Dodaj do ulubionych

odbicie szajby u singla

    • crises O, fak, wątek na głównej n/txt 03.06.10, 14:41
    • sowanka Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 14:45
      a ja slysze w tonie postu, ze ty... jestes zmeczona tym zyciem, po
      prostu, ze potrzebujesz chwili wytchnienia. po prostu. Skad wiesz,
      ze ona wiąze koniec z koncem. praca freelancera jest bardzo
      obciązająca emocjonalnie, wbrew pozorom- brak stabilizacji,
      bezpieczenstwa, trzeba podejmowac decyzje na szybko, bo zaraz ic nie
      bedzie.

      mam wrazenie, ze dusisz sie z emocjami poniewaz nie mowisz jak ci
      ciezko. Skad wiesz, ze kogos bys zanudzala, moze wrecz przeciwnie,
      moze ktos z checia wysluchałby ciebie a postrzega cie jedynie jako
      heroiczną matkę polkę, która ze wszystkim da sobie rade. Spróbuj,
      ulzy ci i ta frustracja i zlosc na innych bedzie mniejsza. Bo tyle
      jest emocji, ze wiele rzeczy mozesz mniej lub bardzies swiadomie
      odbierac jako atak na siebie a wysluchiwanie czyis "sukcesów" juz i
      samo sluchanie kogos cie meczy.
      Duzo dajesz z siebie, ale poszukaj kogos kto dalby tobie smile

      Spokojnie, wyplacz sie wygadaj i bedzie lepiej
      Pozdrawiam
    • 4v każdy zna takie życie, na jakie sobie zapracował 03.06.10, 14:52
      single (dość szeroka grupa, bo są single z wyboru i single z własnej beznadziei)
      mają inne życie i samotne matki mają inne życie. Ty nei znasz życia singla,
      singiel nie zna życia Twojego. jesteście tak różne światy, że po prostu nie
      znajdziecie porozumienia.

      tak jak dla mnie różnym światem jest pracoholik, miłośnik starszych kobiet,
      społecznik, komunista, zwolennik Radia Maryja, wojujący ateista itd itp... nigdy
      z nimi wspólnego języka nie znajdę i ich po prostu unikam, czasem najwyżej
      dyskutuję. ale na pewno nie będzie taki moim dobrym znajomym, bo na świecie jest
      wielu ludzi mających podejście do życia takie jak ja i nie jestem skazany na
      jakieś egzotyczne osobowości u swojego boku!!!


    • listekklonu Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 15:07
      Mnie się zdaje, że koleżance trochę zazdrościsz i dlatego się tak nakręciłaś
      przeciw niej. Próbuje sama sobie wytłumaczyć, czemu bycie singlem jest be, a
      bycie mamą cacy.
    • antekcwaniak Ona jest madrzejsza od Ciebie... 03.06.10, 15:27
      ...bo nie wpakowała się w samotne wychowywanie dzieci. Nie bardzo wiem dlaczego
      ma Cię rozumieć. Taki sobie los zgotowałaś to pij to piwo. Ona ma luz, podróże i
      zdecydowanie przyjemniejsze życie. Dlaczego więc ma zrozumieć kogoś kto sobie
      ułożył życie w taki sposób ja TY ?
    • anna-na "prawdziwe życie" 03.06.10, 15:35
      Parę wątków wyżej czy niżej na tym forum jest temat pt.: "Moje dziecko zjadło
      flamaster".
      To jest, przepraszam, to PRAWDZIWE ŻYCIE, o którym single nie mają pojęcia, bo
      przekracza to ich zdolności poznawcze?! Śmiech na sali!
      To nie jest prawdziwe życie, tylko odpieluchowe zapalenie mózgu, zasługujące w
      porywach także na okreslenie - właśnie wyżej wymienione - "szajby".
      Jeśli samotna zgorzkniała matka prowadzi "prawdziwe życie", to ja wolę być
      Alicją w Krainie Czarów.
      • deodyma Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 15:46
        a Ty myslisz, ze jak wyglada zycie?
        obudz sie Alicjobig_grin
        • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 15:51
          Chodziło mi o przeciwstawianie "prawdziwego życia" temu "nieprawdziwemu".
          Prawdziwe, czyli to niby lepsze, oznacza, że dziecko zjadło flamaster, zrobiło
          kupę, powiadziało "baba", a ja jestem samotną matką, która cierpi za miliony.
          Nieprawdziwe życie to to z wolnym zawodem, dużą iloścą pieniążków i bez takich
          traum jak samotne rodzicielstwo.
          Mój typ to 0:1, oczywiście, proszę mnie nie budzić.
          • anna-na a poza tym 03.06.10, 15:52
            A poza tym życie nie wygląda, tylko życie się sobie wybiera. Każdy jest kowalem
            swojego losu. Ja wybieram to drugie. Pierwsze jest smutne, ciężkie i szare.
            • deodyma Re: a poza tym 03.06.10, 16:00
              ale bierzesz pod uwage to, ze dzieci codziennie nie zra flamastrow?
              bierzesz pod uwage to, ze nie wszystkie kobiety, nawet te samotne
              matki, maja ciezkie i szare zycie?
              skad w ogole to przekonanie, ze zycie takich kobiet jest ciezkie i
              szarebig_grin
              mam rozumiec, ze zycie wszystkich singli jest wspaniale i kolorowebig_grin
              jakbym zadnego nie znala, to moze bym tak twierdzila.
              • cherry.coke Re: a poza tym 03.06.10, 16:14
                deodyma napisała:

                > ale bierzesz pod uwage to, ze dzieci codziennie nie zra flamastrow?
                > bierzesz pod uwage to, ze nie wszystkie kobiety, nawet te samotne
                > matki, maja ciezkie i szare zycie?
                > skad w ogole to przekonanie, ze zycie takich kobiet jest ciezkie i
                > szarebig_grin

                Z postu zalozycielskiego, w ktorym autorka pisze o ciezkim zyciu i problemach?
                • nikodem_73 Re: a poza tym 03.06.10, 16:20
                  Ale zdajesz sobie, że im ciężej tym większa radość z sukcesu (i nie dotyczy to
                  jeno dzieci).
                  • cherry.coke Re: a poza tym 03.06.10, 16:34
                    Oczywiscie, tylko ten sukces sie musi kiedys pojawic. Bo czasem jest ciezko i
                    ciezko, i tak juz zostaje smile
                    • nikodem_73 Re: a poza tym 03.06.10, 18:43
                      Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. wink
                • deodyma Re: a poza tym 03.06.10, 19:34
                  nawiazuje do tego, co napisala forumowiczka wyzej.
                  wedlug niej zycie jest szare i ciezkiesmile
                  • anna-na Re: a poza tym 03.06.10, 19:42
                    Ale ja też to wzięłam z postu założycielki.
                    Jakby życie samotnej matki było takie cacy, to by samotne matki nie walczyły o
                    zmiane terminu "samotna" na "samodzielna". Brzmi bardziej heroicznie, nie? wink
                    • deodyma Re: a poza tym 03.06.10, 19:55
                      ale ona mimo wszystko musi byc samodzielnabig_grin
                    • nangaparbat3 Re: a poza tym 04.06.10, 12:04
                      anna-na napisała:


                      > Jakby życie samotnej matki było takie cacy, to by samotne matki nie walczyły o
                      > zmiane terminu "samotna" na "samodzielna". Brzmi bardziej heroicznie, nie? wink

                      Nie. Brzmi bardziej samodzielnie.
              • echtom Re: a poza tym 03.06.10, 16:58
                > skad w ogole to przekonanie, ze zycie takich kobiet jest ciezkie i
                > szarebig_grin

                Ze społecznego stereotypu, które te kobiety skwapliwie podtrzymują. Świadomie piszę w trzeciej osobie, choć sama jestem samotną matką i to większej liczby dzieci. Ale w przeciwieństwie do większości kobiet nie uważam, że samotne macierzyństwo to jakaś niezawiniona martyrologia, tylko przeważnie konsekwencja życiowych wyborów, którą trzeba wziąć na klatę.
              • evita_duarte Re: a poza tym 03.06.10, 19:06
                deodyma napisała:

                > ale bierzesz pod uwage to, ze dzieci codziennie nie zra flamastrow?
                > bierzesz pod uwage to, ze nie wszystkie kobiety, nawet te samotne
                > matki, maja ciezkie i szare zycie?
                > skad w ogole to przekonanie, ze zycie takich kobiet jest ciezkie i
                > szarebig_grin

                Taki obraz wyłąnia się z czytania forów smile
          • deodyma Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 15:57
            ale w zyciu tak bywa, ze dziecko zezre flamaster, zrobi kupe,
            powie "baba" i jescze wiele innych rzeczy.
            kazdy z nas jest inny i chodzi tu o to, ze autorka pokazala tylko
            roznice miedzy soba sama a znajoma.
            chodzi tu o zrozumienie drugiego czlowieka, wczucie sie w jego
            sytuacje.
            o nic wiecej.
            i wychodzi na to, ze single rzeczywiwiscie nie rozumieja takich
            kobiet, jak autorka watku.
            sa oczywiscie wyjatki.
            swoja droga znam takiego faceta, ktory uwaza sie za "singla" (
            smieszne slowo).
            facet ma 41 lat, ale biorac pod uwage to, jak facedt ma paskudny
            charakter, to ja sie naprawde nie dziwie, ze jest sam.
            • anna-na at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 18:03
              Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem! Napisałam, co ja wolę i uważam, tak? A
              napisałam dlatego, że tytuł tego wątku i ogólne przesłanie większości wypowiedzi
              jest takie, że bezczelna singielka pochwaliła się wakacjami, co rozgniewało
              samotną matkę, którą należy ozłocić za to, że spieprzyła sobie życie, cierpi za
              miliony i nie może pojechać na takie wakacje, jak ta singielka. Za tym z kolei
              stoi wmawianie, że model życia tej "singielki" jest płytki, prosty, niedojrzały,
              głupi, etc, jakim prawem gó...ara wspomniała o wakacjach.
              A tak nie jest! Ta lasna musiała zdobyć stosowne wykształcenie i włożyć dużo
              pracy, by być w tym miejscu, gdzie jest. Oczywiście, taka matka też wkłada
              wysiłek. A dlaczego? BO NIE MA WYJŚCIA!
              • nangaparbat3 Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 18:47
                anna-na napisała:

                Ta lasna musiała zdobyć stosowne wykształcenie i włożyć dużo
                > pracy, by być w tym miejscu, gdzie jest. Oczywiście, taka matka też wkłada
                > wysiłek. A dlaczego? BO NIE MA WYJŚCIA!

                Ależ z tego co zdążylam się zorientowac, na tym forum (jak i w realu) jest
                mnostwo matek, ktore są wyksztalcone, mają swietną zawodową pozycję, a dzieci
                dlatego, ze tego chciały. Nawet jeśli wciąż (lub znowu) są singielkami.
                • anna-na Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:10
                  nangaparbat3 napisała:

                  > anna-na napisała:
                  >
                  > Ta lasna musiała zdobyć stosowne wykształcenie i włożyć dużo
                  > > pracy, by być w tym miejscu, gdzie jest. Oczywiście, taka matka też wkład
                  > a
                  > > wysiłek. A dlaczego? BO NIE MA WYJŚCIA!
                  >
                  > Ależ z tego co zdążylam się zorientowac, na tym forum (jak i w realu) jest
                  > mnostwo matek, ktore są wyksztalcone, mają swietną zawodową pozycję, a dzieci
                  > dlatego, ze tego chciały. Nawet jeśli wciąż (lub znowu) są singielkami.

                  Owszem, ale rozpatrujemy przypadek założycielki wątku, której coś w życiu nie
                  wyszło, dlatego bardzo przeszkadzają jej wypasione wakacje niezależnej koleżanki
                  singielki.

                  A w to, że są takie matki, to wierzę Ci na słowo.
              • nikodem_73 Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 18:59
                Taaa... Wrzuć sobie w google "dom dziecka". To tak a'propos "nie ma wyjścia".
              • echtom Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:07
                Ta lasna musiała zdobyć stosowne wykształcenie i włożyć dużo
                > pracy, by być w tym miejscu, gdzie jest.

                Anno, skoro ta samotna matka wykonuje ten sam zawód, również musiała włożyć dużo pracy w zdobycie stosownego wykształcenia smile Nieuważnie czytasz w zacietrzewieniu. Ja również włożyłam dużo pracy w dwa fakultety i podyplomówkę, też wykonuję wolny zawód, a oprócz tego urodziłam i wychowałam troje dzieci, więc obiektywnie mam większy dorobek życiowy niż ambitna singielka wink Różnica polega tylko na tym, że na inne cele przeznaczam zdobyte dzięki wykształceniu i pracy pieniądze.
                • anna-na Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:12
                  echtom napisała:

                  > Ta lasna musiała zdobyć stosowne wykształcenie i włożyć dużo
                  > > pracy, by być w tym miejscu, gdzie jest.
                  >
                  > Anno, skoro ta samotna matka wykonuje ten sam zawód, również musiała włożyć duż
                  > o pracy w zdobycie stosownego wykształcenia smile Nieuważnie czytasz w zacietrzewi
                  > eniu. Ja również włożyłam dużo pracy w dwa fakultety i podyplomówkę, też wykonu
                  > ję wolny zawód, a oprócz tego urodziłam i wychowałam troje dzieci, więc obiekty
                  > wnie mam większy dorobek życiowy niż ambitna singielka wink Różnica polega tylko
                  > na tym, że na inne cele przeznaczam zdobyte dzięki wykształceniu i pracy pienią
                  > dze.
                  >

                  TAK!!! smile
                  Echtom, gratuluję, ale rozpatrujemy przypadek założycielki wątku, która jednak
                  nie jest w takiej samej sytuacji, jak koleżanka, skoro przeszkadzają jej wakacje
                  tamtej, prawda?
                • jamesonwhiskey Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:16
                  > Anno, skoro ta samotna matka wykonuje ten sam zawód, również musiała włożyć duż
                  > o pracy w zdobycie stosownego wykształcenia :

                  a nie sadzisz ze moga wystapic dosyc istotne roznice w obrebie tego samego zawodu?
                  mozna byc glownym ksiegowym w pertochemii, mozna byc klepaczem faktur w jakims
                  centrum outsourcingowym a na poczatku mogly byc te same studia dla obu osob i
                  niby oboje sa ksiegowymi
                  • echtom Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 22:47
                    OK, tylko akurat singielstwo nie jest automatycznie przepustką do kariery, to bardziej kwestia cech osobowości. Znam singli, którzy niczego porywającego w życiu zawodowym nie dokonali, znam dzietnych, którym rodzicielstwo dało power do kariery i zarabiania pieniędzy. Głównym księgowym w dużej firmie nie zostaje się na ogół bezpośrednio po studiach, zresztą znam matkę czwórki dzieci na tym stanowisku, więc to się nie wyklucza.
              • deodyma Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:36
                alez ja rozumiem, co czytam, tylko caly czas tlumacze, ze inna
                sytuacja jest tej singielki a inna samotnej matki.
                jedna powinna zrozumiec ta druga i tyle.
                • anna-na Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:44
                  Tak, powinna.
                  Ale to nie oznacza, że osoba, która spędziłą fajne wakacje, ma udawać, że ich
                  nie spędziła, żeby nie psuć samopoczucia koleżance-samotnej matce.
                  • deodyma Re: at Deodyma i Nikodem 03.06.10, 19:56
                    tak samo ona sama nie powinna byc oburzona tym, co autorka watku jej
                    powiedziala.
          • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 16:19
            No i ok. Jeśli ten styl życia Ci odpowiada?

            Tylko proszę, nie wmawiaj mi, że owo "nieprawdziwe" życie jest w jakikolwiek
            sposób lepsze (tak samo jak ja nie staram się wmawiać nikomu, że życie singla
            jest gorsze). Jest zupełnie inne.

