy maluchy nie tolerują antybiotyków w postaci
      zawiesin czy syropów sad
      • epistilbit Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 21:06
        Albo jak wymiotują.
    • malgosiek2 Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 21:38
      No jeśli chciałas pokazać ,ze masz super zdrowe dzieci to
      już "pokazałaś"
      I co?
      Niech dalej będa zdrowe ot co.
      Tak dostają jakbys o tym nie wiedziała/czytała/słyszała.
      Owszem swoje własne dziecię sama kułam w tyłek 2x jak miał
      zap.krtani i napadowy kaszel taki,że nie mógł przestać.
      • antarka Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 22:26
        Ale o co Ci chodzi.. masz zdrowe dziecko ..super..
        Moje brały zastrzyki "jak było trzeba".
        Wiesz maluchowi tak do 2 roku ..chyba lepiej podać zastrzyki,które szybciej
        podziałają niż antybiotyk w syropie.
        Nie które dzieci nie tolerują syropów,moje niestety to typ lekomanów,im więcej
        tym lepiej.
        Moje skarby przestały NARESZCIE chorować w grudniu jak zaczęłam im podawać
        acidoalc 2 razy dziennie.
        Do grudnia chorowały co kilka dni,tygodni..
        Nawet leki alergiczne odstawiłam.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • antarka A chodzi do przedszkola... 20.04.10, 22:30
          No właśnie,a tak w ogóle chodzi do przedszkola,bo to jest bardzo ważne...
          Moje dzieci na początku przedszkola chorowały okropnie, co 3 tygodnie,a teraz
          odpukać ....luzik....
          pozdr.
        • kub-ma Re: Serie zastrzyków 20.04.10, 23:08
          Poważnie, tylko ten acidolac i taki efekt? Żadnych innych wynalazków?
          • kocianna Re: Serie zastrzyków 21.04.10, 07:52
            Ja pamiętam zastrzyki z ampicyliny, oj pamiętam. Ale teraz ampicylina w syropie
            jest całkiem ładnie przyswajalna i akceptowalna przez dzieci. Pewnie jeśli
            dziecko wymiotuje albo nie da sobie podać antybiotyku (u nas tak było w
            przypadku Zinnatu) to trzeba robić zastrzyki, no i w szpitalu standardowo
            zakładają wenflon.

            Właściwie ten wenflon w szpitalu mnie dziwi. Za "moich czasów" (leżałam jako
            4-latka i 8-latka) robiono zastrzyki domięśniowe w szpitalu. Żadnych "motylków".
            Młoda, jako dwulatka, dostała wenflon (OK, na początku była odwodniona, ale
            później już nie, kroplówki nie było), a po wyjściu ten sam antybiotyk doustnie -
            nie można go było od razu doustnie dawać - ona go dobrze toleruje, a motylki
            jednak trzeba codziennie wymieniać i za każdym razem walczyć o wkłucie.
        • lubie.garfielda Re: Serie zastrzyków 21.04.10, 20:45
          Owszem, mam dziecko zdrowe TERAZ. Ale nurtował mnie temat
          nawiązujący do MOJEGO WŁASNEGO DZIECIŃSTWA gdy mało brakowało a bym
          na czterech literach nie mogła siedzieć bo co sezon to conajmniej
          seria zastrzyków.
          Sama nie chodziłam do przedszkola a mnie mordowały różne anginy.
          • premeda Re: Serie zastrzyków 22.04.10, 07:37
            Ja z dzieciństwa też pamiętam zastrzyki ale jako wybawienie od picia
            syropów i zawiesin. Na pytanie mojego pediatry co chcę dostać,
            zawsze odpowiadałam zastrzyki. Do dzisiaj wszelkie syropy piję w
            łazience nad umywalką, ze szklanką płynu do popicia w rękach.
            • lubie.garfielda Re: Serie zastrzyków 22.04.10, 14:00
              a pamiętasz witaminę B w granulacie udającym kakao? Ja się
              nabierałam na to do momentu gdy byłam na tyle wysoka by wyciągnąć z
              szafki puszkę kakao i poczęstować się nim na sucho. Od tamego czasu
              obrażałam się gdy ktoś usiłował mi wmówić, że to ma ten sam smaktongue_out

              A co do zastrzyków jako alternatywy... w syropie to dostawałam
              środki niedostępne w zastrzykach. Pozatym mam wrażenie, że teraz
              (przynajmniej lekarka mojej córki) bada różne "drogi" podania leków
              od najłatwiej akceptowalnej przez dziecko do najtrudniejszej
              (zawisna/syrop -> czopek -> w ostateczności kroplówka bądź zastrzyk,
              chociaż znam jeszcze trochę dzieci prowadzonych przez tę lekarkę i
              nie przypominam sobie zastrzyków w seriach). Natomiast mój lekarz
              nawet nie starał się podać mi czegoś innego; po co się głowić nad
              czymś przyjaźniejszym dziecku skoro można wbić smarkaczowi igłę w
              siedzenie i po krzyku (tym bardziej, że przecież to nie on mi robił
              zastrzyk).
              • premeda Re: Serie zastrzyków 22.04.10, 14:12
                Witaminy B nie pamiętam ale Vibovit jeszcze mi się czasem marzy.
                Lekarza miałam w porządku, to dobry specjalista, do dzisiaj
                przyjmuje dzieci mimo, że już jest "dziadziusiem".
                • lubie.garfielda Re: Serie zastrzyków 22.04.10, 15:03
                  mniam! vibovit!

                  Mój pediatra to też dobry specjalista tyle, że się nie certolił i
                  przepisywał zastrzyki. A ja nie miałam nigdy najmniejszych problemów
                  z przyjmowaniem leków drogą pokarmową...
                  Chociaż... zdaje mi się, że mówił, że jak się leki zjada to siadają
                  na wątrobie i chyba dlatego był wyznawcą igieł (brrrrr!). Wydaje mi
                  się, że byłby drugim w kolejności lekarzem do którego bym poszła z
                  małą w razie choroby. Nie zapisałam córy do niego bo sądziłam, że
                  będzie szedł na emeryturę a patrząc się na mnie stwierdziłam, że
                  lepiej w połowie dzieciństwa nie szukać nowego lekarza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka