jogo2
02.06.10, 22:27
Mam koleżankę, z którą niestety muszę utrzymywać co jakiś czas kontakty. Od
pewnego czasu dobrze jej się powodzi i cieszę się z tego, tylko dlaczego lubi
się tym przechwalać przy mnie: swoimi podróżami - skoro wie, że nie mogę sobie
na to pozwolić, swoimi ambitnymi planami, skoro wie, że nie mam na podobne
zamierzenia czasu ani pieniędzy. Przestałam ją lubić, ale czasem jestem
zmuszona skontaktować się z nią w jakiejś sprawie. Tak było i dzisiaj.
Wywiązała się między nami rozmowa na temat wolnego zawodu, jaki wykonuje i ona
i ja i ona stwierdziła, że jednego dnia się siedzi po 18 godzin (jak są
zlecenia) i godzi się z tym, że kiedy indziej nie ma zleceń. Powiedziałam jej,
że jest w innej sytuacji niż ja (ja wychowuję sama synka - gwoli wyjaśnienia,
nie żebym się żaliła, kompletnie sama - bez żadnej babci czy innej pomocy). I
to ją dotknęło, oburzyło??? Bo zaczęła mi wyliczać, że ona też płaci czynsz,
itp. itd. Pożegnałyśmy się chłodno i byłam dla niej do końca grzeczna,
ostatkiem sił się hamując.Zdaje się że niepotrzebnie, po prostu ja nie umiem
wygarnąć kiedy trzeba i przez to przegrywam.
Dlaczego niektórzy single są tak głupi? Nie wymawiam jej, że jest sama, że
sobie nie wzięła pierwszych lepszych portek byle tylko męża złapać i nie tkwi
w toksycznym związku, że w sensowny sposób wykorzystuje czas (podróże,
samorozwój, filmy, języki), ale do licha oczekiwałabym też ociupiny
zrozumienia dla siebie. Nie żalę się jej jak mi ciężko (a czasem jest -
obiektywnie rzecz biorąc), staram się nie zanudzać problemami dziecięcymi, ale
w zamian za akceptację faktu, że prowadzi bogate i wydawałoby się wartościowe
życie chciałabym akcetpacji konstatacji - że nasze sytuacje są inne. Myślę o
tych wszystkich chwilach, kiedy trzeba mieć na uwadze: zarobienie na chleb,
kontakt z dzieckiem, stosowanie sensownych zasad wychowawczych, pilotowanie
postępów w nauce, kłopoty ze zdrowiem, ogrom rzeczy, o których ona pojęcia nie
ma, którymi się starałam jej nie zanudzać, żeby w zamian usłyszeć oburzenie na
konstatację, że jest ona w innej sytuacji niż ja.
Słowo daję, przestaję się dziwić ludziom, którzy z pogardą się wyrażają o
singlach, że życia nie znają.