rupiowa
15.09.10, 14:05
natchnienie przyszlo mi po watku o wykluczeniu osob powracajacych z IRL.
Otoz od prawie dwoch miesiecy szukam pracy. Nie "jakiejs" pracy bo w koncu mam wyksztalcenie wyzsze, mam certyfikat z angielskiego, kilka kursow (m.in. kursy instruktorskie), 3 lata doswiadczenia w pracy biurowej w amerykanskiej korporacji. I pieknie, nie? I wszyscy mi na rozmowach mowia ze pieknie. A potem pada pytanie "a czy ma pani dzieci?". I juz nie jest pieknie... a co z tego ze mam? Mam tez meza ktory pracuje z domu, mam na miejscu babcie wiec posiadanie dzieci co najwyzej spowoduje, ze 3 razy w roku bede chciala wczesniej wyjsc zeby pojsc na przedstawienie do przedszkola. Poza tym odkad posiadam dzieci (dopiero one mnie tego nauczyly) jestem bardzo kreatywna, doskonale zorganizowana czasowo i logistycznie. Noi raczej nie pojde na zwolnienie bo wlasnie zaszlam w ciaze (chwilowo nie planuje posiadania kolejnego dziecka). Dlaczego wiec po tym pytaniu rozmowcy zaczynaja podziwiac czubki swoich butow i mowia, ze zadzwonia (taaa, juz slysze dzwiek dzwonka w telefonie)? CZY JAKO MATKA JESTEM GORSZYM PRACOWNIKIEM??