Dodaj do ulubionych

Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku...

27.07.10, 22:50
Jestem w 22 tyg. ciąży. Jest to moja pierwsza, wymarzona ciąża, pierwsze
dziecko...
Mojego męża to będzie drugie. Już ma 6letnią córkę.
Spotykając się z nim wiedziałam że ma już córkę, akceptowałam to i akceptuje.
Przechodziłam średnio ciężką depresję, na szczęście zaleczona, lecz pozostało
rozpamiętywanie i martwienie się i przejmowanie wszystkim.
Najgorszy problem mam z tym, że np.chciała bym żeby mój mąż był przy porodzie,
ale z drugiej strony nie chcę bo wiem że on już to przeżył, patrzył na kobietę
jak rodzi - ale to nie byłam ja
Przecinał pępowinę, kąpał, tulił, karmił... Jestem chyba zazdrosna. Przy
pierwszym dziecko, to wszystko dla człowieka jest takie nowe, nieznane..
Chciała bym by wszystko przeżywał jak by to było jego pierwsze, ale wiem ze
się nie da, bo tylko przy pierwszym tak jest.
Często sobie z tym nie radzę sad
Obserwuj wątek
    • boo-boo Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 27.07.10, 23:00
      "Przy pierwszym dziecko, to wszystko dla człowieka jest takie nowe, nieznane..
      Chciała bym by wszystko przeżywał jak by to było jego pierwsze, ale wiem ze się
      nie da, bo tylko przy pierwszym tak jest."

      To tak jak byś od razu założyła,że jak będziesz mieć drugie dziecko to nie
      będziesz tak bardzo na niego czekać, nie będziesz się cieszyć tak bardzo z jego
      narodzin jak z pierwszego i będziesz go mniej kochać.

      Wyluzuj kobieto bo najwyraźniej hormony ci do głowy uderzyły- chłop też człowiek
      i uczucia wyższe posiada- dla niego może to i nie pierwsze dziecko ale jego i z
      tobą i to się liczy. Czy na prawdę chcesz go pozbawić możliwości bycia przy
      narodzinach jego dziecka?
      Jeśli to zrobisz to możesz po fakcie czuć się jeszcze gorzej niż teraz-bo na
      pewno hormony powoli opadną do stanu sprzed ciąży-i pamiętaj wtedy to już będzie
      musztarda po obiedzie.

      No i co z tego,że patrzył już na kobietę rodzącą- żony ginekologów to się chyba
      pochlastać z tego powodu powinny....
      • boo-boo Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 27.07.10, 23:01
        Dodam jeszcze tylko tyle,że poród to nie jest chleb powszedni zwłaszcza dla
        faceta który inaczej go przeżywa niż kobieta i pewnie już i tak nie pamięta jak
        to było 6 lat temu.
        • sacerdote Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 14:33
          eeee tam nie pamięta. mmoja stara to mówi że nie pamięta bo hormony
          pozwoliły jej zapomnieć. Ja tej jatki szybko nie zapomnę. Jak w
          rzeźni, tylko krowę można walnąć obuchem a tu się nie dało ;o)
          Nigdy więcej.
          • hagi_no musisz się nadal leczyć bo depresja się pogłębiła 30.07.10, 19:00
            jak w tytule
            • wwredny Ot i durne pindule poczuly sie urazone 31.07.10, 10:43
              Chlop napisal jak to widzial i odebral a pindule urazone ze to debil. Bo jakze
              to on mogl tak to widziec - przeciez to cud miód wrazenia.
              • tetlian Sacredote ma rację 31.07.10, 15:40
                Sacredote ma rację. Kiedyś czytałem o tym, że obecność ojca przy porodzie bardzo
                negatywnie wpływa na sferę seksualną w małżeństwie. Nawet jeśli żona ubierze się
                w seksowną bielizną, wypachni się drogimi perfumami i będzie kusić męża, to ten
                i tak będzie miał we wspomnieniach to, jak ta piękna kobieta stojąca przed nim,
                była kiedyś cała zapocona, zakrwawiona, zarzygana, darła się w niebogłosy, a z
                jej intymnego otworu wychodziła główka dziecka. Na początku takie wspomnienia
                mogą całkowicie odbierać facetowi ochotę do uprawiania seksu, a po dłuższym
                czasie kiedy ten się już przełamie, nie będą mu pozwalały podniecić się na widok
                żony, tak mocno jak kiedyś.

                Osobiście widziałem poród tylko w jakimś programie dokumentalnym. I powiem tyle,
                że było to obrzydliwe i nie chciałbym widzieć swej ukochanej osoby w takim stanie.
                • pppopularny ma 100 % racji 31.07.10, 20:19
                  uczestnictwo faceta w porodzie to jakiś wymysł ostatnich czasów aby już całkiem
                  udupić i sfeminizować samców i to wcale nie jest naturalne! znam jeden
                  autentyczny przypadek, kiedy para przez nieudany wspólny poród się rozwiodła: on
                  nie chciał, opierał się, miał obawy ale ona go zmusiła, bo przecież koleżanki
                  rodziły z mężami, to ona też musi, no więc biedak poszedł na salę porodową i ...
                  się porzygał na położnicę, a potem zemdlał! cały poród był wobec tego spieprzony
                  i żona była na niego obrażona, potem doszedł problem z seksem, bo mu z nią nie
                  stawał. po prostu wrażliwy chłopina był za bardzo a ona to olała. małżeństwa nie
                  dało się utrzymać, bo on z nią nie chciał współżyć a ona nie mogła mu wybaczyć.
                  a to wszystko przez głupią modę wspólnych porodów, gdyby poczekał sobie na
                  korytarzu i wszedł zobaczyć dziecko po całej akcji, mogliby być szczęśliwą
                  rodziną. a tak ma baba za swoje. owszem, znam też pozytywne przypadki, kiedy
                  tatusiowie są zadowoleni z udziału8 w porodzie i było to dla nich fajne
                  przeżycie, ale całkiem niemało jest takich, których wspomnienia są fatalne i
                  żałują, drugi raz nie chcą za nic na świecie i najmądrzejsze co może zrobić
                  kobieta, to uszanować ich zdanie. jak facet sam chce - ok, jak nie chce - lepiej
                  nie zmuszać, aby potem nie mieć problemów w sypialni. facet to też człowiek i
                  swoją wrażliwość ma, nie każdy się nadaje aby ukochaną ogladać jęczącą i
                  zmaltretowaną tak jak nie każdy może oglądać swoich bliskich podczas operacji
                  woreczka żółciowego czy wycinania hemoroidów. uszanujcie to czasem, głupie baby.
                  • mia_siochi Re: ma 100 % racji 02.08.10, 06:57
                    pppopularny napisał:

                    > uczestnictwo faceta w porodzie to jakiś wymysł ostatnich czasów aby
                    już całkiem
                    > udupić i sfeminizować samców i to wcale nie jest naturalne! znam
                    jeden
                    > autentyczny przypadek, kiedy para przez nieudany wspólny poród się
                    rozwiodła: o
                    > n
                    > nie chciał, opierał się, miał obawy ale ona go zmusiła, bo przecież
                    koleżanki
                    > rodziły z mężami, to ona też musi, no więc biedak poszedł na salę
                    porodową i ..
                    > .
                    > się porzygał na położnicę, a potem zemdlał! cały poród był wobec
                    tego spieprzon
                    > y
                    > i żona była na niego obrażona, potem doszedł problem z seksem, bo
                    mu z nią nie
                    > stawał. po prostu wrażliwy chłopina był za bardzo a ona to olała.

                    No biedny taki, wrażliwy ;/
                    Mój chłop chce uczestniczyć w porodzie, a ja go tam nie chcę. Wolę
                    rozgarnieta koleżanke, która będzie umiała lekarza jakby co
                    przycisnąć. Ale on się uparł i nie przyjmuje odmowy. I co?
                    Sfeminizowany? Niewrażliwy? Udusic go mam? ;/
            • sacerdote Re: musisz się nadal leczyć bo depresja się pogłę 31.07.10, 11:53
              Sorki, ja nic nie muszę. Tylko wkurza mnie mitologizowanie narodzin
              jako coś wspaniałego i pięknego i w ogóle fajnie. Poza tym nie
              słyszałem jeszcze żeby facet miał depreche po oglądnięciu narodzin a
              babki to i owszem. Po obraniu pozyskanej sarny też nie mam deprechy a
              wrażenia podobne.
          • juzefat0491 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 20:03
            Co chłop to chłop ,wszystko sobie przetłumaczy na język ,buraka i
            obory.
            • sacerdote Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 31.07.10, 11:47
              nie, będę owijał w bawełnę i plótł o "cudzie narodzin", "uroczym
              bobasku" i innych bzdetach. A tu rzygi, syf po kolana i wrzaski z
              każdej strony. Jak to pięknie wygląda! Urocze rzygi!
              • heniahenkowska Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 31.07.10, 17:11
                A jak ja - kobieta - się pod tym wszystkim,co napisal sacerdote
                podpisuje!!! Racja to. Rzeznia, jatka,syf...to doskonale porownania.
                Taki jest porod i mozecie sobie banki dorabiac ideologie,a
                najlepiej dorabiajcie jeszcze ideologie za swoich facetow - oni
                grzecznie wam przytakna,pokreca glowkami, a i tak pomysla swoje. Tu
                na forum mozecie dowiedziec sie,ak to ze strony mezczyzn wyglada
                naprawde.
    • elza78 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 27.07.10, 23:06
      kazde dziecko jest inne i kazde najkochansze na swiecie dla faceta tez,
      zamartwiasz sie bez sensu
    • el_jot Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 27.07.10, 23:59
      Mój mąż ma dwóch synów z pierwszego małżeństwa, ze mną 5-letnią
      córkę. Nigdy nie miałam takich myśli jak ty, przeciwnie - miałam
      nadzieję, że jak wychował już dwójkę (no, prawie wychował) to będę
      miała lżej, bo wie jak się przewija, jak się karmi, moze coś
      podpowie. No i może z tobą będzie miał syna? Jedno, co ci mogę
      poradzić - nie myśl o tym w taki sposób, bo się wykończysz
      psychczinie, a szkoda ciebie i maleństwa w brzuchu.A to drugie
      dziecko jest tak samo wyczekiwane jak pierwsze. I jeszcze jedno:
      pytałaś go czy był przy porodzie, czy tak sobie tylko wymyślasz?
    • eilian Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 00:12
      właśnie dlatego nie zdecydowałabym się na związek z facetem, który ma dzieci.
      Ale teraz to już musisz to jakoś przetrawić, najważniejsze, czy on też cieszy
      się z tego dziecka, czy czeka na nie. Oczywiście ono nie będzie już pierwsze,
      ale przeżywać to można nawet bardziej, u nas np. tak było, mąż bardziej przeżył
      narodziny naszego drugiego, bardziej to nim wstrząsnęło (mimo, że wiedział już
      przecież co i jak).
      • loganmylove Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 00:16
        Niby każdy ma prawo do swoich uczuć ale jak dla mnie to wymyślaszsad Moze to
        hormony ciążowe?
    • szyszunia11 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 00:28
      no ja Cię rozumiem, bo sama jestem wrażliwa na tego typu "smaczki" o jakich
      piszesz i znając siebie, pewnie bym wpadła na coś podobnego. Ale pamiętaj: na
      tym świecie nie ma rozwiązań idealnych i zawsze jest jakieś "ale". Co nie
      znaczy, że to "ale" musi koniecznie człowiek unieszczęśliwić, czasem można na
      nie po prostu machnąć ręką i cieszyć się, że nie ma większych problemów.
      Przykład: mąż ma rodzinę daleko - konsekwencją może być konieczność uciążliwych
      wyjazdów w odwiedziny na kilka dni raz na jakiś czas i brak możliwości pomocy
      dziadków np. przy dziecku. Mąż ma rodzinę blisko - mogą się wtrącać, naprzykrzać
      lub wymagać nieustannych wizyt wink Ja na pewno nie związałabym się z
      rozwodnikiem. Co do faceta z dzieckiem (ale nei po rozwodzie) - nie mam pojęcia,
      myślę, że byłoby mi trudno, ale problem o którym piszesz na pewno nie byłby
      decydujący, w skali całości Waszej relacji to nie jest nic wielkiego.
    • czar_bajry Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 01:26
      Za dużo myślisztongue_out
      To dla niego też będzie pierwsze dziecko- Wasze pierwsze tak więc nie odmrażaj
      sobie uszu na złość mamiesmile
    • alicja_ala Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 08:41
      oj tam, oj tam...to,ze facet ma juz jakies doswiadczenie to wieeelka
      pomoc.Ja kiedy urodzilam syna bylam zielona tzn. teoria ksiazkowa
      byla a i owszem ale praktyka mnie przerosla- poczatkowo
      oczywiscie.Patrzylam na meza jak na bohatera, ktory bierze ta mala
      kruszyne i ciach, ciach-przewiniete, ubrane, wykapanesmile
      • verdana Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 09:03
        Na pewno mąz nie bedzie zainteresowany tym dzieckiem, nie pokocha
        go, bo drugie dziecko to już banał. Nikomu nie zalezy na kolejnych
        dzieciach, wazne są tylko pierwsze. Kolejne to wpadka, albo
        obowiązek. Rozumiem też, ze Ty poprzestaniesz na jednym, bo drugie
        nie jest jyż niczym interesujacym.
        Dziewczyno, daj spokoj - zwariowalas?
        • triss_merigold6 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 09:08
          Jest zazdrosna.
          Ciekawa jestem czy mężczyźni są w taki sposób zazdrośni o przeżycia
          kobiety, która ma już dziecko/dzieci z innego związku, tzn. o to, że
          nie rodzi TEN PIERWSZY RAZ?
          • georgyporgy Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 09:45
            Myślę, że faceci chyba mniej "rozkminiają" i lepiej na tym wychodzą. Ja też
            powinnam się pociąć czerstwą bułką bo mój ma już syna. Tylko jakoś do głowy mi
            nie przyszło... Co więcej - nie widzieliśmy go od miesiąca bo wyjechał z mamą na
            wakacje i oboje nieludzko tęsknimy smile
            Czasem tylko jedno ciśnie mi się na usta... Baby są durne!
            • el_jot Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 11:24
              georgyporgy napisała:

              > >
              > Czasem tylko jedno ciśnie mi się na usta... Baby są durne!

              Nie, baby we wszystkim znajdą problemsmile
              • malila Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 29.07.10, 09:27
                el_jot napisała:
                > Nie, baby we wszystkim znajdą problemsmile

                Bez żartów. Mężczyźni też bywają zazdrośni o TEN PIERWSZY RAZ. I też
                miewają schizy na tym punkcie. Tylko, że im zazwyczaj chodzi o
                pierwszy raz w łóżku (w samochodzie, windzie, itp), a nie na
                porodówce.
          • forum_wyborcza Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 19:38
            > Ciekawa jestem czy mężczyźni są w taki sposób zazdrośni o przeżycia
            > kobiety, która ma już dziecko/dzieci z innego związku, tzn. o to, że
            > nie rodzi TEN PIERWSZY RAZ

            Facet, gdyby uszeregować powody zazdrości, to poród żony ustawiłby na jednym z ostatnich miejsc.
            Nie będę szeregować, czy ostatnim - może.

            Może jeden na milion może pomyśleć o porodzie jako powodzie do zazdrości, ale to i tak przeszacowanie z mojej strony.
          • solejrolia Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 21:01
            triss_merigold6 napisała:

            > Jest zazdrosna.
            > Ciekawa jestem czy mężczyźni są w taki sposób zazdrośni o przeżycia
            > kobiety, która ma już dziecko/dzieci z innego związku, tzn. o to, że
            > nie rodzi TEN PIERWSZY RAZ?

            tak NIEKTÓRZY są zazdrośni,
            tak było w moim domu, mój tata był cholernie zazdrosny o moją mamę i o to, co
            było przed nim
            (m. miała 22 lata jak owdowiała, została sama z małym dzieckiem, dopiero po
            kilku latach poznała mojego tatę)
    • myga Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 09:52
      > Chciała bym by wszystko przeżywał jak by to było jego pierwsze, ale wiem
      ze
      > się nie da, bo tylko przy pierwszym tak jest.

      --------------
      Po co wiazalas sie z mezczyzna po przejsciach, jezeli jest to dla ciebie
      takie wazne? Chyba wiedzialas, ze ma dziecko i swiadomie weszlas w ten
      zwiazek.
      • pelapa Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 10:03
        Każde dziecko to kosmita kompletnie inny niż reszta. Jak Ci się
        wydaje ze np masz już pierwszego z Wenus to drugi będzie podobny -
        bardzo się mylisz. Drugie będzie nawet nie z Marsa.... I dotyczy to
        dzieci teoretycznie dziedziczacych nasze geny....
        Wiec nie ma obaw że mąż sie będzie nudził smile
    • judytak Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 10:11
      > Chciała bym by wszystko przeżywał jak by to było jego pierwsze,
      ale wiem ze
      > się nie da, bo tylko przy pierwszym tak jest.

      przy pierwszym dziecku człowiek (i ojciec, i matka) często jest
      spięty, pełen obaw, niepewności, strachu przed nieznanym
      są to nieprzyjemne uczucia,
      które przeszkadzają spokojnie, na luzie, tylko sie cieszyć

      masz idealną sytuację, bo mąż już się nie obawia, czy podoła, tylko
      się cieszy, i w ten sposób tobie też może dodać dużo spokoju, luzu,
      pewności siebie

      mówię ci to z doświadczenia,
      dzieci mam sztuk cztery,
      a mój mąż z pierwszego swojego małżeństwa ma jeszcze dwoje

      pozdrawiam
      Judyta
    • imasumak Córeczka Twojego męża jest w dużo gorszej sytuacji 28.07.10, 10:22
      niż będzie Twoje dziecko. Pomyśl o tym, zanim całkiem pogrążysz się w żalu za
      nie wiadomo czym.
      • anyx27 Re: Córeczka Twojego męża jest w dużo gorszej syt 28.07.10, 11:19
        Imasumak, to samo miałam napisać wink

        Ciesz się, ze twoje dziecko będzie mieć pełną rodzinę. Tamta dziewczynka
        niestety nie ma na to szansy.
        • heca7 Re: Córeczka Twojego męża jest w dużo gorszej syt 28.07.10, 12:28
          Każde dziecko rodzi się pierwszy raz.
          • allija Re: Córeczka Twojego męża jest w dużo gorszej syt 29.07.10, 00:17
            > Każde dziecko rodzi się pierwszy raz.

            ... w dodatku jedyny raz
      • e.i.t.h.e.l Re: Córeczka Twojego męża jest w dużo gorszej syt 30.07.10, 15:07
        Dlaczego? Przecież jeśli t córeczka jest z mamą, to mama też może się z kimś związać i stworzyć rodzinę. Poza tym nie wiadomo, jak długo autorka postu będzie ze swoim mężem. Może za te 5 lat taki sam los spotka i ich dziecko. Tak, wiem, tu wszyscy starają się tylko pocieszać...
    • kroolicze Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 28.07.10, 21:37

      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Ja rozumiem że taka sytuacja może wydawać się
      śmieszna, bezsensowna itp. Niestety nie zrozumie tego nikt kto nie miał nigdy
      depresji. To choroba która nawet wyleczona, lekko skrzywia psychikę i pozostawia
      po sobie ślad. To zupełnie tak jak po przebytym zawale na sercu zostaje blizna.
      Z depresją jest podobnie.
      I tak mi już zostało, że martwię się wszystkim na zapas, wiem że nie wszystko w
      życiu jest idealne i układa się tak jak byśmy tego chcieli.
      Uwierzcie mi że ja naprawdę cieszę się z tego że będę mieć dziecko, doceniam to
      że mąż jest ze mną, dba na swój sposób, nie bije mnie, nie upokarza i podobam mu
      się nawet z brzuszkiem.
      Czasem jednak te myśli są silniejsze ode mnie, jestem bardzo uczuciową osobą, są
      wręcz natrętne.
      Możecie uważać że jestem psychiczna - ja potrzebowałam tylko wsparcia...
      • tully.makker Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 28.07.10, 21:44
        doceniam to
        > że mąż jest ze mną, dba na swój sposób, nie bije mnie, nie upokarza i podobam m
        > u
        > się nawet z brzuszkiem.

        To laskawca rzeczywiscie.
        • mimozajka Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 09:05
          Nie rozumiem tych wszystkich sarkastycznych wypowiedzi - dziewczyna
          naprawde ma problem, a tu jeszcze z buta do niej. To, ze z
          obiektywnego punktu widzenia moze ni nieco przesadza nie znaczy, ze
          nie jest jej ciezko. ja miałąm podobnie o ex narzeczoną mojego M.,
          jak mi kiedys powiedział, ze na imprezie, na która idziemy, bedzie
          ona, przeryczałam cała noc. A znajomi tylko mówili, zebym
          wyluzowała...
          Ja przez jakis czas spotykałam sie z facetem, który ma dziecko, i
          dałam sobie spokój ( nie tylko z powodu dziecka, rzecz jasnawink. Ale
          były momenty, ze gdzies tam zaczynałam byc zazdrosna - cały czas
          najwazniejsze było jego dziecko. I ja to rozumiem, no ale nic nigdy
          nie mogłam zaplanowac - bo 3 dni w tyg ( od 17 do 22) on u dziecka,
          jego dziecko jest najpiekniejsze i najmadrzejszeetc. Ja tez mam
          synka z poprzedniego związku, ale mój synek zawsze był
          tylko "zwykłym dzieckiem", jego księżniczka najpiekniejsza,
          najmadrzejsza, ponad wiek dojrzała etc. Ale moze to wypadek
          szczególny wink
          Nie znam Twojego M. ale daj mu czas, zobaczysz, ze bedzie ok. A poki
          co moze wejdz na forum Macochy, tam jest wiele kobiet w podobniej do
          Twojej sytuacji smile
          • imasumak Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 09:14
            mimozajka napisała:

            Nie rozumiem tych wszystkich sarkastycznych wypowiedzi - dziewczyna
            naprawde ma problem, a tu jeszcze z buta do niej.


            Z buta? Nie przesadzasz trochę?
          • annvangier Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 09:34
            szkoda mi autroki wątku bo po kilku wypowiedziahc widać ze problem tkwi z niej,
            w braku wiary w siebie w jakich kompleksach, moze jakas szczera rozmowa z męzem
            , albo pomoc specjalisty>?- piszę to bez zlosliwosci
            • kroolicze Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 12:16
              Problem napewno tkwi we mnie. Pomoc specjalisty nic mi nie dała, bo nie
              potrafiłam się przed obcą osobą otworzyć, tak w cztery oczy. Z mężem, mogła bym
              porozmawiać, ale boje się że źle mnie zrozumie, nie chce go ranić, tym że nie
              radzę sobie ze swoimi odczuciami. On przecież nie jest niczemu winien. Tak jak
              napisałaś, problem tkwi we mnie.
              • princess_yo_yo Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 13:38
                > Problem napewno tkwi we mnie. Pomoc specjalisty nic mi nie dała,
                bo nie
                > potrafiłam się przed obcą osobą otworzyć, tak w cztery oczy.

                to znaczy ze wyleczylas sie z depresji bez profesjonalnej pomocy?
                serio? a moze na tym wlasnie polega problem i dlatego wraca ze
                terapia nie dala pozadanego efektu? nie kazdy terapeuta pasuje
                kazdemu i trzeba chciec terapii ale chyba warto zaczac od nowa skoro
                zdajesz sobie sprawe ze nie radzisz sobie tak jak powinnas?
          • kroolicze Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 12:13
            Dziękuję za tą odpowiedź. Ja się ciesze z tego co mam, niektóre jednak
            zachowania i odczucia są silniejsze ode mnie, co nie oznacza od razu że tego nie
            akceptuję. Mam problem, przez który musiałam się wygadać, potrzebowałąm
            wsparcia... Nie koniecznie zrozumienia.
            Ale rzeczywiście, może trafiłam na złe forum, gdzie wszystkim kobietą jest
            kolorowo, nie mają problemów, a każda inna kobieta która nie ma podobnie jest
            marginesem...
            • zona.no2 Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 13:56
              Pociesz się, że mimo tych prawie wszystkich wypowiedzi, w których dziewczyny nie
              rozumieją o co ci chodzi lub wręcz wyśmiewają problem, nie oznacza to, że jesteś
              sama, jedyna na świecie, która ma takie obawy i odczucia.

              Ja czuję podobnie. Jestem z mężczyzną,który ma już dziecko - ośmioletniego syna.
              Bardzo go kocha i jest z niego dumny. Ja jego synka bardzo lubię, bo jest fajnym
              dzieckiem. Nie mamy na razie wspólnych dzieci, chociaż ja już bym chyba chciała.

              I mam identyczne obawy jak ty. Też jest mi przykro na myśl, że moja ciąża, mój
              poród nie bedzie dla niego czymś tak niezwykłym jak dla mnie. Boję się, że on
              będzie porównywał dzieci - i że może nasze nie będzie dla niego tak wspaniałe.
              Nie wiadomo, jakie będzie nasze dziecko - może będzie miało zdrowotne problemy
              (ODPUKAĆ!!!) i boję się, ze on będzie uważał, że tamta kobieta urodziła lepsze
              dziecko. Tego rodzaju myśli krążą mi po głowie i nawet jego zapewnienia, że tak
              nie bedzie, nic nie dają.

              Jak poznałam mojego faceta, był już po rozwodzie, wiedziałam, że ma
              dziecko.Spotykaliśmy się na luzie i wtedy mi nie przeszkadzało to, że ma
              dziecko. Potem przyszła miłość, wraz z miłością zazdrość, myśłenie o przyszłości
              i wówczas zaczęłam miec tego typu dylematy.
              • kroolicze Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 30.07.10, 13:48
                I o to właśnie mi chodzi. Takie myśli przychodza same. Jesteśmy kobietami,
                bardziej uczuciowymi istotami, a jako największa wade kobiet uważam właśnie
                myślenie, zbyt obszerne i zbyt rozkminiające big_grin
            • pelapa Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 15:54
              kroolicze napisała:

              Ale rzeczywiście, może trafiłam na złe forum, gdzie wszystkim
              kobietą jest
              > kolorowo, nie mają problemów, a każda inna kobieta która nie ma
              podobnie jest
              > marginesem...
              Watek o kobietach z marginesu jest tu: tongue_out
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,114664850,114664850,Jak_byc_patologia_.html
              A w większości to wsparcie było, naprawdę! Jak napisała allija kazde
              dziecko rodzi sie pierwszy raz, i za kazdym razem jest to cudowne
              uczucie. Nie ma znaczenia czy to pierwsze czy drugie. Nie rezygnuj
              pochopnie z wsparcia męża w czasie porodu, bardzo się przydaje. W
              razie czego go wyrzuciszsmile
            • tully.makker Re: Tak naoprwde twoj problem tkwi tu: 29.07.10, 16:25
              Ale rzeczywiście, może trafiłam na złe forum, gdzie wszystkim
              kobietą jest
              > kolorowo, nie mają problemów, a każda inna kobieta która nie ma
              podobnie jest
              > marginesem...

              Ty nie masz problemow, ty sobie stwarzasz problemy.
      • majenkir LoL! 29.07.10, 16:32

        kroolicze napisała:
        doceniam to że mąż jest ze mną, dba na swój sposób, nie bije mnie,
        nie upokarza i podobam mu się nawet z brzuszkiem.


        Szczesciara z Ciebie big_grin!
        • gabi683 Re: LoL! 30.07.10, 20:39
          majenkir napisała:

          >
          > kroolicze napisała:
          > doceniam to że mąż jest ze mną, dba na swój sposób, nie bije mnie,
          > nie upokarza i podobam mu się nawet z brzuszkiem.

          >
          > Szczesciara z Ciebie big_grin!
          >
          >
          >



          Boże jaki cudowny nawet hehehhehehhhehe
      • jagger2009 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 19:02
        kroolicze napisała:

        >
        > Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Ja rozumiem że taka sytuacja
        może wydawać się
        > śmieszna, bezsensowna itp. Niestety nie zrozumie tego nikt kto nie
        miał nigdy
        > depresji. To choroba która nawet wyleczona, lekko skrzywia
        psychikę i pozostawi
        > a
        > po sobie ślad. To zupełnie tak jak po przebytym zawale na sercu
        zostaje blizna.
        > Z depresją jest podobnie.
        > I tak mi już zostało, że martwię się wszystkim na zapas, wiem że
        nie wszystko w
        > życiu jest idealne i układa się tak jak byśmy tego chcieli.
        > Uwierzcie mi że ja naprawdę cieszę się z tego że będę mieć
        dziecko, doceniam to
        > że mąż jest ze mną, dba na swój sposób, nie bije mnie, nie
        upokarza i podobam m
        > u
        > się nawet z brzuszkiem.
        > Czasem jednak te myśli są silniejsze ode mnie, jestem bardzo
        uczuciową osobą, s
        > ą
        > wręcz natrętne.
        > Możecie uważać że jestem psychiczna - ja potrzebowałam tylko
        wsparcia...
        > A WIESZ ZE NATRECTWA MYSLOWE TO OBJAW CHOROBY PSYCHICZNEJ WIEC
        MOZE NE PSYCHOLOG A PSYCHAIATRA JEST CI POTRZEBNY
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 13:56
      Po pierwsze w zyciu bym sie nie zwiazala z dzieciatym facetem.
      Mnie by bardziej bolalo ze tyle kasy wycieka z mojego gosp. domowego na cudzego dzieciaka, niz to ze facet juz widzial jak rosnie dzieciak.
      Wogole nie pozwolilabym na zadne kontakty z tym cudzym dzieciakiem. Wystarczyloby ze kasa z mojej rodziny ucieka na to cudze dziecko.

      Autorka watku chyba nie wiedzala na co sie pisze jak zachodzila w ciaze. Moze nie jest swiadoma ze bedzie ze swoim mezem pracowac i kumulowac majatek a potem okaze sie ze to cudze dziecko ma takie same prawo do niego jak ich wspolne dziecko.
      Dla mnie sytuacja totalnie nie do przyjecia.
      Najpierw to cudze dziecko doi kase ktora moglaby byc wydane na wspolne dziecko, a potem jeszcze rosci sobie prawo do polowy majatku na ktore cale zycie sie robilo. MASAKRA.
      • a1ma Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 15:12
        > Wogole nie pozwolilabym na zadne kontakty z tym cudzym dzieciakiem. Wystarczylo
        > by ze kasa z mojej rodziny ucieka na to cudze dziecko.

        Z cudzym?
        Przecież to jego dziecko, więc jakie cudze?
        • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 17:08
          nie moje wiec cudze, to chyba oczywiste.
          • a1ma Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 18:28
            To "cudze" dziecko nie wyciąga rąk po Twoje pieniądze, natomiast ma pełne prawo
            do pieniędzy swojego ojca, które dla Ciebie są "cudze", więc nic Ci do nich.
            • triss_merigold6 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 18:49
              Szkoda czasu na dyskusję z trollem.
      • lohanni_lai_simenei Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 15:52
        W kwestiach majątkowych:
        najpierw całe życie przejadasz kasę, trzeba Cię żywić, ubierać, kupować
        prezenty, marnować tyle szmalcu który w innej sytuacji możnaby zamienić na
        środki trwałe, wyposażenie i zapasy magazynowe zwiększające majątek rodziny... A
        potem jeszcze chcesz mieć dziecko, które od nowa, je, wydala i generuje wiele
        innych kosztów prócz wydatków na żywność oraz wywózki śmieci, a czym dłużej
        żyje, tym więcej trzeba płacić...
        Nie rozumiem jak można się godzić na coś takiego przez całe życie.
        MASAKRA. I smród.

        tongue_out
        • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 17:06
          A kto powiedzial ze chce miec dziecko? w zyciu sie nie dam wciagnac w ten
          kierat. A branie faceta z dzieciakiem to jak branie alkoholika - zgryzota!
    • aga.r1 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 14:46
      Czegoś tu nie rozumiem. Wiedziałaś z kim się wiążesz. Zastanawiasz się może też
      nad tym,że Twój mąż kochał się wcześniej z inną kobietą, inną całował,
      przytulał. To trochę chore. Jak każdy, również i Ty masz jakąś przeszłość,
      gdybym miała zadręczać się tym, ze mój facet, kiedyś tam robił coś, to chyba bym
      zwariowała. Najważniejsze jest dbać o to co tworzycie teraz, żeby sie udało, a
      nie rozpadło przez Twoją zazdrość o przeszłość!
      • aga.r1 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 14:52
        I jeszcze jedno, mam zaleczoną depresję, która czasami powraca. I dlatego wiem,
        ze dla własnego dobra MUSISZ zmienić podejście do tego tematu.
        Wpis dziewczyny, która piszę o CUDZYM DZIECKU, które ma prawo do wspólnego
        majątku, uważam za co najmniej dziwny. W końcu to dziecko nie jest cudze, ma
        ojca i po nim dziedziczy. Wyjściem w takim wypadku, kiedy kobieta nie chce
        obdzielać majątkiem dla niej cudzego dziecka, jest intercyza i rozdzielność
        majątkowa. I nie mów HOP, bo i Ty możesz się rozstać z mężem i zbudować nowy
        związek i wtedy Twoje dziecko,może dla kogoś stać się cudzym.
    • shamsa Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 14:47
      nie ufasz mu i traktujesz jak dziecko. odwroc sytuacje, gdybys to ty juz miala
      corke i rodzila z kims innym drugi raz. mialaby ta przeszlosc znaczenie?
    • leew1 dlaczego zmuszać męża 30.07.10, 15:08
      do uczestniczenia w porodzie? dla mnie byłoby to np. obrzydliwe
      przeżycie, wręcz trauma. Nie ma to nic wspólnego z miłością do żony i
      dzieci.
    • histerioza Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 15:21
      Uważam, że tak naprawde gdzieś bardzo głeboko nie akceptujesz faktu,
      że on ma dziecko. Można by mówić: niedojrzała jesteś... ale ja tak
      nie powiem, ja Cię rozumiem, kiedyś też sobie wmawiałam, że
      akceptuję to, że mój facet ma dziecko z inną, ale potem przekonałam
      się, jak to bolało. Więc drugi raz nie popełniłam tego błędu. Mam
      nadzieję, że Ty nie będziesz musiała się o tym pzrekonywać i
      wszystko się ułoży.
    • garbata_barbie Masz zadatki na wredną macochę 30.07.10, 17:35
      Przyznaj się lepiej, że wolałabyś, żeby pierwsze dziecko twojego
      faceta nagle zniknęło z powierzchni ziemi. Jakie to przykre, że
      niektóre baby nie potrafią się ustrzec stereotypu pijawek
      uczepionych do swoich partnerów, które chciałyby mieć na nich
      monopol, a wszelka prawdziwa lub urojona konkurencja zwalczana jest
      ogniem i mieczem. Biedna ta pierworodna twojego absztyfikanta, mam
      nadzieję, że ma na tyle charakteru, że cię nie cierpi, bo dzieci
      wyczuwają zawistne i zaborcze osoby, zwłaszcza kobiety, więc jeśli
      jeszcze nie zostałaś znienawidzona, to po tym, co napisałaś, masz to
      jak w banku. Jesteś dla tego faceta i jego dziecka wrzodem na tyłku.
      • histerioza Re: Masz zadatki na wredną macochę 30.07.10, 17:58
        Opanuj się, kobieto. Nikt tu nie mówi o nienawiści czy zawiści,
        tylko trudnych emocjach, które prędzej czy później pojawią się u co
        wrażliwszych osób. A ceną jest depresja.
    • jagger2009 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 18:56
      "W NIEREALNY WIERZYSZ SWIAT, SWIAT KTOREGO NIE MA, GWIAZDKI Z NIEBA
      NIE DOSTANIESZ I ZAPLACZESZ NIERAZ" JEZELI TAK SIE CZUJESZ JAK
      PISZESZ TO KONTYNUUJ WIZYTY U BARDZO DOBREGO PSYCHOLOGA I WYZBADZ
      SIE EGOIZMU BO TO DRUGIE DZIECKO BEDAC JESZCZE DZIECKIEM NAPEWNO TO
      BARDZ PRZEZYWA, POMYSLALAS O TYM?????
    • chiton Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 20:37
      Będziesz typową macochą /taką jak w bajkach/dla tego
      dziecka.Współczuję dziecku i twojemu mężowi,będzie cierpiał widząc
      jak traktujesz jego dziecko
    • ajrisz33 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 30.07.10, 21:50
      wpisz w wyszykiwarke: po przejsciach, razem pisane.
    • yaroszka Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 31.07.10, 08:28
      Obrzydliwie ckliwa z pani blondynka. A dziecku , temu 6-letniemu gratuluję macochy
    • kruk51 Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 31.07.10, 09:57
      Jest Pani emocjonalnie nie przygotowana do oczekujących ją przeżyć, doznań,
      doświadczeń. Należałoby szybciutko udać się do psychologa i poukładać wiele
      spraw natury psychicznej. Życie to nie sielanka ! Jest jakie jest i to my mu
      simy wyławiać z niego perełki szczęścia.
    • kodle Re: Mój mąż ma dziecko z poprzedniego związku... 31.07.10, 10:58
      Dobrze Cie rozumiem...bylam w podobnej sytuacji. Jednak przemysl to -
      warto aby byl z Toba przy porodzie. Mimo Twoich watpliwosci.





    • tangerka po co się wiązałaś z dzieciatym facetem? 31.07.10, 10:59
      rozumiem cię, ja też bym się niekomfortowo czuła, gdybym była na twoim miejscu.
      problem w tym, że ja nie byłabym na twoim miejscu, bo nie wiązałabym się z
      facetem, który ma dziecko z poprzedniego związku, bo z góry przewidziałabym, że
      będzie mi to przeszkadzać. rodzi się więc pytanie, dlaczego ty wybrałaś związek
      z tym facetem i czy wcześniej nie przeszkadzało ci jego dziecko? przecież teraz
      będzie tylko gorzej: bo on będzie musiał dzielić czas i pieniądze pomiędzy dwoje
      dzieci, a ponieważ jego córka jest starsza, więc z nią jako pierwszą on przeżyje
      różne wzloty i upadki rodzica: pierwszy dzień w szkole, wakacyjne przygody,
      pierwszy chłopak, matura, itp. twoje dziecko zawsze będzie drugie, nie
      wiedziałaś tego? dziwne, bo decydując się na taki związek wypadałoby mieć takie
      kwestie rozstrzygnięte, a ty gadasz jakbyś nagle doznała objawienia i
      przypadkiem dowiedziała się, że on ma już dziecko. teraz to już musztarda po
      obiedzie, musisz dostosować się do sytuacji, ale dlaczego nie przemyślałaś tego
      wcześnie? myślenie naprawdę nie boli!
      • rarely normalnie wróżka sie odezwała 31.07.10, 14:47
        tangerka napisał:

        > rozumiem cię, ja też bym się niekomfortowo czuła, gdybym była na
        twoim miejscu.
        > problem w tym, że ja nie byłabym na twoim miejscu, bo nie
        wiązałabym się z
        > facetem, który ma dziecko z poprzedniego związku, bo z góry
        przewidziałabym, że
        > będzie mi to przeszkadzać. rodzi się więc pytanie, dlaczego ty
        wybrałaś związek
        > z tym facetem i czy wcześniej nie przeszkadzało ci jego dziecko?
        przecież teraz
        > będzie tylko gorzej: bo on będzie musiał dzielić czas i pieniądze
        pomiędzy dwoj
        > e
        > dzieci, a ponieważ jego córka jest starsza, więc z nią jako
        pierwszą on przeżyj
        > e
        > różne wzloty i upadki rodzica: pierwszy dzień w szkole, wakacyjne
        przygody,
        > pierwszy chłopak, matura, itp. twoje dziecko zawsze będzie drugie,
        nie
        > wiedziałaś tego? dziwne, bo decydując się na taki związek
        wypadałoby mieć takie
        > kwestie rozstrzygnięte, a ty gadasz jakbyś nagle doznała objawienia
        i
        > przypadkiem dowiedziała się, że on ma już dziecko. teraz to już
        musztarda po
        > obiedzie, musisz dostosować się do sytuacji, ale dlaczego nie
        przemyślałaś tego
        > wcześnie? myślenie naprawdę nie boli!
        • chrissis normalnie rozsądna się odezwała 31.07.10, 20:03
          ja też mam takie przeświadczenie, że ona jest dopiero na początku tych
          wszystkich negatywnych myśli, które w związku ze starszym dzieckiem jej faceta
          ją czekają! po prostu nie przewidziała tego, że jego dziecko to jednak będzie i
          jej problem i teraz dopiero to odkrywa i tyle. nie ma co się nad nią pastwić że
          jest głupia (choć jest), ale łatwo jej nie będzie i bedzie musiała nauczyć
          (najlepeij już teraz, z miejsca) dzielić swojego faceta i ojca swojego dziecka z
          inną rodziną i nie raz będzie jej w związku z tym o wiele bardziej przykro niż
          tylko dlatego, że on już coś w związku z dziećmi przeżył. cała prawda o takich
          pogmatwanych związkach w tym jest i trzeba dużej dojrzałości aby temu sprostać.
          powodzenia życzę bo chyba nie masz innego wyjścia jak próbować.
          • rarely jeden post wystarczyl 01.08.10, 16:10
            zeby przewidziala cala przyszlosc do matury dziecka a nawet studiow
            powinna zaczac brac pieniadze za ukladanie pasjansa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka