atowlasnieja
27.06.10, 08:50
i muszę się wygadać. Oczywiście na teściową.
Kobieta kocha swoje dzieci i wnuki. Ze mną jest w dobrych stosunkach. Cieszę
się jednak, że mieszkamy daleko od siebie bo jak zaczęła się walka o to kto
"jest mądrzejszy" w sprawie wychowania wnuka to zięć stał się "bezczelnym,
wulgarnym smarkaczem" (ona to określiła ostrzej).
Poza tym nie zgadzam się z jej widzeniem świata... Męczą mnie zwyczaje w jej
domu (np. puszczone wszystkie odbiorniki, nikt tego nie słuch i usiłują
prowadzić rozmowy, a z jednego radia na okrągło leci toruńskie radio). Mam
nadzieję, że nie będę musiała z nimi nigdy zamieszkać na stałe.
Ale odwiedzać ją mogę. Byle jednak nie siedzieć za długo.