Absolutnie nie chcę nikogo oceniać, ale jakoś tak się porobiło, że ta (podobno
wymarzona) dwójka dzieci zrobiła się dzisiaj dla wielu rodzin jakąś ilością
zaporową. Symbolem nie wiadomo jakich komplikacji, nakładów finansowych
(których już nie mam odwagi tutaj negować

) i zabranej wolności. Też tak
widzicie dzisiaj model 2+2? Bo to, że trójka równa się wielodzietność, to już
przetrawiłam - chociaż nie czułam się nigdy jakbym wychowywała się w takiej
rodzinie.