            Dla Ciebie "baba" w ustach dziecka to nic nieznaczący element "szarego, nudnego
            życia" i element "odpieluchowego zapalenia mózgu". No i ok. Lecz dla mnie (a i
            pewnie niejednego rodzica) to efekt nieprzespanych nocy i włożonej opieki. I
            powiem Ci, że widoku dziecka stawiającego pierwsze kroki nie oddałbym nawet za
            10 projektów zakończonych pełnym sukcesem. Ale to ja i moje preferencje. Dla
            Ciebie nawet jeden projekt może być więcej wart.
            • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 18:10
              nikodem_73 napisał:

              > No i ok. Jeśli ten styl życia Ci odpowiada?
              >
              > Tylko proszę, nie wmawiaj mi, że owo "nieprawdziwe" życie jest w jakikolwiek
              > sposób lepsze (tak samo jak ja nie staram się wmawiać nikomu, że życie singla
              > jest gorsze). Jest zupełnie inne.
              >
              > Dla Ciebie "baba" w ustach dziecka to nic nieznaczący element "szarego, nudnego
              > życia" i element "odpieluchowego zapalenia mózgu". No i ok. Lecz dla mnie (a i
              > pewnie niejednego rodzica) to efekt nieprzespanych nocy i włożonej opieki. I
              > powiem Ci, że widoku dziecka stawiającego pierwsze kroki nie oddałbym nawet za
              > 10 projektów zakończonych pełnym sukcesem. Ale to ja i moje preferencje. Dla
              > Ciebie nawet jeden projekt może być więcej wart.
              >

              Kolego, prosisz, żebym nie wartościowała, a w drugiej części swojego postu sam
              wartościujesz. Uważam natomiast, że oboje mamy do tego prawo! W końcu wybieramy
              taki model życia, który uważamy za lepszy, prawda? Nie bądźmy hipokrytami.
              I żeby było jasne - nie pracuję w korpo, nie robię prodżektów, żaden prodżekt
              nie byłby dla mnie ważniejszy od czegokolwiek, to nie mój model.
              Nie interesuje mnie też natomiast tupot małych nóżek, kupka@zupka, a także
              pierwsze ząbki.
              • nangaparbat3 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 18:44
                A jednak jest pewna zasadnicza róznica - każda - no, moze prawie każda, bo
                niektore bardzo wczesnie zaczęly - matka i kazdy ojciec byli kiedys singlami. Po
                prostu w przeciwieństwie do Ciebie wiemy, jak to jest byc w obydwu rolach.
                • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:00
                  Nie tak do końca - jeśli urodziłaś dziecko na przykład dajmy na to na 4. roku
                  studiów, nigdy nie dowiesz się, jak to jest być bezdzietnym 35latkiem. Ten
                  argument jest pozornie nie do odrzucenia, ale po głębszym pomyślunku - jak
                  bajbardziej.
                  • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:03
                    Zastanówmy się... Komu jest łatwiej sobie wyobrazić życie "drugiej strony".
                    Osobie, która (nawet tylko) przez kilka lat była singlem - życie singla, czy
                    osobie, która nigdy nie była rodzicem - życie rodzica... Hmm...
                    • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:07
                      Człowiek zmienia się bardzo szybko. Jeśli rodzisz dziecko w wieku 25 lat, to po
                      dziesięciu latach nie jesteś w stanie ocenić życia swojego rówieśnika. Jesteś w
                      stanie okreslić swoje doświadczenia - sprzed urodzenia dziecka, czyli do
                      tego hipotetycznego 25. rż. Później - ani trochę. Inaczej przeżywa się na
                      przykład trzydziestkę mając dziecko i nie mając. Zawsze możesz porównywać
                      tylko swoje doświadczenia.
                      • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:17
                        Owszem. Proszę jednak - wyjaśnij mi czym się różni życie singla 35letniego od
                        25letniego. Poza poziomem kasy i poziomem oczekiwań dotyczących rozrywki i pracy.

                        I wybacz - zgodnie z tym co napisałaś - nie możesz stwierdzić, że inaczej się
                        przeżywa cokolwiek mając dziecko i go nie mając. Wymagałoby to założenia, że
                        ta sama osoba w tym samym czasie jednocześnie ma dziecko i go niema (ot
                        taki kot Schrödingera).
                        • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:28
                          nikodem_73 napisał:

                          > Owszem. Proszę jednak - wyjaśnij mi czym się różni życie singla 35letniego od
                          > 25letniego. Poza poziomem kasy i poziomem oczekiwań dotyczących rozrywki i prac
                          > y.
                          >

                          Bardzo spłycasz życie singla. Czy singiel to osoba zajmująca się tylko pracą i
                          zabawą?
                          Człowiek zmienia się, dojrzewa, uczy. Tobie chyba jednak ciężko jest uznać, że
                          można się rozwinąć inaczej niż przez posiadanie dzieci, mam rację? Bo tak wynika
                          z tego, co piszesz.
                          Odp na Twoje pytanie: Życie takie różni się tym, że 25 singiel może być
                          magisterm, a po 10 latach już profesorem. Oczywiście samotna matka teoretycznie
                          też. Teoretycznie smile
                          Zawsze można zapytać, czym sie różni zycie 25 letniej matki od 35 letniej? 25
                          letnia przeżywa kupę&zupę, 35letnia - sprawdzian szóstoklasisty.

                          > I wybacz - zgodnie z tym co napisałaś - nie możesz stwierdzić, że inaczej się
                          > przeżywa cokolwiek mając dziecko i go nie mając. Wymagałoby to założenia, że
                          > ta sama osoba w tym samym czasie jednocześnie ma dziecko i go niema (ot
                          > taki kot Schrödingera).
                          >

                          Właśnie to napisałam. Gdzie jest sprzecznośc?
                          I nie pisz bejbe o kobie schroedingera na e-mamie, bo pomyslą, że to jakaś
                          toskoplazmoza. Mnie nie zagniesz mądrymi terminami wink
                          • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 04.06.10, 11:22
                            > Odp na Twoje pytanie: Życie takie różni się tym, że 25 singiel może być
                            > magisterm, a po 10 latach już profesorem. Oczywiście samotna matka teoretycznie
                            > też. Teoretycznie smile

                            A dlaczego "teoretycznie"? Bo ponieważ? Ktoś tu wcześniej napisał, że nie ma
                            korelacji pomiędzy singielstwem a karierą i z tym się zgadzam. Brak dzieci
                            może (choć nie musi) być ułatwieniem. Tak samo jak posiadanie źródła
                            finansowania może (lecz nie musi) pomagać w osiągnięciu tego celu.

                            I niby dlaczego cokolwiek spłycam? W takim razie życie jako-takie jest diabelnie
                            płytkie.

                            I pewnie - życie 35 mamy niewiele się różni od 25letniej mamy. Tyle, że życie 25
                            mamy raczej mocno odbiega od życia 25 singielki. I - skoro była zauważalna
                            różnica wtedy to można raczej założyć, że po 10 latach nie zmniejszyła się ona.

                            Różnica w ocenie jednakże jest taka, że 35letnia mama wie jak to jest być
                            24letnią singielką, a 35letnia singielka nie wie jak to jest być 25letnią mamą.
                            To taka asymetria informacji.

                            > Właśnie to napisałam. Gdzie jest sprzecznośc?

                            Nie można jednocześnie mieć i nie mieć dzieci.

                            > I nie pisz bejbe o kobie schroedingera na e-mamie, bo pomyslą, że to jakaś
                            > toskoplazmoza. Mnie nie zagniesz mądrymi terminami wink

                            1. To nie jest "mądry termin". AFAIR elementy mechaniki kwantowej są w szkole
                            średniej.
                            2. A jakie to ma znaczenie gdzie piszę? Chcesz powiedzieć, że przeciętna "emama"
                            jest głupsza od średniej forumowej? Nie sugerujesz chyba, że powinienem zejść do
                            słownika tysiąca słów?
                  • echtom Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:19
                    A Ty, studentka, więc zapewne osoba w wieku 20-25 lat, skąd wiesz, jak to jest być bezdzietnym 35-latkiem? smile A Nanga i Nikodem mają rację - jeśli zostało się rodzicem w wieku 20+, można ogarnąć różnicę między inwestowaniem w siebie a inwestowaniem w drugiego człowieka. To jest mniej więcej tak - jeśli mam kasę na wyjazd zagraniczny dla 1 osoby, pojedzie któreś z moich dzieci, bo ja w ich wieku już byłam.
                    • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:23
                      echtom napisała:

                      > A Ty, studentka, więc zapewne osoba w wieku 20-25 lat, skąd wiesz, jak to jest
                      > być bezdzietnym 35-latkiem? smile

                      A gdzie ja napisałam, że JA wiem, jak to jest? napisałam, że tego nie da sie
                      porównać. Wiem natomaist, że ludzie sie zmieniają.

                      Nanga i Nikodem mają rację - jeśli zostało się
                      > rodzicem w wieku 20+, można ogarnąć różnicę między inwestowaniem w siebie a in
                      > westowaniem w drugiego człowieka. To jest mniej więcej tak - jeśli mam kasę na
                      > wyjazd zagraniczny dla 1 osoby, pojedzie któreś z moich dzieci, bo ja w ich wie
                      > ku już byłam.
                      >

                      Trochę nie na temat...
                  • nangaparbat3 Re: "prawdziwe życie" 04.06.10, 12:01
                    anna-na napisała:

                    > Nie tak do końca - jeśli urodziłaś dziecko na przykład dajmy na to na 4. roku
                    > studiów, nigdy nie dowiesz się, jak to jest być bezdzietnym 35latkiem.
                    No wiec urodzilam dziecko 12 lat po studiach smile
              • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 18:58
                No widzisz. A ja robię w korpo. I wyraźnie piszę, co jest dla mnie
                istotne. I wg mojego systemu wartości jest tak jak piszę. Czy piszę,
                choćby, że to najlepszy z możliwych wyborów? To może piszę, że powinnaś zająć
                się dziećmi, bo nie wiesz co tracisz?

                Rozwalają mnie bezdzietni piszący o "samorealizacji" mając na myśli robienie
                kariery/pieniędzy/podróży jednocześnie odmawiając "samorealizacji" ludziom
                wychowującym dzieci pisząc o "odpieluchowym zapaleniu mózgu". Co najmniej jakby
                posiedli monopol na definiowanie czym owa "samorealizacja" jest.

                Że nie interesuje Cię wychowywanie? Bomba. Twój wybór. Mnie nic do tego. Nie
                rozumiem tylko dlaczego mam przyjąć, że wychowywanie dzieci jest czymś gorszym.
                • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:04
                  > Że nie interesuje Cię wychowywanie? Bomba. Twój wybór. Mnie nic do tego. Nie
                  > rozumiem tylko dlaczego mam przyjąć, że wychowywanie dzieci jest czymś gorszym.

                  A priori - nie jest niczym gorszym.
                  Jak najbardziej natomiast jest czymś gorszym, jeżeli dorosła kobieta wpada w
                  paranoję i jedzie z dzieciakiem na pogotowie, bo polizał flamaster. Ja po prostu
                  boję się, że i mnie mogłoby dopaść odpieluchowe zapalenie pieluch. Nie jest to
                  regułą, ale wiele kobiet infantylnieje po urodzeniu dziecka. Nie przecz.
                  • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:09
                    Widocznie nie znam wielu kobiet. To, że niektórzy popadają w lekką formę
                    paranoi po urodzeniu dziecka specjalnie mnie nie dziwi. Tak samo jak specjalnie
                    mnie nie dziwią faceci, którzy gotowi są zmasakrować obcego człowieka za
                    pierwszą rysę na nowym samochodzie. Czy oznacza to jednak, że kierowcy są en
                    masse gorsi od niezmotoryzowanych?
                • nessie-jp Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:28
                  > Rozwalają mnie bezdzietni piszący o "samorealizacji" mając na myśli robienie
                  > kariery/pieniędzy/podróży jednocześnie odmawiając "samorealizacji" ludziom
                  > wychowującym dzieci pisząc o "odpieluchowym zapaleniu mózgu".

                  Chwileczkę. Ale to tytułowa mamusia odmawia tej samorealizacji SOBIE, bo ma za
                  złe koleżance, że tamta ciężko pracuje i prowadzi ciekawe życie, a wątkodawczyni
                  tylko przy dzieciaku robi...

                  Na tym właśnie niestety polega odpieluchowe zapalenie mózgu, że się przyjmuje z
                  nagła postawę roszczeniową pod tytułem "ja mam rację, bo ja mam dziecko, a ty
                  nie masz dziecka, więc jesteś szajbnięta i w ogóle niemiła dla mnie, bo na
                  wakacje jeździsz i jeszcze o tym opowiadasz".

                  I naprawdę nie wszyscy rodzice cierpią na odpieluchowe zapalenie mózgu albo
                  uważają zmianę zabrudzonych pieluch za apogeum samorealizacji. Nawet nie
                  większość: większość rodziców to normalni ludzie, którzy też jeżdżą na wakacje,
                  mają hobby, realizują swoje pasje, a DZIECI W NICZYM IM NIE PRZESZKADZAJĄ i nie
                  skłaniają do obrzucania obelgami osób, które się na dzieci nie zdecydowały.
                  • echtom Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 22:51
                    > Ale to tytułowa mamusia odmawia tej samorealizacji SOBIE, bo ma za
                    złe koleżance, że tamta ciężko pracuje i prowadzi ciekawe życie, a wątkodawczyni tylko przy dzieciaku robi...

                    Chyba dotknęłaś istoty problemu.
                  • nikodem_73 Re: "prawdziwe życie" 04.06.10, 12:29
                    No cóż - odczytałem pierwszy post zgoła inaczej - niezrozumieniem ze strony
                    singielki, że naprawdę jej sytuacja jest inna. To, że płaci ona czynsz, czy ma
                    inne wydatki niczego nie wnosi do tematu.

                    Będąc samemu można (w skrajnym wypadku) przyoszczędzić nawet na jedzeniu. Jeżeli
                    jednak jest drugi człowiek, całkowicie od Ciebie zależny to robi się trochę
                    nieciekawie. Sam czułbym się cokolwiek głupio mówiąc: "Wiesz synku - od dziś
                    jemy tylko chlebek i lekko zepsutą margarynę, bo tatuś chce sobie pojechać na
                    fajną wycieczkę".
                  • nangaparbat3 Re: "prawdziwe życie" 04.06.10, 12:53
                    > I naprawdę nie wszyscy rodzice cierpią na odpieluchowe zapalenie mózgu albo
                    > uważają zmianę zabrudzonych pieluch za apogeum samorealizacji.

                    Wiesz co? Jak urodzilam dziecko, pampersy dopiero sie pojawiły w Polsce i mogłam
                    kupowac co najwyzej na szczegolne okazje, typu podroz. Mialam tetrowe, ktore
                    trzeba bylo prac, a moje dziecko robiło lejace kupy chyba po kazdym karmieniu
                    przez kilka pierwszych miesięcy.
                    I te ob...ne pieluchy ani mi szczegolnie nie utrudnialy zycia, ani ich nie
                    pamiętam, jesli mi nimi nie zacznie wymachiwac przed nosem jakiaś bezdzietna.
                    Nie na zmienianiu pieluch polega chowanie dziecka. Czy Twoje zycie polega na
                    podcieraniu się? To jest w nim najwazniejsze?



                    Nawet nie
                    > większość: większość rodziców to normalni ludzie, którzy też jeżdżą na wakacje,
                    > mają hobby, realizują swoje pasje, a DZIECI W NICZYM IM NIE PRZESZKADZAJĄ i nie
                    > skłaniają do obrzucania obelgami osób, które się na dzieci nie zdecydowały.
                    >

                    Na razie ja sie czuje obrzucana obelgamni, czytajac kolejny raz o "odpieluchowym
                    zapaleniu mozgu".

                    Co do reszty - DZIECI NIE SĄ PO TO, ZEBY W NICZYM NIE PRZESZKADZAC.
                    Obrażasz je, piszac w ten sposób.
                    Dzieci naprawdę kochane i akceptowane daja kopa do przodu. We wszystkich
                    aspektach zycia, choc moze nie zawsze Użycia.
                    • echtom Re: "prawdziwe życie" 04.06.10, 17:22
                      > Czy Twoje zycie polega na podcieraniu się?

                      big_grin To jest właśnie fundamentalne niezrozumienie istoty sprawy przez bezdzietnych. Pieluchy to tylko epizod, a im się wydaje, że to kwintesencja wychowania. W każdej dyskusji o dzietności pada ten nieszczęsny argument o pieluchach.
                      PS. Prałam tetrowe pieluchy łącznie przez 6,5 roku i na mózg mi się nie rzuciło smile
      • nangaparbat3 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 16:08
        anna-na napisała:

        >
        > wolę być
        > Alicją w Krainie Czarów.

        POchlebiasz sobie. W świecie bajki bylabyś w najlepszym razie Misiem o BArdzo
        Malym Rozumku.
        • chocoladette Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 16:17
          A Ty, droga samotna matko też nie jesteś przypadkiem singlem?
        • melane Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 16:21
          no i po co sie klocic?

          jakos nikt tez nie wzial pod uwage jakim tonem ta singielka mogla sie wypowiadac.

          chyba malo kto lubi wypowiedzi w tonie "ale ja jestem zaj...mam tyle kasy i cos"

          a co innego jesli w trakcie rozmowy po prostu wyjdzie ze robie to a to.

          malo kto lubi typowe przechwalanie sie, przynajmniej ja nie znam takich co lubia.

          choc mam kolezanke co jesli u mnie fajnie to u niej jeszcze lepiej a jak u mnie
          zle to u niej masakra. ciekawa zaleznosc i choc nie daje mi sie wygadac to nawet
          ja lubie tongue_out

          a z tym przechwalaniem: jako nastolata bylam na "randce' z jednym kolesiem ktory
          prawie bez wstepow poinformowal mnie ze jego tata zarabia 7 czy iles tysiecy i o
          takie mi buty kupil (tu prezentacja) i choc bylam gowniara to mi sie lampka
          czerwona zapalila. fajnie z ale moi rodzice nigdy wielkich kokosow nie
          zarabiali, rzadko wychodzi ze mnie materialistka i chyba by nam nie wyszlo tongue_out az
          dziw ze mi wtedy tym nie zaimponowal i choc moze nie powiedzial tego jak
          zblazowany gowniarz, niemniej jdnak sytuacje finansowe z dokladnymi liczbami
          mogl sobie darowac.
        • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 17:57
          nangaparbat3 napisała:

          > anna-na napisała:
          >
          > >
          > > wolę być
          > > Alicją w Krainie Czarów.
          >
          > POchlebiasz sobie. W świecie bajki bylabyś w najlepszym razie Misiem o BArdzo
          > Malym Rozumku.

          A Ty jako matka zjadłaś wszystkie rozumy, co upoważnia Cię do obrażania obcej
          osoby via forum. Rispekt. Sądzę, że nie jestem jednak tak głupia, jak
          sugerujesz, skoro ze skromnego studenckiego budżetu wygospodarowuję pieniądze na
          skuteczną antykoncepcję. Mówi się, że 50% poczęć to wpadka. Statystycznie 50%
          uzytkowniczek tego forum jest tu z głupoty smile
          • nangaparbat3 Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 18:24
            > A Ty jako matka zjadłaś wszystkie rozumy, co upoważnia Cię do obrażania obcej
            > osoby via forum.

            Poczulam sie upowazniona tym co napisalaś - i dalej uwazam, ze porownanie do
            Kubusia Puchatka to to waga musza w porownaniu z Twoim "odpieluchowym zapaleniem
            mozgu".

            Mówi się, że 50% poczęć to wpadka. Statystycznie 50%
            > uzytkowniczek tego forum jest tu z głupoty smile

            E tam. Nie każda wpadka jest głupotą. No i nie przesadzaj z tym budżetowym
            bohaterstwem - jak ktoś ma dobre wyniki na studiach, to i niezle stypendium.
            • anna-na Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 18:56
              nangaparbat3 napisała:

              > > A Ty jako matka zjadłaś wszystkie rozumy, co upoważnia Cię do obrażania o
              > bcej
              > > osoby via forum.
              >
              > Poczulam sie upowazniona tym co napisalaś - i dalej uwazam, ze porownanie do
              > Kubusia Puchatka to to waga musza w porownaniu z Twoim "odpieluchowym zapalenie
              > m
              > mozgu".

              Nie przesadzaj. Nie napisałam niczego, co upoważniałoby Cię do sugerowania mi
              "małego rozumku". Pisząc o odpieluchowym zapaleniu mózgu miałam na myśli wątek,
              w którym nawiedzona matka jedzie na pogotowie, bo dziecko oblizało flamaster.
              > Mówi się, że 50% poczęć to wpadka. Statystycznie 50%
              > > uzytkowniczek tego forum jest tu z głupoty smile
              >
              > E tam. Nie każda wpadka jest głupotą. No i nie przesadzaj z tym budżetowym
              > bohaterstwem - jak ktoś ma dobre wyniki na studiach, to i niezle stypendium.

              Masz rację, stypa jest, tu mnie nie zagięłaś. Ale w Polsce, gdzie nie ma
              refundacji antykoncepcji, a państwowe uczelnie dają 200 zeta stypendium -
              kupowanie piguł i prywatna opieka lekarska to dla studenta JEST bohaterstwo.
              Poza tym stypendium, jak sama nazwa wskazuje, jest naukowe, a więc na służyć
              dalszej pracy naukowej. nie ukrywam,że mimo ambicji nie pozwalam sobie nawet na
              kupowanie beletrystyki - powód: patrz wyżej.
      • evita_duarte Re: "prawdziwe życie" 03.06.10, 19:05
        anna-na napisała:

        > Parę wątków wyżej czy niżej na tym forum jest temat pt.: "Moje dziecko zjadło
        > flamaster".
        > To jest, przepraszam, to PRAWDZIWE ŻYCIE, o którym single nie mają pojęcia, bo
        > przekracza to ich zdolności poznawcze?! Śmiech na sali!
        > To nie jest prawdziwe życie, tylko odpieluchowe zapalenie mózgu, zasługujące w
        > porywach także na okreslenie - właśnie wyżej wymienione - "szajby".
        > Jeśli samotna zgorzkniała matka prowadzi "prawdziwe życie", to ja wolę być
        > Alicją w Krainie Czarów.

        I wpadamy ze skrajności w skrajność. Każdy inaczejk chce sobie życie układać i
        jeśłi dla kogoś prawdziwym życiem jest dziecko jedzące flamaste to mnie nic do
        tego. Nic mi tez do życia singli, którzy pracuja całymi dniami i widzą jedynie
        wnętrze biura lub klubu nocnego. KAżdemu według woli.
      • anna-na Nikodem - z innej beczki 03.06.10, 19:19
        Jestem w stanie przyjąć Twój tok myślenia, że wychowanie dziecka to taki sam
        sposób na samorealizację, jak np. superkariera. Kwestia wyboru, kolei losu, etc.

        Przyznam się jednak, że nie jestem w stanie wyzbyć się lekkiej kpiny z matek.
        Matki czują się lepsze lub co najwyżej równe wszelkiej maści singielkom.
        Ale zauważ jedną rzecz, co drugi wątek na tym forum dotyczy: gubienia kg po
        ciąży/mąż mnie nie kocha/dziecko zrobiło kupę, co robić?/teściowa mnie nie
        lubi/inne dziecko w piaskownicy sypnęło piaskiem/moje dziecko wdepnęło w psią
        kupę (autentyk!)/koleżanka śmiała sie pochwalić wakacjami/nikt mi nie stawia
        pomnika za to, że jestem matką-Polką.

        Ja jestem wprawdzie młoda i bezdzietna, ale nie jestem tak głupia, żeby swój
        czas trawić na przeżywanie psich kup, nie jestem tak głupia, żeby wżenić się w
        rodzinę, która mnie nienawidzi (teściowa) ani tak głupia, żeby wpadać w
        paranoję, gdy dziecko poliże flamaster. Choć jestem młoda i głupia to wiem, że
        na pogotowie jeździ się raczej z zawałami i złamaniami.
        • deodyma Re: Nikodem - z innej beczki 03.06.10, 20:10

          > Przyznam się jednak, że nie jestem w stanie wyzbyć się lekkiej
          kpiny z matek.
          > Matki czują się lepsze lub co najwyżej równe wszelkiej maści
          singielkom.




          no nie wiem, kto nad kim tu czuje wyzszosc, ale chyba powinnas
          poczytac sobie forum no KOBIETA a zobaczysz, co tam sie o mamuskach
          piszebig_grin
          zreszta nie tylko tam a jak mam czas, buszuje troche po roznych
          forach i wiem, co tam sie wypisuje o "mamuskach"big_grin
        • suazi1 Pogadamy, jak będziesz miała własne dziecko... 08.06.10, 15:44
          ...chociaż wątpię, że Cię ten zaszczyt dopadnie z Twoim nastawieniem
          do innych tongue_out
    • zupa_serowa_z_grzankami Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 18:33
      to takie rozważania jak "ty mieszkasz w domu a nie studiujesz w innym mieście i
      dlatego ci łatwiej, nie to co ja" i osoby tak mówiące nie mają 2 kredytów,
      długów, nie muszą płacić za rachunki, naprawy w domu itp. a za ich wydatki płaca
      rodzice.

      tak samo "mam dziecko jak mi źle"

      to k**** trzeba było nie zaciążać, nie każdy chce mieć bachora i ma do tego
      pełne prawo. nie znaczy, że od razu jest nieudacznikiem.

      a w ogóle, dlaczego jak facet nie ma dzieci to się normalnie o tym mówi, a jak
      kobieta nie ma dzieci to jest społecznym zerem?

      Już wiem dlaczego na wielu forach internetowych o emamach mówi się, że mają na
      je ba ne.
    • evita_duarte Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 19:03
      jogo2 napisała:


      > Słowo daję, przestaję się dziwić ludziom, którzy z pogardą się wyrażają o
      > singlach, że życia nie znają.
      >

      A powiedziałas koleżance, że jej sytuacja jest lepsza czy po prostyu inna? Tak
      naprawdę każdy ma inna sytuację, więc nie ma się z czym nie zgadzać, a to czy ma
      się dzieci to śiwedomy wybór, więc po cóż później narzekać, nie rozumiem. A ci,
      którzy mówią że single życia nie znają gadaja tak z zazdrości. Co wie o życiu
      mama dwójki dzieci, która czasu nie ma nawet wychylić nos z domu- tak tez można
      się zastanawiać tylko po co- każdy sam sobie wybiera jak chce żyć.
      • vento_p Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 20:40
        w sumie nie rozumiem tego.Co to jest akcpetacja konstatacji?
        wiecie, bo ja zrozumiałam,że one prowadzą różne życie ale czy jedna
        musi akceptować styl życia drugiej? Po co ? wystarczy że toleruje.
        ja mam wolny zawód i 3 dzieci i naprawdę nie wymagam aby moja
        samotna kumpela akceptowała to, wystarczy, że się nie wtrąca. Jak
        ona jedzie gdzieś tam to fajnie i już o co chodzi
      • magdalaena1977 Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 22:50
        evita_duarte napisała:
        > czy ma się dzieci to śiwedomy wybór,
        Owszem posiadanie dziecka wymaga świadomego wyboru (a samotne macierzyństwo tym
        bardziej), ale bezdzietność to często siła wyższa.
        I często taki bezdzietny z konieczności singiel albo para nie siedzą z głową
        posypaną popiołem tylko podróżują studiują itp. , a wszystkim się wydaje, że to
        ich świadomy wybór.
    • magdalaena1977 Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 21:19
      jogo2 napisała:

      > Mam koleżankę, z którą niestety muszę utrzymywać co jakiś czas kontakty. Od
      > pewnego czasu dobrze jej się powodzi i cieszę się z tego, tylko dlaczego lubi
      > się tym przechwalać przy mnie: swoimi podróżami - skoro wie, że nie mogę sobie
      > na to pozwolić, swoimi ambitnymi planami, skoro wie, że nie mam na podobne
      > zamierzenia czasu ani pieniędzy.
      Zastanów się, czy koleżanka naprawdę się przechwala. Może ona po prostu opowiada
      o swoim życiu, a Ty jej zazdrościsz.
      A teraz pomyśl, czy nigdy nie przechwalałaś się swoim synkiem ? jaki jest
      cudowny, mądry itp. Czy brałaś pod uwagę, że bezdzietną kobietę może to ranić ?
      Że cierpi, skoro ona nie ma dziecka ?


      > Wywiązała się między nami rozmowa na temat wolnego zawodu, jaki wykonuje i ona
      > i ja i ona stwierdziła, że jednego dnia się siedzi po 18 godzin (jak są
      > zlecenia) i godzi się z tym, że kiedy indziej nie ma zleceń. Powiedziałam jej,
      > że jest w innej sytuacji niż ja (ja wychowuję sama synka - gwoli wyjaśnienia,
      > nie żebym się żaliła, kompletnie sama - bez żadnej babci czy innej pomocy).
      > I to ją dotknęło, oburzyło???
      > Bo zaczęła mi wyliczać, że ona też płaci czynsz, itp. itd.
      Ja też nie widzę problemu. Wykonujesz wolny zawód, to raz masz zlecenia a raz
      nie. Niezależnie od tego, czy masz dziecko czy jesteś bezdzietna.
      Co Cię w ogóle tak uraziło w jej zachowaniu, bo ja na razie tego nie widzę.
      • mariolka99 Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 21:54
        magdalaena1977 napisała:

        > A teraz pomyśl, czy nigdy nie przechwalałaś się swoim synkiem ?
        jaki jest
        > cudowny, mądry itp. Czy brałaś pod uwagę, że bezdzietną kobietę
        może to ranić ?
        > Że cierpi, skoro ona nie ma dziecka ?
        >

        No juz nie przesadzajmy, rozmnazanie sie nie jest celem zycie kazdego
        wink
        • magdalaena1977 Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 23:25
          mariolka99 napisała:

          > magdalaena1977 napisała:
          >
          > > A teraz pomyśl, czy nigdy nie przechwalałaś się swoim synkiem ?
          > jaki jest
          > > cudowny, mądry itp. Czy brałaś pod uwagę, że bezdzietną kobietę
          > może to ranić ?
          > > Że cierpi, skoro ona nie ma dziecka ?
          > >
          >
          > No juz nie przesadzajmy, rozmnazanie sie nie jest celem zycie
          > kazdego wink
          Pewnie, że nie każdego. Ale nieznana nam znajoma jogo2 może być zarówno kobietą
          głęboko nieszczęśliwą z powodu swojej bezdzietności jak i zadowoloną z tego.
          Po prostu jogo z automatu bierze pod uwagę z tylko drugą możliwość, tak jak
          znajoma może przypuszczać, że jogo nie podróżuje bo nie lubi.
    • zawsze.aliks Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 21:46
      Przestałaś ją lubić, bo jej zazdrościsz. Ona prezentuje dokładnie
      taki model życia, o jakim ty marzysz, a go nie masz, i to cię
      drażni. Uświadom sobie: single są i mądrzy i głupi, i średni, ale w
      ich życiu, tak jak w twoim, też się zdarzają trudności. Innej
      natury, ale są. I przeczytaj raz jeszcze własny post, z namysłem, bo
      niestety, jest on przyczynkiem do tezy, że i rodzice bywają
      niemądrzy...
    • 1-marzenie Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 22:28
      jogo2// szanowna pani- w odpowiedzi na post o singlach, no cóż ,mysle, ze to nic
      innego jak w walce o przetrwanie w dzisiejszych czasach ,musza sie nawyginac ,
      nakłamac, żeby dostac dobrą pracę, a i utrzymac jej pewnie niełatwo,a jak juz ją
      maja to w jaki inny sposób się maja komus pochawalic?bo to jedyne osiągniecie
      pewnie dotychczasowe,a i złe myśli,zazdrośc co do kolezanek, które powychodziły
      za mąż, i maja już co najmniej 1 lub więcej dzieci, cały dom i męża na karku, i
      pewnie ledwo czasu dla siebie ,....a taka singielka.... to wszystko zawsze dla
      siebie , o sobie ,dla wygody ,i tak własciwie to zyje, jak rozwydrzona
      jedynaczka- wszystko wokół niej sie dzieje ,zaczyna - po prostu pępek świata-no
      i co tu się dziwic?nie zrozumie ,dopóki sama nie będzie miąła rodziny, tego
      całego urwania głowy, a jak jeszcze będzie musiała pracowac, zeby utrzymac
      dzieciaki i dom..................na pewno zmieni zdanie.....
      • zoszkaz Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 23:29
        Rozumiem doskonale autorke postu. Wiadomo, ze nie mozna uogolniac
        nie kazdy kto nie ma dzieci jest skrzywiony, wiekszosc z pewnoscia
        nie. Istnieje jednak pewien rodzaj skrajnie denerwujacych singli,
        wywyzszajacych sie nie wiedziec czemu, mowiacych z pogarda o cudzych
        wyborach zyciowych, nazywajacych cudze dzieci "bachorami", matki
        nieudacznikami, oceniajacych czyjes zycie jako nudne,
        bezwartosciowe. Jestem matka, mam za soba faze siedzenia w domu z
        dzieckiem, roztrzasania tematow kupek i zupek i tez bylam oceniana
        przez kolezaneczki szemrane i pamietam te spojrzenia z
        politowaniem "ooo jakas ty zahukana, nic z zycia nie masz, kariery
        nie robisz-w domysle patrz na nie". Nie bo nie, mam inne priorytety
        i wara wam od nich! Tacy ludzie (ten rodzaj ludzi to zazwyczaj
        chodzacy egoizm, skupieni na sobie maksymalnie, zero empatii ale
        wymagania maja, nalezy sie nimi zachwycac, podziwiac, obowiazkowo
        zazdroscic ich fajnego zycia, najlepiej sie jeszcze ubiczowac
        publicznie za to ze jest sie takim niefajnym i urodzilo sie dziecko.
        Nie daj boze odplacac tym samym i napomknac o czyms co cie cieszy w
        twoim nudnym szarym zyciu i co ci sie nie podoba w stanie singla bo
        zaleje cie fala krytyki i oburzenia. No tak, tacy maja prawo do
        opiewania zycia w pojedynke
        ale ty siedz cicho bo zanudzasz innych. Wkurza mnie to, wkurza wiec
        na takich jedna rada przy kazdej okazji gadac o tych kupkach zupkach
        i flamastrach az sie sami odczepiasmile
        • echtom Re: odbicie szajby u singla 03.06.10, 23:57
          Zdarzają się takie osobniki, jak opisujesz, ale w tym konkretnym przypadku chodzi o wypowiedź singielki: "ona stwierdziła, że jednego dnia się siedzi po 18 godzin (jak są zlecenia) i godzi się z tym, że kiedy indziej nie ma zleceń" i ja za licho nie mogę się w tym doszukać obrazy dla autorki wątku. Zwyczajna rozmowa na temat zawodowy, bo jeśli dobrze zrozumiałam, autorka do takich chce ograniczyć kontakt z koleżanką, a potem i tak doszukuje się w jej tekstach drugiego dnia.
          • lonely.stoner Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 00:11
            ja zrozumialam tyle ze jesli ktos nie daj bog ma troche lepiej niz ty, podroze,
            kasa, brak obowiazkow zwiazanych z dzieckiem, i jeszcze wspomni cos o tym to od
            razu zalacza sie szajba ale tobie, bo traktujesz to jak jakis atak na siebie.
            Moim zdaniem jestes nieszczelsliwa i w ogole w jakis schemat wpadlas ze skoro
            masz dziecko to juz czegos tam nie mozna zrobic. A jak sie dziecka nie ma to sie
            nie wie nic o zyciu?? wtf??tego to juz zupelnie nie rozumiem.
          • zoszkaz Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 00:19
            Mysle, ze chodzi tu o to, ze z jednej strony kolezanka snuje te
            swoje opowiesci o super wakacjach i jak to och i ach, wiec autorka
            postu ma obraz sielankowego zycia jakie tamta prowadzi. Kobieta
            napomknela, ze maja inna sytuacje, normale jak sie wychowuje samemu
            dziecko, wiec skad to oburzenie u tej drugiej i licytacja? Czy to
            tak trudno powiedziec po prostu ok jasne, racja, rozowo nie jest.
            Czemu wymaga wysluchiwania o swoich radosciach i sukcesach, a nie
            potrafi okazac minimalnego zrozumienia drugiej osoby. Nie
            pojmuje...Czasem nie konkretne slowa dotykaja do zywego ale reakcja
            tej drugiej osoby.
            • nangaparbat3 Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 00:26
              zoszkaz napisała:

              Czy to
              > tak trudno powiedziec po prostu ok jasne, racja, rozowo nie jest.
              > Czemu wymaga wysluchiwania o swoich radosciach i sukcesach, a nie
              > potrafi okazac minimalnego zrozumienia drugiej osoby. Nie
              > pojmuje...Czasem nie konkretne slowa dotykaja do zywego ale reakcja
              > tej drugiej osoby.

              Ja myślę, ze to własnie dokładnie o to chodzi.
      • landora Re: odbicie szajby u singla 11.06.10, 17:50
        ,musza sie nawyginac ,
        > nakłamac, żeby dostac dobrą pracę, a i utrzymac jej pewnie niełatwo,a jak juz j
        > ą
        > maja to w jaki inny sposób się maja komus pochawalic?bo to jedyne osiągniecie
        > pewnie dotychczasowe,a i złe myśli,zazdrośc co do kolezanek, które powychodziły
        > za mąż, i maja już co najmniej 1 lub więcej dzieci, cały dom i męża na karku,

        Tak, bo największym możliwym dla kobiety osiągnięciem jest wyjście za mąż i
        urodzenie dzieci. Wykształcenie, kariera, osiągnięcia zawodowe, wolontariaty,
        podróże - to pikuś przy obsłudze męża i dzieci. Wychodzi na to, że moja 18letnia
        dzieciata bezrobotna sąsiadka osiągnęła do dzisiaj więcej, niż ja zdołałam z
        dwoma fakultetami, własną firmą i zaledwie z narzeczonym.
    • oldbay Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 00:10
      ojejku...
      Kolejny wątek w którym ludzie przekrzykują się i próbują sobie
      nawzajem udowodnić kto ma gorzej, komu ciężej, komu lepiej, kto
      bardziej a kto mniej doświadczony, kto bardziej wartościowy a kto
      bezużyteczny, kto normalny a kto nie...
      Pora coś zrozumieć. Każdy ma na tym świecie swoje miejsce i każdego
      życie jest inne i wartościowe. Lepiej się od siebie nawzajem uczyć
      niz w nieskończoność udowadniać, kto lepszy a kto gorszy.
      • zoszkaz Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 01:09
        To teraz troche z innej beczki, aczkolwiek dotyczy to relacji
        dzieciata kontra singielka. Jestem w ciazy z drugim dzieckiem
        pracuje z niebezpiecznymi substancjami, ale poniewaz uzywam ich pod
        wyciagiem jest ok. Moja wspolpracowniczka niedzieciata z wyboru nie
        moze pojac, ze wazne jest dla mnie bezpieczenstwo dziecka i
        nagminnie wylacza tenze wyciag zwlaszcza kiedy uzywa czegos lotnego.
        Czemu? Bo jej za glosno. Argumenty? Ona ma swoje prawa jako
        singielka, jej komfort jest tak samo wazny jak moja ciaza. Chcialam
        dziecka to moge sie zwolnic z pracy. Wymyslam sobie, mam fanaberie.
        Przytaczam jej slowa dokladnie. Bylam fajna jak nie bylam w ciazy,
        teraz jestem be...Nie chce sie przekrzykiwac kto lepszy kto gorszy
        chce tylko wystosowac apel zachowujmy sie po ludzku. Chodzi o
        postawe, o odrobine przyzwoitosci, zrozumienia...
        • oldbay Re: odbicie szajby u singla 09.06.10, 21:49
          Ta twoja koleżanka to się zachowuje po chamsku i tyle. Złośliwa jest
          albo bezdennie głupia. Sama jestem w ciąży, to moje pierwsze
          dziecko, i gdyby mi się taka sytuacja trafiła to rozmawiałabym o tym
          bezpośrednio z przełożonym i kategorycznie żądalabym uzywania
          wyciągu, jeśli taki jest dostępny, w mojej obecności. To nie twoje
          fochy ale obowiązek zakładu pracy zapewnić ci bezpieczństwo.
    • keram.keram Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 07:36
      Bo Polska jest najważniejsza !
    • pitahaya1 Znów Gazeta sondaż przeprowadza?? 04.06.10, 09:03
      Jogo2 napisała kilka słów i wszelki duch po niej zaginął.
      Za to wątek trafił na główną.
      Poczekajcie miesiąc, dwa i wysmarują atrykulik w gazeciesmile)))

      Temat dyskusyjny, trzeba było poznać zdanie matek, próbka statystyczna jak znalazłsmile
      A Wy się produkujeciesmile
    • 0karola Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 09:54
      napisalas ze sama wychowujesz dziecko, czyli jestes takze singlem LOL tyle ze z dzieckiem
    • ms135pt Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 11:42
      oj biedaćtwo z ciebie ale za to dzielna jesteś
      No kurcze jak tobie nie odpowiada towarzystwo to ogranicz kontakty, na opinii
      czy przemyśleniach osób dalszych niz rodzina czy przyjaciele nie powinno tobie
      zależeć.
      Koleżanka rozumiem, że głupia bo mówi o swoich podróżach i planach, gdy wie że
      ciebie nie stać, ach czyli tak samo jak ładniejsza to powinna burkę nosić a jak
      szczuplejsza to brzydkie ciuchy?
      jedyną osobą ktorej szajba odbija- nie jest twoja znajoma, ale kto inny
    • ira_07 Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 18:33
      (ja wychowuję sama synka - gwoli wyjaśnienia,
      > nie żebym się żaliła, kompletnie sama - bez żadnej babci czy innej pomocy)

      Czyli też jesteś singielką... Zresztą nie rozumiem, co tutaj jej "singlostwo" ma
      do rzeczy?
    • oxygen.100 Re: odbicie szajby u singla 04.06.10, 19:56
      obie durne jestescie i siebie warte
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: odbicie szajby u singla 06.06.10, 19:51
      Nie rozumiem tego postu.
      Licytowalyscie sie kto ma gorzej, choc ewidetnie twoja sytuacje naprawde niewiele tragedii zyciowych jest w stanie przebic (utrata konczyn calych np. nic mniejszego). No ale kazdy czasami chce ponarzekac. Obrazilas sie bo ona stwierdzila ze jest zmeczona czy cos, bo czasami pracuje po 18 godzin jak ma zlecenie, a czasami zeby w sciane bo nie ma zlecenia? A o co sie tu obrazac?
      Dziewczyna pracuje, nie zjeb.... sobie zycia jak ty, to oznacza ze juz nie moze sobie czasami ponarzekac? W sumie moze sobie pomyslec "jogo2 to ma tak przechlapane na calej lini", ale w gruncie rzeczy ani nie polepsza to humoru, ani nie zmniejsza zmeczenia czy niepewnosci zw z iloscia pracy.

      Tobie sie wydaje ze jak sie tak umoczylas to inni nie maja prawa narzekac. Swoja sytuacje najwyrazniej traktujesz jako jakies przypadkowe nieszczescie, a przeciez w tym jest twoja EWIDENTNA wina. SAMA SOBIE WINNA JESTES ZE ZYJES JAK ZYJESZ. Nikt ci dzieciakow miec nie kazal, widzialy galy co braly (dot dawcy nasienia) itp. itd.

      Poprostu jej zazdroscisz ze ona zyje tak jak ty juz nigdy nie bedziesz miec szansy. Przelknij to, to moze beda z ciebie ludzie. Albo dalej gnij zzerana wlasnym jadem. Nie pozdrawiam.
    • zettrzy Re: odbicie szajby u singla 11.06.10, 13:14
      wychowujesz dziecko ZUPLENIE SAMA? to tez jestes singiel, tylko z
      potomstwem
      • skazaa Re: odbicie szajby u singla 11.06.10, 20:36
        Wiecie co...?
        Ja tylko uwagę taką mam... Bardzo mnie dotykają teksty o "pannicach
        po 30", czy super bawiących się, egoistycznych singlach, nie
        mających co z kasą robić (no bo jak nie wydają jedynie słusznie na
        dziecko, to generalnie wszystko inne to zbędna fanaberia, tfu..! -
        to tak na marginesie)
        Wierzcie lub nie, ale są single, którzy chcieliby mieć dziecko. Na
        przykład ja. I przyklejanie im łatki egoistycznych i wygodnickich
        oraz goniących za karierą jest często zwyczajnie NIE FAIR. Bo bywa i
        tak, że choć bardzo chcieliśmy, coś nam w życiu nie wyszło. Na
        przykład małżeństwo. Na przykład ciąża, choć się o nią starali. Na
        przykład znalezienie nowego, odpowiedzialnego partnera, bo jednak w
        swym daleko idącym "egoiźmie" nie przyszłoby mi do głowy ŚWIADOMIE
        fundować dziecku dzieciństwo bez ojca - to a'propos rad typu "A po
        co pani mąż do zrobienia dziecka, ha ha ha..!!"
        Nie wszystko jest czarno-białe. A poza tym... Ludzkim i dla mnie
        normalnym, o ile nie zaślepia człowieka na tyle, że uniemożliwia mu
        kontakty z tymi "innymi", jest czasem komuś czegoś zazdrościć,
        poczuć to ukłucie, że kuuuuurde, ja też bym tak chciała...! To bywa
        nawet motywujące wink Bo zaczynamy kombinować, co by tu zrobić, żeby
        też tak mieć..!
        Mamo, jedna z drugą - pomyśl czasem, że grymas na twarzy koleżanki-
        singielki, kiedy opowiadasz o tej, przysłowiowej już, "kupce" czy
        pierwszym dniu w przedszkolu nie zawsze oznacza znudzenie tematem...
        Bywa, że ciężko się słucha o czymś, co w naszym pojęciu -
        przynajmniej na dzień dzisiejszy jest dla nas nieosiągalne, a być
        może NIGDY osiągalne nie będzie (cholerny zegar biologiczny,
        wiadomo..) I są wśród nas też takie, którym się akurat tak ułożyło,
        i niewiele mają w zamian, bo ani kariery specjalnej, ani milionów na
        koncie. Ale ja NIE CHCĘ też czuć się od Was GORSZA, ok...? Ani tym
        bardziej WINNA, że wieczory spędzam przed tv, czy obiadu mogę nie
        gotować, bo mi się nie chce... Albo, że premię wydałam na wakacje,
        bo MOGŁAM, a Ty nie. Owszem, MOGŁAM, bo mieszkając sama MOGŁAM nie
        kupić kanapy i nadal spać na materacu, a gdybym miała dziecko,
        chciałabym dać mu wszystko, co najlepsze.
        Więc, wg mnie:
        1. Masz prawo czasem mi czegoś zazdrościć, tak jak ja czasem
        zazdroszczę czegoś Tobie.
        2. OBIE mamy prawo cieszyć się i chwalić tym, co mamy. Bo jest
        wskazane doceniać to, co się osiągnęło, w każdej dziedzinie życia. A
        osiągnięcia innych dają nam kopa do działania, a przynajmniej
        uświadamiają, nad czym jeszcze możemy w swoim życiu popracować i
        czego nam do szczęścia brakuje... Bo często i jednym i drugim czegoś
        brakuje, choć nie zawsze łatwo się nam do tego przyznać, nawet przed
        samym sobą...prawda..?

        Pozdrawiam WSZYSTKICH serdecznie smile
        • sonic84 Re: odbicie szajby u singla 13.06.10, 12:25
          Tobą kieruje zazdrość.Zazdrościsz koleżance swobody,wolności,podróży,lepszego
          statusu materialnego.Człowiek objuczony dziećmi z zawiścią patrzy na swojego
          rówieśnika w pełni realizującego się w życiu.Dzieci są często dużym ciężarem i
          dużym rozczarowaniem-nie są takie mądre i ładne jakbyśmy sobie tego życzyli i
          kosztują..nie tylko sporo kasy ale i też sporo nerwów.Gdybyś była kobietą
          zrealizowaną w życiu,akceptującą pewne ograniczenia jakie nakłada na ciebie fakt
          posiadania dziecka a jednocześnie potrafiącą dostrzec uroki macierzyństwa to nie
          wyprodukowałabyś tego pełnego zawiści postu.Wypierasz ze świadomości fakt,że
          twoje obecne życie ci się nie podoba i automatycznie darzysz niechęcią osoby
          swoją postawą przypominające ci o tym nieznośnym fakcie .Wstydz się.Powinnaś
          nauczyć się lepiej zarządzać swoim życiem i zacząć spróbować realizować
          powolutku chociaż część swoich marzeń i potrzeb,nawet na małą skalę.Od razu
          poczujesz się lepiej.
          • marysia_wroc jestem singielką i nie zamieniłabym się 14.06.10, 01:29
            Nie będę tu mówić o wyższości jednego "stanu" nad drugim, ale patrząc na matki,
            żony, ich obowiązki i tę rutynę- nie zazdroszczę i kompletnie mi się nie
            spieszy. I nie muszę im niczego opowiadać o moich podróżach, pasjach, czasie,
            który mam dla siebie, bo każdy to widzi i mimo wszystko, doda swój zgryźliwy
            komentarz. Jedyne, czego mogę "zazdrościc", ale pozytywnie zazdrościć to
            niektórych dzieci, ponieważ dzieci lubię smile Jednak czy ja już bym chciała tak na
            co dzień? Chyba nie. To prawda, matki, przywalone codziennością nie lubią
            słuchać o singielkach, które mają ciekawe życie: podróże, samorozwój, poznawanie
            nowych mężczyzn itd, ale nie dziwię im się. Gdybym ja była matką, nie mogła mieć
            czasu dla siebie, też by mnie denerwowało życie singielki, która w każdej chwili
            kupuje bilet na 2 koniec świata, z dnia na dzień decyduje się na podróż i może
            robić to, na co ma ochotę. Więc nie dziwmy się matkom, żonom itd.

            Ale każdy jest panem swojego życia - ja mimo że mam 28 lat nie myślę o
            dzieciach, mężu, bo wiem, że chcę żyć tak jak teraz : realizować największą
            pasję, jaką są dalekie podróże. Ciągle jestem w rozjazdach i to kocham smile I
            wiem, że pod tym kątem będę zakładać rodzinę kiedyś.

            A kobiety , które zdecydowały się na dziecko, ślub- no cóż, wtedy już nie
            jesteśmy tak niezależne i wolne jak przed.
            • echtom Re: jestem singielką i nie zamieniłabym się 14.06.10, 10:48
              Dziwne - wydaje mi się, że niedawno pisałaś, że masz faceta i
              rozkminiasz kwestię urodzenia dziecka. Ale mogłam pomylić nicki wink
              • echtom Re: jestem singielką i nie zamieniłabym się 14.06.10, 10:50
                chyba jednak nie pomyliłam

                forum.gazeta.pl/forum/w,567,111319006,111319006,Jak_miec_dziecko_w_duzym_miescie_.html
    • emeraldboy5 Re: odbicie szajby u singla 10.07.10, 20:50
      Nawiązując do ostatniego zdania - nie znają gó...anego życia, które
      zmuszona jesteś wieść. I co, myślisz, że to cię czyni lepszą, bo
      masz bachora, który ssie kasę i czas? Twój ból. Pozostaje ci wyć z
      zazdrości. I dobrze!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka