Dodaj do ulubionych

Wyrzucił moje rzeczy....

18.08.10, 16:29
Witam! Kilka dni temu moj mąz wpadl na cudowny pomysł,aby zrobic porzadki w
komodzie.Porządki fajna rzecz,owszem zrobil,ale przy okazji wyrzucil bez
porozumienia ze mna moje rzeczy(min.kosmetyczke,ktora bardzo lubilam i
zabierałam na wyjazdy,gazety z przepisami kulinarnymi itd),oczywiscie
wczesniej nie poinformowal mnie o tym,ze owe porzadki bedzie robil(impuls,bo
kilka dni wolnego),a o tym,że wyrzucil moje rzeczy poinformowal mnie po
fakcie.Wsciekłam sie strasznie i nawrzeszczałam na niego,bo po prostu nie moge
pojac tego jak mozna wyrzucic czyjes rzeczy bez zgody wlasciciela.Dodam,ze
jesli ja robie porzadki to jego rzeczy odkladam na bok i prosze aby
przejrzal,które sa mu potrzebne,a które mozna wyrzucic.On sie obrazil i nie
odzywa sie do mnie ja tez sie do niego nie odzywam.Moze to i glupie,bo dorosli
jestesmy i kupe lat po slubie.Dawno doterlismy sie i ogolnie bardzo rzadko
sie sprzeczamy,ale teraz przgial.Z jednej strony niby blahoska,a z drugiej
czuje sie kompletnie zlekcewazona.Chociaz meczy mnie ta
sytuacja,postanowiłam,ze nie odezwe sie pierwsza poniewaz uwazam,że to on źle
postapił.Zachował sie paskudnie i powinien mnie przeprosic.A Wy jak byście
postąpiły w takiej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:33
      Nie umiem się obrażać, więc bym się nie obraziła smile
      Ale drakę bym zrobiła jak najbardziej. Nie wyobrażam sobie, by ktoś
      wyrzucał moje rzeczy.
      • ryszard_mis_ochodzki moja żona moja własność. proste. 19.08.10, 16:41
        co twoje to moje a co moje to twoje
        • imasumak Re: moja żona moja własność. proste. 19.08.10, 16:43
          ryszard_mis_ochodzki napisał:

          > co twoje to moje a co moje to twoje

          Rozumiem, że gdyby Twoja żona wywaliła Twoje rzeczy bez konsultacji, też byłoby ok?
          • pensioner63 Pryncypialnie nie rozmawiać przez resztę życia 20.08.10, 08:03
            Czytałem kiedyś w prasie o małżeństwie obrażonym na siebie i nie rozmawiającym
            ze sobą przez ponad 20 lat. Może więc spróbujecie pobić ten rekord?
    • verdana Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:34
      To nie jest błahostka , to jest kompletne lekcewazenie - mąż uznał,
      ze ma prawo dysponować Twoimi rzeczami. Twoja wścieklość jest jak
      najbardziej na miejscu. Ja bym chyba faceta zamordowała i poszła
      siedzieć.
      Gdyby chociaż okazał skruchę...
      • lucusia3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 16:02
        Zgadzam się z Verdaną. To lekceważenie Ciebie.
        Jesteś kolejnym przedmiotem w domu, nie partnerem. Koledze z pracy by się nie odważył zrobić czegoś takiego.
        Nie wiem, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji, ale myślę, że nie byłoby szans na "ciche" pojednanie, ani nawet na takie z wiechciem kwiatów. Tak długo żadnych usług i ułatwień, aż zrozumie, ze nie jesteś własnością i jeżeli Ciebie potrzebuje, to musi się z Tobą liczyć.
        • freiman Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 17:30
          czytam i oczom nie wierzę , autorka wyraźnie napisała że są długo małżeństwem i
          raczej dotarci , a wy dajecie jej rady żeby z powodu głupiej kosmetyczki (czy
          cokolwiek jeszcze innego to było) zniszczyć wieloletni związek , przecież to
          tylko przedmioty, bzdury, pierdoły, opamiętajcie się
          • lia.13 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 19:17
            i dlatego ja bym na pewno nie robiła żadnych cichych dni, bo to dla mnie
            głupota, szczególnie że małżeństwo jest ogólnie dobre. Natomiast wywaliłabym
            kilka, choć starych, to jednak ważnych dla niego jego rzeczy (albo przynajmniej
            dobrze bym je schowała i oddała mu je po kilku dniach). Bo żadne gadanie,
            kłótnie nie dotrą tak silnie do człowieka, jak nauka na własnym doświadczeniu. W
            ataku furii mogłabym nawet wziąć się za owe "porządki" przy nim, a wszelkie jego
            protesty zbyłabym stwierdzając, że on się mnie nie zapytał o zdanie, sam podjął
            decyzję, więc ja mogę zrobić to samo.
            • akle2 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 20:31
              Ja bym upuściła "przez nieuwagę" jakiś jego cenny rzadki okaz kolekcjonerski.
              Mina-bezcenna
          • dneirf Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 20.08.10, 12:13
            Ale tu nie chodzi o rzeczy, tylko o postawę męża - autorka nie jest
            dwulatką, której rodzice porządkują zabawki.
            • lucusia3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 23.08.10, 19:28
              Parą z długim stażem, OK, są, ale dotarci to chyba nie do końca. Byc może mąż uznał, że żona jest już wystarczająco dotarta do jego wygody, a ona się obudziła z "docierania" z ręka w nocniku. Myślę, że lepiej późno niż wcale.Mnie by chyba nie bawił związek z człowiekiem, który mnie nie szanuje jako innego człowieka.
              Jak już pisałam, jakoś sobie nie wyobrażam, żeby ten pan wyrzucał rzeczy kolegi z pracy z jego pokoju.
    • rosapulchra-0 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:35
      nie wiem co powiedzieć, akurat mój mąż by się nie odważył wyrzucić czegokolwiek
      mojego bez mojej wiedzy.
      • psychonautic Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:17
        Skoro nie wnosisz nic sensownego to w przyszłości nie spamuj.
        • 1.kwazar Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 22:16
          Człowieku! Polak (coraz rzadziej na szczęście) śmierdzi nie tylko
          potem. Przedtem też.
    • georgyporgy Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:36
      Ja standardowo zrobiłabym godzillę. Najpierw wrzaski, foch z przytupem itp a
      potem zobaczyłabym, że mu głupio i że wcale nie zrobił tego złośliwie tylko jak
      to bywa nie pomyślał i odezwałabym się pod nosem "nooo już dobra... to tylko
      rzeczy..."
      Jestem wybuchowa i wiele na tym tracę czasem. Zawsze zanim pomyślę to walnę z
      grubej rury. Tylko po co i o co? A nieodzywania się do siebie nie znoszę.
      Wytrzymuję góra 15 minut smile
    • nangaparbat3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:37
      Bym się wściekła - wyrzucanie czyichkolwiek rzeczy jest dla mnie nie do pomyślenia.
      Ale o ile wiem, bardzo często coś takiego robią mamusie swoim dzieciom - byc
      może u niego w domu tak było i, biedaczysko, nie ma świadomości. Obietnica
      niepowtórzenia procederu i poważne potraktowanie mojej złości wystarczyłyby mi.
    • tully.makker Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:43
      ja przyznaje, ze po cichu wyrzucam chlopu np podarte spodnie, ktore
      leza w szufladzie od 2 lat i inne takie kwiatki. On wyrzucic nie da,
      bo mu sie przydadza, a nowych rzeczy nie ma gdzie trzymac.

      Jeszcze nigdy nie zauwazyl straty.
      Metoda testowa jest dla mnie schowanie jakiejs rzeczy do pudla
      testowego. jesli przez 12 miesiecy nie wystapi syndrom jej
      poszukiwania, to zakladam, ze moge z czystym sumieniem pozbyc sie
      Swiata Motocykli z 2002 roku.
      • iuscogens Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:47
        Wkurzyłabym się chyba dość porządnie, szczególnie jakbym była przed okresem smile
        wtedy szalejące hormony zmieniają mnie we wrednego potwora smile
        • kaktuskowo Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:55
          iuscogens napisał:

          > Wkurzyłabym się chyba dość porządnie, szczególnie jakbym była przed
          okresem smile
          > wtedy szalejące hormony zmieniają mnie we wrednego potwora smile
          Potwór, potwór, pokaż rogi.

          Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
          A może mija termin przydatności do spożycia?
      • angazetka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 16:48
        Ale tu nie było pudła testowego ani rzeczy, których się nie używa wink
      • mwiktorianka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:04
        Rzecz w tym,że ja tez bym wybaczyła,gdyby okazał jakakolawiek skruche i
        przeprosil czy przyznał,że zrobil źle.niestety skruchy ani sladu juz trzeci
        dzien,a zaraz po owym zajsciu na moje zarzuty napadł na mnie z pytaniem do czego
        mi to niby bylo potrzebne,wiec wrzasnełam,że jemu nic do tego.Strate rzeczy
        predzej bym przzyła,ale to jak mnie potraktował nie pozwala mi przejsc nad tym
        do porzadku dziennego.W domu rodzinnym raczej nikt mu nic nie wyrzucal,mama
        pisała mu na biurku pokrytym kurzem "brudas" i niczego nie ruszała.Po dobrych
        kilku latach małżenstwa przywiózł ze swojego rodzinnego domu jakies swoje rzeczy
        jeszcze z czasów szkoły sredniej9tyle lat tam lezały i nikt mu nie
        wyrzucił).Jestem na niego naprawde wsciekla.Wiem,że nieodzywanie sie jest
        smieszne,ale to on sie obraził,a ja jesli odezwe sie pirwsza to bedzie to dla
        niego sygnal,że przyznaje sie do winy bo o pierdołe(w/g niego) zrobiłam drakę.On
        taki biedny zuczek,a ja zła kobieta jestem...bo wrzeszcze na niego.Wiem,że ma
        problemy z przyznawaniem sie do winy,a jako najlepsza forme obrony uznaje
        atak.ale ze mna tak łatwo mu nie pójdzie.
        • lucusia3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 16:08
          Myślę, że trafiłaś na skrajnego egocentryka i do tej pory pozwalałaś mu na za dużo. I to nie chodzi o ograniczanie JEGO wolności (już widzę oburzone wpisy panów), ale o naruszanie TWOJEJ. Jemu było widocznie wolno. Masz wybór - dalej mu pozwalać (dasz radę na dłużej znieść lekceważenie i poniżanie?), albo pokazać gdzie są Twoje granice. I być konsekwentna. Jeżeli Cie nie szanuje, to czy Ciebie to satysfakcjonuje? Masz do szacunku prawo. To nie jest fanaberia, ale podstawowe prawo człowieczeństwa zapisane zarówno w Piśmie Świętym, jak i Konstytucji.
        • pronovia Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 16:32
          Jeśli to Cię trochę pocieszy, to uważam, że reakcja Twojego męża jest w 100%
          męska, on nie przyzna się do błędu i nie okaże skruchy. Mój mąż, na przykład,
          jeśli idzie na zakupy i zapomni o jakimś produkcie, zamiast powiedzieć o sorry,
          zapomniałem o cukrze, zaczyna mi udowadniać, że cukier to moja fanaberia i, że
          wcale go nie potrzebuję. Wkurza mnie to niemożebnie.
          W Twojej sytuacji ja bym się poobrażała jednak trochę, tak pedagogicznie, trochę
          mu podogryzała, pewnie jednak coś tam dotarło smile
          • lia.13 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 19:22
            niemal oplułam monitor ze śmiechu. To, że ty trafiłaś na przypadek chorobowy,
            nie oznacza, że każdy mężczyzna jest taki jak Twój mąż wink
        • lia.13 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 19:20
          nie pozostaje Ci nic innego. Wyrzuć jego rzeczy. To jedyne wyjście z tej
          sytuacji. Albo dobrze schowaj, poczekaj na reakcję i oddaj po dwóch dniach.
      • mia_siochi Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:06
        tully.makker napisała:

        > Metoda testowa jest dla mnie schowanie jakiejs rzeczy do pudla
        > testowego. jesli przez 12 miesiecy nie wystapi syndrom jej
        > poszukiwania, to zakladam, ze moge z czystym sumieniem pozbyc sie
        > Swiata Motocykli z 2002 roku.

        Metoda rozłożyła mnie na łopatki i pozwolę sobie przetestować w
        odpowiednim momencie.
        Również na sobie...big_grin
        • konishiko Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 22:34
          Metoda testowa dziala bardzo dobrze. Kiedy nie moglam sie doprosic
          wyrzucenia n par starych dziurawych i za malych spodni oraz
          obrzydliwych podkoszulkow, ktore zapelnialy szafe dokumentnie,
          wynioslam na strych i kiedy po pol roku spytalam faceta, czy mu
          czegos nie brakuje, pozwolil potem potulnie wyrzucic. Obecnie powoli
          wdrazam go w moj system pod tytulem: nie ubrales czegos 2 lata, idzie
          do kosza albo do charity shopu, i powoli zaczyna dzialac.

          Natomiast chetnie przyjme rady jak radzic sobie z obsesyjnym
          gromadzeniem rachunkow ze sklepow i upychaniem ich wszedzie smile
          • pan_niemota Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 20.08.10, 01:52
            > Natomiast chetnie przyjme rady jak radzic sobie z obsesyjnym
            > gromadzeniem rachunkow ze sklepow i upychaniem ich wszedzie smile
            >

            wymuszenie, ups, zasugerowanie wpisywania wydatków do odpowiedniego
            zeszytu/arkusza kalkulacyjnego. Wtedy ZAWSZE bedzie wiadomo kiedy i na co poszło
            oraz co, kiedy i za ile było kupione.
          • mia_siochi Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 20.08.10, 09:33
            konishiko napisała:

            > Natomiast chetnie przyjme rady jak radzic sobie z obsesyjnym
            > gromadzeniem rachunkow ze sklepow i upychaniem ich wszedzie smile
            >

            Paragony "spozywcze" staram się jednak wywalac, jak tylko zaczynają
            mi się z torebki wysypywać wink
            Na "konkrety" mam pudełko, taki paragon zawsze się może przydać.
      • thegimel Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 21:34
        My raz z teściową pocięłyśmy mężowi kurtkę, powiedziałyśmy mu że się w praniu
        rozpadła, ale nie było innej rady, chodziłby w niej do śmierci, a wyglądała tak,
        że jakby pod kościołem usiadł, to by uzbierał niezłą sumę. Ale skarbów mu nigdy
        nie wyrzucam. Więc mam m.in. kolekcję wafli z piwa z lat studiów, wszystkie
        stare okulary męża etc. Ale ja też jestem zbieracz, więc się nie czepiamsmile
    • lusitania2 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:00
      wściekłaś się, nawrzeszczałaś - no, swoje odpracowałaś, możesz już
      wrzucić na luz. Facet się pewnie więcej za porządki nie zabierze.
      Sama wrzasków i odstawiania fochów nie mam w charakterze, lubię
      spokojne życiesmile, czasu nie cofnę, więc tylko spokojnie zwróciłabym
      mężowi uwagę, żeby mi rzeczy nie wyrzucał. A znając mojego męża
      najdalej następnego dnia dostałabym możliwą rekompensatę za to
      utracone mienie (nową kosmetyczkę, jakąś książkę w miejsce
      wyrzuconych gazet itp), bez żadnej sugestii z mojej strony, bo
      kosmetyczka, stare gazety to żadna strata dla mnie, ale mąż rozumie
      wartość takich gestów.



      • verdana Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:06
        Ale tytaj była to strata - mąż nie wyrzucił rzeczy niepotrzebnych,
        tylko używana, co dodatkow dowodzi, ze nie ma pojęcia, co dziewczyna
        lubi i używa, a co jest smieciem - a uznaje, ze sam może o tym
        zadecydować.
        Gdyby okazał cień skruchy, odpuścilabym. Tu, o ile rozumiem, nie
        bylo skruchy, tylko obraza - ze żona śmie protestwoać, skoro "on byl
        tak dobry,z e sprzątnął".
        I dlatego uwazam, ze obraza i wściekłość są na miejscu.
        • mwiktorianka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:23
          verdana w 100% się zgadzam z Tobą.Dodam jeszcze ,ze z gazet,które wyrzucił tez
          korzystam i niejednokrotnie gotowałam z pomoca tych przepisow bo niestety do
          przepisów kulinarnych pamieci doskonałej nie posiadam i sa mi zwyczajnie
          potrzebne takie gazety.Było tam kilka potraw,które bardzo lubila cala rodzina.No
          cóz moze znajde podobne w necie.Jak juz pisałam to nie ja strzeliłam focha,ale
          maz.Nastepnego dnia po calej historii,po powrocie z pracy powiedzialam do
          rodzinki " witam",a on nie odpowiedzial.Wiec co mam zrobic?Przeprosic,ze na
          niego nawrzeszczałam?Moze i nie powinnam,az tak sie unosic,ale uwazam,że bylo to
          chamskie posunięcie z jego strony.Pokazał,że moje zdanie sie nie liczy,że nie
          mam prawa decydowac o swoich prywatnych rzeczach.I to mnie najbardziej
          boli.Skruchy nie ma,na zwrot rzeczy(np.nowa kosmetyczke) nie mam co liczyc-to
          nie w jego stylu.Wogóle przyznanie sie do błedu to nie jego styl.Ogólnie jest
          naprawde fajnym facetem,im dlużej ze soba jestesmy tym jest lepiej,ma swoje wady
          jak kazdy z nas,ale ma tez mnóstwo zalet.Nie wiem co mu odbiło,ale na pewno nie
          bede udawała,że wszystko jest ok jesli nie jest.
          • pan_niemota Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 20.08.10, 02:09
            a może zamiast płakania na forum to pogadasz z mężem? Bez złości i zbytecznego
            napięcia powiedzieć co wywołało taką a nie inną twoją reakcję, przeprosić za
            swoje zachowanie itp.
            Powiem tak, w ciągu ostatnich paru tygodni toche przeskrobałem (też chodziło o
            poszanowanie mojej połowicy). W pierwszej chwili miałem ochotę wyśmiać tak błahy
            powód złości (no jak to, nie rozumiesz, czemu się czepiasz, przecież nie
            zrobiłem nic przeciwko tobie itp), potem zauważyłem że to jest na serio-serio i
            dopiero(!!!) przeprosiłem, w sumie analizując sytuację dopiero po kilku dniach
            byłem w stanie przyznać sie do swojej winy bo wiedziałem gdzie ona leży. I
            wczoraj w końcu usłyszałem od Niej "przepraszam, nie powinnam cie ciągle walić
            po głowie" (to taki specyficzny rodzaj kuksańców, ma ciężką rękę, to po trzecim
            uderzeniu zwykle zwracałem uwagę - wystarczy, bo to na prawdę boli). I
            naturalnym wydało mi sie odpowiedzieć - ależ masz do tego pełne prawo, bo to ja
            zawaliłem i nalezało mi się. jaką na to usłyszałem odpowiedz? "nie, nigdy nie
            powinnam się tak zachować".

            Do czego zmierzam - nie warto niszczyć związku przez (w gruncie rzeczy)
            błahostkę. Tak, masz rację, to BYŁO wazne ale już fizycznie tego czegoś nie ma.
            Może sobie odkupisz, moze dostaniesz prezent przeprosinowy albo coś w tym stylu,
            na pewno jednak warto się nauczyc czegoś na przyszłość. Może jakoś ostatnio
            zaczęły sie między wami zacierać granice prywatnosci w zwiazku? a może warto
            wrócić do szczerych rozmów na temat wspólnych oczekiwań w zachowaniu itp?

            • lucusia3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 23.08.10, 19:35
              Wiesz, mam wrażenie, ze namawiasz kogoś, kogo potrącił bezmyślny kierowca, żeby przeprosić go, że twoje zęby porysowały mu lakier na masce.
              Zabawne.Być może w Twoim układzie - jak żona Cie pobiła, to rzeczywiście powinna Cię przeprosić i nigdy więcej czegoś takiego nie robić, al ja mam wrażenie, że wątku nie było mowy o przemocy fizycznej ze strony żony, ale czystej przemocy psychicznej ze strony męża. Bo to jest przemoc, jeśli się demonstracyjnie lekceważy kogoś, a jak on wyraża swoje uczucia, to go "karze" milczeniem. To tresura pokornego, całkowicie podporządkowanego przedmiotu.
          • goral.z.kopalni Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 20.08.10, 08:22
            www.wielkiezarcie.com/
            Pomagam w znalezieniu. Zrób sobie konto i dodawaj ulubione przepisy. I bedziesz
            nowoczesna i oszczędzisz na zakupie gazet. Dodatkowo masz opinie ludzi czy warto
            coś robić czy nie, rady jeśli przepis jest nie precyzyjny no i zdjęcia potraw.
        • tully.makker Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:17
          > I dlatego uwazam, ze obraza i wściekłość są na miejscu.

          Ooo, ja tez tak uwazam. I gdyby chlop sie na mnie wsciekl w sprawie
          swiata motocykli, to bym to zniosla z pokora i przeoprosila. Ale
          poki co jak czasami pyta, gdzie co jest to patrze na niego wielkimi
          zielonymi oczami i mowie " nie wiem, kochanie"
        • gekontoke Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:32
          > Ale tytaj była to strata - mąż nie wyrzucił rzeczy niepotrzebnych,
          > tylko używana, co dodatkow dowodzi, ze nie ma pojęcia, co
          dziewczyna
          > lubi i używa, a co jest smieciem - a uznaje, ze sam może o tym
          > zadecydować.
          > Gdyby okazał cień skruchy, odpuścilabym. Tu, o ile rozumiem, nie
          > bylo skruchy, tylko obraza - ze żona śmie protestwoać, skoro "on
          byl
          > tak dobry,z e sprzątnął".
          > I dlatego uwazam, ze obraza i wściekłość są na miejscu.

          O właśnie! To jest sedno problemu! Każdy ma inne poczucie własności
          (ja mam wielkie i nie znoszę nawet przestawiania moich rzeczy i taki
          numer doprowadziłby mnie do szału) Poprosiłabym o zastąpienie tych
          rzeczy nowymi (to byłby sygnał, że oczyszczenie z nich przestrzeni i
          tak nic nie dało)
          Bądź twarda!
      • nangaparbat3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:07
        lusitania2 napisał:

        >
        > A znając mojego męża
        > najdalej następnego dnia dostałabym możliwą rekompensatę za to
        > utracone mienie (nową kosmetyczkę, jakąś książkę w miejsce
        > wyrzuconych gazet itp),

        Nie jestem pewna, czy aby taka "rekompensata" nie zezłościlaby mnie jeszcze
        bardziej - jest w tym coś okropnie lekceważącego.

        bez żadnej sugestii z mojej strony, bo
        > kosmetyczka, stare gazety to żadna strata dla mnie, ale mąż rozumie
        > wartość takich gestów.

        Może mąż rozumie wartosc takich gestów, ale Ty chyba nie rozumiesz istoty problemu.
        >
        • lusitania2 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:20
          nangaparbat3 napisała:

          > Nie jestem pewna, czy aby taka "rekompensata" nie zezłościlaby
          mnie jeszcze
          > bardziej - jest w tym coś okropnie lekceważącego.

          co jest takiego lekceważącego w naprawieniu wyrządzonej szkody?

          >
          > Może mąż rozumie wartosc takich gestów, ale Ty chyba nie rozumiesz
          istoty probl
          > emu.

          rozumiem, autorka wątku uważa, że mąż, wyrzucając jej rzeczy olał
          ją, jej rzeczy i jej potrzeby ciepłym moczem z góry na dół, tak?
          Więc we mnie takie sytuacje (wyrzucenie czyichś rzeczy podczas
          sprzątania) takich skrajnych uczuć nie budzą. Pzyjęłabym, że
          wyrzucił bezmyślnie i tyle. Nie - na złość mi, nie, bo mnie
          kompletnie lekceważy, nie - bo ma mnie i moje potrzeby głęboko w
          odwłoku. Chyba, że to wyrzucenie byłoby kolejnym ogniwem w łańcuchu
          poniżania mnie, okazywania lekceważenia, ale z postu autorki wątku
          to nie wynika. Wg mnie - ot, nudzący się w domu facet zabrał się za
          sprzątanie, chciał pewnie dobrze, a wyszło jak zwyklewink.
          Dla mnie sprawa do załatwienia w 2 zdaniach i przechodzimy do
          przyjemniejszych punktów programu.



          >
          • samson.miodek Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:08
            nangaparbat3 napisała:

            > Nie jestem pewna, czy aby taka "rekompensata" nie zezłościlaby
            mnie jeszcze
            > bardziej - jest w tym coś okropnie lekceważącego.
            lusitania2 odpowiedziala
            co jest takiego lekceważącego w naprawieniu wyrządzonej szkody?
            A ja sie pytam
            No wlasnie co jest zlego w naprawieniu wyrzadzonej szkody?Ludzie wy
            naprawde nie macie innych zmartwien tylko jakas idiotyczna
            kosmetyczka i gazety z przepisami?
            Tak tak wiem chodzi o fakt wyrzucenia bez konsultacji.Ale kurza dupa
            z przezproszeniem z tej wymiany postow wynika ze zachowujecie sie jak
            3latki w piaskownicy.
    • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:13
      Głupio, żebyście się nie odzywali do siebie z tego powodu. Podejdź do niego
      dzisiaj, powiedz mu dlaczego jesteś zła (ale powiedz, nie wrzeszcz) i daj mu
      przemyśleć. Idę o zakład, że najpóźniej jutro się pokaja i wynagrodzi Ci stratę.
      • verdana Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:26
        Ja zaczynam rozumieć, ze mąż nie rozumie. Bo jak widzę, mało kto
        rozumie...
        Tu nie chodzi o "wynagrodzenie straty", strate to ja mogę
        wynagrodzic, jak w knajpie stłukę talerz. Chodzi o lekceważący
        stosunek do cudzej wlasności, o przypisanie sobie prawa dysponowania
        nie swoimi rzeczami i decyzji, co się żonie przyda, a co jest dla
        niej zbędne. Odkupienie czegokolwiek nic tu nie zmienia, przeciwnie -
        bo wskazuje, ze rzecz liczyla się wyłacznie jako dobro materialne.
        Przypomina mi to historię, jak podczas mojej dłuższej nieobecnosci
        do domu przyszli moi tesciowie, zająć się dziećmi. Przy okazji
        postanowili zrobić porzadek w ich pokoju. Przy okazji teść
        zadecydował, ze wyrzuci misia - starego, zlachanego misia - moją
        ukochaną zabawkę z dzieciństwa. 6-letni syn zaprotestował, że beze
        mnie misia wyrzucić nie pozwoli, tym bardziej,z e wie, ze ja go chce
        mieć.
        Teść wziął misia i wrzucił do worka.
        Mój syn wziął telefon i zadzwonił po drugiego dziadka, ktory zjawił
        sie z prędkościa światła, wyciągną misia z worka i powiedział, co
        sadzi o całej sprawie. Panowie dziadkowie nie lubią sie do dziś.
        Teść miał szczęście - gdyby udalo mu się wyrzucic misia, nawet
        brylantowa kolia jako rekompensata nie polepszyła by dalszych
        kontaktów między nami.
        • angazetka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:31
          Verdana, piękna historia z misiem i trafiona w punkt.
        • georgyporgy Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:38
          Dla mnie czym innym jest coś co ma wartość sentymentalną, tak jak Twój miś, a co
          innego rzeczy o wartości praktycznej czy użytkowej. Rozumiem wybuch gniewu bo
          też nie lubię jak ktoś mi coś wywali, ale sama wiem jak to jest bo też mi się
          zdarzyło i nie wypierniczyłam chłopu czegośtam bo go nie szanuję! Zwyczajnie w
          ferworze porządku nie pomyślałam i tyle.
          Facet zwyczajnie nie pojął, że to może być potrzebne. Ja też mam przepisy z
          gazet ale wycięte, w segregatorze, w kuchni i na umiejscowione tak że każdy
          głupi by wiedział, że to nie do wyrzucenia. A wyjazdową kosmetyczkę w walizce. A
          do perfekcyjnej pani domu mi daleko!
          Fakt, że przeprosiny z jego strony byłyby bardzo wskazane ale nieodzywanie się
          do siebie tylko zaognia sprawę.
          Może wystarczy powiedzieć, że to były ważne rzeczy i stąd Twój wybuch i smutno
          Ci, że je wywalił bo czujesz że on nie wie co jest ważne dla Ciebie i czy możesz
          mu na przyszłość zasugerować, że jeśli nie jest pewien czy wywalić to niech
          zostawi a ty to posegregujesz i ogarniesz. Tu chyba przyda się trochę dyplomacji
          bo jemu pewnie wstyd a to dla samca alfa potwarz wink

          --
          Audemars Piguet watch, Dimples in ya necktie, Hermes briefcase, Cartier top
          clips, silk lined blazers, diamond creamed facials, VVS cuff links, 6 star pent
          suites
          • angazetka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:45
            > Ja też mam przepisy z
            > gazet ale wycięte, w segregatorze, w kuchni i na umiejscowione tak
            że każdy głupi by wiedział, że to nie do wyrzucenia. A wyjazdową
            kosmetyczkę w walizce.

            A trzymanie tego w komodzie jest jakąś zbrodnią? Sugestią, że to
            rzeczy do wywalenia? Nie ogarniam.
            I jak on jest taki samiec alfa, to niech weźmie na klatę to, że źle
            zrobił, a nie zachowuje się jak biedny miś.
            • georgyporgy Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:52
              Ja biorę poprawkę na to, ze ludzie czasem nie myślą kompletnie - ja też. Mój
              chłop jest dźwiękowcem, ma jakąś masakryczną plątaninę różnych kabli. Wywaliłam
              już kiedyś jakieś walające się gdzie popadnie i od tej pory hrabia trzyma
              wszystkie w swoim magicznym pudle.
              Tak samo ja swoje przepisy, artykuły zawodowe odbite na ksero itp.
              Oboje ułatwiamy sobie w ten sposób zadanie.
              Niżej autorka wyjaśniła, że mąż chyba nie do końca zrobił to przypadkiem więc
              skoro tak to faktycznie w takiej sytuacji zachował się średniawo.
          • crises Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 22:14
            >Dla mnie czym innym jest coś co ma wartość sentymentalną, tak jak
            >Twój miś, a co innego rzeczy o wartości praktycznej czy użytkowej.

            To teraz ja będę wolno pisać, a Ty wolno czytaj. Możesz przy tym ruszać ustami.

            Jak napisała Verdana - clou problemu nie polega na tym, czy te rzeczy
            rzeczywiście były przydatne, użyteczne, nieprzydatne, bezsensownie zajmujące
            miejsce, whatever, tylko na uzurpowaniu sobie prawa do decydowania o tym w
            stosunku do cudzych rzeczy.
        • maadzik3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:44
          Ale masz fantastycznego syna!!! I tate tez smile
        • malila Ale fajnie:)... n/t 18.08.10, 17:46

        • imasumak Ależ Verdano 18.08.10, 18:18
          wiadomo, że nic nie powetuje pewnych strat. Ale sama autorka (i na tym się
          opieram) napisała, że wystarczyłoby jej, gdyby mąż się pokajał!
          • verdana Re: Ależ Verdano 18.08.10, 18:23
            Ale sie nie pokajał, przeciwnie. Obraził.
            I to oznacza, ze nadal uwaza, że jesli on podjął decyzję, to byla to
            jedynie sluszna decyzja - i ze żona, w sprawie swojej własności nie
            ma nic do gadania, powinna się podporzadkować.
            Nie o bezmyślne wyrzucenie tu przecież chodzi, ale o całokształt.
            • imasumak Re: Ależ Verdano 18.08.10, 18:43
              Ale radząc autorce stanowczą rozmowę z mężem, to pokajanie mam na uwadze. Też
              uważam, że nie ma tu miejsca na kompromisy. Pan ma stanowczo przyznać się do
              winy i obiecać, że już nigdy czegoś takiego nie zrobi!
              • verdana Re: Ależ Verdano 18.08.10, 18:47
                A tak, to doszłysmy do pełnej zgodysmile
        • nangaparbat3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 19:01
          Masz jeszcze tego misia?
          • verdana Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:13
            Pewnie, że mam!
        • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 19:08
          verdana napisała:


          Teść miał szczęście - gdyby udalo mu się wyrzucic misia, nawet
          brylantowa kolia jako rekompensata nie polepszyła by dalszych
          kontaktów między nami.


          I to świetnie rozumiem smile. Sama takiego misia, którego dał mi mój Tata, gdy
          miałam 6 lat smile. Gdyby ktoś go wyrzucił, nie wiem jak bym się zachowała..

        • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 22:01
          verdana napisała:

          Panowie dziadkowie nie lubią sie do dziś.
          > Teść miał szczęście - gdyby udalo mu się wyrzucic misia, nawet
          > brylantowa kolia jako rekompensata nie polepszyła by dalszych
          > kontaktów między nami.
          >
          Pewnie, bo wazniejszy mis niz dobre stosunki z tesciem. Jak tu sie
          dziwic, ze wybuchaja wojny, wszak wybuchaja z waznieszych przyczyn
          niz misie.
          • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 22:07
            bez_seller napisała:

            Pewnie, bo wazniejszy mis niz dobre stosunki z tesciem. Jak tu sie
            dziwic, ze wybuchaja wojny, wszak wybuchaja z waznieszych przyczyn
            niz misie.


            A wydawałoby się, że wystarczy przeczytać ze zrozumieniem uncertain
            • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 22:27

              imasumak napisała:

              > bez_seller napisała:
              >
              > Pewnie, bo wazniejszy mis niz dobre stosunki z tesciem. Jak tu
              sie
              > dziwic, ze wybuchaja wojny, wszak wybuchaja z waznieszych przyczyn
              > niz misie.

              >
              > A wydawałoby się, że wystarczy przeczytać ze zrozumieniem uncertain

              Fakt, mam brak zrozumienia dla glupoty, ale dysponuje
              milosierdziem.smile
              • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 22:56
                bez_seller napisała:

                Fakt, mam brak zrozumienia dla glupoty, ale dysponuje
                milosierdziem.smile


                Fakt, nie masz zrozumienia dla kogoś, kto prezentuje inny próg
                wrażliwości niż Ty. Ale dla takich jak Ty, też przewidujemy akt miłosierdzia tongue_out
                • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:08
                  imasumak napisała:

                  > Fakt, nie masz zrozumienia dla kogoś, kto prezentuje inny
                  próg
                  > wrażliwości niż Ty. Ale dla takich jak Ty, też przewidujemy akt
                  miłosierdzia tongue_out

                  Autorka slow - "Teść miał szczęście - gdyby udalo mu się wyrzucic
                  misia, nawet
                  brylantowa kolia jako rekompensata nie polepszyła by dalszych
                  kontaktów między nami."

                  - prezentuje niski prog wrazliwosci, nizszy byc moze niz jej tesc, i
                  to ona bardziej potrzebuje Twojego milosierdzia. smile
                  • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:17
                    Teść, którego syn autorki prosił o niewyrzucanie misia zignorował prośbę. Jak to
                    o nim świadczy?
                    • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:26
                      imasumak napisała:

                      > Teść, którego syn autorki prosił o niewyrzucanie misia zignorował
                      prośbę. Jak t
                      > o
                      > o nim świadczy?

                      Nie oceaniam tescia, nie bylo mnie przy tym wydarzeniu, ale czytam
                      co pisze autorka i oczom nie wierze.
                      • madzioreck Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:34
                        Tobie się naprawdę wydaje, że tu o misia chodzi? A nie o szacunek do czyjejś
                        własności i nie rządzenie się w cudzym domu? Nie wierzę...
                        • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 02:31
                          madzioreck napisała:

                          > Tobie się naprawdę wydaje, że tu o misia chodzi? A nie o szacunek
                          do czyjejś
                          > własności i nie rządzenie się w cudzym domu? Nie wierzę...

                          Szacunek zostal juz pogwalcony i rzadzenie sie w "cudzym" domu sie
                          dokonalo, ale tesc, no coz, mial szczescie, bo gdyby udalo mu sie
                          wyrzucic misia, nawet kolia brylantowa nie polepszyłaby dalszych
                          kontaktów.
                          Zauwaz, ze autorka nie pisze, ze nawet kolia brylantowa nie
                          powetowala by jej straty, jedynie stosunkow z tesciem by nie
                          polepszyla.

                          Jakze to tak, misia zalowac, a tescia juz nie?





                          • czwarty.wymiar Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:13
                            Odpuść sobie, bo bredzisz.
                            • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:30
                              czwarty.wymiar napisał:

                              > Odpuść sobie, bo bredzisz.

                              To typowy, jednowymiarowy (czyt. buraczany)"argument".
                              • lia.13 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 19:32
                                bo do Ciebie inne nie docierają.
                                • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 20.08.10, 10:45
                                  lia.13 napisała:

                                  > bo do Ciebie inne nie docierają.

                                  Innych nie bylo. Twoj wpis tez argumentem nie jest.
                                  • lucusia3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 23.08.10, 19:51
                                    Może mi się uda wytłumaczyć:
                                    Dla jednych otoczenie ma znaczenie czysto utylitarna (przepraszam, prościej - użytkowe). Używają przedmiotów, ludzi, przestrzeni, bo są im potrzebne do konkretnej czynności. Jak już nie są potrzebne, to się wyrzuca, opuszcza, przestaje wysyłać życzenia na święta.
                                    Ty tak masz.
                                    Inni mają inaczej.Kanapa, książka, MIŚ, kolega, nawet jak już nie mogą wykonywać tego, po co się wzięły, nie zostają wyrzucone czy zapomniane, ale są, bo tym innym jest miło mieć je koło siebie.
                                    Tak więc np. pierścionek po prababci - cienki, przetarty i z malutkim szafirem jest więcej wart dla tych innych niż duży z brylantem, bo dla nich wartością nie są pieniądze, ale świadomość, że nosiły go kobiety takie jak ja od co najmniej 150 lat.Tego nie umiesz policzyć, bo ten rodzaj wartości jest Ci nieznany. Wyobraź sobie, ze to np. wietnamska waluta - nie znasz jej przelicznika, ale dla kogoś tam jest to coś dużo wartego. Taką walutą jest pamięć, jest szacunek, są czyjeś upodobania. Nie umiesz tego policzyć, to traktuj jak obca walutę - najlepiej omijaj ludzi je stosujących, to nie Twój świat. Trzymaj się złotówek, euro, dolarów, ale nie wyrzucaj czegoś co nie wiesz ile jest warte, bo a nuż się trafi jakiś co Ci za tonie wiadomo co albo zapłaci, albo da w pysk.
                                    Jaśniej?
                      • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:47
                        Nie oceniasz teścia, ale z rozkoszą oceniasz Verdanę tongue_out. Szczyt obiektywizmu tongue_out
                        • bez_seller Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:50
                          imasumak napisała:

                          > Nie oceniasz teścia, ale z rozkoszą oceniasz Verdanę tongue_out. Szczyt
                          obiektywizmu tongue_out

                          Slowa Verdany mam czarno na bialym i moge sie do nich odniesc
                          i....odnosze.smile
                          • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:55
                            uhm
          • memphis90 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 23:51
            Sorry, ale jak można rządzić się w cudzym domu? Teść nie był u siebie.
      • mwiktorianka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:37
        Nie sadze,że wyrzucił te rzeczy bezmyslnie czy przez przypadek,poniewaz
        poinformowal mnie po fakcie,ze je wyrzucil bo uznal,że sa mi do niczego nie
        potrzebne.ON UZNAŁ!I na moje argumenty,że jak mogł wyrzucic moje rzeczy bez
        konsultacji ze mna,dalej twierdzil,że do niczego mi to nieptrzebne.Jest to
        lekcewazenie drugiej osoby,przynajmniej dla mnie.I może nawet wyciagnełabym
        pierwsza reke do zgody(wszak nie jestem dzieckiem,które sie obraza bo mu zabawke
        zabrano),ale gdybym wiedziała,że on odbierze to własciwie.Tzn doceni i
        przyzna,że zagalopował sie z tym wyrzucaniem.Znam jednak mojego meza i wiem,że
        zostanie przyjete to jako skrucha z mojej strony(bo nawrzeszczałam na niego bez
        powodu),a on nic złego nie zrobił.I w tym caly szkopuł.
        • georgyporgy Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 17:42
          A w takim układzie powiedz mu spokojnie, że na przyszłość niech każde z was
          decyduje samo co jest dla niego ważne bo szkoda Ci kłócić się potem o takie
          sprawy...
        • nangaparbat3 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 19:04
          Już prawie byłam gotowa napisac, żebyś wyrzuciła coś męza. Ale to bez sensu: wet
          za wet.
          Chyba bym trwała w fochu aż by zaczął myślec.
          • falka32 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 21:10
            A ja chciałam napisać, że właśnie niech mu potnie na kawałki jego karty do
            bankomatu, twierdząc, że mu to przecież niepotrzebne big_grin
        • kalam07 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:43
          normalnie rozwiedź się znim !!! koniec świat się stał !!! stare
          papierzyska powywalał ! to juz mniejsza afera byłaby gdyby spał z
          psem sąsiada !
          • czarnaalineczka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:59
            kalam07 weź tabletkę
        • joanna_can Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 16:39
          > Nie sadze,że wyrzucił te rzeczy bezmyslnie czy przez
          przypadek,poniewaz
          > poinformowal mnie po fakcie,ze je wyrzucil bo uznal,że sa mi do
          niczego nie
          > potrzebne. - tutaj troszke przeginasz. Podejrzewanie zreszta z
          natury nieskomplikowanych mezczyzn o takie intrygi, to naiwnosc.
          Nie demonizuj meza. Zrobil fatalnie, zle, ale nie byl to podstep
          skierowany przeciw tobie.
        • lia.13 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 19:34
          mam pomysł wink skoro wywalił Ci gazety z przepisami to przestań mu gotować,
          przecież to do niczego nie potrzebne wink
    • q_fla Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 18:53
      Rozumiem Twoje wrzaski i wsciekłość, bo pewnie zachowałabym sie
      podobnie.
      Teraz minęły trzy dni i spokojnie, bez zbędnych emocji powiedz mu,
      że jesteś mu bardzo wdzięczna za zrobienie porządków w szafie (mało
      który mąż jest to w stanie zrobić wink), ale równocześnie jest ci
      bardzo przykro, bo były to rzeczy dla ciebie ważne i potrzebne, i na
      drugi raz niech się ciebie zapyta - większości facetom pewne na
      pozór proste sprawy trzeba łopatologicznie wytłumaczyć. Skoro tak
      bardzo czuje sie urażony twoimi pretensjami zapytaj go jak on by sie
      czuł, gdybyś w ramach porządków wywaliła jego rzeczy, na których mu
      zależy bez uprzedniego pytania o zgodę.
      Powiedz mu o swoich uczuciach i cierpliwie poczekaj, aż mu zmieknie
      rura (czyt. przemysli wink).
      • bi_scotti Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 19:27
        Rozumiem Cie doskonale. Mojemu sie tez zdarzaly takie akcje, nie z
        wredzizny czy checi pokazania, ze On wie lepiej ale raczej z
        przerostu pragmatyzmu. Tym sposobem np. zostalam pozbawiona
        ukochanej walizki, bo byla juz dziurawa ... sad
        Ja nie reaguje milczeniem, mnie ogarnia wsciek i ja w takich
        momentach dokonuje natychmiastowego, zupelnie dziecinnego i
        kompletnie nieodpowiedzialnego odwetu. W takiej akcji moj ukochany
        stracil kiedys swoja ulubiona wiertarke, bo nia trzepnelam ze
        wszystkich sil na podloge w basement. Rozpadla sie w drobny mak a On
        stal i tylko oczy Mu sie coraz wieksze robily z zadziwienia wink No a
        potem posprzatalismy zgodnie resztki awanturki, bo co bylo innego
        robic ...
        Nie wiem co poradzic. Ja bym nie mogla milczec 3 dni, moj maz
        zreszta tez. Zrobil Ci swinstwo i nie jest w stanie tego naprawic.
        To musi zrozumiec, ze nie wszystko w zyciu da sie naprostowac a
        warto stapac delikatnie, szczegolnie wobec najblizszych, zeby takich
        incydentow nie-do-naprawienia miec jak najmniej. On sie pewnie teraz
        sam w sobie zacial i zapetlil w poczuciu niezasluzonej krzywdy i
        niedocenienia z Twojej strony. We mnie by to tylko wzbudzilo
        ziejacego ogniem demona zniszczenia wink
    • koleandra Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 19:20
      Wrzuć na luz. Kup sobie nową ładniejszą kosmetyczkę i nie gotuj przez miesiąc w
      ramach protestu wink

      W mojej rodzinie to ja jestem tą uprzątającą. Jak wpadam w trans to wyrzucam
      wszystko co zalega w półkach i nie raz się zdarzało, że rodzina po mnie już ze
      śmietnika rzeczy ratowała smile


    • sebaga Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 19:37
      przeczytalam tylko kilka pierwszych odpowiedzi, wiec pewnie powtórzę
      za kimś smile Ze wyrzucil to bardzo źle. Ale sedno problemu twi wg
      mnie w tym, ze po tym jak juz mu wyjaśnilas, ze nie powinien, on nie
      raczy przeprosić. Bo pewnie nadal uwaza, ze mial prawo wyrzucic. Dla
      mnie to jest brak szacunku i o tym bym pogadala.. Bo obrazać sie nie
      ma sensu, przynajmniej ja go nie widzę, na Twoim miejscu wzielabym
      męza na rozmowę wink pogadala o tym szacunku a potem zachowywala sie
      normalnie. Jesli facet nie pojmie nadal to..masz problem.

      i dodam, ze u nas to jestem raczej tą od wyrzucania i czasem mi sie
      zdarzy cos wyrzucic a potem spytac czy to mezowi potrzebne smile. Ze
      dwa razy zdarzylo mi sie wyrzucic coś co było wg mnie do kosza, a dla
      meża jak sie okazalo po fakcie wazne. Bylo mi baaaardzo źle z tym,
      bardzo przykro. Teraz nie wyrzucam, odkladam męzowi do przejrzenia.

      zyczę dogadania sie z mezem smile
    • foczkaka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 21:27
      ojj wsciekłabym się na Twoim miejscu. Mnie zawsze uczono że każdy odpowiada za
      swoje rzeczy i każdy sam nimi rozporządza. Tak jak nie zabieram po mieszkaniu
      ciuchów do prania które nie są w koszu na brudy, jak nie grzebię przed praniem w
      czyichś kieszeniach, tak tez nie wyrzucam niczego bez pytania własciciela. Nawet
      o przestawieniu informuję.
      • mwiktorianka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 21:58
        Dziewczyny dzieki za wszystkie wypowiedzi.Było mi to potrzebne bo juz
        zastanawiałam sie czy nie czepiam sie bez sensu.Mysle tak o tym i widzę teraz,że
        w ciagu ostatnich lat jesli posprzeczalismy sie o np.róznicę zdan to szybko
        dochodziliśmy do kompromisu i bylo po problemie.Natomiast jesli sprawa dotyczyła
        ewidentnie winy meza on nigdy nie potrafił sie przyznac do błedu i powiedziec
        przepraszam.Nawet jak juz w rozmowach doszlismy do tego,że postąpił źle to on
        tak naprawde cały czas próbował bagatelizowac sprawe i cały czas twierdził,że
        przesadzam i on nie widzi problemu.Nie chce tutaj moralizować,ale jestesmy razem
        tak długo,że wiem jak to sie skończy;ja sie odezwe pierwsza,pogadam sobie,a on
        stwierdzi,ze niby rozumie,ale uwaza,że nic sie nie stało i przesadzam.Takie
        sytuacje zdarzają sie rzadko,ale sie zdarzaja i niepokoi mnie własnie to,że za
        kazdym razem jak cos przeskrobie próbuje odwrócic kota ogonem.Jasne,że nikt nie
        lubi przyznawac sie do winy,ja tez nie lubie,tez zdarzyło mi sie wykrecac,ale
        pracuje nad tym i coraz mniej mam z tym problemu bo wszyscy popełniamy błędy i
        nie ma co udawac,że jest inaczej.Pozdrawiam Was wszystkie.
        • madzioreck Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 00:36
          Nawet jak juz w rozmowach doszlismy do tego,że postąpił źle to on
          > tak naprawde cały czas próbował bagatelizowac sprawe i cały czas twierdził,że
          > przesadzam i on nie widzi problemu.

          Wypierdziel mu jego ulubione portki, czy inne ulubione coś tam, to może zobaczy,
          na czym polega problem.
    • memphis90 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 23:46
      Hmm, powiem szczerze. Mój mąż nie wyrzuca- nigdy i niczego. Więc u mnie na
      porządku dziennym jest wywalanie różnych jego rupieci. Te bardziej podejrzane
      odkładam jednak na bok i każę dokonywać selekcji- choć mogę się kiedyś pomylić i
      wywalić coś potrzebnego. Wtedy będę przepraszać...
      • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 18.08.10, 23:48
        memphis90 napisała:
        Te bardziej podejrzane
        odkładam jednak na bok i każę dokonywać selekcji- choć mogę się kiedyś
        pomylić i wywalić coś potrzebnego
        . Wtedy będę przepraszać...


        Wiec od dzisiaj niczego nie wywalaj bez konsultacji. Wtedy nie będziesz musiała
        przepraszać.
        • lusitania2 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 09:14
          nie dla każdego "przepraszam, że" jest taką barierą nie do
          pokonania, jak dla męża autorki wątku.
          Ludzie żyją w różnych układach, założę się, że na tym forum znajdzie
          się spora grupa kobiet, które po cichu wyrzucają rzeczy męża (bo i
          tak się nie zorientuje) czy dzieci, i rabanu w ich rodzinach z tego
          powodu nie ma. Czasami się pewnie przy tym zdarzy, że wyrzucą rzecz
          bardziej potrzebną - bo takie rzeczy się po prostu zdarzają.
          Robienie o to rabanu, czy urządzanie cichych dni, jeśli deliwentowi
          w gruncie rzeczy jest wygodnie w takim układzie (nie on się troszczy
          o sprzątanie, ma miejsce na nowe szpargały) jest żałosne.
          • alexa0000 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 09:31
            > Ludzie żyją w różnych układach, założę się, że na tym forum
            znajdzie
            > się spora grupa kobiet, które po cichu wyrzucają rzeczy męża (bo i
            > tak się nie zorientuje) czy dzieci, i rabanu w ich rodzinach z
            tego
            > powodu nie ma. Czasami się pewnie przy tym zdarzy, że wyrzucą
            rzecz
            > bardziej potrzebną - bo takie rzeczy się po prostu zdarzają.


            W mojej rodzinie osoba X mieszka z osoba Y. Osoba X jest maniakalnym
            zbieraczem wszystkiego, co da się zbierać. ESSK, malarstwo , zabytki
            swiata -stoja w dziesiatkach skoroszytów. Filmy dołaczone do gazet-
            ze 200 sztuk, ani jeden nie obejrzany. Wycięte przepisy z gazet-nie
            liczę, bo mogłabym sie załamać. Buty- z 50 par, stare , zniszczone.
            Twoje Style od 1990 roku!!!!!!! W kuchennych szafkach pudełka po
            margarynie i inne opakowania (przydadzą się).

            osoba Y bez zadnych wyrzutów sumienia co tydzień usuwa część Twoich
            Styli i pudełek z kuchni, a także pokazną kupkę przepisów. Robi to w
            czasie nieobecności X w domu, inaczej awantura pewna.
          • kanga_roo Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 09:35
            kupiłabym sobie nową, bardzo drogą kosmetyczkę, i już nigdy nie
            przyrządziła potrawy/potraw z tych przepisów. przynajmniej tych, które
            najbardziej lubił mąż. nie traktowałabym tego jako kary, tylko
            konsekwencję jego wyczynu. ale też dużo zależy od typu faceta,
            niektorzy może nawet nie zauważyliby manifestacji...
    • ppinc Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 12:50
      On po prostu uważa Ciebie za swoją własność a co za tym idzie Twoje
      rzeczy też, więc sobie nimi dysponuje jak mu się podoba.

      Twój portal o grach

      • jedna_nozka_bardziej Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:12
        Czyli należałoby się rozwieść....
        Sama kosmetyczka i kilka starych gazet nie są tego warte, ale juz interpretacja
        tego wydarzenia, jaka króluje w tym wątku, daje pole do popisu przy pisaniu
        pozwu. Od siebie dorzucę jeszcze maltretowanie psychiczne, spokojnie pasuje wink)))
        • czwarty.wymiar Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:22
          Następna niekumata. Przecież nie chodzi o samą kosmetyczkę jako taką, tylko o fakt, że ktoś wywalił nie swoje rzeczy "bo tak", a potem strzelił wielkiego focha, bo właścicielka owych rzeczy miała czelność na taką akcję zareagować oburzeniem.
        • madzioreck Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 23.08.10, 20:03
          jedna_nozka_bardziej napisała:

          > Czyli należałoby się rozwieść....
          > Sama kosmetyczka i kilka starych gazet nie są tego warte,

          Tu nie chodzi o to, CO zostało wyrzucone, ale o FAKT, że mąż te rzeczy wywalił i
          w dodatku uważa, że wie lepiej, co żonie potrzebne. A to świadczy o tym, że
          niespecjalnie jej zdanie się dla niego liczy. Tak trudno to zrozumieć?
      • ksjp Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:15
        wybacz ale chyba jestes idiotką, jeżeli takie wnioski wyciagnełaś z
        błahego bądź co bądź zdarzenia.
        Przeczytałem wszystko co powyzej napisanio i chyba bez rozwodu
        lub "ubitej ziemi' to sie nie roztrzygnie. Autorka wątku tak się
        chyba juz nakręciła sama z siebie + rady forumowiczów, że nie wiem
        czy da radę ten problem rozwiązać. Myslę, że to przyschnie, ale
        dalej już nie będzie tak samo...przegrali obydwoje i tyle.
    • iamhier Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:09
      Mały gest ,a jak wiele znaczy.Gdy chce by jakas osoba byla w moim
      zyciu to lubie gdy jej osobiste rzeczy pałętaja sie posrod moich.A
      jesli nie ,to je odstawiam,badz wyrzucam.
    • amj6 Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:15
      to spróbuj mu to łopatologicznie wytłumaczyć - jak go nie będzie,
      weź pudełko i wrzuć tam parę jego ulubionych rzeczy - typu spodnie,
      koszula, jakaś stara gra itp - wrzuć tam kilka rzeczy i pudełko
      porządnie schowaj. jak się kapnie że mu coś zginęło to powiedz że
      robiłaś porządki i np takie wytarte spodnie, gra w którą nie grał od
      10 lat, mała miniaturka ferrari itp nie są mu potrzebne (niech sobie
      kupi nowe). nie przyznawaj się że ich nie wyrzuciłaś! i zobacz czy on
      też stwierdzi że to jest ok - ale warunek, to muszą być naprawdę jego
      ulubione rzeczy, i nie za dużo wink

      powodzenia smile
      swoją drogą porozmawiaj z nim szczerze - powiedz to co tu napisałaś,
      że zauważyłaś że gdy on zawali to zawsze bagatelizuje sprawę i nawet
      nie stara się przeprosić, że czujesz się wtedy źle bo sprawy które są
      dla Ciebie ważne on traktuje jak błahostki i nawet gdy powie że
      rozumie to nadal zachowuje się jakby nie rozumiał jakie to ma dla
      Ciebie znaczenie. bo to że coś dla niego nie ma żadnego znaczenia nie
      oznacza że dla Ciebie także, a skoro coś się dla Ciebie liczy to ze
      względu na Ciebie on powinien właśnie w taki sposób to rozumieć aby
      zacząć sprawę traktować serio.
    • antidotumm Moj maz wielokrotnie wyrzucal moje rzeczy 19.08.10, 13:57
      Wyrzucil mnostwo moich rzeczy np: -ksiazki, - kolekcje puzzli, - rzeczy osobiste
      typu drobna bizuteria, pamiatki (w tym zloty pierscionek ktorego ponoc nie
      zauwazyl).
      Czuje sie z tym bardzo zle. Jestem nikim? - chyba tak.
      • antidotumm PS 19.08.10, 14:01
        I za kazdym razem jak mi cos wyrzucil mowilam jak sie z tym czuje... efekt? -
        wyrzucal nadal.
    • tautschinsky Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 13:59
      mwiktorianka napisała:

      > Witam! Kilka dni temu moj mąz wpadl na cudowny pomysł,aby zrobic porzadki w
      > komodzie.Porządki fajna rzecz,owszem zrobil,ale przy okazji wyrzucil bez
      > porozumienia ze mna moje rzeczy


      Zwykle to kobiety tak pier....li.

      Najbardziej uderzający mnie do dzisiaj
      przypadek to małżeństwo, w którym pod
      nieobecność męża, który wyjechał w delegację,
      żona zrobiła "porządek" w jego rzeczach. Na
      śmietniku wylądowały jakieś drogie winylowe
      płyty kolekcjonerskie warte gruby szmal.
      Kilka dni po powrocie mąż poleciał szukać
      swojego dobytku na śmietniku - nie było śladu.
      Może nawet nikt się nie połapał i wywiozła to
      wszystko śmieciara na wysypisko. Lata zbierania,
      wydane pensje na to, a dla takiej - co tu owijać
      w słowa - debilki - to nie miało wartości... Żal.
    • anna200pl Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:00
      Masz racje.. nie odzywaj sie do niego!
    • marghot Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:10
      wydaje mi się, że tu każde z Was ciut winy ma
      on za bardzo gorliwie zabrął sie do sprzątania, mógł przecież Twoje
      rzeczy na kupke odlozyć, Ty pewnie zbytnio się unioslaś

      wyciągnęłabym na Twoim miejscu rękę na zgodę

      albo wyrzuć w odwecie jego ulubioną koszulkę wink - żart big_grin
      • czwarty.wymiar Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:19
        Bzdura. Facet jej wyrzucił rzeczy i jeszcze ma focha, że się z tego powodu wkurzyła. Tak więc to ewidentnie on powinien wykonać pierwszy krok, czyli przeprosić. A ona te przeprosiny wówczas przyjąć.
        • crises Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 22:08
          Otóż to, i włosie mi się jeży, jak widzę, że dla wielu osób w tym wątku nie jest
          to oczywiste.

          Dla każdego człowieka, który ma IQ większe od 71, jest oczywiste, że rzeczy
          współmieszkacza nigdy, przenigdy nie wyrzuca się bez jego zgody. Syfiasta śrubka
          może być poszukiwaną od pół roku blokadą od ryksztosującej holajzy, a na
          wypaćkanym karteluszku może być telefon do najlepszego fryzjera w mieście.

          Jak ktoś tego nie pojmuje, to jest zwykłym idiotą, a jeśli dodatkowo
          uświadomiony jeszcze strzela focha - pospolitym burakiem.
    • fakej Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:14
      no ale po co mieszacie w to dzieci, a jak dzieci nie mają nic do tego to po
      8---o piszesz o tym na emama
      • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:28
        Bo to jest forum emama a nie edziecko?
        A jego motto to:
        Tu możesz się wyżalić, porozmawiać o kłopotach z samą sobą i światem wokół
        Ciebie, jak również podzielić radością, która stała się Twoim udziałem.


        Widzisz? Ani słowa o dziecku.
        • fakej Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 17:03
          imasumak napisała:

          > Bo to jest forum emama a nie edziecko?
          > A jego motto to:
          > Tu możesz się wyżalić, porozmawiać o kłopotach z samą sobą i światem wokół
          > Ciebie, jak również podzielić radością, która stała się Twoim udziałem.

          >
          > Widzisz? Ani słowa o dziecku.

          Acha, czyli jakiś imbecyl wymyślił opis, który jest zupełnie z czapy do nazwy
          forum. To tak jakby do forum filatelistyka dać opis: "tu możesz podyskutować o
          swoim klimakterium"
          • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 17:09
            A dlaczego? Czy matki muszą rozmawiać o dzieciach? To obowiązek jakiś?
            • fakej Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 18:29
              A czy filateliści muszą rozmawiać o znaczkach?
              Nie, tak samo jak i matki o dzieciach nie muszą. Ale chyba logiczne, że po to
              jest forum tematyczne, żeby chociaż pierwsza wiadomość w wątku była na temat. Bo
              inaczej po co nazywać forum emama? Jak nie ma być o dzieciach to lepiej od razu
              nazwać "O dupie Maryni"
              • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 19:49
                fakej napisał:

                Bo inaczej po co nazywać forum emama?

                Bo jest przeznaczone dla matek? A bycie matką nie oznacza rozmów wyłącznie o
                dzieciach.
                Filatelistom też można przecież wyjść poza temat znaczków na ich forum.
          • mia_siochi Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 17:19
            fakej napisał:

            > Acha, czyli jakiś imbecyl wymyślił opis, który jest zupełnie z
            czapy do nazwy
            > forum. To tak jakby do forum filatelistyka dać opis: "tu możesz
            podyskutować o
            > swoim klimakterium"

            Aha, czyli jak się jest matką (albo ojcem), to można rozmawiać tylko
            o dzieciach big_grin
            • thegimel Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 21:16
              Matko, znowu nas jakiś przyszedł nawracać? Jak nie pasuje komuś to o czym
              gadamy, to zmykać stąd, nikt nikogo na siłę nie trzyma.
              • thegimel Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 21:16
                mia-siochi, to było do fakeja.
              • fakej Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 21:44
                thegimel napisała:

                > Matko, znowu nas jakiś przyszedł nawracać? Jak nie pasuje komuś to o czym
                > gadamy, to zmykać stąd, nikt nikogo na siłę nie trzyma.

                A co znaczy "my"? Wy Towarzyszko macie pisać na temat albo wcale i spadówa.
                • crises Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 22:19
                  FABRICATI DIEM PVNC.
          • crises Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 22:19
            Oho, wątek na głównej, że taki wysyp intelektualnie sprawnych inaczej?
    • fo.xy Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:34
      Mysle, ze tez bym czekala na przeprosiny z jego strony smile

      Ale z drugiej strony, robienie porzadkow pod nieobecnosc drugiej
      osoby to nie jest taki glupi pomysl... Ktos patrzac z boku moze
      widzi niektore rzeczy obiektywniej i latwiej mu ocenic, co sie
      jeszcze przyda wink

      Stara kosmetyczka? mozesz mu powiedziec, ze moze Ci teraz kupic
      nowa wink i nie obrazisz sie jak dorzuci do niej od razu kilka
      kosmetykow

      Gazety z przepisami? w pol minuty mozna wszystko znalezc w
      internecie, szkoda magazynowac makulature - ewentualnie mozna zebrac
      ulubione przepisy i spisac w jednym zeszycie - gazety maja to do
      siebie ze po pewnym czasie latwo sie dra i zostaje tylko smietnik.

      Nie traktuj go zbyt surowo... intencje sprawiaja wrazenie byc
      dobrymi wink

      Mezczyzna w domu - chcial dobrze, wyszlo jak zwykle tongue_out
      • borru Wyrzucił ? - a to wieprz nieskrobany... 19.08.10, 14:57
        rozwód , albo co byłoby dla niego stokroć lżejsze- ciężkie kamieniołomy.
        Za co? za to że stał się damskim podnóżkiem i pomiotłem- zamiast zająć się
        klasycznymi męskimi zajęciami- tzn- mecze, kumple i piwo - On jakieś porządki
        uskutecznia - ( ciekawe czy już dziś wytarł kurze?)
      • mia_siochi Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 16:06
        fo.xy napisała:

        > Stara kosmetyczka? mozesz mu powiedziec, ze moze Ci teraz kupic
        > nowa wink i nie obrazisz sie jak dorzuci do niej od razu kilka
        > kosmetykow

        To ma sens tylko wtedy, gdy mają osobne konta.
        Jeśli kasa idzie do wspólnego worka- to sama sobie może kupić, koleś
        łaski nie robi wink
    • samson.miodek Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 14:56
      Tez mi maz powywalal troche rzeczy jak wyslal mnie z dzieciakami na
      wakacje.Wkurzylam sie bo jakies mniejszcze czy wieksze przywiazanie
      bylo, ale docenilam fakt checi wysprzatania domu na blysk na nasz
      powrot.Ba nawet zrobil kilka niespodzianek.A z tym co mi wywalil a
      jakos sie bez tego obejsc nie moglam stwierdzilam ze skoro wywalil to
      teraz idziemy i kupuje mi nowe.Ale masz problem.Przepisy mozesz
      poszperac w necie i odzyskac.Z kosmetyczka nie przesadzaj - rzecz
      nabyta.Jak masz jakies problemy to przejdz sie do szpitala
      onkologicznego dzieciecego to ci wroci rownowaga i stwierdzisz ze
      idiotyczne przepisy i kosmetyczka to pikus z tragediami innych.
      A na przyszlosc popros go zeby jednak nie wywalal ci rzeczy tylko
      wlasnie odlozyl na bok i do sprawdzenia.Tyle ze moze mial dosyc
      pietrzacych sie papierzysk, moze bylo to byle jak rzucone.Nie wiem.
      • angazetka Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:12
        > Jak masz jakies problemy to przejdz sie do szpitala
        > onkologicznego dzieciecego to ci wroci rownowaga

        Dobrze się czujesz?
      • imasumak Re: Wyrzucił moje rzeczy.... 19.08.10, 15:13
        samson.miodek napisała:

        Jak masz jakies problemy to przejdz sie do szpitala
        onkologicznego dzieciecego to ci wroci rownowaga i stwierdzisz ze
        idiotyczne przepisy i kosmetyczka to pikus z tragediami innych.


        Królewska rada zaiste. Bo to już człowiek nie ma prawa po przeżywać swoich
        zwyczajnych problemów?
        Poleciałaś z tekstem jak te mamuśki, które stawiają dzieciom niejadkom za
        przykład głodujących ludzi z Afryki
    • zaczarowany-olowek-jest-moj To Twój mąż nie wiedział, że ..... 19.08.10, 15:34
      w domowych komodach, szafach i innych takich wynalazkach to baba robi porządki?
      Pewnie już wie. Ale była to bolesna lekcja. Współczuję mu, proste myślenie nie
      zawsze popłaca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka