Dodaj do ulubionych

Mialyscie kiedys doczynienia z sekta?

29.04.10, 03:45
bo ja tak, ale szybko sie skapowalam, ze to sekta i zawialam.
w czasie studiow to bylo
Obserwuj wątek
    • kaja954 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 05:49
      tak, nie bezposrednio ,ale w rodzinie.
      swiadkowie jehowy to jest sekta. zabrali mi najukochansza osobe na
      swiecie, przeprali jej mozg ,zmienili nie do poznania. nie pisze tego
      z nienawisci,ale przykro bylo widac efekty,fanatyzm do przesady. sa
      sekta , powyzej wymieniony powod nie jest moim argumentem, ale
      cholera,czy ksiadz do mnie dzwoni,jesli nie przyjde do kosciola i
      namawia do spotkan?rozdaje ulotki i nagabuje? az mna wzburza na samo
      wspomnienie. nasluchalam sie,przekonywano mnie,do ogladania nie dali
      rady.
      nie chce tez z takimi rozmawiac.to nie nienawisc,nie lubie natretow
      po prostu ,jest tez ta niechec
      • piekielna-diablica Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 08:47
        moja śp prababcia była świadkiem jehowy - dobra kobieta z niej była - fakt że
        się non stop modliła i latała na te zbory ale nikomu tym krzywdy nie robiła
      • el_jot Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 09:14
        W podstawówce miałm w klasie koleżankę ŚJ, była b. dobrą uczennicą,
        nie chodziła na religię, nie przynosiła cukierków z okazji urodin,
        nie chodziła na zabawy szkolne, choinkowe itp. Jak mnie zaczepiają,
        grzecznie, ale stanowczo mówię dziękuję i się nie napraszają.
        Ja ich podziwiam za wiedzę nt swojej religii, której nie ma żaden
        przeciętny katolik, może i nie tylko przeciętnywink
      • gku25 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:23
        ŚJ sektą? Ciekawe...
        • turbo_wesz Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 11:33
          pl.wikipedia.org/wiki/Sekta
          wszystkie religie, które choć trochę odstąpiły od nauk swoich proroków to sekty. największą jest KK

          czy to coś złego? tak złego jak źli są ludzie w niej. czyli zazwyczaj dość zła rzecz
      • gruby_dolar Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 22:15
        hmm ale ksiądz powinien tak naprawdę robić to co oni...subtelniej oczywiście, innymi metodami, ale to oni bardziej realizują nowo testamentowe "idźcie i nauczajcie". Robią to w dziwny sposób, raczej odstraszający i odpychający niż skuteczny.

        O ile chodzenie i nauczanie mi nie przeszkadza, co wręcz w tych czasach nawet imponuje, to już metody, zasady, słowa sprawiają że mam o nich wrażenie że mają nasr.ane do łba. Namolni, nieustępliwi, nie dający sobie powiedzieć "nie", po części obłękani, z testamentem wykutym na blachę...podziwam realizację posługi, nienawidzę metod i sposobu życia.
        • titta Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 30.04.10, 13:58
          > zęści obłękani, z testamentem wykutym na blachę...

          Tu tez jest problem. Nie "z testamentem wkutym na blache", a jego
          fragmentami i interpretacja. Wystarczy pokazac inne fragmenty i
          zazwyczaj sie gubia. Niestety SJ spelniaja kryteria sekty: jedynie
          sluszna idea, samodzielne myslenie jest niemile widziane. Gdy SJ
          zaczyna myslec samodzielnie czytajac biblie, zostaje
          zazwyczaj "normalnym" chrzescijaninem.
          • gulcia77 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 30.04.10, 14:11
            Raczej częściej odpuszcza sobie jakąkolwiek religię w ogóle smile
            Wiem co mówię, bo to doświadczenie stało się moim udziałem.
      • Gość: cinek88 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? IP: *.xdsl.centertel.pl 04.05.10, 10:41
        Świadkowie Jehowy nie są sektą.Są w pełni zalegalizowanym związkiem wyznaniowym w polsce. Na świecie jest ponad 7 milionów Świadków Jehowy. Może i są "natrętni" jak to niektórzy ujmują ale kiedy zna się ich tylko z tego, że chodzą i pukają do drzwi a nie zna się w pełni ich nauk i wierzeń to lepiej sobie darować takie nie trafione uwagi smile I chciałbym przy tym zaznaczyć, że w porównaniu do innych wierzeń te któte przedstawiają Świadkowie są najbardziej spójne. Wszystko się ze sobą łączy i ma sens. A to, że dzwonią to raczej z troski a nie z natręctwa. Łatwo tak płytko oceniać innych po ogólnikach a przecież oni na codzień są takimi samymi ludźmi jak wszyscy. Pracują , zajmują się rodzinami itd...dziwią mnie więc takie niepochlebne uwagi na temat tego wyznania smile
        • skrzydlate Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 08.05.10, 19:09
          znam paru byłych członków tego kościoła, niestety, odejście od nich skutkuje
          ostracyzmem towarzyskim, to że się zalegalizowali to pikuś, możesz sobie założyć
          jutro kościół i zalegalizować, żaden problem, sektą jest organizacja, która
          przejawia jakąkolwiek agresję wobec nieposłusznych członków, zmowa milczenia i
          odrzucenie to rodzaj wyrafinowanej agresji stosowanej przez tą społeczność wobec
          odszczepieńców
        • bswm Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 08.05.10, 20:41
          Tia, a jak ich dziecko umiera w szpitalu i jest potrzeba przetoczenia krwi, to
          się nie zgadzają i patrzą jak umiera... faktycznie normalna rodzina... jak każda
          inna
    • solaris31 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 08:47
      tak, ja mam do czynienia na codzień. mam dwóch uczniów, Świadków
      Jehowy. nauczanie ich to koszmar, bo tego nie wolno, tamtego nie
      wolno, tego się nie nauczą bo nie wolno. tragedia i zero
      elastyczności. a pretensje do szkoły straszne confused

      miałam tez kumpla w jakieś sekcie, w trakcie studiów. strasznie mu
      mózg wyprali, ale się jakimś cudem po latach przebudzil i wrócil do
      normalności. ale czy o tym zapomni - cóż, wątpię .
      • piekielna-diablica Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 08:49
        w klasie w podstawówce miałam koleżankę świadka jehowy i nie pamiętam, żeby
        znacząco odbiegała od reszty - to była bardzo spokojna dziewczyna - jedyna
        różnica że na religię nie chodziła i świąt nie obchodziła (ale ja też nie
        chodziłam bo księdza w szafie zamykali big_grin )
        dziwne, że czegoś tam nie mogą
        • solaris31 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:43
          ja tez miałam w szkole koleżankę Swiadka i tez była zupełnie
          normalna.

          ale ci uczniowie to jakiś kosmos, nie śpiewają hymnu bo nie, nie
          wstają na apelach bo nie, nie uczą się niczego, co związane z
          religią, czyli większośc średniowiecza odpada i z historii i z
          innych przedmiotów. filozofia i kierunki filozoficzne na polskim -
          nie. i tak dalej, i tak dalej. cholery można dostać. a potem testy,
          matura - i nie ma wytłumaczenia, że się czegoś nie wie.
          • turbo_wesz Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 11:35
            a jak to wygląda na świadectwie ? jest ocena, czy n/a ?
          • lila1974 nie przesadzaj 29.04.10, 12:01
            Hymnu owszem nie śpiewają, ponieważ oddają cześć wyłącznie Bogu. Hymn jest
            rodzajem czci oddawanej państwu, podobnie jak oddawanie honorów fladze lub
            szkolnemu sztandarowi.

            Mają prawo do swoich poglądów? Mają. Więc zamiast się irytować porozmawiaj z
            rodzicami w duchu wzajemnego zrozumienia dzielących was różnic i dowiedz się,
            czego dzieci robić nie mogą, a potem to uszanuj.

            A o materiale szkolnym to już pojechałaś ... zwyczajnie nie wierzę w to co
            piszesz. Byłam takim uczniem w podstawówce i liceum - jednym z najlepszych w
            roczniku.

            Albo nie rozumiesz co uczniowie do Ciebie mówią, albo nie chcesz zrozumieć, albo
            trafiłąs na ucznia, który nie chce się uczyć i znajduje wymówki.

            Tak, czy siak - dowiedz się ciut więcej zanim wydasz sądy.


            Byłam dzieckiem SJ i
            • demonii.larua Re: nie przesadzaj 03.05.10, 20:03
              Lila, w liceum miałam znajomą, która przypomina ww. dzieciaki. Pamiętam, jak
              rodzice tej laski zrobili raban polonistce, że ta kazała jej przerabiać materiał
              z Biblii i postawiła jej jedynkę za brak "zaliczenia". Miałam tez oczywiście
              mniej ortodoksyjnych znajomych SJ, ale ta dziewczyna chodziła do szkoły tylko do
              18-tki, potem już tylko wspólnota, praca dla wspólnoty... życie dla wspólnoty.
              • lila1974 Re: nie przesadzaj 04.05.10, 21:05
                A może zrobili raban, bo dziewczyna dostała złą ocenę za interpretację niezgodną
                z ogólnie przyjętą? Takie sytuacje znam. Sytuacji, że rodzice ŚJ robią raban za
                materiał nie.
                • demonii.larua Re: nie przesadzaj 06.05.10, 16:56
                  No właśnie nie, dziewczyna odmówiła odpowiedzi na lekcji argumentując iż nie
                  będzie uczyła się o książce w której są same kłamstwa, pracy klasowej tez nie
                  pisała - za to dostała jedynki, z czego potem zrobiła się szkolna afera, bo
                  ojciec panny raczył krzyczeć bardzo głośno do dyrka. To był jedyny przypadek
                  tego typu z którym się spotkałam.
            • kasia_kar ale to prawda 06.05.10, 18:15
              Ja też chodziłam do podstawówki do jednej klasy z kolegą, który był świadkiem
              Jehowy i on np. nie uczył się na pamięć polskich wierszy patriotycznych -
              Słowacki, Mickiewicz itp.(jak była recytacja na ocenę). Nauczyciele to szanowali
              i zadawali mu do nauczenia się inny wiersz o neutralnej tematyce (np. o
              przyrodzie itp.)
          • enwiki Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:09
            solaris31 napisała:
            > ale ci uczniowie to jakiś kosmos, nie śpiewają hymnu bo nie, nie
            > wstają na apelach bo nie, nie uczą się niczego, co związane z
            > religią, czyli większośc średniowiecza odpada i z historii i z
            > innych przedmiotów. filozofia i kierunki filozoficzne na polskim -
            > nie. i tak dalej, i tak dalej. cholery można dostać. a potem testy,
            > matura - i nie ma wytłumaczenia, że się czegoś nie wie.

            Z jednej strony to ich problem, ze czegos nie zdaja bo sie nie nauczyli, ale z
            drugiej - na jakiej podstawie odmawiaja? (nie mowie o hymnach, apelach itp ale o
            odmawianiu przyswajania materiału)
            chodziłam do klasy z dziewczyna swiadkiem jehowy i uczyla sie wszystkiego tego
            co my i nigdy nie wysuwała argumentu, ze czegoś sie nie nauczy, bo jej religia
            zabrania. Generalnie jej religia ani dla uczniow ani dla nauczycieli nie byla
            uciazliwa
            • el_jot Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 13:28
              enwiki napisał
              chodziłam do klasy z dziewczyna swiadkiem jehowy i uczyla sie
              wszystkiego tego
              > co my i nigdy nie wysuwała argumentu, ze czegoś sie nie nauczy, bo
              jej religia
              > zabrania. Generalnie jej religia ani dla uczniow ani dla
              nauczycieli nie byla
              > uciazliwa
              Dokładnie, uczą się wszystkiego, mało tego, najczęściej są b.
              dobrymi uczniami
          • affera123 A swego czasu jako jedyni unikali wojska 30.04.10, 13:34
            No może jeszcze oprócz nich, w kamasze nie brano wariatów i kalek.
            Cwane gapy, że tak powiem. Obrzydli mi potwornie z tymi swoimi
            wiecznie uśmiechniętymi gębami pełnymi frazesów, cytujący bezmyślnie
            Biblię i intepretujący ją w najbardziej pokrętny sposób, jaki znam.
          • marianczyk0 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 03.05.10, 21:49
            no przynajmniej przestrzegaja tego co im kazano, nie jak katole, ktorzy chleja, morduja i kradna, bo przeciez wystarczy isc do spowiedzi, a nawet z tego sie nie wywiazuja
          • aleosochozi Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 06.05.10, 22:03
            Do poradni zdrowia psychicznego, w której pracuję, często
            przyprowadzane są dzieci z zaburzeniami (moczenie, tiki itp),
            których rodzice to świadkowie jehowi (dzieci też wychowywane w tej
            wierze). Dzieci w rozmowie sam na sam z terapeutą mówią, że nie są w
            stanie wytrzymać stresu związanego np.z publiczną spowiedzią i
            innych praktyk tej religii.
            Rodzice, gdy dzieci proszą o to by nie musiały chodzić na zbory itp,
            odmawiają i straszą.
            Terapeuci, którzy proszą tych rodziców o rozważenie, czy aby ich
            praktyki religijne nie sa zbyt obciążające emocjonalnie dla
            maluchów, są traktowani jako nic nie rozumiejący bezbożnicy.
            Bardzo mi żal tych dzieci, inni rodzice naszych pacjentów sa
            bardziej elastyczni i maja więcej zwykłej ludzkiej miłosci dla
            swoich dzieci, lepiej reagują na sugestie.
      • marianczyk0 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 03.05.10, 21:47
        no tak swiadek jehowy to sekciarz, ale katol to juz nie

        moralnosc kalego w najczystszym wydaniu
    • deodyma Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 09:03
      gdy mialam 20 lat,jakas mloda babka sie mnie czepnela i usilowala
      namowic na wstapienie do jakiejs sekty, ale kazalam jej spadac.
      pamietam, ze wyrazilam sie dosyc dosadnie, bo jestem osoba
      bezposrednia i mowie, co mysle.
      ale miala mine...big_grin
      • bea.bea Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 09:20
        tak, kolega namówił mnie kiedyś na spotkanie w jakiejś grupie , zapomniałam jak
        to sie nazywało.
        Poszłyśmy tam z koleżanką, a tam krąg ludzi ( smutnych) i pan gadający
        farmazony, ze życie to porażka, że tylko on...itd.
        ponieważ obie z koleżanką pyskate jesteśmy, to zamiast pokornie słuchać jak
        reszta grupy, to my w dyskusję z panem....co zaowocowało wywaleniem nas.....nie
        byłyśmy materiałem na sekciary....

        a moim zdaniem ludzie którzy tam byli kupili by wszystko co on im pieprzył, jak
        bierne gąbki
        • deodyma Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 09:31
          tak tak, oni takie smety mowiabig_grin
          mnie zaczepila jakas mloda kobieta w wakacje 15 lat temu i zaczela
          wypytywac, co ja bede robila za kilka lat, jaka przyszlosc mnie
          czeka, ze zasile szeregi bezrobotnych i jakies smety o modlitwie, ze
          ONI sie modla itd...
          cos mi tam o jakiejs grupie zaczela nawijac a pamietam, ze w 1995
          roku sporo tych sekt sie mnozylo, wiec domyslilam sie o co jej biega.
          poniewaz wygladalam na niewiniatko, byla bardzo zaskoczona moja
          reakcja, wszak do niewiniatka mi bardzo dalekobig_grin
          • affera123 A ci od proszków i mydełek? 30.04.10, 13:40
            Amway to się nazywa(ło?). Fajnie, kiedy tylko sobie tym handlują,
            ale nie jak ten gość, co mi próbował wmówić, że handel płynem do
            płukania i srajtaśmą ukształtują moją psychikę na nowo i nauczą
            mnie, jak żyć...litości. Jednak tak naprawdę wszystko zależy od
            przekaźnika czyli człowieka. Moja koleżanka pracuje w ZUS-ie i też
            zachowuje się, jakby przełożeni wyprali jej mózg. Swego czasu brała
            udział w słynnej akcji "brzuszek", opowiadając, jak to podłe kobiety
            zachodzą specjalnie w ciążę, żeby okradać ZUS. Psychiatria jest
            prężnie rozwijającą się dziedziną, na szczęście.
    • vatum Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 09:35
      Miałam, wielokrotnie nie namawiano, z tym, że ja nie lubię jak ktos
      mnie namawia smile
      Montowalam kiedys film z konferencji jakiegos tam odłamu -
      Zielonoświątowcy czy coś - o, ludzie! tłum naiwniakow, którzy myślą,
      że większe grono pozbędzie ich kompleksów. Bardzo, bardzo słabi
      psychicznie..kiwający się w takt słów, mdlejący od dotyku.. Od razu
      miałam przed oczami Genesis z "Jesus, he loves me.."
      Wstańcie, czy ktos widział by wyjmowac pieniądze z kieszeni na
      siedząco?! Wstańcie!
      i pyk kasa do kubełka. A jak malo uzbierali
      to: Im więcej dam tym bardziej będę zbawiony! Naucz się dawać!
      Albo: Wiecie, że są kościoły, są kościoły gdzie zamyka się
      drzwi na klucz i zbiera dotąd pieniądze az się uzbiera oczekiwaną
      sumę?!

      Moja niedoszla teściowa chodzi do takiego kościoła.... i wpada w to
      szaleństwo coraz bardziej.. Tam każdy jest prorokiem.. Najgorsze gdy
      się dwóch takich proroków razem spotka, wtdey jest wojna, który
      ważniejszy.. Matko..

      - Mamo, zobacz, Dextel! Ja lubię Dextela!
      - Ja też lubię Dextera... smile

      ....
      • el_jot Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 09:53
        Tylko, że Zielonoświątkowcy to nie jest sekta, proszę:
        pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Zielono%C5%9Bwi%C4%85tkowy_w_RP
        Nie każda religia inna od KRK jest sektą. A to, że mają takie a nie
        inne obrzędy to nie oznacza, że są sektą.
        • el_jot Sekta 29.04.10, 09:55
          Sektą nei zawsze jet to co się nam wydaje, albo to co mówi ksiądz na
          kazaniu:
          pl.wikipedia.org/wiki/Sekta
        • zdzisiek66 Zielonoświątkowcy są super :) 29.04.10, 12:38
          Podobno na swoich spotkaniach modlitewnych usiłują zamieniać wodę w wino smile
          Niestety nieskutecznie, a szkoda, bo bym się do nich zapisał smile
          • 3miastoorg Re: Zielonoświątkowcy są super :) 29.04.10, 15:22
            Na Kaszubach, na wsi, bardzo nienawidzą świadków Jehowy. Są święcie przekonani,
            że w jedną noc w roku wśród Jehowych jest taki zwyczaj, iż spotykają się w swoim
            zborze i wymieniają na tą noc żonami... . Oni w to wierzą.
          • ariana1 Re: Zielonoświątkowcy są super :) 29.04.10, 18:00
            zdzisiek66 napisał:
            Podobno na swoich spotkaniach modlitewnych usiłują zamieniać wodę w
            wino smile
            > Niestety nieskutecznie, a szkoda, bo bym się do nich zapisał smile

            Podobno? Czyli nigdy u nich nie byłeś, tylko ploty słyszałeś. Więc
            wybierz się raz i przekonasz się, że to bzdury.
            • zdzisiek66 Re: Zielonoświątkowcy są super :) 30.04.10, 08:37
              No nie byłem i sorry, ale nie wybiorę się ani do nich, ani do adwentystów,
              krishantów, zakonu katolickiego itp., bo mi szkoda czasu.
              Natomiast słyszałem to od kolegi bez skłonności do fantazji, a jego pozostałe
              opowieści z historii poszukiwań religijnych były w 100% wiarygodne. No, ale może
              to był jakiś odłam heretycki wink
              A po prawdzie, to z większą sympatią odnoszę się do takiej praktyki niż do wielu
              katolickich, np. do rozgrzebywania grobów w celu wyjęcia kawałków kości, żeby
              się do nich modlić.
              • pochodnia_nerona Re: Zielonoświątkowcy są super :) 06.05.10, 15:44
                ja byłam na zebraniach zielonoświątkowców i to był prawdziwy kosmos wink
                Zwłaszcza wtedy, gdy zaczynali "mówić językami". Było to przerażające, ale, na
                szczęście, mam silny instynkt samozachowawczy, zwłaszcza, jeśli chodzi o sprawy
                dotykające psychiki wink Oznacza to, że nie skaptowali mnie, choć bardzo chcieli smile
                Podejrzewam, że szkodliwi zbytnio nie są, ale dość dziwni, to prawda.
                • skrzydlate Re: Zielonoświątkowcy są super :) 08.05.10, 19:16
                  byłam kiedyś u zielonoświątkowców, bardzo sympatycznie, ładnie śpiewali i było piekne kazanie, powierzchownie od katolickiego różni się tym, że jest duzo pogodniejszy nastrój, taki bardziej radosny i świąteczny.... ale zapewne różne mohery się mogą wszędzie przypałętać i wtedy wygląda to nieciekawie
          • titta Re: Zielonoświątkowcy są super :) 30.04.10, 14:04
            Fajnie jak ktos pisze, o czyms o czym nie ma zielonego pojecia.
            Myslalam dotad, ze monopol na zmienianie wody w winno (podczas mszy)
            maja katolicy wink

            • mamand Re: Zielonoświątkowcy są super :) 05.05.10, 08:12
              > Myslalam dotad, ze monopol na zmienianie wody w winno (podczas
              mszy)
              > maja katolicy wink
              >

              serio?
              a w którym momencie?
        • eskimojoe Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 18:47
          są trzy najważniejsze religie, islam, judaizm i chrześcijaństwo w każdej z tych
          religii są odłamy które można nazwać sektą np. wyznawcy kabały w judaizmie, w
          chrześcijaństwie jest takich odłamów najwięcej min. Świadkowie Jehowy zwyczajna
          korporacja zarządzana w bardzo dobry sposób. Centrala jest w USA. Inna sprawa to
          to, że członkowie są bardzo dobrymi pracownikami i uczniami, nie narzucają
          swoich poglądów w normalnym codziennym współżyciu np. w pracy.
          • wiosenna_konwalia ŚJ to nie chrześcijanie 09.05.10, 19:49
            w
            > chrześcijaństwie jest takich odłamów najwięcej min. Świadkowie Jehowy

            Świadkowie Jehowy nie są chrześcijanami!
            Nie można być chrześcijaninem jeśli nie uznaje się Jezusa jako Boga i nie
            udziela biblijnego chrztu (czyli w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego) tak jak
            nakazał Jezus.
        • marianczyk0 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 03.05.10, 21:48
          > Nie każda religia inna od KRK jest sektą

          Zacznijmy od tego ze KRK jest sekta
      • affera123 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 30.04.10, 13:44
        Moja ciotka ocipiała na punkcie Radia Maryja i przestała płacić
        abonament radiowo-telewizyjny, bo podobno ktoś podczas jakiejś
        audycji powiedział, że każdy słuchacz ma tak zrobić. Ciotka swego
        czasu dilowała też radyjkami ojca Rydzyka, które ponoć miały tylko
        jeden kanał, ten radiomaryjny. Jak ktoś jest słaby psychicznie to
        dostanie pierdolca na punkcie kremu na cellulit i zrobi z tego
        religię. Był chyba taki film z Edim Murphym, jak facet wymyślił nową
        sektę, bodajże miłujących mamonę, czy coś w tym stylu. Amerykanie to
        mają dopiero pojechane w tych klimatach, a potem oddziały SWAT (?)
        muszą rozwiązać problem przy pomocy paru karabinków albo granatów.
    • 18_lipcowa1 tak, ta sekta nazywa się kosciół katolicki 29.04.10, 10:02
      k,fabryka.lodow.napatyku napisał:

      > bo ja tak, ale szybko sie skapowalam, ze to sekta i zawialam.
      > w czasie studiow to bylo
    • truscaveczka Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:05
      Mam codziennie. Katolicyzm się nazywa.
      Sekta to wyodrębniona część jakiejś religii, a nie to, co próbują
      nam wmówić katolickie centra walki z myśleniem.
      Satanizm nie opiera się na patroszeniu kotków na cmentarzu, robią
      to głupki, które się takich bzdur naczytały w kościelnych
      broszurkach.

      Nazywanie ŚJ sektą jest równie uprawnione co moje pierwsze
      stwierdzenie.
      • el_jot Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:10
        truscaveczka napisała:

        > >
        > Nazywanie ŚJ sektą jest równie uprawnione co moje pierwsze
        > stwierdzenie.
        No właśnie, też mamm duuuże wtpliwości czy ŚJ to sekta, czy "sektą"
        jest nazywana, bo się odłączyli od KRK i przez są ci źli, bo mniej
        duszyczek na tacę daje.
        • el_jot Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:11
          A już mówienie, że sektą są Zielonoświątowcy to wg mnie przegięcie.
          • truscaveczka Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:40
            To są sekty wink Tylko rozumiane fachowo i naukowo, encyklopedycznie
            smile
            • solaris31 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:46
              ŚJ są sektą. Zielonoświątkowcy nie, są związkiem wyznaniowym
              zarejestrowanym w Polsce.

              mam bardzo bliską koleżankę z kościoła zielonoświątkowego i
              zapewniam, że ona nie stoi i się nie kiwa w takt jakiejś tam mantry
              czy słów big_grin zupełnie normalna osoba, z mocnym kręgosłupem moralnym,
              uśmiechnięta, zadowolona z zycia i szczęśliwa wink
              • gulcia77 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 11:50
                ŚJ też są związkiem wyznaniowym zarejestrowanym w Polsce oficjalnie.
                O ile mnie pamięć nie myli to od maja 1989 roku. smile
                Co do natury religii w ogóle, to uważam, że każda ma na sumieniu
                większe lub mniejsze pranie mózgu - więc w potocznym rozumieniu
                można je nazywać sektą smile
        • des4 bzdury 29.04.10, 12:23
          ŚJ nie wyodrebnili się w jakikolwiek sposób z KRK i nie mają z nmi
          nic wspólnego, jeśli już to powstali na gruncie wyznań
          protestanckich w USA, stamtad się zreszta wywodzą...



          el_jot napisała:

          > truscaveczka napisała:
          >
          > > >
          > > Nazywanie ŚJ sektą jest równie uprawnione co moje pierwsze
          > > stwierdzenie.
          > No właśnie, też mamm duuuże wtpliwości czy ŚJ to sekta,
          czy "sektą"
          > jest nazywana, bo się odłączyli od KRK i przez są ci źli, bo mniej
          > duszyczek na tacę daje.
          • gulcia77 Re: bzdury 29.04.10, 12:25
            A założyciel, Ch. T. Russel był dokładnie metodystą smile
    • listekklonu Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:44
      To zależy co rozumiesz pod słowem "sekta". Kościół katolicki też można uznać za
      sektę, jeśli przyjmiemy że tym słowem określamy organizację jakąkolwiek
      organizację religijną, która miesza ludziom w głowie, wyciąga od nich pieniądze
      i twierdzi, że ma monopol na prawdę.
      • listekklonu Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:53
        Za dużo razy mi się słowo "organizacja" napisało wink
      • byakhee Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 22:46
        listekklonu napisała:

        > To zależy co rozumiesz pod słowem "sekta". Kościół katolicki też
        można uznać za
        > sektę, jeśli przyjmiemy że tym słowem określamy organizację
        jakąkolwiek
        > organizację religijną, która miesza ludziom w głowie, wyciąga od
        nich pieniądze
        > i twierdzi, że ma monopol na prawdę.

        Podatawa religii jest, ze ma monopol na prawde. Co to bylaby za
        wiara, ktora dodaje na koncu - "Ale mozemy sie mylic"...?
    • bri Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:45
      kościół katolicki, karma kagyu, bahai, świadkowie jehowy
    • osa551 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:50
      Nikt mnie nigdy nie namawiał oprócz Świadków Jehowy. Dla mnie ten twór ma cechy
      sekty.

      Wydaje mi się, to tylko sekta mogła wyprać tak mózg rodzicom, że porzucili
      niemowlę z powodu tego, że w celu ratowania życia lekarze zrobili mu transfuzję
      krwi. A dlaczego? Bo w 1945 roku jakiś mądrala tak zinterpretował stary testament.
    • jowita771 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:51
      Ja byłam kiedyś na pielgrzymce i wieczorem łaziłam po Jasnej Górze. Podszedł do
      mnie chłopak, Austriak. Zaczęliśmy rozmawiać, opowiadał o grupie ludzi, nazywali
      się chrześcijanami. Chciał mnie zaprosić na ich spotkanie, ale nie bardzo umiał
      wytłumaczyć, gdzie konkretnie się spotykają (przyjechał z Austrii kilka dni
      wcześniej). Zaczęliśmy rozmawiać i Biblii, złapałam go na nieścisłościach parę
      razy. Potem przyszła dziewczyna, Polka. Z początku była miła, ale jak on zapytał
      ją o temat naszego sporu, też nie miała argumentów. Potem powiedziałam, że
      chętnie pójdę na ich spotkanie, zapytałam o miejsce, ale ona powiedziała, że to
      pomyłka, zabrała chłopaka, widziałam, że jest na niego zła. Rugała go, jakby był
      gówniarzem. Szybko się zmyli. Chyba jestem mało podatna i nie byłabym dobrym
      materiałem.
    • kawka74 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 10:57
      Tak. Cały czas mam, bo moi znajomi świadkowie nie odpuszczają od lat dwudziestu.
      • broceliande Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 11:42
        Moi odpuścili, bo rozczarowanego wierzącego można złapać, ateisty
        nie.
        • grudniowa377 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:01
          Kościół Scjentologiczny
          • dia.scn Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 21:53

            > Kościół Scjentologiczny

            Zapraszam na nowe forum poświęcone specjalnie tej tematyce:
            forum.gazeta.pl/forum/f,97679,Dianetyka_i_scjentologia.html
        • kawka74 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 13:42
          Można można. Tylko trzeba się więcej nachodzić smile
          Ale fakt, z ateistą jest trudniej.
          BTW to, że mimo mojej wiary przed dwadzieścia lat im się nie udało, to chyba nie
          świadczy o mnie źle wink
    • a_gurk Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:00
      Termin "sekta" jest rozmaicie interpretowany, bo zależy od punktu
      wyjścia, podstaw naukowo-ideologicznych osoby chcącej ten termin
      uściślić. Np. wg Światowej Rady Kościołów (chrześcijańskich) Kosciół
      Zielonoświątkowy nie jest sektą, natomiast ŚJ czy Adwentyści Dnia
      Siódmego już są (w przypadku ADS zdania są podzielone!). Przy
      róznicowaniu kościołów czy odłamów religijnych na sekty czy nie
      sekty bierze sie pod uwadę podstawy doktrynalne, organizację
      wewnętrzną oraz stosunek do innych kościołów i obowiązującego prawa
      (nie chodzi przy tym o dyktatury czy inne tyranie). Krótko rzecz
      ujmując i przykładowo nie-sekty czyli uznane kościoły
      chrześcijańskie opieraja sie na Biblii jako podstawie, uznają Trójce
      Świętą, boskość Jezusa, śmierc Jezusa na krzyżu na odpuszczenie
      grzechów, zmartwychwstanie Jezusa w ciele i duchu oraz konieczność
      wyznania wiary oraz chrztu z wody. ADS stawiają pisma swojej
      założycielki na równi z autorytetem Biblii i dlatego traktowani są
      często jako sekta.
      Miałam częsty kontakt z sektami, w rodzinie mam ŚJ, mój mąż nim był,
      znam równiez wiele osób należących do ADS oraz małych grup
      chrześcijańskich. Niektóre z tych grup stały sie sektopodobne. Jako
      chrześcijanka staram się często czytać Pismo Swięte i dlatego udało
      mi się uniknąć pulapek. Poza tym czasami wystarczy po prostu trzeźwo
      i logicznie pomyśleć.
      • broceliande Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:03
        Wiesz, mnie wystarczy to nieidentyfikowanie się z państwem,
        rezygnacja z uznania wszelkiej władzy, poza boską.
        Nawet jak na wierzących to dziwne.
        • iwoniaw No, cesarzom rzymskim się też tak zdawało ;-) 29.04.10, 13:53
          W końcu żeby ludzie mający wolność religijną odmawiali oddawania
          hołdu sztandarom wojskowym i cesarzowi oraz odmawiali przyjmowania
          odznaczeń państwowych - do czego to podobne, nie? Więc i wielu
          świętych uznawanych przez KK za męczenników miało okazje się wykazać
          na krzyżach lub arenach amfiteatrów...
          • gruby_dolar Re: No, cesarzom rzymskim się też tak zdawało ;-) 29.04.10, 22:30
            acz Jeszua z Nazaretu był przeciwko takiemu postępowaniu. Jego królestwo nie było z tego świata. Nie jego celem było burzenie zastanego porządku (od tego byli inni współcześni jemu mesjasze). Jeszua oddawał cesarzowi co cesarskie i nie miał z tym problemu.
    • szyszunia11 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:11
      do czynienia miałam na szczęście tylko powierzchownie, bo jestem bardzo uwrażliwiona na te sprawy i jak tylko coś jest podejrzane zapala mi się czerwona lampka.
      Co do zielonoświątkowców, to ja bardzo szanuję ten związek wyznaniowy, uważamy, że katolicy (do których się zaliczam) wiele im zawdzięczają i wiele mogą się nauczyć.
      • szyszunia11 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:15
        aha, z dwa dni temu zapukali do mnie Swiadkowie Jehowy, panie chciały porozmawiać o tym, co jest naprawdę w Pismie Świętym. bardzo grzecznie im podziękowałam wyraziłam uznanie dla ich zaangazowania stwierdzając, że mi tez lezy na sercu dzieło ewengelizacji ale inaczej je rozumiem i zostanę przy swoich przekonaniach. By the way - od świadków J. tez możemy się jako katolicy sporo nauczyć - swego czasu zdarzyło mi się ewangelizowac jak oni "od drzwi do drzwi" i mimo pieczątki od księdza z parafii i wielu ogłoszeń na temat akcji ludzie brali nas za świadków Jehowy, bo tego typu zachowania dla katolików typowe nie są.
        • pochodnia_nerona Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 06.05.10, 15:50
          Do mnie też kiedyś przyszły jakieś babki z mojej parafii (do której, nota bene,
          od dawno nie uczęszczam, bo dałam sobie spokój z KK) i "ewangelizowały". Moja
          matka była niezmiernie zdziwiona, że KK podbiera metody "Jehowym" i spławiła baby.
    • barentsz Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:13
      tak, mam do czynienia codziennie; na szczęście ja ją porzuciłem jakoś przed 18 r.ż. ale moja rodzina i spora część moich przyjaciół ciągle pozostaje pod jej większym bądź mniejszym wpływem; najgorsze jest to że sekta ta ma spore wpływy również w moim miejscu pracy (a jest to urząd organu administracji publ.!)- prawie w każdym pomieszczeniu wisi symbol tej religii, wszelkie okolicznościowe uroczystości są poprzedzane wspólna modlitwą wszystkich pracowników, często celebrowaną przez owej religii kapłana

      kiedy się przyznałem jednej koleżance do tego że nie podzielam ich poglądów to usilnie przekonywała mnie żebym przyszedł na ich spotkanie; grzecznie odmówiłem, ale od tego czasu wole się nie wychylać ze swoimi poglądami, np. mój bezpośredni przełożony o nich nie wie
    • lonely.stoner Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:18
      hmm, to chyba nie sekta a jakis legalny kosciol czy wiara, anyway ja
      katoliczm tez za sekte uzwazam - ci przyszli do mnei na uczelnie
      werbowac nowych ludzi, hare krisznowcy, gadali o tym jak wspaniale u
      nich jest, jak sa tolerancyjni bla bla, panowie z takimi dziwnymi
      oczami i w tych ich ciuchach, na wielkeij auli roztaczali
      neisamowite zalety wstapienia do ichniejszej wiary. A to byla
      uczelania glownie zenska warto zaznaczyc. Po ok 30 minutach tego
      pierdzielenia zapytali czy sa jakeis pytania, wiec sie zapytalam
      jakie miejsce zajmuej u nich kobieta?? pan mnich zaczal sie platac i
      gadac ze jest rowna mezczyznie, sralaalala, no to sie zapytalam czy
      moze byc jakims tam glownym kaplanem i oczywiscie powiedzial ze nie
      ale ze za to moze robic to co w innych kosciolach czyli prac,
      sprzatac oltarze ale ze wszyscy to bardzo szanuja. Sala stracila
      zainteresowanie i panowie sobie wyszli. Ufff... i cale szczescie.
      Wszelkei wairy, sekty, religie itp sa dla ludzi slabych.
      • des4 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:28
        katolicyzm nie jest sektą, nie spełnia żadnej z definicji sekty...

        a to że tak sobie uważają nawiedzenia antyklerykalowie to już inna
        sprawa...
        • rudy.mundek.ziutka.druh Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 14:50
          wiesz czemu katolicyzm nie spełnia żadnej definicji sekty?

          bo tą definicje pisał katolicki kler...
        • yastee Sektom przewodzi Nieomylny Guru. Np. katolikom. 29.04.10, 20:30
      • a_gurk Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 12:57
        A czytałaś kiedyś cokolwiek o chrześcijanach w Chinach, Korei
        Południowej czy Związku Radzieckim? Polecam. Potem porozmawiamy o
        słabości.
        Dzisiaj bycie wierzącym chrześcijaninem nawet w Polsce jest
        wyzwaniem np. nie współzycie seksualne do czasu ślubu, bycie
        uczciwym w miejscu pracy, nie obmawianie wpólnych znajomych, oddanie
        źle oddanej reszty do sklepu, nieuczestniczenie w pijaństwie na
        wyjazdach integracyjnych, modlenie sie za rządzacych i przebaczanie
        krzywdzicielom ....
        • elske Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 13:14
          Teraz być wyznawcą jakiejkolwiek wiary jest wyzwaniem.
        • iceberg69 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 30.04.10, 00:44
          a_gurk napisała:

          > A czytałaś kiedyś cokolwiek o chrześcijanach w Chinach, Korei
          > Południowej czy Związku Radzieckim? Polecam. Potem porozmawiamy o
          > słabości.

          Akurat w Korei Południowej Chrześcijaństwo jest główną religią...
        • zdzisiek66 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 30.04.10, 08:58
          > Dzisiaj bycie wierzącym chrześcijaninem nawet w Polsce jest
          > wyzwaniem np. nie współzycie seksualne do czasu ślubu, bycie
          > uczciwym w miejscu pracy, nie obmawianie wpólnych znajomych, oddanie
          > źle oddanej reszty do sklepu, nieuczestniczenie w pijaństwie na
          > wyjazdach integracyjnych, modlenie sie za rządzacych i przebaczanie
          > krzywdzicielom ....


          Wiesz, katoliczką to ty może i jesteś, ale chrześcijanką, to nie za bardzo.
        • ira_07 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 04.05.10, 23:06
          > Dzisiaj bycie wierzącym chrześcijaninem nawet w Polsce jest
          > wyzwaniem np. nie współzycie seksualne do czasu ślubu

          Tu Ci się miesza chrześcijaństwo z katolicyzmemsmile
    • mikas73 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 13:15
      Moja kuzynka, z którą mam słaby kontakt (odległość - mieszka za
      granicą). Wysłała do całej, dość licznej rodziny, listy, w których
      pisała o nowej jakości życia/nowej radości, namawiała do wstapienia
      w szeregi czegoś tam. Wiem, że jest zupełnie sama, z mężem pijakiem
      się rozwiodła, dzieci wydoroślały, matka alkocholiczka, ojciec
      rozpoczął nowe życie. Żyje z jakiś zasiłków, więc nie o pieniądze im
      chodzi.
      Często o niej myślę, chyba jest szczęśliwa sad.
    • majenkir tak 29.04.10, 13:35

      W latach 90-tych wielokrotnie bylam zwabiana na spotkania Amwaya.
      Zawsze podstepem tongue_out.
      • piterekpilot niejaki AoL 29.04.10, 14:17
        czyli art of living

        oczywiście zaraz zbiegną się wszsycy zwolennicy i będą bronić do
        upadłego...

        ale mam albo miałem koleżankę, sprytną, dobrze wyedukowaną, ale
        totalnie samotną, która w to wpadła.

        Ze znajomymi widuje się wogóle. Straciła bardzo dobrą pracę -
        utrzymuje ją 'mentorka' (czytaj - uzależniła się od jakiejś baby).
        Nie spłaca kredytu bo wszystko idzie na 'szkolenia'...je nasionka i
        trawe....

        I nikt nic nie zrobi bo tak te rzeczy są skonstruowane że kto coś
        powie 'anty' to ma złą energię....
        Wciągają ludzie inteligentnych, bardzo błyskotliwych ale też
        samotnych i zagubionych którzy chcą 'przynależeć'...

        smutne
    • tychdanych należalem kiedyś do kościoła 29.04.10, 14:02
      katolickiego ale wypisałem się i mam spokój
      • des4 Re: należalem kiedyś do kościoła 29.04.10, 14:07
        a jaki to ma związek z tematem wątku?
        • the_rapist No jak to? O sekty przeciez pytala. 29.04.10, 14:28
          Jedyna roznica pomiedzy sekta w rozumieniu katolika, a tzw. swietym Kosciolem
          Rzymskokatolickim jest rozmach. Ilosc limuzym i metrow kwadratowych
          przypadajacych na jednego duszpasterza, ilosc szmalcu w skarbcach, oczywiscie
          doswiadczenie w praniu mozgow, no i w przypadku Polski - stopien zakazenia
          tkanki panstwa. Jakosciowo nie ma zadnej roznicy.
          • iwoniaw I tak po prostu się wypisałeś? 29.04.10, 14:40
            A zanim to nastąpiło mogłeś wolno po ulicy chodzić i głosić dowolne
            tezy na forach internetowych?
            I nadal nie widzisz róznicy?
            • the_rapist Nie wiem czy piszesz do mnie 29.04.10, 17:18
              czy do osoby o nicku ''tychdanych''. Ja sie formalnie nie wypisywalem, po
              pierwsze nie mieszkam teraz w Polsce, bywam tam raczej rzadko i na krotko, wiec
              po prostu nie mam na tyle wolnego czasu, zeby te procedure przeprowadzic. Po
              drugie nie jest dla mnie tak bardzo wazny ''papierek'' stwierdzajacy moj rozwod
              w ta instytucja. De facto jestem apostata od dobrych kilkunastu lat, nie
              uczestnicze w zaden sposob w tzw. ''zyciu kosciola'', a odkad sie
              przeprowadzilem rowniez w jego finansowaniu (na tace nigdy nie dawalem, mam na
              mysli finansowanie posrednie poprzez podatki).

              Jesli ktos chce wiedziec - tak, czuje sie wolny, okazuje sie, ze mozna oddac do
              uzytku nowy obiekt bez wczesniejszego poswiecenia, program telewizyjny w
              niedziele moze istniec bez papy z okienka w samo poludnie, a debata na dowolny
              temat nie musi goscic eksperta w koloratce.
            • kgsz Ale miał mózg prany od narodzin 30.04.10, 09:22
              Jakies brednie o jezuskach, aniołkach i wieczności w ogniu.
          • des4 Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 29.04.10, 14:48
            populistyczne dmochane i wielokrotnie osmieszone "rewelacje" nt.
            limuzyn, palaców i innych gadżetów...nie ośmieszaj się

            definicja sekty, w jakikolwiek sposób nie pasuje do KRK...natomiast
            co sobie wymysla jaskiniowi antyklerykalowie w swoich rozumkach, to
            już inna bajka...
            • el_jot Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 29.04.10, 14:52
              des4 napisał:

              >
              >
              > definicja sekty, w jakikolwiek sposób nie pasuje do
              KRK...natomiast
              > co sobie wymysla jaskiniowi antyklerykalowie w swoich rozumkach,
              to
              > już inna bajka...
              > A kilka postów niżej napisałeś: "ja nie wyrażam się w sposób
              drwiący o ataistach, ani nie wysmiewam
              ich przekanać czy "bajek" w wersji ateistycznej... "
              >
            • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 29.04.10, 15:03
              A jaka jest Twoim zdaniem ta definicja sekty? W polskim prawie o ile
              wiem nic takiego nie funkcjonuje. Słyszałam różne definicje i do
              wielu z nich KK pasuje idealnie.

              np. taka: Definicja z Raportu MSWiA
              Za sektę można uznać każdą grupę, która posiadając silnie rozwiniętą
              strukturę władzy, jednocześnie charakteryzuje się znaczną
              rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem
              norm w sposób istotny regulujących życie członków; która narusza
              podstawowe prawa człowieka i zasady współżycia społecznego, a jej
              wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma charakter
              destrukcyjny.

              > populistyczne dmochane i wielokrotnie osmieszone "rewelacje" nt.
              > limuzyn, palaców i innych gadżetów...nie ośmieszaj się

              Twoim zdaniem kościół katolicki nie ma żadnego majątku? W każdym
              miejscu Warszawy ma się kilka pokaźnych kościelnych budowli w
              zasięgu krótkiego spaceru.
              • luma82 Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 02:29
                A jaka jest Twoim zdaniem ta definicja sekty? W polskim prawie o ile
                > wiem nic takiego nie funkcjonuje. Słyszałam różne definicje i do
                > wielu z nich KK pasuje idealnie.
                >
                > np. taka: Definicja z Raportu MSWiA
                > Za sektę można uznać każdą grupę, która posiadając silnie
                rozwiniętą
                > strukturę władzy, jednocześnie charakteryzuje się znaczną
                > rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych oraz ukrywaniem
                > norm w sposób istotny regulujących życie członków; która narusza
                > podstawowe prawa człowieka i zasady współżycia społecznego, a jej
                > wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma charakter
                > destrukcyjny.
                to pasuje do KK? bo pęknę. czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją
                dobrą stroną, prawda? kretynka
                • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 03:23
                  Silnie rozwinięta struktura władzy - występuje.

                  Cele deklarowane: stanie na straży moralności;

                  Cele realizowane: wpływanie na politkę, gromadzenie majątku i
                  ukrywanie wszelkich przewinień osób, które mają jakąś pozycję w
                  strukturze władzy.

                  Ukrywanie norm w sposób istotny regulujących życie członków -
                  KK ukrywał przez lata fakt molestowania dzieci przez
                  swoich "funkcyjnych"; chronił molestujących przez jakimikolwiek
                  konsekwencjami ich czynów;

                  narusza podstawowe prawa człowieka i zasady współżycia społecznego
                  - kościół ukrywał przestępców i pewnie nadal to robi; zabrania
                  ludziom skutecznej antykoncepcji, zabrania aborcji nawet w sytuacji,
                  kiedy ciąża i poród mogą skończyć się śmiercią ciężarnej; zabrania
                  dorosłym mężczyznom wchodzenia w związki partnerskie; nie pozwala
                  kobietom pełnić żadnych funkcji decyzyjnych w swoich strukturach

                  jej wpływ na członków, sympatyków, rodziny i społeczeństwo ma
                  charakter destrukcyjny.


                  kościół rości sobie prawo do ingerowania w strefę seksualną swoich
                  członków i sympatyków, co ma bardzo często negatywny wpływ na
                  rodziny (zaburzenia i dysfunkcje seksualne z obawy przed grzechem;
                  niechciane ciąże z powodu braku skutecznej antykoncepcji);
                  niektórzy "słudzy kościoła" publiczne nawołują do nienawiści wobec
                  mniejszości seksualnych, wyznawców innych religii; kościół straszy
                  dzieci - ja miałam regularne koszmary związane z czekającym mnie
                  piekłem, a jak byłam starsza, ze spowiedzią, która i tak okazała się
                  gorsza niż się spodziewałam, bo księdza najbardziej interesowało ile
                  razy i jak się ośmioletnia dziewczynka dotykała między nogami

                  itd. itd. itd

                  Nie, wcale nie uważam, że każdy katolik jest zły, czy każdy ksiądz
                  jest zły, głupi i molestuje dziewczynki. Niestety moja ogólna ocena
                  tej organizacji jest właśnie taka i uważam, że sobie zasłużyli.
                  • syriana Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 09:28
                    > Ukrywanie norm w sposób istotny regulujących życie członków -
                    > KK ukrywał przez lata fakt molestowania dzieci przez
                    > swoich "funkcyjnych"; chronił molestujących przez jakimikolwiek
                    > konsekwencjami ich czynów;

                    = molestowanie było normą, która obowiązywała członków?? która miała uzasadnienie religijne?
                    argumentujemy logicznie!
                    • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 09:47
                      Normą było ukrywanie tego molestowania i ochrona jego sprawców przed
                      konsekwencjami.

                      Uzasadnienia religijnego nie ma to żadnego.
                      • syriana Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 09:54
                        nie ma uzasadnienia religijnego bo to nie norma, które z definicji reguluje
                        życie członków
                        taką normą dla sekt jest jakiś kodeks postępowania, którego nie wszystkie reguły
                        są jawne, albo którego jawność jest stopniowana w zależności od wtajemniczenia

                        o ukrywaniu molestowania wiele można powiedzieć, ale nie to, że podpada pod to
                        kryterium definicji sekty
                        • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 10:07
                          Ja nie widzę tej sprzeczności.

                          Norma "ukrywamy fakt molestowania" była powszechna w skali kk, jak
                          się ostatnio dowiadujemy; była to reguła, której jawność była
                          stopniowana w zależności od wtajemniczenia, dlatego większość
                          katolików nie miała o tym pojęcia.

                          Jeśli Twoim zdaniem konieczne jest uzasadnienie dla faktu ukrywania
                          tego molestowania religijne możemy jakieś dorobić, np. Jezus kazał
                          wybaczać; dla Pana Boga ważniejszy jeden nawrócony grzesznik niż
                          tłumy cnotliwych, dlatego trzeba koledze dać szansę poprawy; nie na
                          ziemi będziesz sądzony; do wyboru do koloru.
                          • syriana Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 10:16
                            używasz słowa norma w jego potocznym znaczeniu - masowości występowania pewnego zjawiska, przyzwolenia na nie
                            tak, w tym sensie molestowanie seksualne w placówkach opiekuńczych prowadzonych przez Kościół irlandzki było normą, bo miało miejsce w ich większości czy sporej części

                            ale norma jako oficjalna reguła, zasada działania ustalona przez kogoś jako wymagająca spełnienia przez członków wspólnoty, nie ma tu zastosowania
                            celibat jest taką normą, śluby zakonne, dobór szat liturgicznych w zależności od okresu liturgicznego itp.
                            samodzielne dokonanie zabójstwa jako niezbędny krok do otrzymania awansu w grupie przestępczej może być taką normą,
                            rytualne okaleczenie przy przejściu kolejnych stopniu w tajnym stowarzyszeniu jest normą

                            jakby tak molestowanie rozumieć, to musiałby istnieć tajny zapis, że każdy ksiądz udający się do pracy na placówkę wychowawczą musi wykazać się odpowiednim zaangażowaniem w molestowanie, bo bez tego nie może myśleć o awansie
                            tak oczywiście nie było
                            • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 10:28
                              Molestowanie nie było normą w znaczeniu "przepis postępowania", ale
                              ukrywanie molestowania już tak. I za ujawnienie tegoż procederu
                              można było spać o kilka szczebelków lub nawet zostać wykluczonym z
                              grona "ważniejszych".

                              Zaprzeczysz, że istnieje niepisana(?) norma dla stanu
                              kapłańskiego "o swojej organizacji mówimy tylko dobrze, nawet jeśli
                              musimy kłamać"? Ktokolwiek by się do niej nie zastosował, nie miałby
                              szans na karierę w kościele.
                              • syriana Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 10:43
                                > Zaprzeczysz, że istnieje niepisana(?) norma dla stanu
                                > kapłańskiego "o swojej organizacji mówimy tylko dobrze, nawet jeśli
                                > musimy kłamać"? Ktokolwiek by się do niej nie zastosował, nie miałby
                                > szans na karierę w kościele.

                                i tak i nie
                                taka norma rzeczywiście istnieje czy istniała, nie tylko obowiązująca kapłanów ale i przez instrukcję Crimen Solicitationis również świeckich, ale ona nie miała uzasadnienia religijnego, ale powiedzmy polityczno-piarowskie (choć efekty były czysto religijne np. ekskomunika)

                                i tak rozumiana nie spełnia kryterium definicji sekty, bo za sekciarskie można uznać metody radzenia sobie z molestowaniem, a nie sam jego fakt
                                • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 10:55
                                  To co tak ładnie nazywasz "radzeniem sobie z molestowaniem" to de
                                  facto ukrywanie przestępczego procederu ku rozpaczy i ruinie jego
                                  ofiar, które czasem całe życie nie ośmieliły szukać sprawiedliwości
                                  czy zadośćuczynienia.

                                  Czy Ty jesteś ślepa?
                                  • syriana Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 30.04.10, 16:27
                                    o molestowaniu seksualnym w Irlandii wiem sporawo, nie ono jest przedmiotem tego
                                    wątku i nie próbuj mi insynuować bagatelizowania tematu
                                    przytoczyłaś definicję sekty i cały czas na siłę przykrawasz do niej działalność
                                    KK nie rozumiejąc kryterium, którym się posługujesz
                                    • bri Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 03.05.10, 17:25
                                      Sporawo wiesz o molestowaniu seksualnym w Irlandii? Doprawdy. I Ty
                                      twierdzisz, że nie bagatelizujesz tematu?

                                      Australia:
                                      wyborcza.pl/1,76842,7259315,Australia_kaja_sie_za_pieklo_sierocincow.html

                                      Holandia:
                                      www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-holandia-ponad-tysiac-skarg-na-molestowanie-przez-kler,nId,242645

                                      Niemcy:
                                      wyborcza.pl/1,75477,7535640,Afera_pedofilska_w_niemieckim_Kosciele.html

                                      Austria:
                                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7573391,Austria__Kosciol_ujawnia_przypadki_molestowania.html

                                      USA:
                                      wyborcza.pl/1,86746,2479025.html
                                      Polska:
                                      wyborcza.pl/1,88871,5004980.html
                                      wyborcza.pl/1,75248,5018468.html
                                      Włochy:
                                      www.dziennik.pl/swiat/article302537/Horror_w_koscielnym_osrodku_we_Wloszech.html

                                      Kanada:
                                      www.wprost.pl/ar/191805/Pedofilia-w-kanadyjskim-Kosciele/
                                      Meksyk:
                                      www.tvn24.pl/12691,1654476,,,watykan-byl-skandal-u-legionistow-chrystusa,wiadomosc.html

                                      Można znaleźć jeszcze wiele, wiele innych przykładów. Ale to pikuś.
                                      Jak to mawiają katoliccy księża "ludzie są słabi". Istotne jest to,
                                      że najwyżsi hierarchowie kościoła wiedzieli o molestowaniu i przez
                                      całe dziesięciolecia nie zrobili nic, żeby ten proceder powstrzymać.

                                      Spokojnie przyglądali się, kiedy ich koledzy wykorzystywali zaufanie
                                      do panów w czarnych sukienkach, po to żeby mieć łatwiejszy dostęp do
                                      świeżego towaru. Pozwalali wykorzystywać dzieci do pracy ponad ich
                                      siły, żeby móc zgromadzić więcej majątku. A jeśli już jakaś
                                      niepokorna ofiara ośmieliła się powiedzieć na głos, co ją spotkało,
                                      robili wszystko, żeby ją zdyskredytować i pozwolić zwyrodnialcom
                                      uniknąć kary.

                                      Może "organizacja przestępcza" lepiej Twoim zdaniem pasuje
                                      niż "sekta"?
                  • marianczyk0 Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 03.05.10, 21:54
                    dobrze gadasz czlowieku bardzo dobrze!

                    zyskales uznanie marianczyka!
                  • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 03.05.10, 22:01
                    > Nie, wcale nie uważam, że każdy katolik jest zły, czy każdy ksiądz
                    > jest zły, głupi i molestuje dziewczynki.

                    z tego co pamietam , oni gustuja raczej w chlopcach!
            • marianczyk0 Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 03.05.10, 21:59
              > definicja sekty, w jakikolwiek sposób nie pasuje do KRK...natomiast
              > co sobie wymysla jaskiniowi antyklerykalowie w swoich rozumkach, to
              > już inna bajka...

              zamknij ryj i idz dac na tace
          • ira_07 Re: No jak to? O sekty przeciez pytala. 04.05.10, 23:09
            > Jedyna roznica pomiedzy sekta w rozumieniu katolika, a tzw. swietym Kosciolem
            > Rzymskokatolickim jest rozmach.

            A słyszałes, żeby Kościół Rzymskokatolicki prześladował kiedyś tych, którzy go opuścili? Bo za mną mój były proboszcz nie gania... Znasz przypadek, żeby KRK podstępem wyłudzał od ludzi ich majątki? Werbował na spotkania, prał mózgi tak, by odwracali się od swoich rodzin? Czy słyszałaś, żeby jakiś katolik został ukarany za to, że się z KRK w jakiejś kwestii nie zgadza?
    • weroniika1 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 14:16
      Z sektą nie. Ze Świadkami Jehowy tak. W miejscowości w której mieszkam znajduje
      się ich główna siedziba.
      Byli u mnie parę razy, ale nie próbowałam nawet rozmawiać. Mają jedną zasadę,
      która sprawia, że nigdy nawet przez myśl by mi nie przeszło przyłączenie się do
      nich. Otóż nie mogę pojąć jak rodzice mogą patrzeć na śmierć własnych dzieci, w
      sytuacji kiedy transfuzja krwi mogłaby im uratować życie, tylko dlatego, że
      religia im tego zabraniasad
      A tu inny jaskrawy i bardzo smutny przypadek:
      www.biomedical.pl/aktualnosci/swiadek-jehowy-odmowila-transfuzji-i-zmarla-po-porodzie-313.html
      • majenkir Re: 29.04.10, 14:45

        weroniika1 napisała:
        > Otóż nie mogę pojąć jak rodzice mogą patrzeć na śmierć własnych
        dzieci, w sytuacji kiedy transfuzja krwi mogłaby im uratować życie,
        tylko dlatego, że religia im tego zabraniasad

        A ja nie moge pojac, dlaczego katoliczka w ciazy zagrazajacej jej
        zdrowiu i zyciu odmawia aborcji.
        • fabryka.lodow.napatyku Re: 29.04.10, 15:34
          majenkir napisała:

          >
          > weroniika1 napisała:
          > > Otóż nie mogę pojąć jak rodzice mogą patrzeć na śmierć własnych
          > dzieci, w sytuacji kiedy transfuzja krwi mogłaby im uratować życie,
          > tylko dlatego, że religia im tego zabraniasad
          >
          > A ja nie moge pojac, dlaczego katoliczka w ciazy zagrazajacej jej
          > zdrowiu i zyciu odmawia aborcji.
          >
          a dlaczego piszesz katoliczka?mozesz to rozwinac?
          • mrarm Re: 30.04.10, 00:34
            A co tu tłumaczyć? Czemu katolicy muszą zawsze udawać mądrzejszych niż są, i być głupszymi niż udają i się wydają?
      • mgla_jedwabna Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 03.05.10, 23:10
        "Lekarze – jak napisał brytyjski dziennik „Daily Mail” – "błagali" męża kobiety i innych obecnych w szpitalu członków jej rodziny o zgodę na transfuzję."

        Ciekawe, że błagali rodzinkę, a nie samą kobietę. Może ona odmówiła transfuzji, bo tak naprawdę o jej życiu decydował mąż i reszta sekciarzy, a nie ona sama? I wiedziała, że gdyby się zgosziła, zostalaby wraz z dziećmi zapewne wykluczona ze wspólnoty. w każdym razie biedna kobieta.
    • bezzebnypirat Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:19
      Nikt nawet nie staral sie mnie nawracac, gdy dowiadywali sie, ze jestem
      agnostykiem (i potrafie to wyjasnic).

      Jehowi odpuszczaja w sumie od razu, ich celem sa katolicy. I nic dziwnego, bajki
      maja dosc podobne, tylko Jehowa da wiecej spelnienia, bo sa bardziej okresleni i
      surowi. Latwiej im przedstawic otaczajacy swiat jako wroga, a to bardzo ulatwia
      wrazenie spelnienia z powodu swojej 'walki'.

      Mormoni byli jeszcze ciekawsi. Nie spotykalem ich w PL, ale w UK, glownie
      przysylano ich (mlodych chlopakow) z USA, ciekawie sie rozmawialo. Lubilem te
      ich maslane szczesliwe oczy... Cos jak u pieciolatka jak sie mu da cukierka.

      • des4 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:26
        jakie bajki? wiara nie jest bajką...
        • gulcia77 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:34
          dla kogo nie jest, dla tego nie jest...
          Dla wielu religia to jednak bajki...
          A i jeszcze jedno - sama byłam wychowana i byłam Świadkiem Jehowy.
          Już nie jestem... Jestem szczęśliwa
          • des4 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:45
            ja nie wyrażam się w sposób drwiący o ataistach, ani nie wysmiewam
            ich przekanać czy "bajek" w wersji ateistycznej...
            • bezzebnypirat Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:51
              Wybacz, ale odkad pamietam kosciol uciekal sie do bajek. 'przypowiesci'
              opowiadane przes ksiezy na mszach dla dzieci i jakies inne pornobrutalne
              historie z moralem byly w duzej mierze bajkami. Chyba specjalnie cwiczyli nasza
              podatnosc, zeby dorastajac zaakceptowac niedorzecznosc calosci religii.

              Probowac wysmiewac agnostycyzm byloby Ci ciezko, bo w przeciwienstwie do ateizmu
              nie jest wiara w nieistnienie boga. Jest obojetnym stosunkiem do czegos, czego w
              zyciu chocbysmy sie zesrali nie doswiadczymy. Taaak, probowalem rozmawiac z
              bogiem jak ksiadz czy babcie mowily, ale to byla rozmowa ze soba. Wnioski byly
              prostewink

              A jak dorzuce do tego, ze kazdy muzulmanin (i ich odlamy), chrzescijanin (i ich
              odlamy), zyd (i ich odlamy) i inni sa przekonani o swojej nieomylnosci... robi
              sie jeszcze smieszniej.
              • des4 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:58
                wyśmiewac agnostycyzm trudno, natomiast jego forumowych wojowników
                dzielnie udzialajacych się na anonimowym forum, jak najbardziej...

                śmieszni są i załośni...
                • gulcia77 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 15:39
                  Czy ty aby nie zarzucałaś mi post wyżej, że drwię z wierzących? No
                  cóż, ten post też nie jest przykładem wyjątkowej kultury. Dlaczego
                  domagasz się szacunku dla swojej wiary, jeśli ty nie szanujesz
                  niewiary innych?
            • gulcia77 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 14:56
              Ależ ja się nie wyrażam drwiąco. Ateizm nie jest kwestią wiary,
              tylko rozumu.
              Ja po prostu naprawdę nie umiem zrozumieć po co wiara istnieje,
              skoro i tak nie przynosi żadnych korzyści.
              A chciałam zauważyć jeszcze jedną rzecz, która pojawiła się na
              forum. To nie jest tak, że ŚJ nie mogą się czegoś uczyć. Więc nie
              wierzę w to, że ktoś odmówił się nauczenia czegoś np. z okresu
              średniowiecza.Problem polega raczej na tym, ze ta wiedza ma
              być "przezroczysta"- nie może wywierać żadnego wpływu na myślenie
              młodego człowieka. Ja jednak wiem na własnym przykładzie, że
              człowiek, który autentycznie pragnie wiedzy i ją wchłania, w pewnym
              momencie zaczyna rozumieć, że wiara staje się mu kulą u nogi.
              • enlightened Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 18:34
                "Ja po prostu naprawdę nie umiem zrozumieć po co wiara istnieje,
                skoro i tak nie przynosi żadnych korzyści. "

                Alez to bardzo latwo zrozumiec. Wiara przynosi bardzo duze korzysci tym ktorzy
                urzywaja ja zeby kontrolowac ludzi ktorzy nie umieja myslec loginczie (na
                przyklad des4)...
                • gruby_dolar Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 29.04.10, 22:45
                  również to bzdura. Wiara, jakkolwiek tego nie nazwiesz potrafi pomóc, skoro pomaga to dlaczego nie? Wiara nie religia. Tak samo jest z Bogiem. Jedni nazwą to Wielkim Wybuchem, inni Absolutem a jeszcze inni Nicością. Tak czy inaczej, jakkolwiek by nie nazwac, nie ma szans byśmy potrafili sobie naszym małym rozumkiem wyborazic jak powstal wszechświat, jak z energii powstała energia, co było przedtem, jeżeli przedtem nie było nic to jak mogło nie istnieć nic, a jeżeli wszechświat jest nieskończony to jak może być coś nieskończone? Tego nasz rozumek nie obejmuje i to jest właśnie Bogiem, nie staruszkiem na chmurce patrzącym na nas, ale praprzyczyną wszystkiego, czymś z czym nie możemy się równać ani czego nigdy nie powinniśmy personifikować. Bóg to coś więcej, coś czego my nigdy nie odkryjemy, to wielka tajemnica a jednoczęsnie cud natury, który możemy oglądać każdego dnia w skali mikro, podziwiając chociażby ewolucję i jak wszystko ze wszystkim cudownie działa.
                • a_gurk Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 30.04.10, 00:21
                  Staram się zrozumieć Twój tok myślenia. Podziwiam Cię za jego
                  samodzielność. Mam jednak pewne zastrzeżenia.
                  1. Wiara być może nie przyniosła korzyści Tobie, przynajmniej tak to
                  odczuwasz. Dlaczego więc uogólniasz swoje doświadczenie na innych
                  ludzi? Uzyłas złego kwantyfikatora.
                  2. Na jakiej podstawie utożsamiasz wiarę z brakiem logicznego
                  myślenia? W niemal kazdej definicji wiara odnosi się do strefy
                  ducha, logika jest domeną umysłu. Są to dwa różne obszary, które się
                  przenikają i na siebie wpływają, ale pozostaja różne.
                  3.Istnieją w języku polskim słowa zdecydowanie lepiej oddające
                  opisywane przez Ciebie zjawisko jak np. zaślepienie,
                  wiernopoddańczość, głupota, mierność umysłu itp.

        • marianczyk0 Re: Tak, ale nie jestem zagrozony... 03.05.10, 22:00
          wiara w bajki, cmuku
    • margotka28 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 14:38
      skoro uważacie, że SJ to sekta, to tak miałam do czynienia z sektą.
      Znam małżeństwo Sj i są to bardzo fajni ludzie. Z próby nawrócenia
      mnie zrezygnowali dawno temu, po mojej wyraźnej prośbie. Ciekawe po
      czym wnosicie, że SJ to sekta, a np KK nie.
      • gulcia77 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 14:58
        Bo społecznie są mniejszą grupą smileWięc w zupełnie naturalny sposób
        mają mniejszą siłę przebicia. Gdyby było odwrotnie to sektą byłby KRK
      • marianczyk0 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 03.05.10, 22:01
        > Ciekawe po czym wnosicie, że SJ to sekta, a np KK nie

        no jak to po czym
        ciezko wnosic ze religia ktora sie samemu wyznaje jest sekta
        pozostale bardzo latwo
    • mrs.solis Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:08
      Nigdy nie interesowal mnie kosciol,bog ani zadne koleczka adoracji
      czegokolwiek ,dlatego nie jestem dobrym materialem dla sekty. Bajki
      lubie czytac sama i nikt mi ich opowiadac nie musi.
    • mrs.solis Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:14

      Chcialam tylko dodac,ze sekciarskie metody stosuje sie nie tylko pod
      plaszczykiem religii. Metody totalnego prania mozgu stosuje amway i
      firma,ktora sprzedaje te drogie lozka do masazu. Tu niestety mialam
      do czynienia z ludzmi,ktorzy na to dali sie nabrac i probowali mnie
      w to wciagnac. Dla mnie to jest nie pojete jak mozna stracic swoj
      zdrowy rozsadek i uwiezyc we wszystko co mowia przedstawiciele tych
      firm. MOj tesc uwaza,ze masaz uleczy wszystko od anginy po
      raka,oczywiscie masaz na tym konkretnym lozku za 10 patykow.
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:29
      z calym szacunkiem do Waszych wypowiedzi tutaj musze stwierdzic, ze jak ktos nie
      ma nic madrego do powiedzenia na dany temat, a jest okazja popluc na katolikow i
      katolicki kosciol, to bedzie to czynil z rozkosza i nienawiscia to tychze
      • gulcia77 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:43
        A nie zastanawia Cię to, dlaczego to plucie jest tak częste. Może po
        prostu ludzie mają dość, a są tak bardzo zniewoleni, że nie widzą
        innej możliwości, niż anonimowe plucie na forum, gdzie nie obawiają
        się konsekwencji?
        Kiedy odeszłam ze zboru, zostałam publicznie napiętnowana i dawni
        znajomi nie mówią mi "dzień dobry" na ulicy, bo zadawanie się z
        osobą, która świadomie nie chce być ŚJ jest grzechem.
        Wyczytywanie z ambony i publiczne piętnowanie, również częste w KRK,
        też podchodzi pod sekciarstwo.
        Dlatego ja raczej uważam, że sektą jest absolutnie każda
        zinstytucjonalizowana religia (także AMWAY i system komunistyczny)
        • eskimojoe Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 19:17
          tylko o jakie zniewolenie Ci chodzi, czy biskup stoi przy Twoim łóżku i pokazuje
          nunu, w momencie ja masz ochotę na bzykanko, czy puka do Twoich drzwi i wyciąga
          łapy po kasę albo czy każe ci oglądać w każdą niedzielę na "jedynce" tego gościa
          w czapeczce - chyba nie robimy co chcemy nic do niczego nas nie zmusza no może
          po za datkami z naszych podatków, większość forumowych frustratów to ludzie
          którzy owszem poszczekają ale już w każde święto jak tradycja każe kościółek
          itp. nie wspominając o ślubie kościelnym, komunii dziecka itd. no bo co by
          staruszkowie i rodzina powiedzieli ech ludziska...
          • mrarm Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 30.04.10, 15:50
            No, akurat biskup bierze moje pieniadze (niekatolika), biskup śmie
            tworzyć chore teorie o in vitro, miećwpływ na życie polityczne io
            społeczne w Polsce (nie przyjmując do wiadomości, że w Polsce nie
            żyją tylko katolicy), i wiele innych ..
        • gruby_dolar Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 22:48
          kościół kościołem, za swoje przestępstwa powinni ponieść karę, jednak KK to jedna z bardziej liberalnych odłamów religii.
          • zdzisiek66 Liberalny KK :) 30.04.10, 09:14
            Liberalizm Kościoła Katolickiego wynika tylko i wyłącznie stąd, że w
            demokratycznych krajach nie może on już korzystać z państwowego aparatu przymusu.
            Nie zawsze tak było i nie trzeba wcale sięgać do czasów średniowiecza.
            Wystarczy przyjrzeć się praktykom hierarchii KK w np. Hiszpanii lub Irlandii
            jakieś 50 lat temu.

            wierni, a tym bardziej niewierni nie tolerują we współczesnym świecie
            nietolerancji religijnejzostał wymuszony reakcjami
      • bri Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:48
        A to historia o kolejnym strażniku moralności, któremu ufni rodzice
        powierzyli swoje dzieci:

        Ksiądz Roman J., były dyrektor Katolickiego Radia Via w Rzeszowie,
        jest podejrzany o molestowanie seksualne trzech dziewczynek
        oraz "doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego". Duchowny
        został aresztowany na trzy miesiące. Ksiądz nie przyznał się do
        obcowania płciowego z jedną dziewczynek - poinformował Zygmunt
        Zięba, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Ropczycach. Przyznał
        się jedynie do molestowania małoletnich.

        policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,103617,7828918,Slynny_ksiadz___motocyklista___molestowal_trzy_dziewczynki.html


        • fabryka.lodow.napatyku Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:52
          bri napisała:

          > A to historia o kolejnym strażniku moralności, któremu ufni rodzice
          > powierzyli swoje dzieci:
          >
          > Ksiądz Roman J., były dyrektor Katolickiego Radia Via w Rzeszowie,
          > jest podejrzany o molestowanie seksualne trzech dziewczynek
          > oraz "doprowadzenie jednej z nich do obcowania płciowego". Duchowny
          > został aresztowany na trzy miesiące. Ksiądz nie przyznał się do
          > obcowania płciowego z jedną dziewczynek - poinformował Zygmunt
          > Zięba, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Ropczycach. Przyznał
          > się jedynie do molestowania małoletnich.

          a to jest bardzo konstruktywna wypowiedz
          wyraza wszystko
          • bri Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 29.04.10, 15:59
            Więcej niż Twoja.
      • marianczyk0 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 03.05.10, 21:58
        uuu prawda w oczy kole
        biedne dziecko sie obrazilo bo ktos nazwal jedynie sluszna religie sekta
        chcialas dyskusji to masz
        • ira_07 Re: Mialyscie kiedys doczynienia z sekta? 04.05.10, 23:17
          Rozbraja mnie to kpiące mówienie o "jedynie słusznej religii". Tak się składa, ze jak ktoś w coś wierzy to jest dla niego jedynie słuszne i nie widzę w tym nic dziwnego. Jestem chrześcijanką(protestantką) i tak, dla mnie moja wiara jest jedyną i prawdziwą, gdybym ją stawiała np. na równi z judaizmem, to co to by była za wiara? Judaizm szanuję i pasjonuje mnie, ale uważam, że to ja wierzę w to co jest prawdą, że Jezus to Syn Boży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka